Sprawdzian dla europejskiej solidarności

Obecna sytuacja w Europie, związana z konfliktem na Ukrainie oraz kryzysem gospodarczym na południu kontynentu, jest sprawdzianem dla Unii Europejskiej. Mówił o tym przebywający w Rzymie kard. Kazimierz Nycz

Metropolita warszawski, w rozmowie z dziennikarzami, zwrócił uwagę na obecną sytuację w Grecji oraz innych zadłużonych krajach Europy, podkreślając, że problem ten jest sprawdzianem solidarności dla unijnych instytucji: Dużo się o niej mówi, gdy jest dobrze, ale gdy przyjdzie trudność, wówczas trzeba zdać egzamin – zaznaczył kard. Nycz

Kolejny palący problem, z którym musi zmierzyć się europejska wspólnota, to zaostrzający się kryzys na Ukrainie: Wprawdzie Europa może powiedzieć, że Ukraina nie jest w Unii i nas nie obchodzi. Ale to nieprawda: nie może i nie powinna tak powiedzieć, bo za dużo padło obietnic w ciągu ostatnich dwudziestu lat. Natomiast moje pytanie jest takie: Czy się sprawdziła ta solidarność w sensie pomagania Ukrainie i w sensie dawania wyraźnych i jednoznacznych sygnałów Rosji, jeśli chodzi o stanowisko w sprawie tego, co Rosja zrobiła z Krymem czy co robi teraz z Donbasem? – pyta kard. Nycz.


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas

Jutro głosowanie nad ustawą ratyfikującą konwencję ws. przemocy

Zgodnie ze statystykami policyjnymi 61 proc. sprawców przemocy domowej było pod wpływem alkoholu. Źródłem przemocy są patologie, uzależnienia, brutalizacja życia, utrata wartości, a o tym w konwencji nie ma słowa - argumentowała dziś posłanka PiS Małgorzata Sadurska, przedstawiając racje stojące za odrzuceniem ustawy o ratyfikacji konwencji o przeciwdziałaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej. Sejmowe komisje zadecydowały jednak, że w piątek posłowie podejmą głosowanie nad kontrowersyjnym dokumentem Rady Europy

O poprawkach do ustawy ratyfikacyjnej debatowały dziś połączone komisje sprawiedliwości i praw człowieka oraz spraw zagranicznych.

Chodziło o uwagi, które we wrześniu ubiegłego roku, podczas drugiego czytania, zgłosiły kluby PiS i Sprawiedliwa Polska. W obu poprawkach chodziło o to, by w ustawie zapisać, że Sejm nie wyraża zgody na ratyfikację Konwencji Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej. W czwartek połączone komisje opowiedziały się przeciw poprawkom.

Podczas burzliwej debaty posłanka Małgorzata Sadurska złożyła w imieniu PiS wniosek o zamówienie dodatkowej ekspertyzy lingwistycznej, w której uwzględniono by różnice w oryginalnych tekstach w języku angielskim i francuskim oraz ich polskim tłumaczeniu. Jej zdaniem bowiem, tekst polskiego tłumaczenia mocno odbiegał od tekstów języków obowiązujących przy przygotowywaniu konwencji Rady Europy.

Wiceminister spraw zagranicznych Artur Nowak-Far stwierdził, że wskazywanych przez Sadurską uwag prof. Cezarego Mika "nie można uznać za absolutnie wiążące, gdyż mają charakter stricte techniczny".

Drugi wniosek Sadurskiej dotyczył skierowania ustawy o ratyfikacji konwencji do Komisji Ustawodawczej, badającej zgodność projektowanych aktów prawnych z Konstytucją RP.

Obydwa wnioski zostały odrzucone w głosowaniu. Prowadzący posiedzenie komisji poseł Robert Tyszkiewicz (PO) stwierdził, że na etapie dyskusji nad poprawkami regulamin Sejmu nie pozwala na ponawianie wniosków o odesłanie projektu do innych komisji lub o zamówienie ekspertyzy. Powtórzył to także Przemysław Sadłoń z Biura Legislacyjnego Sejmu RP.

W trakcie obrad padł także wniosek o zmianę przewodniczącego. Posłowie PiS argumentowali, by rozpocząć debatę nad zgłoszonymi poprawkami. – Aby głosować, trzeba wiedzieć, nad czym się głosuje. Posłowie nie mogą być maszynkami do głosowania – protestował Mirosław Piotrowicz (PiS).

Z kolei przewodniczący Tyszkiewicz uznał, że poprawki zostały posłom doręczone przed posiedzeniem i powinny być im znane, dlatego wystarczy przejść do głosowania. Wniosek o zmianę przewodniczącego także został odrzucony.

Ostatecznie Tyszkiewicz udzielił głosu posłance Sadurskiej, która przedstawiła pokrótce racje przeciwników ratyfikacji konwencji. Jak mówiła, powołując się m.in. na ekspertyzy prawne prof. Cezarego Mika i Instytutu na rzecz Kultury Prawnej "Ordo Iuris" dokument ten "w bardzo mocny sposób narusza zapisy polskiej Konstytucji". Godzi przede wszystkim w jej art. 32, mówiący że wszyscy są równi wobec prawa. Konwencja widzi jako podmiot zagrożony przemocą tylko kobiety, a zapomina o dzieciach, osobach starszych, niepełnosprawnych, ale też o mężczyznach.

Konwencja narusza też art. 18 mówiący o szczególnej ochronie prawnej małżeństwa jako związku mężczyzny i kobiety, macierzyństwa i rodziny. – Nie możemy się zgodzić, że wszelkie zło, patologia, przemoc jaka istnieje, występuje w polskich rodzinach. Nie możemy się zgodzić, by to dobro, jaką jest polska rodzina, chronione konstytucją, było deptane tą konwencją – dodała.

Konwencja narusza także art. 48 konstytucji dający rodzicom prawo do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami światopoglądowymi. Konwencja natomiast w art. 14 mówi o promowaniu na każdym etapie kształcenia m.in. "niestereotypowych ról społeczno-kulturowych". – Nie zgadzamy się, aby tylnymi drzwiami do polskiego systemu edukacji wprowadzać konia trojańskiego, który pod ładnym tytułem "zapobiegania i zwalczania przemocy" tak naprawdę ma na celu deprawację polskich dzieci i młodzieży – powiedziała Sadurska. – Bo jakie to niestereotypowe role mają być w szkołach i przedszkolach promowane? – pytała.

O walce ze stereotypami mówi art. 12 konwencji. – Zgodnie z nim, stereotypem jest kultura, tradycja, religia. – A przypomnę państwu, że nasza Konstytucja w swojej preambule odwołuje się – jako do naczelnych wartości – właśnie do polskiej kultury, tradycji i religii. Mało tego, zobowiązujemy się też, że to, co dostaliśmy w darze od naszych przodków, będziemy przekazywać następnym pokoleniom – argumentowała posłanka.

Konwencja nie określa konkretnie, czym jest stereotyp, dlatego, zdaniem Sadurskiej, można mieć obawy, że ostatecznej interpretacji na tym polu dokonywać będzie GREVIO, złożone z 10-15 osób gremium urzędników czuwających nad poprawnym wdrażaniem i realizowaniem zapisów konwencji. – I to GREVIO będzie decydować, że np. polska kultura, tradycja lub religia będzie uznana za stereotyp – powiedziała Małgorzata Sadurska.

"Nie możemy się zgodzić, żeby ten komitet monitorujący miał prawo nakazywać Polsce m.in. zmianę prawa, tak by ich postulaty były wypełniane" – dodała. "Czy chcemy żyć w kraju, w którym takie prawo jest przyjmowane?" – zapytała na koniec Małgorzata Sadurska.

Innym zagrożeniem płynącym z przyjęcia konwencji są jej zapisy dotyczące definicji przemocy. – Konwencja widzi tylko jedno źródło przemocy, mianowicie nierówne relacje między kobietami a mężczyznami, natomiast zapomina, że istnieją inne. Jedną z nich jest alkoholizm – zgodnie ze statystykami policyjnymi, 61 proc. sprawców przemocy domowej było pod wpływem alkoholu – poinformowała Sadurska. – Źródłem przemocy są patologie, uzależnienia, brutalizacja życia, utrata wartości, a o tym w konwencji nie ma słowa – dodała.

Uchwalenie przez Sejm ustawy nie będzie oznaczało ratyfikowania konwencji, ale upoważni do tego prezydenta.


lk / Warszawa


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas