Krytyczna sytuacja w Wenezueli

Sytuacja w Wenezueli jest krytyczna, czuć ogromne napięcie. Ludzie żyją cierpiąc w niewyobrażalny sposób, często w wielkiej nędzy. O tym, co się dzieje w tym kraju opowiada przełożony generalny jezuitów o. Arturo Sosa, sam z pochodzenia Wenezuelczyk.

Polub nas na Facebooku!

O. Sosa wypowiedział się dla Vatican News. Podkreślił, że trzeba żyć nadzieją na pokojowe rozwiązanie tej sytuacji, które doprowadziłoby do nowych wyborów. W wywiadzie dla Radia Watykańskiego wskazał także na rolę i miejsce Kościoła w tej sytuacji.

– Kościół wenezuelski przede wszystkim jest blisko ludzi. I nie odnosi się to tylko do ostatnich miesięcy, ale jest tak już od wielu lat. Szkoły, parafie, centra społeczne nie tylko zwracały uwagę i mówiły o tym, co się dzieje, ale także starały się konkretnie pomagać ludziom – zaznaczył o. Sosa. – Kościół, tamtejsza konferencja episkopatu mówi jednym głosem razem z papieżem Franciszkiem. Wielokrotnie podkreślała, że jest po stronie ludzi, nie opowiada się za żadnym ugrupowaniem politycznym. Nie chce politycznej polaryzacji, ale pragnie, aby był słyszany głos ludzi, ich cierpienie, bo ta sytuacja domaga się pomocy i wsparcia. Konferencja episkopatu mówiła niejednokrotnie, że aby móc zrealizować to pragnienie, potrzeba nowego rządu, a więc potrzeba nowych wyborów.

Pomimo wielkich naturalnych bogactw, takich jak ropa naftowa, Wenezuela od kilku lat pogrąża się w strasznym kryzysie gospodarczym spowodowanym spowodowanym niegospodarnością i złym zarządzeniem ekipy kolejnych populistycznych i lewicowych prezydentów Hugo Chaveza i Nicolasa Maduro. Sytuacja pogorszyła się jeszcze, gdy kilka tygodni temu władzę przejął lider opozycji Juan Guaido. Jego władzy nie uznaje dotychczasowy prezyent Nicolas Maduro i to on, bojąc się inwazji ze strony USA blokuje z udziałem wiernego mu wojska wjazd konwojów z pomocą humanitarną. To dodatkowo odcina ludność od dostępu do jedzenia czy leków. Inflacja w tym kraju sięga już milion procent.

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



Franciszek cofnął ekskomunikę dla księdza, poety i rewolucjonisty z Nikaragui

Znany na całym świecie nikaraguański poeta, 94-letni Ernesto Cardenal ponownie jest księdzem. Ekskomunikę "a divinis" nałożoną na niego przez Jana Pawła II za czynną działalność polityczną cofnął teraz papież Franciszek.

Polub nas na Facebooku!

Radosną wiadomość przekazał schorowanemu poecie osobiście nuncjusz apostolski w Nikaragui abp Stanisław W. Sommertag. Zastał ks. Cardenala w szpitalu, w ciężkim stanie z powodu zakażenia nerek. Według lokalnej gazety ks. Cardenal przyjął wiadomość  “świadomie, odprężony i z uśmiechem”.

Czekał na nią 35 lat, odkąd wydalono go ze stanu duchownego za czynną działalność polityczną w trakcie rządów Daniela Ortegi, gdzie – obok innych duchownych – pełnił funkcję ministra. Wbrew wezwaniom przełożonych nie chciał z niej zrezygnować. Za to zresztą dosłownie pogroził mu palcem św. Jan Paweł II, gdy w 1983 r. ks. Ernesto Cardenal, jako urzędujący minister oświaty witał go na lotnisku. Gdy kapłan-polityk uklęknął przed papieżem ten nie podał mu ręki ,ale pogroził palcem mówiąc: “Najpierw musisz uregulować sprawy z Kościołem”. Zdjęcie mu grożącego palcem Jana Pawła II obiegło wówczas świat, zwracając oczy na problem wielu nikaraguańskich duchownych. Ks. Cardenal nie był bowiem wówczas jedynym księdzem czynnie zaangażowanym w sprawy polityczne. Wszyscy dostali ekskomuniki “a divinis” przenoszące ich do stanu świeckiego.

 

 

Ponownie uznany za księdza ks. Cardenal od dawna nie uprawia już polityki, a jedynie poezję. Partię Daniela Ortegi opuścił w 1994 r. zarzucając mu zbyt autorytarne rządy. Oprócz pracy literackiej całkowicie zaangażował się wówczas w prowadzoną przez siebie wielką kampanię alfabetyzacji, która zyskała sobie uznanie UNESCO. Dzięki niemu co najmniej pół miliona Nikaraguańczyków nauczyło się czytać i pisać.

Jego działalność literacka także znalazła uznanie. Ks. Ernesto Cardenal jest zaliczany do czołowych poetów latynoamerykańskich, zdobywcą wielu międzynarodowych nagród literackich, a jego utwory przetłumaczono na ponad 20 języków. Został odznaczony m.in. francuską Legią Honorową i Międzynarodową Nagrodą im. Mario Benedettiego, przyznawaną przez rząd Urugwaju.

Ostatnie lata życia spędzał w odosobnieniu, na modlitwie i kontemplacji we wspólnocie duchownych w Solentiname inspirowanej działalnością Thomasa Mertona, którą sam był kiedyś współzałożycielem. W wywiadach przyznawał, że wielkim szacunkiem darzy papieża Franciszka. – Wcześniej nie wierzyłem, że to możliwe, ale on przywraca rzeczy na swoje miejsce, to co kiedyś uznawano za ostatnie teraz stawia na początku” – mówił. Zapytany, jak znosi brak możliwości sprawowania sakramentów odpowiadał, że nie zostawał księdzem, aby być szafarzem czy administratorem, ale aby prowadzić życie kontemplacyjne.

Kapłan-poeta i były polityk Ernesto Cardenal urodził się 20 stycznia 1935 w Granadzie w zachodniej Nikaragui w bogatej rodzinie. Studiował najpierw w ojczyźnie (1947-49, następnie w USA (1949-50) i w 1950 odwiedził Włochy, Hiszpanię i Szwajcarię. Po powrocie do kraju związał się z ruchem oporu wobec rządzącego wówczas nim reżimem Anastasio Somozy García, wspieranym przez Waszyngton. W 1954 uczestniczył w tzw. rewolucji kwietniowej przeciw dyktaturze, stłumionej przez Somozę.

W 1956 nawrócił się (a właściwie powrócił po latach obojętności religijnej) na katolicyzm i postanowił wstąpić do klasztoru trapistów Matki Bożej z Getsemani w stanie Kentucky (USA), gdzie został uczniem słynnego zakonnika i poety Thomasa Mertona (1915-68). W 3 lata później uznał jednak, że ta forma życia religijnego jest nie dla niego i wyjechał na studia teologiczne do Cuernavaki w Meksyku i tam w 1965 przyjął święcenia kapłańskie.

Po powrocie do Nikaragui m.in. z grupą podobnie jak on myślących duchownych wspólnotę zakonną w Solentiname na wyspie na największym w kraju jeziorze Nicaragua, w której głosił zasady niestosowania przemocy, zaczerpnięte od Mertona. Powstała tam także kolonia artystów prymitywistów. Musiał stamtąd uciekać, gdy władze wykryły, że ks. Cardenal należy do opozycyjnego Frontu Wyzwolenia Narodowego im. Sandino (FSLN). Trafił wówczas na Kubę, gdzie został ambasadorem opozycji sandinowskiej.

19 lipca 1979 wkroczył do Managui wraz z oddziałami rewolucyjnymi sandinistów, którzy obalili reżim Anastasio Somozy Debayle (syna poprzedniego dyktatora). To właśnie w utworzonym wówczas nowym rządzie, na którego czele stanął Daniel Ortega, został ministrem oświaty. Pozostał nim do 1987, gdy jego urząd rozwiązano z powodów finansowych.

KAI, ad

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



Copy link
Powered by Social Snap