Dym z elektrycznego piecyka czyli wybory nowego papieża od kuchni

Kaplica Sykstyńska wygląda identycznie jak w czasie wyboru Jana Pawła II i Benedykta XVI. Jedyna nowinka to specjalny elektroniczny piec, który wyprodukuje perfekcyjny dym ogłaszający lub nie wybór Papieża.

Beata
Zajączkowska
zobacz artykuly tego autora >

Co będzie się działo za zamkniętymi drzwiami?

Kartki z głosowania i wszelkie inne notatki spalone zostaną w starym żeliwnym piecyku.

Każdy z głosujących kardynałów ma stałe miejsce, którego nie może zmieniać w czasie trwania konklawe. Podłoga w kaplicy została podniesiona o 60 cm, tak by wyrównać ją do najwyższego poziomu i usunąć z drogi kardynałom wszelkie schodki.

Pod sklepieniem na którym Michał Anioł uwiecznił scenę stworzenia świata ustawiono dla głosujących 115 krzeseł z drewna wiśniowego12 stołów przykrytych czerwoną satyną. Każdy z elektorów otrzyma pióro, odpowiednie podkładki i kartki, na których wpisze imię proponowanego kandydata na papieża. Nie może wstrzymać się od głosu, ani nie może wskazać na siebie samegoGdy będzie głosował, być może spojrzy na fresk Perugino na którym Chrystus przekazuje klucze św. Piotrowi.

© Demotix/Corbis/FotoChannels

Zanim rozpocznie się głosowanie kardynałowie przysięgają m.in.: „zachować z największą wiernością i wobec wszystkich, tak duchownych, jak świeckich, tajemnicę związaną z tym wszystkim, co w jakikolwiek sposób odnosi się do wyboru Biskupa Rzymskiego i z tym, co odbywa się w miejscu wyboru i dotyczy bezpośrednio lub pośrednio liczenia głosów”. Zobowiązują się zarazem „nie dawać żadnego poparcia ani nie sprzyjać jakiemukolwiek oddziaływaniu, sprzeciwianiu lub jakiejkolwiek innej formie interwencji, przez które władze świeckie jakiegokolwiek porządku i stopnia lub jakakolwiek grupa osób czy jednostki chciałyby ingerować w wybór Biskupa Rzymskiego”.

Do głosowania przygotowano trzy srebrne urny. Do pierwszej każdy z elektorów wrzuca kartkę z oddanym przez siebie głosem; do drugiej wkładane  są już przeliczone i nawleczone na nitkę głosy. Trzecia, mająca małą kłódkę, potrzebna jest wówczas gdy któryś z elektorów zachoruje i nie może przybyć do Kaplicy Sykstyńskiej. Specjalna trzyosobowa delegacja idzie wówczas do Domu św. Marty odebrać jego głos.

Konklawe to jedna z najbardziej tajemniczych ceremonii współczesnego świata. To co dzieje się za zamkniętymi drzwiami pozostaje prawdziwym misterium. Stąd momentem, na który czeka cały świat, jest dym z komina, najlepiej jak najszybciej biały, co potwierdza wybór nowego papieża. W czasie ostatniego konklawe były z tym niemałe kłopoty. Zamiast wyjść na zewnątrz zadymił skutecznie kaplicę, potem okazało się, że jego kolor jest szary… z opóźnieniem rozdzwoniły się też dzwony Bazyliki Watykańskiej, potwierdzające wybór Papieża.

Tym razem do najsłynniejszego komina świata, mającego ponad 30 metrów wysokości, podłączono specjalny elektroniczny piecyk, który ma wytworzyć perfekcyjny dym, w zależności od potrzeby chwili czarny lub biały.

By tak się stało jest w nim system ogrzewający mający ułatwić natychmiastowe wydobycie się dymu. W starym żeliwnym piecyku w kształcie cylindra palone będą głosy kardynałów i wszelkie notatki. Ten piecyk był świadkiem wyboru, aż sześciu Papieży – od Piusa XII poczynając w 1939 r., a na Benedykcie XVI kończąc.

© Demotix/Corbis/FotoChannels

Zanim na rzymskim niebie zobaczymy biały dym nowo wybrany Papież musi odpowiedzieć na dwa pytania: „Czy przyjmujesz wybór? I jakie imię zamierzasz przyjąć?”

W czasie, gdy my widzimy wychodzący z komina biały dym, Następca św. Piotra idzie do sali zwanej popularnie „pokojem płaczu” i wybiera jedną z trzech przygotowanych dla siebie białych sutann.

Jest jeszcze jedna nowość tegorocznego konklawe. Zanim zobaczymy nowego Papieża na balkonie bazyliki watykańskiej pójdzie on do Kaplicy Pawłowej na chwilę osobistej modlitwy przed Najświętszym Sakramentem. W tym samym czasie my usłyszymy: Habemus papam!

Niebo nad Watykanem zamknięte

Watykan na czas konklawe jest jeszcze bardziej strzeżony niż zwykle.

Wybierający Papieża kardynałowie nie będą wprawdzie poddawani kontroli osobistej, jednak zarekwirowano im telefony komórkowe, tablety i komputery.

Zanim znaleźli się „pod kluczem” w Kaplicy Sykstyńskiej wszyscy zamieszkali w leżącym na terenie Watykanu Domu św. Marty. Tam też na nowego Papieża czeka specjalny trzypokojowy apartament nr 21.

Pokoje dla 115 elektorów wylosowano w czasie spotkań kardynałów poprzedzających konklawe. W wybudowanym z woli Jana Pawła II Domu św. Marty na co dzień mieszkają księża pracujący w Watykańskim Sekretariacie Stanu, czyli najbliżsi współpracownicy papieża. Są tam też pokoje gościnne dla hierarchów przyjeżdżających z całego świata. Ich standard jest jednak różny. Stąd losowanie, by ktoś nie pomyślał, że celowo dostał lepszy lub gorszy pokój.

© Demotix/Corbis/FotoChannels

Cały personel watykańskiego hotelu: od sprzątaczek, kelnerów, kucharzy po recepcjonistów złożył przysięgę dochowania tajemnicy. Jej złamanie grozi ekskomuniką.

Doliczając papieskich ceremoniarzy, zakrystianów, spowiedników, personel techniczny odpowiedzialny za powstanie dymu i porządek w Kaplicy Sykstyńskiej, a także lekarzy, pielęgniarki, kierowców autobusów, członków ochrony zarówno z gwardii jaki żandarmerii, w sumie taką przysięgę złożyło ponad 90 osób.

Zakaz rozmowy nie oznacza jednak, że kardynałowie o chleb i kawę w jadalni, czy o brakujący ręcznik do pokoju będą musieli prosić na migi. Mogą rozmawiać, byle nie o konklawe. Nie mogą jednak zupełnie kontaktować się ze światem zewnętrznym.

Dom św. Marty leży tuż obok Auli Pawła VI, gdzie papieże spotykają się z pielgrzymami na audiencji środowej. Dzieli go od Kaplicy Sykstyńskiej kilkadziesiąt metrów. Kardynałowie mogą ten dystans pokonać autobusami lub przejść pieszo. Nie wolno im jednak po drodze z nikim rozmawiać. Nad ich spokojem czuwa żandarmeria watykańska. Natomiast już wstępu do Kaplicy Sykstyńskiej strzeże Gwardia Szwajcarska, która pełni służbę w samym Pałacu Apostolskim.

Warto dodać, że zamknięto i zapieczętowano ok. 30 różnych drzwi prowadzących w okolice Sykstyny i Kaplicy Pawłowej, gdzie codziennie w czasie konklawe sprawowana będzie poranna liturgia.

Specjalne urządzenia zagłuszające sprawiają, że w tym szczególnym czasie niebo nad Watykanem jest zamknięte. Nie ma dostępu do sygnału sieci komórkowej oraz zasięgu internetu. Wszystko po to, by elektorzy nie ulegali jakimkolwiek naciskom i nie wysyłali przecieków w świat.

Nie wolno im, pod groźbą kary, czytać gazet, oglądać telewizji, słuchać radia, pisać na Twitterze czy zaglądać do Internetu.

Wszelkie pomieszczenia w których pojawią się choć na chwilę kardynałowie-elektorzy sprawdzono pod kątem ewentualnych podsłuchów. By jakiekolwiek szpiegowanie było niemożliwe zaciemniono nawet okna w Kaplicy Sykstyńskiej. Wiadomo bowiem tajemnica tajemnicą, ale ciekawość ludzka nie zna granic. A ciekawość prawie 6 tys. dziennikarzy, 63 różnych narodowości nadających w 24 językach swe relacje z konklawe, tym bardziej.


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas

Beata Zajączkowska

Zobacz inne artykuły tego autora >
Beata
Zajączkowska
zobacz artykuly tego autora >

Abdykacja Benedykta XVI. I co dalej?

Zaskoczenie i niedowierzanie, to zapewne reakcje większości z nas na wieść o decyzji papieża Benedykta XVI o abdykacji, ogłoszonej dziś, 11 lutego 2013 r. podczas Konsystorza w Watykanie.

Dominika
Kozłowska
zobacz artykuly tego autora >

Te pierwsze reakcje są oczywiście zrozumiałe, biorąc pod uwagę fakt, iż sam Benedykt XVI w swych publicznych wypowiedziach nie wspominał o takiej ewentualności. Sugestie takie pojawiały się natomiast podczas pontyfikatu Jana Pawła II. Po raz pierwszy, po zamachu na papieża w 1981 r., kolejne zaś – wraz z pogarszaniem się stanu zdrowia papieża. Te jednak za każdym razem były przez Jana Pawła II zdecydowanie odrzucane…

Cały artykuł można przeczytać na:

http://www.miesiecznik.znak.com.pl/Tekst/pokaz/10868


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas

Dominika Kozłowska

Zobacz inne artykuły tego autora >
Dominika
Kozłowska
zobacz artykuly tego autora >