video-jav.net

Rzecznik KEP: zlekceważono uwagi biskupów ws. in vitro

Zaskoczenie niemal zupełnym zlekceważeniem przez tak wielu posłów uwag biskupów dotyczących przyjętego dziś rządowego projektu ustawy o in vitro wyraził rzecznik Konferencji Episkopatu Polski. W rozmowie z KAI ks. Józef Kloch powiedział, że w Sejmie zwyciężyły tendencje, które chciały usankcjonować sytuację, jaka ma obecnie miejsce w klinikach in vitro. „To budzi zastrzeżenia Konferencji Episkopatu Polski, bowiem prawo powinno poprawiać obecną sytuację, a nie psuć ją, bądź sankcjonować status quo” - uznał rzecznik Episkopatu.

Polub nas na Facebooku!

Rzecznik przyznał, że miał nadzieję, iż wprowadzone zostaną przynajmniej takie poprawki, które umożliwiałyby katolickim posłom procedowanie tego prawa. Apel Prezydium KEP takie wskazówki zawierał. „Chcę podkreślić, że wyniki naukowych badań medycznych to był fundament uwag biskupów. Czy zatem lekceważymy naukę, jaką jest medycyna? To zaskakujące” – powiedział.

Przypomniał, że w opublikowanym w marcu oświadczeniu biskupi zawarli ocenę etyczno-moralną projektu rządowego. „Czy zatem poseł-katolik może odrzucić te wskazania i nadal uważać się za katolika?” – pytał ks. Kloch. W jego opinii, pasterzom stojącym na czele Kościoła katolickiego w Polsce jesteśmy winni posłuszeństwo. „Należałoby pójść za tymi wskazaniami, tak sobie wyobrażam myślenie posła-katolika, a nie zupełnie je pomijać. One są ważne, oparte na nauce oraz zasadach etyczno moralnych” – powiedział rzecznik KEP. Przyznał, że jest bardzo zaskoczony niemal zupełnym zlekceważeniem uwag biskupów przez tak wielu posłów.

W przekonaniu ks. Klocha podczas dzisiejszego głosowania w Sejmie zwyciężyły te tendencje, które chciały usankcjonować sytuację, jaka ma obecnie miejsce w klinikach in vitro. „To budzi zastrzeżenia Konferencji Episkopatu Polski, bowiem prawo powinno poprawiać obecną sytuację, a nie psuć ją, bądź sankcjonować status quo” – uznał rzecznik Episkopatu.

Pytany o odpowiedzialność moralną posłów-katolików, którzy zagłosowali za przyjęciem rządowego projektu ks. Kloch uznał, że postawili się oni ponad wynikami nauk medycznych i ocenami etyczno-moralnymi biskupów. „Warto, żeby sami siebie zapytali: kim ja jestem?” – powiedział rzecznik.

Ks. Kloch zauważył, że w kwestii zapłodnienia pozaustrojowego nie ma mowy o kompromisie moralnym. Może jedynie dojść do kompromisu politycznego. Jak dodał, w procesie legislacji następnym ogniwem jest Senat RP i należy mieć nadzieję, że tam senatorowie, którzy czują się katolikami zgłoszą poprawki, które zostaną przyjęte.

„Dlaczego ustawa, która ma w nazwie leczenie niepłodności, nie wspomina o naprotechnologii?” – zastanawiał się rzecznik KEP. Jak zauważył naprotechnologia jest metodą, która związana jest z leczeniem niepłodności. „Trzeba mieć nadzieje, że ci parlamentarzyści, którzy czują się związani z katolicyzmem będą próbowali takie poprawki wprowadzić” – stwierdził rzecznik.

Przypomniał, że po debacie i głosowaniu w Senacie ustawa powróci do Sejmu, a następnie trafi na biurko Prezydenta RP. „Jest jeszcze Trybunał Konstytucyjny. Dziś został wykonany, owszem zasadniczy krok, ale wcale nie ostatni” – podkreślił ks. Kloch.


rl (KAI) / Warszawa

Ustawa o in vitro przyjęta

Sejm w czwartek przyjął rządowy projekt ustawy "o leczeniu niepłodności". Projekt był mocno krytykowany przez organizacje obywatelskie i rodzinne, środowisko ginekologów, a nawet Sąd Najwyższy

Polub nas na Facebooku!

Uzasadniano w nich, że projekt wcale nie tworzy programu leczenia niepłodności, a jedynie legalizuje przemysł in vitro. W trzecim czytaniu odrzucono wszystkie merytoryczne poprawki zgłoszone przez Jarosława Gowina oraz Prawo i Sprawiedliwość.

Za przyjęciem rządowego projektu głosowało 261 posłów. Przeciw było 176, zaś wstrzymało się od głosu 6 posłów.

W głosowaniu odrzucono wszystkie poprawki zgłoszone m.in. przez Jarosława Gowina ze Zjednoczonej Prawicy, a pochodzące z jego własnego projektu regulacji in vitro. Gowin zgłosił m.in. preambułę o "nienaruszalnej, niezbywalnej godności człowieka" oraz o "ochronie prawnej ludzkiego życia na każdym etapie jego rozwoju".

Zaproponował też, by w ustawie zapisać dostęp do procedury in vitro tylko dla par małżeńskich, co byłoby zgodne z Konstytucją RP. Liczba wytworzonych zarodków wynosiłaby dwa, co wykluczałoby możliwość tworzenia zarodków nadliczbowych (pod warunkiem, że i drugi byłby wszczepiany za pierwszym razem). Obowiązywałby zakaz niszczenia i selekcji zarodków, ale już nie zakaz diagnostyki preimplantacyjnej, choć tylko w odniesieniu do chorób uleczalnych.

W rządowym projekcie poseł Gowin skrytykował m.in. definicję ludzkiego zarodka, który uznano za "zbiór komórek", a nie żywy organizm. Jego poprawka definiowała natomiast zarodek jako "organizm ludzki powstały z połączenia ludzkiej gamety męskiej i żeńskiej".

Za błędne rozwiązanie Gowin uznał też możliwość tworzenia zarodków nadliczbowych, co w praktyce może oznaczać, że jeśli zostaną one zamrożone, to otrzymają tylko "warunkowe prawo do życia", gdyż zostaną wykorzystane dopiero, gdy nie udadzą się poprzednie zabiegi.

Wszystkie jego uwagi i poprawki zostały odrzucone.

Rządowy projekt spotkał się ze zdecydowaną krytyką organizacji rodzinnych oraz części specjalistów z zakresu ginekologii i położnictwa. Zwracali oni uwagę przede wszystkim, że dokument nie jest wcale pożądaną od dawna propozycją uregulowania kwestii związanych z leczeniem niepłodności, a jedynie próbą legalizacji "przemysłu in vitro", czyli już istniejących klinik sztucznego zapłodnienia, które od tej pory mają być dofinansowywane ze środków publicznych.

Również zdaniem Episkopatu, wyrażonym niedawno w apelu Prezydium KEP, rządowy projekt umożliwia stosowanie procedury in vitro bez podjęcia realnej próby leczenia prawdziwej przyczyny niepłodności. Episkopat wzywa natomiast rząd do opracowania i rozpoczęcia prawdziwego medycznie programu leczenia niepłodności, który byłby oparty na uczciwej i rzetelnej diagnostyce przyczyn oraz podejmowaniu prób ich likwidowania.


lk / Warszawa