ZE ŚWIATA

Komentatorzy: Raport McCarricka pomija kwestię homoseksualizmu księży

Amerykańscy komentatorzy podkreślają, że watykański raport w sprawie byłego kardynała Theodore’a McCarricka pomija kwestię homoseksualizmu katolickich księży. Ich zdaniem 450-stronicowy dokument pomniejsza przewinienia byłego arcybiskupa Waszyngtonu mające charakter homoseksualny, jak również wpływ księżowskiego „lobby gejowskiego” na krycie jego przestępstw.

Polub nas na Facebooku!

Dominikanin o. Boniface Ramsey, który w 2000 r. pisał do nuncjusza apostolskiego w Waszyngtonie o plotkach dotyczących niewłaściwych zachowań McCarricka wobec seminarzystów, podkreśla w rozmowie z tygodnikiem „National Catholic Register”, że w czasach, gdy był wykładowcą w seminarium w Newark (1988-1996), „wszyscy wiedzieli”, iż McCarrick „sypia z klerykami”. Uważano to za „specyficzne zachowanie ze strony ordynariusza”, ale ponieważ nikt nie słyszał o tym, jakoby McCarrick kogoś „tknął”, było to „z niechęcią akceptowane”.

Dlatego szokiem dla dominikanina była zawarta w raporcie informacja, że dwóch biskupów było naocznymi świadkami seksualnych nadużyć McCarricka, lecz wolało zachować tę wiedzę dla siebie. Według raportu, bp James McHugh z Camden i bp John Smith z Trenton byli w 1990 r. obecni na kolacji, w czasie której McCarrick zaczął obmacywać młodego kleryka. Uczestniczący w posiłku prał. Dominic Bottino zeznał, że bp McHugh nagle wstał i w panice powiedział: „Musimy wyjść”. Dziesięć lat później w piśmie do nuncjusza ordynariusz Camden zaprzeczył, jakoby był świadkiem niewłaściwych moralnie zachowań McCarricka, który był wtedy kandydatem na stolicę arcybiskupią w Waszyngtonie. Również ordynariusz Trenton zapewnił wówczas, że nie ma dowodów na poważne słabości moralne McCarricka.

 

Wiedza była rozpowszechniona

Edward Pentin z „National Catholic Register” podkreśla, że pomimo rozpowszechnionej wiedzy o zachowaniach McCarricka wobec kleryków, które normalnie uważane są za nieakceptowalne, nie podjęto żadnych działań dyscyplinujących. Dopiero po tym, jak McCarrick przeszedł na emeryturę, Benedykt XVI zalecił mu, by nie pojawiał się publicznie i nie podróżował, jednak nie były to formalne sankcje. Nadeszły one dopiero za pontyfikatu Franciszka, gdy w 2017 r. pojawiły się wiarygodne oskarżenia o wykorzystywanie przez McCarricka osoby małoletniej.

Pentin zauważa, że streszczenie raportu, autorstwa Andrei Torniellego z Dykasterii ds. Komunikacji, skupia się niemal wyłącznie na tym aspekcie, ledwo wspominając o aktywności homoseksualnej McCarricka z dorosłymi, gdyż – choć podnoszono alarm w jej sprawie – nie było „udowodnionych faktów”.

Tymczasem, jak zaznacza katolicki psychiatra Richard Fitzgibbons na łamach magazynu „Catholic World Report”, takie „znaczące i wiarygodne dowody” znajdują się w samym watykańskim raporcie. Potwierdzają one, że „Theodore McCarrick regularnie i wielokrotnie podejmował aktywne uwodzenie i przekraczanie granic fizycznych nastoletnich mężczyzn i kleryków”.

Fitzgibbons, który był przesłuchiwany na potrzeby raportu, gdyż w 1996 r. złożył w Watykanie swe świadectwo na temat niewłaściwych zachowań McCarricka, wyraził rozczarowanie, że jego opis tych zachowań nie znalazł się w raporcie.

Emerytowany prefekt Najwyższego Trybunału Sygnatury Apostolskiej kard. Raymond Burke powiedział „National Catholic Register”, że przewidziane prawem kanonicznym działania wobec McCarricka powinny były zostać podjęte dawno temu, ze względu na powagę kierowanych pod jego adresem oskarżeń. Benedykt XVI poprosił McCarricka, „żeby się zdyscyplinował”, ale jeśli papież „miał wystarczająco uzasadnione informacje, powinien odbyć się proces kanoniczny”, wskazał hierarcha.

 

Czy McCarricka chroniła „homoseksualna sieć”?

Z kolei Riccardo Cascioli, kierujący włoskim dziennikiem „La Nuova Bussola Quotidiana”, podkreśla, że raport udowadnia, iż „niemoralne zachowania wobec dorosłych” ostatecznie były tolerowane w przypadku McCarricka. Prawdziwy alarm, po którym nastąpiły sankcje, wywołało dopiero wykorzystanie małoletniego. Oznacza to, że „dziesiątki przyszłych kapłanów, którzy dzielili łoże z McCarrickiem i którzy później z tego powodu byli w większości skazani na niezrównoważone życie kapłańskie, tak naprawdę się nie liczą”. Tak jakby moralne spustoszenie i zniszczenie wiary spowodowane przez biskupa-bestię – utrata powołania, księża, który sami zaczęli powtarzać wykorzystywanie, nominacje biskupie wypaczone patologicznymi więziami – były tylko mało znaczącym problemem – ubolewa Cascioli. Według niego świadomie zignorowano w sprawie McCarricka to, że jego kariera była możliwa za sprawą „systemu władzy, znanego jako gejowskie lobby, które sprzyja nominacjom i karierom biskupów o pewnych cechach charakterystycznych”.

W swoim komentarzu dla „National Catholic Register” pragnący zachować anonimowość kardynał stwierdza wprost, że korzeniem skandalu z McCarrickiem jest homoseksualizm. Stosunek homoseksualny z młodymi klerykami jest śmiertelnym grzechem. Jest przestępstwem w znaczeniu kościelnym, gdyż niszczy wiarę tych młodych ludzi i ich relację z Bogiem, jak również wiarygodność Kościoła – podkreśla purpurat.

Wyjaśnia jednak, że w Watykanie nie brano pod uwagę, iż „prawdziwym problemem jest to, że 80 proc. przypadków wykorzystywania seksualnego przez duchownych dokonywanych jest przez homoseksualistów i że ofiarami zazwyczaj nie są dzieci, tylko [młodzi] mężczyźni tuż po okresie dojrzewania”. Również na początku watykańskiego szczytu na temat ochrony dzieci w 2019 r. temat homoseksualizmu był zupełnie nieobecny. Argumentowano, że homoseksualna subkultura w seminariach „nie ma nic wspólnego z wykorzystywaniem seksualnym małoletnich”.

Według Phila Lawlera, szefa „Catholic World Report”, raport nie daje odpowiedzi na pytanie, czy McCarricka chroni „homoseksualna sieć”. Jego zdaniem dokument ten został przygotowany, by „zmniejszyć publiczną presję”, a nie aby odpowiedzieć na pytania, jakie rodzi ten skandal. W swej krytyce dziennikarz posuwa się nawet do stwierdzenia, że „Watykan, pod obecnym kierownictwem, nie ma zamiaru się tymi pytaniami zajmować”.

SPRAWDŹ: O. Maciej Zięba o raporcie nt. McCarricka: Jan Paweł II niczego nie tuszował

 

ag/KAI/Stacja7

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

 

 


Reklama

Francuski minister ostrzega katolików gromadzących się przed kościołami

Minister spraw wewnętrznych Francji Gérald Darmanin zwrócił się ze słowami ostrzeżenia do katolików, którzy od kilku dni gromadzą się i modlą się przed kościołami. Domagają się oni odwołania czasowego zakazu odprawiania Mszy z udziałem wiernych w ramach restrykcji związanych z walką z koronawirusem.

Polub nas na Facebooku!

Nie chcę, oczywiście, wysyłać policjantów i żandarmów pod kościoły, by wystawiali mandaty wierzącym, ale będę to robił począwszy od tego weekendu w przypadku powtarzania się działań sprzecznych z prawem republiki – oświadczył minister przed mikrofonami France Info, dodając, że nie będzie „weekendu wyrozumiałości”.

Przyznał, że „wolność religijna jest bardzo ważna” i dlatego miejsca kultu nie zostały zamknięte, „ale ludzkie życie jest ważniejsze niż wszystko inne”.

W poniedziałek minister spotka się ponownie z przedstawicielami religii, aby wyjaśnić „warunki, na jakich mogłyby się znowu odbywać ceremonie w miejscach kultu, w zależności od ewolucji sytuacji sanitarnej”.

 

Petycja o powrót Mszy

W modlitewnych zgromadzeniach przed świątyniami, m.in. kościołem św. Sulpicjusza w Paryżu oraz katedrami w Nantes i w Wersalu, uczestniczyło dotychczas po około 500-550 osób. Ponadto w ciągu kilku dni zebrano we Francji 105 tys. podpisów pod petycją do władz o „powrót Mszy”.

W Lyonie administrator apostolski bp Michel Dubost zaapelował do wiernych o cierpliwość i niegromadzenie się przed kościołami, przestrzegając w ten sposób przepisów wydanych przez władze w trosce o zdrowie publiczne.

Ze swej strony Konferencja Biskupów Francji wzywa do poszanowania orzeczenia Rady Stanu (najwyższego sądu administracyjnego), która odrzuciła jej odwołanie od rządowego zakazu. Jednocześnie episkopat ma nadzieję na znalezienie zadowalającego rozwiązania w rozmowach z ministrem spraw wewnętrznych.

Rząd dobrze by zrobił, poważnie traktując zwierzchników religijnych, zamiast drażnić ich albo lekceważyć – uważa bp Xavier Malle, ordynariusz diecezji Gap. Dodaje, że wierzący nie są problemem, lecz stanowią „klucz” do obecnego kryzysu.

SPRAWDŹ: Franciszek: Wykorzystajmy swoje talenty do czynienia dobra

 

ag/KAI/Stacja7

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

 

 


Reklama

Copy link
Powered by Social Snap