Franciszek: Musimy więcej czasu poświęcać na adorację

"Ewangelista Mateusz podkreśla, że Mędrcy, gdy dotarli do Betlejem, „ujrzeli Dziecię z Matką Jego, Maryją, pokłonili się i oddali Mu pokłon ” ( Mt 2, 11). Oddawanie czci Panu nie jest łatwe: wymaga pewnej duchowej dojrzałości, będącej punktem wyjścia na drogę wewnętrzną, czasami długą” – mówi papież Franciszek w czasie homilii w Uroczystość Objawienia Pańskiego.

Polub nas na Facebooku!

Msza Święta pod przewodnictwem papieża Franciszka odbyła się w Bazylice św. Piotra.

W homilii Franciszek zwrócił uwagę na rolę adoracji. W naszych czasach jest szczególnie konieczne, abyśmy, zarówno indywidualnie, jak i jako wspólnota, poświęcali więcej czasu na adorację, ucząc się coraz lepiej kontemplować Pana. Trochę zatracił się sens modlitwy adoracji, musimy do niej wrócić, zarówno we wspólnocie, jak i we własnym życiu duchowym. Dlatego dzisiaj idziemy do szkoły Mędrców, aby wyciągnąć lekcje: podobnie jak oni, chcemy pokłonić się i oddać cześć Panu. Poważnie oddawajmy mu cześć, a nie tak, jak to robił Herod, który powiedział: „Daj mi znać, gdzie jest to miejsce, a pójdę się  pokłonić”. Nie, ten kult nie jest dobry! – stwierdził.

 

 

Na podstawie liturgii słowa Franciszek omówił trzy wyrażania, która mają pomóc zrozumieć to, co znaczy być czcicielem Pana. Te wyrażenia to: „podnieś oczy”, „wyrusz w podróż” i „zobacz”.

Pierwszy wyraz, spójrz w górę, tę perspektywę oferuje nam prorok Izajasz. Do wspólnoty jerozolimskiej, która wróciła z wygnania i upadła na twarz z powodu tak wielu trudności, prorok kieruje to mocne wezwanie: „Podnieście oczy i patrzcie” (60,4). Jest to zaproszenie do odłożenia na bok zmęczenia i narzekania, wyjścia z wąskiej wizji, uwolnienia się od dyktatury własnego ja, zawsze skłonnego do wycofania się w siebie i swoje troski. Aby wielbić Pana, trzeba przede wszystkim „podnieść oczy”, to znaczy nie dać się uwięzić przez wewnętrzne duchy, które gaszą nadzieję, i nie stawiać problemów i trudności w centrum swojego istnienia. Nie oznacza to zaprzeczania rzeczywistości, udawania lub oszukiwania siebie, że wszystko jest w porządku. Nie. Zamiast tego chodzi o spojrzenie na problemy i niepokoje w nowy sposób – zwrócił uwagę.

To spojrzenie, które mimo wydarzeń życiowych pozostaje ufne w Panu, rodzi synowską wdzięczność. Kiedy to się dzieje, serce otwiera się na uwielbienie. Kiedy skupiamy się wyłącznie na problemach, odmawiając wzniesienia oczu na Boga, strach atakuje serce i dezorientuje je, wywołując złość, oszołomienie, udrękę, depresję. (…) Kiedy wznosimy wzrok ku Bogu, problemy życiowe nie znikają, ale czujemy, że Pan daje nam siłę, by stawić im czoła. „Podnoszenie oczu” jest więc pierwszym krokiem przygotowującym do adoracji. Jest to uwielbienie ucznia, który odkrył w Bogu nową radość, inną radość. Podstawą świata jest posiadanie dóbr, sukces lub inne podobne rzeczy, zawsze z „ja” w centrum. Zamiast tego radość ucznia Chrystusa opiera się na wierności Bogu, którego obietnice nigdy nie zawodzą, pomimo kryzysowych sytuacji, w których możemy się znaleźć. Oto więc synowska wdzięczność i radość, które budzą pragnienie oddawania czci Panu, który jest wierny i nigdy nie zostawia nas samych – opisał papież.

 

Wewnętrzna podróż

Drugie słowo, które opisał papież to podróż. Zanim Mędrcy mogli adorować Dzieciątko urodzone w Betlejem, musieli stawić czoła długiej podróży. Mateusz pisze: «Oto niektórzy Mędrcy przybyli do Jerozolimy ze wschodu i powiedzieli:‚ Gdzie jest ten, który się urodził, król żydowski? Widzieliśmy wschodzącą Jego gwiazdę i przyszliśmy, aby Mu oddać pokłon ”” ( Mt.2.1-2). Podróż zawsze oznacza transformację, zmianę. Po podróży nie jesteś już taki sam. W tych, którzy odbyli podróż, zawsze jest coś nowego: ich wiedza się poszerzyła, widzieli ludzi i nowe rzeczy, doświadczyli wzmocnienia woli w stawianiu czoła trudnościom i zagrożeniom podróży. Nie przychodźmy, aby wielbić Pana, zanim nie przejdziemy przez wewnętrzne dojrzewanie, które daje nam nasza podróż – ­zwrócił uwagę.

Stajemy się czcicielami Pana poprzez stopniową podróż. Doświadczenie uczy nas na przykład, że osoba w wieku pięćdziesięciu lat oddaje cześć innym duchem niż w wieku trzydziestu lat. Ci, którzy pozwalają się kształtować łaską, zwykle z czasem stają się lepsi: człowiek zewnętrzny starzeje się – mówi św. Paweł – podczas gdy człowiek wewnętrzny odnawia się dzień po dniu (por. 2 Kor.4:16), przygotowując się do coraz lepszego adorowania Pana. Z tego punktu widzenia niepowodzenia, kryzysy, błędy mogą stać się pouczającymi doświadczeniami: nierzadko służą one uświadomieniu nam, że tylko Pan jest godny uwielbienia, ponieważ tylko On zaspokaja pragnienie życia i wieczności obecne w intymny każdej osoby – powiedział.

 

Spojrzenie mędrców

Ewangelista pisze: „Gdy weszli do domu, ujrzeli Dziecię z Maryją, Jego Matką, pokłonili się i oddali Mu pokłon” ( Mt 2,10-11). Adoracja była aktem hołdu zarezerwowanym dla władców, dla wielkich dostojników. W rzeczywistości Mędrcy oddawali cześć Temu, który wiedział, że jest królem Żydów (por. Mt.2.2). Ale w rzeczywistości co zobaczyli? Widzieli biedne dziecko z matką. Jednak ci mędrcy, którzy przybyli z odległych krajów, byli w stanie przekroczyć tę scenę rozpoznając w tym Dziecku obecność władcy. Oznacza to, że potrafili „widzieć” poza pozorami. Składając pokłony przed Dzieciątkiem, które narodziło się w Betlejem, wyrazili uwielbienie, które było nade wszystko wewnętrzne: otwarcie szkatułek przyniesionych w darze było znakiem ofiary ich serc – stwierdził papież.

Franciszek dodał, że do oddawanie czci Bogu potrzebny jest wzrok, który widzi „poza zasłoną widzialnego. Herod i dostojnicy Jerozolimy reprezentują światowość, wiecznie zniewolonych przez pozory. Widzą i nie wiedzą, jak widzieć – nie mówię, że nie wierzą, nie wiedzą, jak widzieć, bo ich umiejętność widzenia jest zniewolona przez wygląd i poszukiwanie atrakcji. Z drugiej strony u Mędrców widzimy inną postawę, którą moglibyśmy określić jako realizm teologiczny- słowo, które jest zbyt „wysokie”, ale można tak powiedzieć: realizm teologiczny obiektywnie postrzega rzeczywistość rzeczy, ostatecznie dochodząc do zrozumienia, że ​​Bóg unika wszelkiej ostentacji. Pan jest w pokorze, Pan jest jak to pokorne dziecko, stroni od ostentacji, która jest właśnie wytworem światowości. Ten sposób „widzenia”, który wykracza poza widzialne, sprawia, że ​​wielbimy Pana, często ukrytego w prostych sytuacjach, w ludziach pokornych i marginalnych. Jest to zatem kwestia wyglądu, który nie dając się olśnić fajerwerkami ekshibicjonizmu, szuka przy każdej okazji tego, co nie przemija, szuka Pana – ­zaznaczył.

SPRAWDŹ: Wszyscy mamy być Mędrcami

 

ag/Stacja7

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

Reklama

Z WATYKANU

Papież nie będzie chrzcił dzieci w niedzielę Chrztu Pańskiego

Papież Franciszek nie będzie tradycyjnie chrzcił dzieci w czasie Niedzieli Chrztu Pańskiego. Wszystko przez pandemię koronawirusa.

Polub nas na Facebooku!

Informację podał Watykan. Tradycyjne chrzciny dzieci pracowników i mieszkańców Watykanu odbywały się w Kaplicy Sykstyńskiej.

W zeszłym roku Ojciec Święty udzielił w Kaplicy Sykstyńskiej sakramentu chrztu świętego 32 niemowlętom: 17 chłopcom i 15 dziewczynkom. Były wśród nich trojaczki i bliźniaki.

W tym roku tradycyjny chrzest nie odbędzie się z powodu pandemii. W papieskim kalendarzu na dzień 10 stycznia przewidziano tylko „Anioł Pański” o godzinie 12:00.

Sprawowanie chrztu dzieci w kończącą liturgicznie okres Bożego Narodzenia niedzielę Chrztu Pańskiego wprowadził w Watykanie św. Jan Paweł II w 1981 roku. Udzielał go głównie dzieciom pracownikom urzędów watykańskich, Gwardii Szwajcarskiej czy Żandarmerii Watykańskiej.

SPRAWDŹ: Kard. Krajewski o świętach w szpitalu. “To było inne Boże Narodzenie”

 

ag/Stacja7

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

Reklama

Copy link
Powered by Social Snap