video-jav.net

Oficer w Watykanie. Kim jest Teresa Kettelkamp?

Kobieta bez ślubów zakonnych niezwiązana z żadnym turystycznym przedsięwzięciem, a mimo to śmiało przechadzająca się po Placu św. Piotra to widok niezwykły. A jednak, dzięki papieskiej nominacji, ten obraz powoli przestaje dziwić

Tomasz Adamski
Tomasz
Adamski
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Teresa Kettelkamp – była pułkownik z policji stanowej w Illinois kojarzona z brakiem jakiejkolwiek tolerancji wobec łamania prawa, jeszcze na początku tego roku nie znająca języka włoskiego, realiów i specyfiki działań Stolicy Apostolskiej od trzech miesięcy pracuje dla Kongregacji Nauki Wiary. Historia tego transferu jest krótka, ale niezwykle ciekawa: Kettelkamp jeszcze w 2015 roku napisała do pracującego w Watykanie ks. Roberta Olivera, że pragnie służyć Kościołowi swoim doświadczeniem i radą. Po spotkaniach z urzędnikami watykańskimi zdecydowano się skorzystać z jej usług.

 

Przeprowadziła się do Rzymu w styczniu tego roku. Dzięki aprobacie papieża została mianowana ekspertem i konsultantem Papieskiej Komisji ds. Ochrony Nieletnich powstałej w 2014 roku. Sekretarzem tego ciała został wspomniany wyżej ks. Oliver, a przewodniczącym – kard. O’Malley, którego Kettelkamp zna z czasów pracy w Stanach Zjednoczonych, gdzie w latach 2005-2011 kierowała Amerykańskim Biskupim Biurem ds. Ochrony Dzieci. Nie jest tajemnicą, że Kościół w USA wyłożył na programy prewencyjne zapobiegające molestowaniu więcej niż jakakolwiek inna instytucja na świecie, a łączny koszt przedsięwzięcia szacuje się na 260 milionów dolarów. Kościelna kariera Kettelkamp jest z tą kampanią ściśle powiązana.

 

Kojarzona z sukcesów na polu współpracy przy amerykańskim Episkopacie została wyróżniona trudnym do przecenienia zadaniem. Jej rolą przy Stolicy Apostolskiej jest opracowanie systemu efektywnych wytycznych, modeli zachowań i procedur, które pomogą zapobiegać oraz szybciej reagować na zjawisko molestowania nieletnich w Kościele. Model ten – jeżeli uda się go przygotować – docelowo ma być wdrożony w całym Kościele ze szczególnym uwzględnieniem wspólnot afrykańskich i południowoamerykańskich, które nie stworzyły jeszcze własnych, skutecznych schematów działania.

 

Zadanie to jest o tyle trudne, że gotowy mechanizm ma być jednocześnie na tyle ogólny, by mógł być możliwy do zaaplikowania zarówno w Buenos Aires jak i w Kapsztadzie, a z drugiej – na tyle konkretny, by nie powielał dotychczasowych instrukcji, w większości opartych o rozsądek i decyzje poszczególnych Episkopatów. Już u początku swojej drogi Kettelkamp wraz z całą Komisją znajdują się więc w rozkroku pomiędzy delikatnością i wrażliwością na różnice kulturowe, a koniecznością stworzenia twardej, ściśle określonej polityki działania.

 

teresa_kettelkamp

Teresa Kettelkamp | fot. YouTube

 

Dużym ułatwieniem jest jednak papieskie błogosławieństwo, bo choć pomysł na zatrudnienie byłej oficer nie pochodzi bezpośrednio od Franciszka, Kettelkamp mówi, że po pierwszych doświadczeniach pracy w Stolicy Apostolskiej nie ma najmniejszego powodu, aby wątpić w życzliwość i osobiste zaangażowanie Franciszka w całą sprawę. Jak stwierdza w wywiadzie dla agencji Crux: “Nie byłoby mnie tutaj, gdybym miała jakiekolwiek wątpliwości.”

 

Wzorem dla nowego systemu mają być dwa dobrze znane dokumenty. Pierwszym z nich jest “Karta Ochrony Dzieci i Młodych” podpisana w 2002 roku przez amerykańskich biskupów, drugim – list okólny Kongregacji Nauki Wiary rozesłany niemal dekadę później, który jest dziś podstawowym zbiorem wytycznych dla wszystkich lokalnych Episkopatów.

 

Zatrudnienie fachowca – człowieka o nieskazitelnych referencjach, świeckiego służbistę z doświadczeniem wykraczającym daleko poza karierę w komnatach Kurii Rzymskiej, od ponad dekady ubrudzonego po łokcie pracą nad poprawą jakości ochrony nieletnich przed wykorzystaniem seksualnym, to świetna wiadomość dla całego Kościoła, ale również dla tych, którzy – nie bez powodu – w nowej Komisji przy Kongregacji Nauki Wiary zaczęli się dopatrywać fasadowości, pozorów działania. Komisja pracuje bowiem bardzo powoli i nawet życzliwe oko nie jest w stanie póki co dostrzec żadnych wielkich sukcesów. Z jednej strony trudno ich oczekiwać w tak krótkim czasie, z drugiej powstaje pytanie: kiedy kończy się dla niej okres próbny?

Być może zatrudnienie Kettelkamp zwiastuje jego koniec.

 

Wiemy na pewno, że głównymi punktami opracowywanego systemu będą schematy postępowania wobec ofiar, przygotowywania odpowiedzi na oskarżenia, ale również kwestie prewencyjne, np. objaśnienia modeli współpracy z nauczycielami i wychowawcami świeckimi. Takie są założenia Komisji oraz zadania stawiane przed nią przez papieża Franciszka a wraz z nim przez cały Kościół.

 

Czy uda się im sprostać? Czas pokaże.

 

franciszek_Milosierdzie_500pcxPolecamy książkę "Miłosierdzie to imię Boga" - wywiad z papieżem Franciszkiem!

Papież Franciszek w prostych i bezpośrednich słowach zwraca się do każdego człowieka, budując z nim osobisty, braterski dialog. Na każdej stronie książki wyczuwalne jest jego pragnienie dotarcia do osób, które szukają sensu życia, uleczenia ran. Do niespokojnych i cierpiących, do tych, którzy proszą o przyjęcie, do biednych i wykluczonych, do więźniów i prostytutek, lecz również do zdezorientowanych i dalekich od wiary.

W rozmowie z watykanistą Andreą Torniellim Franciszek wyjaśnia – poprzez wspomnienia młodości i poruszające historie ze swojego doświadczenia duszpasterskiego – powody ogłoszenia Nadzwyczajnego Roku Świętego Miłosierdzia, którego tak pragnął.

Kup teraz!

 

Tomasz Adamski

Tomasz Adamski

Zobacz inne artykuły tego autora >
Tomasz Adamski
Tomasz
Adamski
zobacz artykuly tego autora >

Jak rozumieć przesłanie Amoris Laetitia?

Stolica Apostolska przesłała do Episkopatów wytyczne dotyczące najnowszego papieskiego dokumentu. Według tej instrukcji adhortacja ma za cel "mówić o rodzinie i do rodzin, lecz nie o zmianie doktryny, ale o zakorzenieniu podstawowych wartości w sposób, który może być przez nie rozumiany i praktykowany". Jak rozumieć przesłanie Amoris Laetitia?

Tomasz Adamski
Tomasz
Adamski
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Wspomniana instrukcja podaje nam również kilka innych cennych wskazówek. Przede wszystkim intencją papieża było wydanie dokumentu z gruntu pastoralnego, a nie doktrynalnego, co nie może być zaskoczeniem dla uważnych obserwatorów trwającego pontyfikatu. Franciszek stara się bowiem od pierwszych dni sprawowania swojej funkcji o duszpasterskie ukierunkowanie wszystkich kościelnych działań – wyniki tych starań zostały prędko ochrzczone jako tzw. “efekt Franciszka” – a jednocześnie wydaje się stronić od doktrynalnych i głęboko teologicznych rozstrzygnięć. Ten model zachowania determinuje kolejny, o którym instrukcja również wspomina: akceptacja różnorodności i dialog z myślącymi inaczej. Wydaje się, że chodzi tu nie tyle o relację Kościoła do świata, ale – co wydaje się dużo ważniejsze – o stosunek Kościoła Powszechnego do wspólnot lokalnych.

 

Wnioski te są jednak ogólne i niezwiązane z głównym tematem dokumentu o szczęściu, jakie daje miłość (Amoris Laetitia oznacza bowiem Radość Miłości). Na poziomie treściowym ostatnią, lecz bardzo istotną kwestią jest klucz interpretacyjny adhortacji. Jak twierdzi instrukcja – przewodnim źródłem myśli Franciszka jest wyjątkowy nurt popularyzowany przez Jana Pawła II tzn. Teologia Ciała.

 

Z perspektywy tych pryzmatów dostarczonych przez samą Stolicę Apostolską w Amoris Laetitia da się zauważyć kilka ważnych szczegółów.

 

Wydaje się, że nawet mimo krytycznych głosów, adhortacja ma jedną bezsprzeczną zaletę – język. Intencją papieża było stworzenie dokumentu, którego rolą nie byłoby obrastanie kurzem w przyparafialnych bibliotekach, ale inspirowanie świeckich, docieranie niejako pod strzechy z Dobrą Nowiną o łasce Jezusa Chrystusa udzielanej w sakramencie małżeństwa, w rodzinie. Forma i styl dokumentu – nawet biorąc pod uwagę rekordową ilość prawie 200 stron tekstu – sprzyjają rodzinnym rozważaniom.

 

Choć kolokwializmy i nieliczne nawiązania do dzieł niekościelnych (filmy, poezja) mogą drażnić, da się odnaleźć w nich typowy dla papieża Franciszka zamysł wychodzenia na kościelne peryferia. Między innymi właśnie dzięki przełamaniu hermetyczności źródeł – choć cytaty z encyklik, konstytucji soborowych, przemówień i kazań papieskich są tu obecne w ogromnej ilości – Amoris Laetitia ma szansę dotrzeć również do osób, których codzienne decyzje nie są konsultowane z kościelnym nauczanie. Trudno, co prawda, przewidzieć reakcje osób niewierzących, a naiwnie jest wierzyć, że wraz ze zmianą języka na bardziej przystępny nastąpią masowe nawrócenia i regulowanie związków niesakramentalnych. Należy jednak docenić papieskie staranie, aby dotrzeć z pozytywnym wykładem prawdy o chrześcijańskiej wizji rodziny do wszystkich, którzy boją się jej jako przebrzmiałego reliktu lub też odpowiedzialności, jarzma, ograniczenia wolności.

 

Kolejną sprawą jest delikatność dokumentu – w narracji o trudach i pięknie chrześcijańskiego małżeństwa na każdym kroku widoczne jest dostrzeganie heroizmu zwykłych katolickich rodzin, które podejmują wysiłek urzeczywistniania ewangelicznych ideałów. Papież nie marnuje najmniejszej okazji, aby podziękować rodzinom, podkreślić wobec nich wdzięczność Kościoła i podkreślić ich zaszczytną funkcję w świecie. W tym sensie, mimo wielu poetyckich fraz, dokument jest bardzo przyziemny, skupiony na rzeczywistości; z jednej strony pokazuje wzory do naśladowania, wskazuje kierunek, w którym muszą zdążać rodzinne i małżeńskie wysiłki, a z drugiej – nie zapętla się wobec abstrakcyjnego obrazu, ale podejmuje głębokie tematy i – na ile to możliwe – stara się udzielić odpowiedzi na gorące pytania współczesności.

 

I rzeczywiście, Teologia Ciała i ogólniej: myśl św. Jana Pawła II to źródło, z którego adhortacja czerpie pełnymi garściami. Obok św. Tomasza z Akwinu, Papież Polak jest bodaj najczęściej cytowanym teologiem. W tym sensie prezentowana przez Franciszka teologia małżeństwa nie prezentuje nowej perspektywy, ale raczej porządkuje i przystępnie omawia dotychczasowy dorobek nauki Kościoła nie wprowadzając żadnych rewolucyjnych zmian.

 

Przy tej okazji warto wspomnieć o najbardziej kontrowersyjnej kwestii podjętej na dwóch synodach o rodzinie, które piórem papieża Franciszka podsumowuje wydana niedawno adhortacja.

 

rozwod

 

Wbrew nadziejom, jakie rozbudzali obserwatorzy, nowy dokument nie wprowadza żadnej zmiany doktrynalnej, która liberalizowałaby jakikolwiek dotychczas występujący zakaz. Innymi słowy, osoby trwające w grzechu ciężkim znajdują się w sytuacji obiektywnie uniemożliwiającej im przystępowanie do komunii św., dopóki przeszkoda w postaci grzechu nie zostanie usunięta przez posługę konfesjonału.

 

Istnieje, co prawda, kontrowersyjny zapis o okolicznościach łagodzących (AL 301), co do którego dyskusje z pewnością będą ożywione i długotrwałe. Nie ma w nim jednak niczego, co nie istniałoby w teologii i duszpasterstwie od dawna: brak dobrowolności czynu może zmniejszyć, a nawet znieść odpowiedzialność za wyrządzane zło. Pewnym niepokojącym novum mogą być niektóre spodziewane interpretacje aplikujące tę zasadę wobec osób żyjących w związkach nieregularnych, dalekich od chrześcijańskiego ideału małżeństwa. Powyższa myśl nie nosi jednak znamion rewolucji, jaką przez ostatnie 2 lata wieszczyły media.

 

Dlatego rozczarowanie, które towarzyszy relacjom, mimo, że nieproporcjonalne, nie powinno nikogo dziwić. Równie groteskowe było bowiem zogniskowanie uwagi mediów po opublikowaniu Relatio Synodi na jesieni 2014 roku. Choć dokument ten składał się z 62 punktów, jedynie 3 – dotyczące homoseksualistów i rozwodników – cieszyły się zainteresowaniem komentatorów. I chociaż Relatio przypomina raczej protokół z obrad niż oficjalny dokument, na Kościół już kilkanaście miesięcy temu sypały się gromy za niechęć do zmian i opresyjność. Trudno się spodziewać, by po opublikowaniu wyczekiwanego papieskiego dokumentu narracja była bardziej wyrozumiała.

 

Z 325 punktów adhortacji, kilka – dotyczących kwestii dyscyplinarnych – wzbudza kontrowersje, wymaga konkretniejszego omówienia. To oczywiste, że w dużej mierze nasze rozważania skupią się właśnie na nich. Ale Amoris Laetitia to przede wszystkim piękna opowieść o rodzinnej miłości, która daje szczęście. O darze Boga dla człowieka.

 

I tak należy ją odczytywać.

 

franciszek_Milosierdzie_500pcxPolecamy książkę "Miłosierdzie to imię Boga" - wywiad z papieżem Franciszkiem!

Papież Franciszek w prostych i bezpośrednich słowach zwraca się do każdego człowieka, budując z nim osobisty, braterski dialog. Na każdej stronie książki wyczuwalne jest jego pragnienie dotarcia do osób, które szukają sensu życia, uleczenia ran. Do niespokojnych i cierpiących, do tych, którzy proszą o przyjęcie, do biednych i wykluczonych, do więźniów i prostytutek, lecz również do zdezorientowanych i dalekich od wiary.

W rozmowie z watykanistą Andreą Torniellim Franciszek wyjaśnia – poprzez wspomnienia młodości i poruszające historie ze swojego doświadczenia duszpasterskiego – powody ogłoszenia Nadzwyczajnego Roku Świętego Miłosierdzia, którego tak pragnął.

Kup teraz!

 

Tomasz Adamski

Tomasz Adamski

Zobacz inne artykuły tego autora >
Tomasz Adamski
Tomasz
Adamski
zobacz artykuly tego autora >