Nasze projekty

Nie żyje Iga Cembrzyńska. „Wierzę w Boga bardzo mocno”

Iga Cembrzyńska była jedną z najbardziej wielozadaniowych postaci polskiej kultury: aktorka, piosenkarka, scenarzystka, producentka i wieloletnia muza i żona Andrzeja Kondratiuka.

Fot. Wikipedia

O śmierci artystki poinformował w swoich mediach społecznościowych ks. Andrzej Luter: „Odeszła. Do swojego Andrzeja, i do jego brata Janusza. Dziś zmarła Iga Cembrzyńska, wspaniała aktorka, piosenkarka. Osobowość. Żegnaj kochana Igo!!! Żal ogromny” – napisał.

Iga Cembrzyńska, właściwie Maria Elżbieta Cembrzyńska, urodziła się 2 lipca 1939 roku w Radomiu. Studiowała filozofię na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu, a w 1962 roku ukończyła warszawską PWST. Występowała m.in. w Teatrze Powszechnym, Komedii i Ateneum w Warszawie, a szeroka publiczność zapamiętała ją także jako piosenkarkę i aktorkę filmową.

Jej biografia artystyczna jest mocno związana z Andrzejem Kondratiukiem. Cembrzyńska była nie tylko jego żoną i aktorką występującą w jego filmach, ale także producentką — w latach 90. założyła firmę Iga Film, która produkowała filmy reżysera.

Reklama

„Wierzę w to, że wszystko, co robimy i tworzymy, jest gdzieś tam zaplanowane”

W rozmowie z Onetem, przy okazji książki „Mój intymny świat”, Iga Cembrzyńska została zapytana wprost: „Wierzy pani w Boga?”. Odpowiedziała: „Bardzo mocno. Wierzę w to, że wszystko, co robimy i tworzymy, jest gdzieś tam zaplanowane”.

Cembrzyńska nigdy nie była artystką oczywistą. Łączyła teatr, film, piosenkę, scenariusz, produkcję i bardzo osobisty sposób patrzenia na świat. Jej twórczość — szczególnie ta związana z Kondratiukiem — często rozgrywała się blisko codzienności: domu, natury, relacji, przemijania, zwykłych rozmów i czułości ukrytej w drobiazgach.

Przeczytaj również

Mówiła o przemijaniu

Iga Cembrzyńska często w wywiadach podkreślała, że ludzkie życie, praca i tworzenie nie są tylko zbiorem oderwanych zdarzeń. Mówiła, że „życia nic nie zatrzyma i praw natury nie da się zmienić. Mąż kiedyś buntował się przeciw przemijaniu, ja zresztą też. Żartowałam nawet, że nie mam kiedy się zestarzeć, bo Panu Bogu starość się nie udała, a ja przeżywam ją w swoich rolach. Ale w którymś momencie musi przyjść zgoda na to, co jest.”

Reklama

Artystka od „intymnego świata”

Cembrzyńska kochała śpiew, mówiła: „Śpiew był moją pasją, moim hobby, moim wszystkim”. Ale jej „intymny świat” nie był tylko światem sceny. Był także przestrzenią bardzo osobistych pytań: o miłość, odpowiedzialność, samotność, chorobę najbliższej osoby i to, co zostaje, kiedy kończy się najgłośniejsza część kariery.

Jej dorobek filmowy był niezwykle różnorodny. Iga Cembrzyńska debiutowała u Wojciecha Jerzego Hasa rolą Eminy, księżniczki mauretańskiej, w „Rękopisie znalezionym w Saragossie”. Wystąpiła także m.in. w „Salcie” Tadeusza Konwickiego, kultowej „Hydrozagadce”, „Dziewczętach z Nowolipek” i „Rajskiej jabłoni”.

Osobne miejsce zajmują filmy tworzone wspólnie z Andrzejem Kondratiukiem — kameralne, autorskie, często powstające w ich domu w Gzowie. W latach 90. Cembrzyńska założyła firmę Iga Film i została producentką filmów męża, współtworząc z nim własny, bardzo osobny świat polskiego kina.

Reklama

Ona i Andrzej

W rozmowie z „Vivą!” Iga Cembrzyńska opowiedziała szeroko o relacji z mężem. Opisywała ich związek „porozumienie dusz”. Byli małżeństwem, współpracownikami, przyjaciółmi i towarzyszami codzienności. Cembrzyńska podkreślała, że Kondratiuk uformował ją jako artystkę i człowieka, a ich wspólne życie — choć pełne temperamentu, sporów, gości, zwierząt i twórczego chaosu — było dla niej doświadczeniem miłości jedynej i niepowtarzalnej.

„Iga, pamiętaj, głowa do góry!”

Szczególnie poruszająco brzmią jej słowa o ostatnich latach życia męża, gdy po udarze i chorobie skupiła się niemal całkowicie na opiece nad nim. „Bez Andrzeja siebie nie widzę. Ja nie istnieję bez niego. On mnie uformował i na swój sposób stworzył. Miał na mnie taki wpływ jak nikt inny. Dzięki niemu uruchomiłam swój mózg i duszę, jeżeli ona w ogóle jest, i grałam w teatrze i filmie.”

„Żałuje Pani, że coś ją w życiu ominęło?”

„Może tego, że nie mam dzieci. Ale dziękuję Bogu, że stworzył mi kolorowe życie. Szkoda tylko, że takie na koniec.”

Śmierć Igi Cembrzyńskiej to wielka strata dla polskiej kultury. Niech odpoczywa w pokoju!

Źródła: Onet Kultura, Viva!, Biblioteka Publiczna m.st. Warszawy

Reklama

SKLEP DOBROCI

Reklama

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

WIARA I MODLITWA
Zatrudnij nas