Nasze projekty
Tomasz Adamski

Alergia na „nie wolno”

Dla nikogo nie jest tajemnicą, że mamy coraz większe trudności z rozumieniem idei zakazu. Pełzająca powszechnie moda na bezstresowość, ogólnodostępność i prawo do realizacji wszystkich pragnień nie pomaga w poprawieniu stanu rzeczy. Czy jednak system zakazów jest zły?

Reklama

Z pewnością nie. Co najwyżej bywa nieskuteczny. A wszystko przez mechanizm, który zwykło się nazywać zakazanym owocem. Taki ponoć najlepiej smakuje, więc wśród osób bardziej przekornych świadomość obwarowania czynności lub rzeczy wielkim, czerwonym znakiem STOP pełni funkcję pikantnej przyprawy, która zachęca zamiast odstraszać.

 

Wyznawców – mniej lub bardziej świadomych – takiego podejścia spotykamy na każdym kroku. Widzimy ich przebiegających na czerwonym świetle, ściągających w szkołach, zatrzymujących samochód byle gdzie na awaryjnych światłach, czy na totalnie innym gruncie: podejmujących współżycie seksualne przed ślubem.

Reklama
Reklama

 

Alergia na „nie wolno”

 

Reklama
Reklama

Tymczasem wiele zakazów wydanych jest najzwyczajniej w świecie z troski, którą trzeba docenić. Małemu dziecku zabraniający najprzyjemniejszych rzeczy rodzic jawi się jako tyran, ale wystarczy odrobina refleksji, aby zobaczyć, że zakaz spożywania słodyczy w nadmiarze może uchronić je przed bolesną wizytą u dentysty. Trzeba po prostu zaufać, że ktoś wie więcej niż ja.

 

Powszechna opinia o szkodliwości jakiegoś procederu nie spadła przecież z nieba. A przynajmniej nie dosłownie.

Reklama

 

Często wynika ona bowiem z tego, co z nieba nam wręczono, co spisano na kamiennych tablicach i podano, by uwierzyć, że tak jest lepiej. Bóg, który zna nas jak nikt inny, bo po pierwsze naszą naturę stworzył, a po drugie jej doświadczył, wie doskonale, co jest dla nas najlepsze. Niestety człowiek nakręcił spiralę: nie wolno jeść owocu z drzewa, bo stanie się tak, a nie inaczej, ale i tak zjem. I tak do dziś.

 

Już samo utożsamienie słowa zakaz z terminem ograniczenie pokazuje, jak niewiele rozumiemy. Zakazy niekoniecznie nas ograniczają – bywa, że jest zupełnie odwrotnie.

 

Zresztą opresyjność przykazań jest chyba najczęstszym powodem odrzucenia chrześcijańskiego orędzia. Znamy to wszyscy: opowiadamy o Jezusie, odbiorca z uśmiechem przytakuje, aż przechodzimy do wymagań moralnych. Sielanka kończy się, gdy z indykatywu przechodzimy w imperatyw, z opowiadania w nakaz. Alergia na konsekwencje.

 

Alergia na „nie wolno”

Czyżby tak trudno było pojąć, że są rzeczy złe ze swej natury lub przewidywanych następstw i że nie zakazuje się ich dla własnej przyjemności lub napompowania ego? A może to zwykłe wygodnictwo i próba przymknięcia oczu na coś, co jest oczywiste?

 

Zresztą krytykowany wcześniej przeze mnie prof. Hartman spektakularnie odwrócił naturalną kolejność celem ukazania pięknej twarzy kazirodztwa. Felietonista Polityki uważa, że miłość fizyczna między osobami spokrewnionymi dotychczas była uważana za złą, bo była zakazana. To klasyczny przykład odwrócenia ciągu przyczynowo-skutkowego. Jest bowiem dokładnie odwrotnie.

Co ważne, fanów takiego przekraczania granic nie brakuje również w naszym życiu religijnym!

 

To ci, którzy lubią czasami przystroić nauczanie Kościoła, uprzystępnić je, udzisiejszyć, choć z soborowym aggiornamento ma to tyle wspólnego, co pierogi ruskie z Rosją. I nie widzą konsekwencji. Widzimy ich na mszy św., gdy jako celebransi celem zbliżenia się do wiernych wprowadzają własne zwyczaje, a zamiast głosić kazania, nawracać, panicznie śmieszkują i nie widzą konsekwencji. To ci, którzy w liturgicznym życiu kierują się aksjomatem Bóg się nie obrazi albo ogólnie w imię własnoręcznie zdiagnozowanego dobra uważają, że mogą stanąć powyżej liturgicznego prawa. I konsekwencji oczywiście nie widzą.

 

Tym czynnościom – nie sposób zaprzeczyć – częstokroć towarzyszą szlachetne intencje. Człowiek chce dobrze, a wychodzi jak zwykle. Ale będzie tak, dopóki nie zrozumiemy zbawiennej natury zakazu.

Reklama

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas na Patronite