Rzym: Przedstawiciele rodzin z całego świata debatują o “Relatio Synodi”

Międzynarodowy Kongres: „Powołanie i misja rodziny Kościele i świecie współczesnym", rozpoczął się wczoraj w Rzymie. Bierze w nim udział 240 osób z 30 krajów świata, głównie małżeństw reprezentujących 80 ruchów i stowarzyszeń małżeńskich, rodzinnych i obrony życia. Organizatorem kongresu jest Papieska Rada do Spraw Rodziny.

Głównym celem spotkania – jak podkreślił abp Vincenzo Paglia, przewodniczący papieskiej Rady, jest omówienia Relatio Synodi przez najbardziej zainteresowanych, czyli przedstawicieli ruchów i stowarzyszeń katolickich o charakterze rodzinnym. „To my tu zebrani jesteśmy Synodem. To nasze spotkanie jest święte, przez Pana Boga inspirowane” – mówił abp Paglia. We wczorajszej sesji przedpołudniowej uczestniczył kard. Lorenzo Baldisseri, sekretarz generalny Synodu Biskupów. W swoim wystąpieniu streścił Relatio Synodi, zachęcając ruchy i stowarzyszenia rodzinne w ocenie tego dokumentu, zauważeniu braków, uzupełnieniu i rozszerzeniu.

Po południu miała miejsce praca w grupach językowych i dotyczyła pierwszej części dokumentu. Warto zaznaczyć, że wszyscy zaproszeni zostali wcześniej zobowiązani do przygotowania odpowiedzi na 46 pytań, mających na celu pogłębienie Relatio Synodi na podstawie doświadczenia swojego ruchu lub stowarzyszenia.

Irena i Jerzy Grzybowscy z Polski zwrócili uwagę na potrzebę promowania dialogu jako drogi do świętości oraz na to, że tradycyjne metody przekazu nauczania Kościoła w postaci konferencji i katechez są niewystarczające. Ich zdaniem, małżeństwa i przygotowujący się do małżeństwa potrzebują nie tylko wysłuchać, ale także przeżyć i doświadczyć w swoim życiu piękna miłości. "Dlatego rekolekcje ruchu Spotkań Małżeńskich mają charakter warsztatów i przynoszą głębokie owoce odnowienia i pogłębienia, a nierzadko odbudowania, miłości małżeńskiej. Narzeczonym przynoszą dojrzałe „tak” lub „nie” na pytanie o przyszłe małżeństwo" – wyjaśniali.

Inni uczestnicy kongresu zwracali uwagę na to, że bardzo często w parafiach narzeczeni nie otrzymują podstawowych informacji o małżeństwie jako sakramencie. Podkreślano rolę ojca w rodzinie, potrzebę tworzenia grup wsparcia dla małżeństw w parafiach, samokształcenia w zakresie budowania relacji międzyosobowych w małżeństwie, a także z dziećmi, konieczność zmiany języka w katechezach. Podkreślano konieczność pełniejszego mówienia o pięknie i bogactwie życia małżeńskiego z zauważeniem ogromnych nieraz trudności i potrzebie znajdywania dróg ich pokonywania.

Zwracano też uwagę na potrzebę lepszego niż dotąd przygotowania kapłanów i kleryków. Podkreślano ważną rolę dziadków w rodzinie. Zauważono problem ideologii gender jako poważnego zagrożenia. W wypowiedziach zarówno plenarnych jak i w czasie pracy w grupach często odwoływano się do nauczania św. Jana Pawła II o rodzinie, a szczególnie do "Familiaris Consortio". Wartość naturalnego planowania rodziny potwierdzano własnymi świadectwami i odwołaniem się do encykliki Humanae Vitae.


Irena i Jerzy Grzybowscy / Rzym


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas

Irak: czekamy na papieża

Czekamy na papieża Franciszka - powiedział nuncjusz apostolski w Iraku, abp Giorgio Lingua. Wyraził też nadzieję, że chrześcijanie zmuszeni przez Państwo Islamskie do opuszczenia swych domów na północy kraju będą mogli do nich powrócić jeszcze w tym roku.

Niezależnie od działań militarnych, jakich to wymaga, a które – według obserwatorów – nie nastąpią zbyt szybko, powrót ten „nie będzie łatwy”, gdyż oprócz odbudowy zniszczonych domów i infrastruktury, takiej jak szkoły, „konieczne będzie przede wszystkim odbudowanie zaufania do muzułmańskich sąsiadów”. Wielu chrześcijan uważa, że sąsiedzi ich zdradzili, ponieważ złupili opuszczone przez nich domy. Trzeba więc będzie zreperować nie tylko domy, ale także relacje – wskazał abp Lingua.

Pozytywnie ocenił on iracki rząd, który – według niego – „dobrze pracuje”. Jednak w jego działania muszą być włączone wszystkie ugrupowania. – Kraj nigdy nie będzie wolny od terroryzmu, jeśli niektóre etniczne i religijne części społeczeństwa będą odsunięte od procesu rządzenia. Nie można zakładać, że wykluczenie jakiegoś ugrupowania nie doprowadzi do rebelii – stwierdził papieski dyplomata. Niewłączenie przedstawicieli sunnitów do zdominowanego przez szyitów rządu Iraku uważane jest za jeden z głównych powodów powstania Państwa Islamskiego.

Dla przyszłości irackich chrześcijan kluczowe znaczenie ma sposób rozwiązania kryzysu Mosulu i na Równinie Niniwy, gdzie wyznawcy Chrystusa żyli od wielu stuleci i skąd zostali wypędzeni przez Państwo Islamskie, które obecnie okupuje te tereny. – Jeśli rząd zdoła odzyskać nad nimi kontrolę i wprowadzi w życie kampanię pojednania narodowego, wówczas będzie miejsce dla chrześcijan w Iraku – oświadczył nuncjusz apostolski.

Jego zdaniem jeśli nadal będą trwały starcia, „cenę zapłacą najsłabsi, którymi zawsze są mniejszości”. – Mamy jednak nadzieję, że powróci pokój – wyznał abp Lingua, zaznaczając, że do tego dąży też wspólnota międzynarodowa.

Poinformował, że około 10 proc. spośród 120 tys. chrześcijan, którzy w sierpniu ub.r. musieli pod naporem Państwa Islamskiego opuścić swe domy wyjechało za granicę. Tylko w Jordanii jest około 7 tys. chrześcijańskich uchodźców, z których wielu oczekuje na wyjazd na Zachód.

Mówiąc o trudnościach przeżywanych przez uchodźców, takich jak niedostateczna opieka medyczna, papieski dyplomata zaznaczył, że wzmaga je ostra zima, dlatego obecnie najbardziej potrzebują oni grzejników. Żyją też w psychicznym napięciu, nie wiedząc jak długo jeszcze będą musieli być uchodźcami. – Ta beznadziejna sytuacja powoduje, że niektórzy rozważają emigrację, choć wcale nie chcą wyjeżdżać – wyjaśnił nuncjusz.

Podkreślił troskę papież Franciszka o Irak i tamtejszych chrześcijan. Pytany o możliwość jego wizyty w tym kraju, zaznaczył, że „na Ojca Świętego czekają zarówno Kościół, jak i władze polityczne, a nawet niechrześcijanie, jak np. przywódcy szyitów”. Według niego „wszyscy zrobią wszystko, aby ta wizyta była sukcesem”.

Za możliwe uznał to, że podróż będzie trwała dłużej niż jeden dzień. – Nie można przyjechać do Iraku i nie pojechać do Ur, które sunnici, szyici i chrześcijanie czczą jako miejsce narodzin Abrahama. Nie można nie pojechać do Bagdadu, bo jest to siedziba rządu. I nie można nie pojechać do Irbilu, bo tam mieszka większość chrześcijańskich uchodźców – wyjaśnił abp Lingua.

Dodał, że osobiście wolałby ustalić późniejszą datę wizyty, aby mogła być bardzo intensywna, niż zorganizować ją szybko, gdyż „ryzykuje się wtedy przegapienie niejednej możliwości”.


pb (KAI/churchinneed.org) / Bagdad


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas