Nasze projekty

Kochane pieniążki

Papież Franciszek – jak twierdzą niektórzy – wcale nie zrezygnował z mówienia o moralności, przypomniał jednak także (z impetem) o czymś, co w Europie zeszło ostatnio na plan pięćdziesiąty drugi: polecił zreanimować wiedzę o nauce społecznej Kościoła (KNS).

Reklama

Dziwne to nie jest, że akurat Europa KNS ma w nosie, nie rozumie jej sensu i potrzeby. Wszak Europa staje się dziś coraz mniej chrześcijańska nie tylko na płaszczyźnie konfesyjnej (mniej ludzi chodzi do Kościoła), ale i w wymiarze społecznym: to już nie kontynent, a archipelag samotnych wysp, z których każda pruje samotnie do przodu, spiesząc się by za jak najwięcej punktów szczęścia zapłacić jak najmniejszą ilością punktów lęku.

 

Kochane pieniążki

Reklama
Reklama

Papież przypomina, że świat psuje się równie często (albo i częściej) przez nieczystość, co przez chciwość. To przecież dwie strony tego samego medalu – obie odbierają wolność, bo w obu człowiek staje się przedmiotem. Nieczystość podpowiada, że człowieka można „mieć” (a to popędy zaczynają mieć ciebie), chciwość to stan, w którym wydaje ci się że masz, lub możesz mieć pieniądze (a to one stają się twoimi właścicielami).

 

„Mam pieniądze” – to przecież absurdalne stwierdzenie. Bo czy możesz powiedzieć, że masz coś, co przecież i tak już niedługo w całości i nieuchronnie utracisz? Trumna nie ma kieszeni. Pieniądze, które masz, na które zapracowałeś, masz jedynie w zarządzie, z którego będziesz musiał w końcu zdać sprawę. To jasne, że nie wszystko musisz rozdać, część – czasem większą – wydasz, każdy wydatek powinien być jednak inwestycją w człowieka. Nie rozumiem gości inwestujących dla inwestowania (oni zawsze opowiadają sobie przy tym bajki, jak to kiedyś, ale jeszcze nie teraz, całą tę zarobioną fortunę oddadzą na hospicjum). Nie umiem ich jednak potępiać, bo wiem po sobie, jak walcząc ze słabościami na innych moralnych polach, nie zauważam jak na drugim planie toczy mnie prymitywna chciwość. Przybierająca zazwyczaj maski roztropności lub zapobiegliwości. Bo przecież jeśli wydam, to nie będę miał. I co wtedy będzie? Bo mogę odłożyć dwadzieścia tysięcy na zabezpieczenie bliskich, ale co, jeśli trzeba będzie na to wydać pięćdziesiąt?

Reklama
Reklama

 

Kochane pieniążki

Uboga wdowa, która wrzuciła do skarbonki w świątyni ostatni pieniążek, została pochwalona przez Jezusa, a przecież z punktu widzenia współczesnego człowieka była skończoną idiotką, popełniła ekonomiczne samobójstwo, przez głupią dewocję ryzykując śmierć głodową i zmuszając innych, żeby się o nią troszczyli. Ilu księży popukało by się w głowę, gdyby wdowa z Sarepty Sydońskiej nie opowiadała im swojej historii na czcigodnych kartach Biblii, a w parafialnej kancelarii?

Reklama

 

To truizm, że pieniądze nie są ani dobre ani złe, o tym jakie będą decyduje człowiek. Ja chcę tylko zwrócić uwagę na to, że cała historia nie dzieje się na płaszczyźnie: kupię broń dla terrorystów albo wybuduję szpital. Jezus mówi o złej mamonie, bo wie, że pieniądze mogą zacząć przypominać pistolet. Czyszczę pistolet, przeliczam banknoty – moja ufność nie jest już u Boga, moją przyszłość zabezpiecza giwera albo stosik martwych prezydentów. Ubóstwo nie jest synonimem nędzy, a stanem, w którym „u Boga” człowiek składa swoje nadzieje, marzenia, obawy. I nie ma tu prostych podziałów – biedni nie stają się z automatu ubogimi, bywa że umieją nimi być bogaci.

 

Kochane pieniążki

Ubogiego poznaje się nie po saldzie, ale po tym, czy myśl o pieniądzach wywołuje w nim emocje. Ktoś powie: a jak ma nie wywoływać, gdy ktoś nie wie, czy przyjdzie wypłata i czy wytrzyma do pierwszego? Moja babcia, gdy nie miała za co ogrzać domu, chodziła po torach i zbierała wypadający z  lokomotyw węgiel. Nie skarżyła się jednak nigdy, zawsze uśmiechnięta, nie wiem jak to robiła, ale głód czy chłód dla niej całym światem była miłość do synów. Przypominam ją sobie, gdy słyszę dziś jak któryś z moich znajomych przez pół dnia umiera, bo rano miał dziesięć milionów dwieście, a giełda drgnęła i teraz ma dziesięć milionów i basta. Nie wiem jak to się dzieje, że więcej szczęścia widzę w afrykańskich lepiankach niż w warszawskim City. Może jest tak dlatego, że najlepszą znaną mi metodą uwolnienia się spod władzy pieniędzy jest przestać poświęcać im czas? Traktować tak jak traktował je Jezus: trzeba zapłacić – płacimy. Trzeba kupić jedzenie – kupujemy (to ciekawe, że Jezus nie był promotorem biznesu: gdy mówił o pieniądzach to tylko w kontekście zapłaty, która należy się pracującemu, unikaniu oszukiwania, chleba którym karmi się drugiego, zawsze było to w kontekście relacji z drugim człowiekiem).

 

Dałby Bóg, żeby może wreszcie dzięki Franciszkowi, odrodziła się w Polsce silna u nas kiedyś (głównie w kręgach wokół „Tygodnika Powszechnego”) idea katolicyzmu społecznego. Pamiętającego, że jak mówił papież: „centrum świata nie jest pieniądz, a mężczyzna i kobieta”, otwartego na słabszych, biedniejszych, świadomego, że na świecie jest dość jedzenia dla wszystkich, jest ono tylko każdego dnia bardzo niesprawiedliwie dzielone. Że każdy zechce wziąć swój kawałek odpowiedzialności za świat: zamiast wzdychać i ciskać gromy przed internetem, konkretnie zmieni jedno ludzkie życie.

 

Kochane pieniążki

Jak to zrobić – nie będę podpowiadał nikomu recept (choć płacenie dziesięciny uważam za jedną z najbardziej sensownych decyzji jakie podjąłem w życiu, podobnie – zrezygnowanie z posiadania gotówki, Bogu dzięki za elektroniczne pieniądze). Najpierw jednak proponuję zrobić sobie test: wypłacić z bankomatu (jeśli kogoś stać) sto złotych i położyć na widocznym miejscu. Poobserwować przez tydzień swoje myśli: a może schować? A może dołożyć drugą setkę? Wydać? „Gdzie jest twój skarb, tam będzie i serce twoje”. Idealny rachunek sumienia z tego co dzieje się w duszy na odcinku chciwości.

 

W przerwach tych zmagań warto też przeczytać cały bieżący numer stacji7, a następnie samemu zdecydować (i może nam wszystkim opowiedzieć), co z zielonym Jagiełłą będzie się działo dalej.

Reklama

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę