Ksiądz z Giewontu: zrobiłem co do mnie należało

Ks. Jerzy Kozłowski, przebywający w szpitalu po porażeniu piorunem na Giewoncie, udzielił pierwszego od czasu tragicznych wydarzeń wywiadu telewizji Polsat. Relacjonuje w nim dokładnie co się wydarzyło i odpowiada, dlaczego zdecydował się w środku burzy udzielać turystom rozgrzeszenia.

Z ks. Jerzym rozmawiał reporter programu „Interwencja”>>. Z relacji poszkodowanego kapłana wynika, że tuż przed rozpętaniem się burzy na Giewoncie znajdował się centralnie na szczycie góry, tuż pod krzyżem. Został porażony już przy pierwszym piorunie. 

– Musiało mną rzucić, uderzyłem w skałę. Poczułem ogromny ból przeszywający całe ciało, iskry, nawet nie potrafię tego opisać, jakby rozsadzało mi klatkę piersiową. W takim impulsie wstałem i na głos rozgrzeszyłem ludzi, którzy byli wokół, bo podejrzewałem, że może być źle, że mogą być jacyś umierający. Zrobiłem to, co do mnie należało – opowiada ks. Kozłowski.

Z jego relacji wynika, że porażony został jeszcze dwa razy. Trzeci raz był najbardziej bolesny:

Reklama
Reklama

– Moje morale upadło wtedy zupełnie. Myślałem, że jestem spalony. Prosiłem Boga, żeby mnie zabrał, ból był tak ogromny. My byliśmy blisko krzyża i przeżyliśmy, a ci co byli dalej, zginęli – opowiada.

Pełna relację z jego wypowiedzi znajduje się w serwisie Polsatu>>

Reklama
Reklama

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

Reklama

SKLEP DOBROCI

Reklama

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę