Francuska prokuratura potwierdza wersję New York Timesa nt. katastrofy!

Francuska prokuratura potwierdza wersję "New York Timesa". Wyjaśnia, że w kokpicie Airbusa lecącego z Barcelony do Duesseldorfu tuż przed katastrofą był drugi pilot, który nie odpowiadał na dobijanie się do drzwi innego pilota

Sygnalizacja alarmowa została automatycznie uruchomiona informując, iż maszyna niebezpiecznie blisko zbliża sie do ziemi. Z kabiny słychać było odgłosy oddechu, a zatem drugi pilot żył, ale nie odpowiadał na apele wieży kontrolnej z Aix-en-Provence ani na apele pilota.


Informacyjna Agencja Radiowa/M. Brzeziński, Paryż/to/


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas

Nowa wojna na Półwyspie Arabskim

Według telewizji al-Arabija, sunnicka monarchia przygotowała ogromne siły do walki na południu Półwyspu Arabskiego - 150 tysięcy żołnierzy i 100 samolotów bojowych

Reuters z kolei cytuje swoje źródło w saudyjskich władzach, według którego "ofensywa lądowa może być konieczna" by zaprowadzić porządek w zrewoltowanym kraju. Wcześniej, saudyjskie media podawały, że swój udział w działaniach lądowych zgłosiły też Egipt, Jordania i Sudan. Według egipskiego serwisu Ahram, szef egipskiego MSZ poinformował, że jego kraj koordynuje działania z Arabią Saudyjską i innymi krajami Zatoki Perskiej i nie wyklucza udziału swoich wojsk lądowych i floty w operacji.

Liderzy Huti – ruchu plemiennego, który po latach walk z rządem centralnym przejął stolicę Jemenu, Sanę – zapowiadają, że atak na ich kraj oznacza wojnę.

Saudyjskie władze organizują koalicję w obronie rządu obalonego prezydenta Abdu-Rabbu Mansura al-Hadiego. Swoje wysyłają w region inne kraje Zatoki Perskiej – Zjednoczone Emiraty Arabskie, Katar, Kuwejt i Bahrain. Poparcie dla działań Rijadu wyraziły Stany Zjednoczone, które jednak same mają nie brać udziału działaniach wojennych. Huti mogą natomiast liczyć na wsparcie swoich szyickich współwyznawców z Iranu. Teheran już ostrzegł, że agresja na Jemen będzie "niebezpiecznym krokiem" i doprowadzi do rozprzestrzenienia się w regionie terroryzmu. Iran wezwał do pokojowego rozwiązania konfliktu.

Wiadomo o pierwszych atakach lotniczych na cele w Jemenie. Zbombardowano lotnisko w Sanie.

Rebelianci zajęli Sanę w ubiegłym roku, zmuszając prezydenta al-Hadiego do wyjazdu do Adenu. Opanowali też bazę lotniczą Al-Anad, położoną 50 kilometrów na północ od Adenu. W samym mieście doszło do starć.

Huti są Zajdytami, wyznawcami jednego z odłamów szyickiej wersji islamu. Stanowią, według różnych szacunków, od 25 do 40 procent ludności Jemenu. Z sunnickimi władzami swojego kraju walczą od 2004 roku. Zwalczają też Al-Ka’idę Półwyspu Arabskiego, ugrupowanie silnie obecne w Jemenie, które wzięło na siebie odpowiedzialność za ataki w Paryżu na początku tego roku.

Przed kilkoma dniami prezydent Hadi zwrócił się o interwencję do Rady Bezpieczeństwa ONZ. Wezwała ona strony konfliktu do podjęcia rozmów pokojowych.


IAR/alarabija/spa/ahram/łp/dj


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas