ZE ŚWIATA

Zmarł Polak przebywający w brytyjskim szpitalu w Plymouth

W Plymouth zmarł Polak, który od listopada przebywał w szpitalu z powodu rozległego zawału serca i uszkodzenia mózgu. Informację o śmierci potwierdziła Polskiej Agencji Prasowej rodzina zmarłego.

Polub nas na Facebooku!

Polak mieszkał od kilkunastu lat w Anglii. W listopadzie doszło u niego do zatrzymania pracy serca na co najmniej 45 minut, co spowodowało – według szpitala – poważne i nieodwracalne uszkodzenia mózgu. W związku z tym placówka w Plymouth zwróciła się do sądu o zgodę na odłączenie pacjenta od aparatury podtrzymującej życie. Wyraziły na to zgodę żona i dzieci mężczyzny, jednak przeciwne były jego matka i dwie siostry.

Rozpoczęła się batalia sądowa. W połowie grudnia Polak po raz pierwszy został odłączony od aparatury po decyzji sądu. Po złożeniu apelacji ponownie został podłączony do niej, ale w ostatnich dniach Sąd Opiekuńczy zdecydował o odrzuceniu jej. Wtedy Polak znowu został odłączony od aparatury. Rodzina odwołała się od tej decyzji do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Ten w środę odrzucił apelację, przez co szpital kolejny raz odłączył pacjenta od aparatury – pisał portal TVP Info.

CZYTAJ: Abp Gądecki apeluje o ratowanie życia Polaka z Plymouth. “Został on skazany na śmierć”

O ratowanie życia Polaka apelował m.in. abp Gądecki. W liście do kard. Vincenta Nicholsa, przewodniczącego Episkopatu Anglii i Walii pisał: Władze naszego kraju zapewniły, że pokryją koszty leczenia i transportu. Sąd brytyjski nie wyraża zgody na transport chorego, ponieważ podróż może zagrażać jego życiu – zaznaczył przewodniczący Episkopatu.

Podkreślił, że opina publiczna w Polsce została wstrząśnięta decyzją brytyjskiego sądu o zaprzestaniu podawania pożywienia i wody Polakowi, który trafił do szpitala w Plymouth z urazem mózgu. „De facto, został on skazany na śmierć przez zagłodzenie” – napisał.

Przytoczył on także słowa św. Jana Pawła II z Evangelium Vitae, gdzie papież zauważył, że „człowiek, który swoją chorobą, niepełnosprawnością lub – po prostu – samą swoją obecnością zagraża dobrobytowi lub życiowym przyzwyczajeniom osób bardziej uprzywilejowanych, bywa postrzegany jako wróg, przed którym należy się bronić albo którego należy wyeliminować”.

Z chorym i rodziną solidaryzowało się także Kolegium Rektorskie KUL. Rektor i prorektorzy uniwersytetu przypominali, że zgodnie z przysięgą Hipokratesa podstawowym zadaniem lekarzy jest ratowanie życia każdego człowieka, nawet w sytuacji, gdy jego stan jest bardzo ciężki, a rokowania nie są pomyślne. „Z relacji jakie do nas docierają wynika, że w przypadku Polaka hospitalizowanego w Plymouth, zasada ta jest rażąco naruszana. W tej sytuacji nie możemy mówić o barku stosowania tzw. daremnej terapii, ale o celowym uśmiercaniu ciężko chorego człowieka. To łamanie jego podstawowego prawa” – podkreślali.

 

ag, zś/Stacja7

 

Reklama
Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7



Reklama
Reklama

ZE ŚWIATA

Donbas. Dwuletnia pomoc w cieniu wojny zrealizowana przez Fundację Most Solidarności i Caritas Mariupol

5689 wizyt domowych, 50 wyszkolonych opiekunów socjalnych, 21600 odwiedzin potrzebujących. To tylko niektóre z liczb obrazujące skalę pomocy ludności cywilnej zamieszkującej strefę przyfrontową w Donbasie na Ukrainie, jakiej udzielono w ramach projektu zrealizowanego przez Fundację Most Solidarności i Caritas Mariupol.

Polub nas na Facebooku!

“Nie zostawiajcie nas!”

Projekt był odpowiedzią na tragiczną sytuację mieszkańców wiosek znajdujących się w strefie linii rozgraniczenia pomiędzy Ukrainą a republikami Doniecką i Ługańską. Potężna emigracja związana z działaniami wojennymi spowodowała wyludnienie i zapaść ekonomiczną oraz socjalną regionu. Samotni ludzie starsi, opuszczeni często przez członków rodzin, zostali pozbawieni dostępu do wielu usług, a ich życie zamieniło się często w dramatyczną wegetację. O tragicznej sytuacji w regionie od dawna informuje wiele międzynarodowych organizacji pomocowych. 

Myślałam, że moje życie będzie dobre a na starość co się stało? Zostałam sama. Wszystko jeszcze sama robiłam do wojny, teraz nie mogę. Moje dzieci są daleko – mówi 87-letnia Klavdia Semenovna Baeva ze wsi Kamianka, zlokalizowanej w strefie buforowej w Donbasie. Jak dodaje, wsparcie opiekunki socjalnej z polskiego projektu pomocy jest dla niej nieocenione. Nie zostawiajcie nas, tak bardzo dziękuję Polsce, że nas nie zostawiliście, pomagajcie nam!

CZYTAJ: Donbas. Sześć lat w cieniu wojny – jak rozpada się świat

 

 

Nie ma mowy o wyborze

Celem projektu rozwojowego finansowanego przez polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych było kompleksowe wsparcie mieszkańców zniszczonej strefy połączone z intensywnym wsparciem lokalnej samoorganizacji. W trakcie dwuletnich działań dwa zespoły medyczne wyjeżdżały do pacjentów mieszkających w wioskach znajdujących się w pobliżu frontu aż 190 razy. Odbyto w tym czasie 5689 wizyt domowych. Dzięki realizacji projektu, wyszkolono 50 opiekunów socjalnych rekrutujących się z bezrobotnej ludności strefy. Do 150 osób starszych, specjalistyczna pomoc dotarła aż 21600. Pograniczne wioski odwiedziły także motywacyjne zespoły doradcze złożone z psychologa i prawnika.

Praca w strefie buforowej oznacza tylko jedno – jeśli ludzie są odcięci od infrastruktury przez operacje wojskowe, konflikty zbrojne, jeśli są odcięci od wysokiej jakości opieki medycznej, muszę tam pojechać, nie ma mowy o wyborze, to jest kwestia obowiązku lekarskiego – mówi Aleksander Gontariev, lekarz i konsultant medyczny, który w projekcie pomocy w Donbasie pracował przez rok. 

 

 

Długofalowe efekty

Dzięki tej intensywnej pracy zespoły lokalnych pracowników socjalnych funkcjonujące w zrujnowanym pod każdym względem obszarze, założyły w wioskach strefy 5 nowych organizacji pozarządowych, które będą samodzielnie kontynuowały działalność. Organizacje, które otrzymały granty wspierające pierwszy etap ich działalności będą się zajmowały wsparciem osób starszych i pozbawionych pomocy oraz różnymi rodzajami usług, w tym pieczeniem chleba, remontami oraz zabezpieczaniem żywności dla żołnierzy ukraińskich stacjonujących na froncie.

Kobiety w zagubionych wioskach na Donbasie są bardzo wdzięczne, że dostały możliwość samorealizacji poprzez szkolenia i wsparcie w zakładaniu NGO. Mają dużą motywację do działania, uwierzyły w swój ogromny potencjał. Jestem przekonana, że nasze działanie przyniesie długofalowe efekty – tak o realizacji projektu mówi prezes Fundacji Most Solidarności, Marta Titaniec.

Fundacja Most Solidarności istnieje od 2017 roku. Aktualnie fundacja prowadzi działania w zakresie pomocy rozwojowej we wschodniej Europie aplikując również o projekty w zakresie pomocy humanitarnej w innych obszarach świata. Fundacja korzysta ze środków Polskiej Pomocy MSZ. Działania fundacji można wesprzeć TUTAJ.

 

mat. prasowe, zś/Stacja7

 

Reklama
Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7



Reklama
Reklama

Copy link
Powered by Social Snap