video-jav.net

Baczyński. Śmierć na co dzień

Internet huczy od informacji o śmierci gwiazdora muzyki popularnej, wszyscy zapalamy znicze na Facebooku w ramach poczucia wspólnoty pokoleniowej.

Dorota
Bajorek
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Podobno znajomy znajomego nie żyje, trzeba uczcić jego śmierć [*]. Znowu zginęło kilkadziesiąt osób w zamachu w którymś z krajów – jako wyraz solidarności wystarczy, że wstawimy odpowiednią flagę na profilu.

I to by było właściwie na tyle, jeśli chodzi o zderzenie ze śmiercią i przeżywanie jej przez nas.

Tymczasem kilkadziesiąt lat temu pokolenie nastolatków ze śmiercią miało do czynienia na co dzień. W wierszu pt. „Poległym” Krzysztof Kamil Baczyński dał temu wyraz, oddając hołd wszystkim, którzy oddali swoje życie za Ojczyznę. Śmierć i jej żniwo ukazane zostały przy użyciu metafory nocy, ciemności, czarnego zwierzęcia, które czyha na wciąż jeszcze żywych. Po tym ataku w dzień, który jest symbolem życia, pozostaje jedynie ciągle potykać się o groby zmarłych. Skąd ich tyle?

W czasie wojny codziennie umierają ludzie, umierają w konspiracji, w walce, ale także w egzekucjach i obozach. Każdy traci bliskich.

Ich twarze i ciała uporczywie tkwią w pamięci, są ciągle obecne, choć rozkazują, by o nich zapomnieć i żyć dalej. Jednak zapominanie i przeżywanie żałoby w czasie wojny jest szczególnie trudne. Nie jest łatwo zająć się codziennymi obowiązkami i oderwać myśli od tragedii, gdy wokół trwa okupacyjny terror, a śmierć znów zabiera kolejne osoby.

Tym bardziej na podziw zasługuje postawa młodych ludzi, którzy buntowniczo i na przekór tej, wydawałoby się, beznadziejnej sytuacji, nie poddają się, ale wiedzą, że „trzeba martwą broń zamienić w krzyż i płomień”, czyli walczyć.

Droga całego pokolenia, jak twierdzi Baczyński, wiodła stromo i pod górę, ale nie zabrakło młodzieży w tej sytuacji ani odwagi, ani odpowiedzialności.

Wszyscy, którzy czuli potrzebę walki o wolność, zdawali sobie sprawę ze swojego obowiązku wobec Ojczyzny. Nawet jeśli kłębiły się w nich różne gwałtowne uczucia: miłość, rozczarowanie, rozpacz, strach – obowiązek ten pozostawał na pierwszym miejscu.

Postawa taka jest tym bardziej godna podziwu, że Baczyński, jak i wszyscy z jego pokolenia zdawali sobie sprawę, że na wojnie nie ma gwarancji przeżycia. Starali się odsuwać od siebie tę świadomość, by działać dalej. Chcieli zapomnieć, oderwać się od myśli, że „cienka struga krwi jak lont się spala – do mnie”. W każdej chwili można było zginąć. Podmiot liryczny też spodziewa się śmierci: „rano ktoś się potknie o mój dymiący grób”. A jednak chce walczyć, nie ustaje w wysiłku, by działać. Na tym polegała wówczas solidarność i wspólnota pokoleniowa.

Pokolenie Kolumbów to młodzi ludzie ukształtowani w poczuciu wspólnego patriotycznego obowiązku wobec Polski.

W trudnym czasie okupacji podjęli walkę z Niemcami, bo czuli się odpowiedzialni za losy kraju. Pragnęli powrotu normalności, zwykłego życia, wolności, a wbrew woli stali się świadkami śmierci najbliższych im ludzi. Często ta śmierć dodawała im odwagi, chcieli walczyć także za to, by utrata kolegów czy znajomych nie poszła na marne, by zakończyć to bezsensowne masowe umieranie najlepszych i najzdolniejszych ludzi swoich czasów.

Krzysztof Kamil Baczyński nie łączył się w bólu po stracie, zapalając znicz w Internecie. Śmierć tych, którzy „noc po nocy” odchodzili w czasie wojny, przeżywał naprawdę.

Miał z nią do czynienia przez kilka lat jako konspirator, a potem żołnierz, który odważnie walczy dalej mimo wszystko. Chciał krzyczeć z bólu, ale coś łapało go za gardło i po poległych kolegach pozostała tylko dzwoniąca w uszach cisza.

Dorota Bajorek

Zobacz inne artykuły tego autora >
Dorota
Bajorek
zobacz artykuly tego autora >

Baczyński. Nastolatek w piekle wojny

Współcześnie większość młodych ludzi przeniosła swoje życie do sieci, a najpoważniejszą życiową katastrofą bywa brak zasięgu lub wi-fi. W swojej aktywności - lansowaniu się na Facebooku czy rozsyłaniu kolejnych snapów - często nie zauważamy drastycznych obrazów z ogarniętych wojną Syrii czy Afganistanu.

Dorota
Bajorek
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Żyjąc wygodnie i beztrosko, nawet nie próbujemy się wczuć w sytuację ludzi w bombardowanych miastach. Tymczasem nie tak dawno przeżywaliśmy ten sam horror.

Krzysztof Kamil Baczyński urodził się w 1921 roku i należał do pokolenia, które w najbardziej brutalny sposób doświadczyło II wojny.

Miał 18 lat w momencie jej wybuchu, akurat zdał maturę i zdążył jeszcze tylko ucieszyć się ostatnimi beztroskimi wakacjami, a tuż po nich rozpoczął się prawdziwy koszmar. Baczyński nie miał do dyspozycji komórki, którą kręciłby filmy i robił zdjęcia zniszczonego miasta i udręczonych ludzi. Ale miał do dyspozycji swój talent i pozostawił po sobie mnóstwo wierszy i rysunków. Młody poeta przeżywał rzeczywistość bardzo intensywnie, przelewał to na papier i pisał dużo, wręcz gorączkowo. Dzięki temu pozostawił ważne świadectwo – obraz dramatu pokolenia jego rówieśników. W jednym ze swoich wierszy pt. „Z głową na karabinie” Baczyński ukazuje przeżycia młodego człowieka wtłoczonego w realia wojny.

 

 

W normalnych okolicznościach chłopak po maturze zdawałby na studia, bawił się, jeździł po świecie i kochał. Wojna zweryfikowała plany na przyszłość i zafundowała ludziom codzienną gehennę.

Baczyński, pisząc utwór w czasie teraźniejszym, wyraźnie podkreśla, że wojna toczy się tu i teraz. Jej doświadczenie staje się najbardziej dojmujące zwłaszcza nocą, kiedy „drżąc i grając krąg się zaciska”. Dni są jeszcze gorsze, w każdej chwili można zginąć. Zaciskający się krąg to metafora nie tylko wojennej rzeczywistości, ale także konspiracji, która wiązała się przecież z ogromną odwagą, ale też codziennym stresem i życiem na krawędzi, ponieważ w każdej chwili można było wpaść w ręce Niemców. Podmiot liryczny wyraźnie podkreśla związek z Ojczyzną, a szczególnie rówieśnikami. Mówi o sobie: „ja – syn dziki mego narodu”, dając do zrozumienia, że całe pokolenie wyrasta i kształtuje się „na dnie śmierci”.

Wojna wydobywa z ludzi najniższe instynkty, a jednocześnie poświęcenie dla najważniejszych wartości.

Początek utworu to kontrastowe ukazanie tragicznej sytuacji, w której się znalazł – świszczące przy ustach ostrze, pustka, dno śmierci oraz pięknych wizji przeszłości. Młody człowiek „wyhuśtany chmur kołyską” nagle musi zapomnieć o swoich potrzebach i wziąć odpowiedzialność za swój kraj. Było to oczywista postawa dla całego pokolenia Kolumbów, ponieważ wychowane zostało w ogromnym szacunku do Ojczyzny, która nazwana została w wierszu „wielką sprawą”. Ideały patriotyczne były dla nich niezwykle żywe, a w momencie próby nie zawiedli. Ich dojrzewanie, kształtowanie osobowości – „czas wielkiej rzeźby” odbywały się właśnie, jak mówi tytuł „z głową na karabinie”, czyli w konspiracji i w walce. Tragizm pokolenia polegał też na tym, że wojenna młodzież miała w sobie ogromną „życia nieśmiałość”, bo przecież niewiele jeszcze doświadczyła, a jednocześnie jeszcze większą odwagę w obliczu otaczającej śmierci.

Autor: Dorota Bajorek

Dorota Bajorek

Zobacz inne artykuły tego autora >
Dorota
Bajorek
zobacz artykuly tego autora >