Kard. Nycz prosi o modlitwę za kard.-seniora J. Glempa

Kard. Kazimierz Nycz, metropolita warszawski, prosi o modlitwę w intencji kard.-seniora Józefa Glempa. Stan zdrowia Prymasa-seniora znacznie się pogorszył po przebytej operacji.

Polub nas na Facebooku!

Kard. Nycz prosi o modlitwę za kard.-seniora J. Glempa

Fot. Wojciech Łączyński – fotoKAI

Publikujemy treść komunikatu Kurii Warszawskiej:

Rok temu Prymas Senior Kardynał Józef Glemp, informując o przebytej operacji prosił nas wszystkich o modlitwę. Dziś, kiedy stan zdrowia Księdza Prymasa znacznie się pogorszył, prośbę tę ponawiam w jego i moim imieniu.

W trudnych dla Niego chwilach walki z chorobą polecajmy Księdza Prymasa Seniora Miłosiernemu Bogu w naszych osobistych i wspólnotowych modlitwach, w rodzinach i parafiach.

Wołajmy „Ojcze Przedwieczny, dla bolesnej męki Jezusa miej miłosierdzie nad Księdzem Kardynałem Józefem”.

Kazimierz Kardynał Nycz

Arcybiskup Metropolita Warszawski

za KAI


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas

Dziś Dzień Modlitwy, Postu i Solidarności z Misjonarzami

Prawie 10 tys. osób wspiera duchowo polskich misjonarzy w tegorocznym Wielkim Poście. W niedzielę "Ad Gentes" przypada dzień modlitwy, postu i solidarności z misjonarzami. Na wszystkich kontynentach pracuje ponad 2 tys. księży, zakonników, zakonnic i osób świeckich znad Wisły.

Polub nas na Facebooku!

W organizowaną po raz piąty akcję “Misjonarz na Wielki Post” zaangażowało się na razie 9867 osób. Aby wziąć w niej udział, trzeba wejść na stronę www.misjonarznapost.pl i wypełnić krótki formularz, który wymaga podania jedynie imienia, nazwiska i adresu e-mail, na który przyjdzie informacja z danymi wylosowanego misjonarza.

Każdy indywidualnie wybiera formę duchowego wspierania przypisanego misjonarza lub misjonarki. Można to zrobić poprzez modlitwę, dobrowolną formę postu, dobre postanowienie lub ofiarowanie cierpienia.

W ubiegłym roku w akcję włączyło się ponad 12 tys. osób. Organizatorzy liczą, że w tym roku zaangażuje się jeszcze więcej chętnych.

Honorowy patronat nad akcją objęli abp Stanisław Gądecki, Przewodniczący KEP, metropolita poznański, oraz bp Jerzy Mazur SVD, Przewodniczący Komisji Episkopatu Polski ds. Misji.

Jak wynika z danych Komisji KEP ds. Misji, w 100 krajach na wszystkich kontynentach pracuje 2032 polskich misjonarzy: 972 zakonników, 692 zakonnice, 311 księży diecezjalnych oraz 57 osób świeckich.

Najwięcej – 811 osób – pracuje w Afryce i na Madagaskarze, w Ameryce Łacińskiej i na Karaibach pracuje 802 misjonarzy i misjonarek, w Azji – 333. W Oceanii (większość w Papui Nowej Gwinei) pracuje 66 misjonarzy. W Ameryce Północnej natomiast jest ich 20, z czego większość w Kanadzie.

Najwięcej misjonarzy pochodzi ze zgromadzenia werbistów (195), Franciszkanek Misjonarek Maryi (57) oraz księży z diecezji tarnowskiej (52). Wśród misjonarzy jest też 24 biskupów z Polski.


lk / Warszawa

KAI

Bez Przemienienia nie zrozumielibyśmy Zmartwychwstania

Do "wyjścia na górę" w okresie Wielkiego Postu, by tam wraz z Jezusem stawać się bardziej uważnymi na głos Boga, pozwolić się ogarnąć i przemienić przez Ducha zachęcił Franciszek podczas niedzielnej modlitwy Anioł Pański.

Polub nas na Facebooku!

– Jest to doświadczenie kontemplacji i modlitwy, które należy przeżywać, nie po to, aby uciekać od trudności codziennego życia, ale cieszyć się zażyłością z Bogiem, aby następnie podjąć z nową energią męczącą drogę krzyża, która prowadzi do zmartwychwstania – powiedział papież.

Franciszek nawiązał do dzisiejszej Ewangelii mówiącej o przemienieniu Jezusa i Jego słów, w których objawia swoim uczniom, że w Jerozolimie będzie musiał „wiele cierpieć, że będzie odrzucony przez starszych, arcykapłanów i uczonych w Piśmie; że będzie zabity, ale po trzech dniach zmartwychwstanie”. Przypomniał, że słowa te spowodowały kryzys wewnętrzy u Piotra i całej grupy uczniów. – Jak można podążać za Nauczycielem i Mesjaszem, którego ziemskie życie skończyłoby się w ten sposób? Odpowiedź pochodzi właśnie z przemienienia stanowiącego zapowiedź wielkanocnego pojawienia się Jezusa – powiedział papież.

Franciszek zaznaczył, że wydarzenie przemienienia umożliwia uczniom stanięcie w obliczu męki Jezusa w sposób pozytywny, nie dając się przytłoczyć. Wyjaśniał, że przemienienie pomaga uczniom i nam w zrozumieniu, że męka Chrystusa jest tajemnicą cierpienia, darem nieskończonej miłości oraz pozwala nam lepiej zrozumieć także Jego zmartwychwstanie. – Gdyby przed męką nie było przemienienia ze stwierdzeniem Boga: `To jest mój Syn umiłowany` zmartwychwstanie i tajemnica paschalna Jezusa nie byłyby łatwe do zrozumienia w całej ich głębi – zaznaczył Ojciec Święty i wyjaśniał, że uczniowie są powołani do podążania za Nauczycielem z ufnością i nadzieją, pomimo Jego śmierci.

Franciszek przypomniał, że objawienie boskości Jezusa miało miejsce na górze, która w Biblii jest miejscem symbolicznym, gdzie Bóg objawia się człowiekowi. Zachęcił aby w okresie Wielkiego Postu wyjść wraz z Jezusem na górę i przebywać z Nim, stawać się bardziej uważnymi na głos Boga i pozwolić się ogarnąć i przemienić przez Ducha. – Jest to doświadczenie kontemplacji i modlitwy, które należy przeżywać, nie po to, aby uciekać od trudności codziennego życia, ale cieszyć się zażyłością z Bogiem, aby następnie podjąć z nową energią męczącą drogę krzyża, która prowadzi do zmartwychwstania – stwierdził papież.

Na zakończenie powiedział: “Zwracamy się teraz do Maryi Dziewicy w modlitwie, do ludzkiego stworzenia przemienionego wewnętrznie przez łaskę Chrystusa. Powierzamy się, ufni w jej macierzyńską pomoc, aby z wiarą i wielkodusznością kontynuować drogę Wielkiego Postu”.

Papież apeluje o natychmiastowe zaprzestanie przemocy w Syrii

Podczas niedzielnej modlitwy Anioł Pański Franciszek zwrócił się stanowczym apelem o natychmiastowe zaprzestanie przemocy i zapewnienie dostępu do pomocy humanitarnej w Syrii

“W tych dniach moje myśli często biegną do ukochanej i udręczonej Syrii, gdzie na nowo wybuchła wojna, szczególnie we wschodniej Gucie. Luty bieżącego roku był jednym z najbardziej gwałtownych w ciągu siedmiu lat konfliktu: setki tysięcy ofiar cywilnych, dzieci, kobiety, osoby starsze; uderzono w szpitale; ludzie nie mogą zapewnić sobie żywności… Wszystko to jest nieludzkie. Nie można zwalczać zła innym złem. Dlatego zwracam się ze stanowczym apelem o natychmiastowe zaprzestanie przemocy, zapewnienie dostępu do pomocy humanitarnej: żywności i lekarstw oraz ewakuację rannych i chorych”. Papież wezwał do chwili modlitwy, po czym odmówiono “Zdrowaś Mario”.

Według ostatnich doniesień w sobotę we Wschodniej Gucie podczas bombardowań przez reżimowe siły syryjskie tego bastionu islamskich rebeliantów pod Damaszkiem zginęło 21 osób. W sumie w ciągu ostatniego tygodnia w wyniku bombardowań w tym regionie zginęło 492 cywili, w tym 116 dzieci i 64 kobiety.


st, tom (KAI) / Watykan

Świeccy będą animować parafialne przygotowania do beatyfikacji Hanny Chrzanowskiej

Przedstawiciele parafialnych grup charytatywnych, szkolnych kół Caritas oraz nadzwyczajni szafarze Komunii świętej spotkali się z Komitetem Organizacyjnym Beatyfikacji Sługi Bożej Hanny Chrzanowskiej. Włączą się w przygotowania i przebieg uroczystości beatyfikacyjnych, które odbędą się 28 kwietnia w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach.

Polub nas na Facebooku!

Spotkanie rozpoczęło się Mszą Świętą pod przewodnictwem kard. Stanisława Dziwisza, który w swojej homilii wypominał osobiste spotkania z kandydatką na ołtarze. Zwrócił uwagę, że cechowało ją „poważne odczytywanie Ewangelii”. – Czyniła to w wybranym przez siebie ważnym sektorze pomocy bliźniemu, jakim jest pielęgniarstwo szeroko pojmowane. Ono stało się jej charyzmatem – jej specyficzną drogą służby Bogu i człowiekowi – mówił hierarcha.

Po Mszy św. zebrani wysłuchali prelekcji poświęconych życiu i duchowej sylwetce Hanny Chrzanowskiej. Marzena Florkowska, autorka książki jej poświęconej pt. „Radość dawania”, zwróciła uwagę, na to, że postać przyszłej błogosławionej jest pamiętana w środowisku krakowskich pielęgniarek i chorych, którzy skorzystali z jej pomocy. – Niesamowite, jak mocno jest ona obecna w pamięci, uczuciach i naśladowaniu jej uczennic Hanny Chrzanowskiej – mówiła Florkowska.

Opisując jej działalność wśród chorych zauważyła, że Hanna Chrzanowska patrzyła na pacjentów całościowo: z duchem, ciałem i psychiką. – Ona nie dbała tylko o ciało, tylko o to, by chory był nakarmiony, umyty, a jego rany były opatrzone. Wiedziała, że chory potrzebuje mieć także rozrywkę, że potrzebuje porozmawiać, nawiązywać przyjaźnie, uczyć się, wyjść na zewnątrz – zauważyła prelegentka. – A w tych czasach nie było to tak łatwe – dodała.

O duchowym wymiarze beatyfikacji mówił ks. Paweł Gałuszka, dyrektor Wydziału Duszpasterstwa Rodzin Archidiecezji Krakowskiej. – Towarzyszenie chorym umacnia wspólnotę Kościoła – podkreślił mówca opisując Hannę Chrzanowską jak tę, od której należy uczyć się postawy wobec chorych i cierpiących. – Tym, co najpełniej ukazywało świętość Hanny Chrzanowskiej, jest postawa wobec osób potrzebujących – mówił.

Duszpasterz zwrócił także uwagę, że i w jej duchowości były ciężkie okresy, kiedy „trudno było wszystko pojąć i zrozumieć”. Jej próby wiary porównał do postaci takich świętych jak Ojciec Pio czy Matka Teresa z Kalkuty. – Towarzyszenie człowiekowi choremu, to nie tylko droga sukcesu w przeżywaniu obecności Pana Boga – stwierdził kapłan. – My, którzy jesteśmy posłani do ludzi chorych, musimy pamiętać, że krzyż choroby zawsze pokazuje nam nasze ograniczenia i tym, co zwycięża, jest zaufanie Panu Bogu – dodał.

O kwestiach organizacyjnych mówił ks. Łukasz Michalczewski, duszpasterz młodzieży archidiecezji krakowskiej. Zaprezentował zaproszenia na beatyfikacje, które mają trafić do wszystkich chętnych do uczestnictwa w uroczystościach, a przede wszystkim do chorych. Ideą jest, by przedstawiciele grup charytatywnych w parafiach oraz młodzież dotarli do chorych w swoim rejonie z zaproszeniem do modlitwy i obecności w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia 28 kwietnia lub obejrzenia relacji w telewizji. Archidiecezja, we współpracy z parafiami, harcerzami, Ochotniczą Strażą Pożarną oraz jednostkami gmin i powiatów, będzie starała się zapewnić transport dla chorych.

W ramach przygotowań do beatyfikacji w kościele św. Mikołaja przy ul. Kopernika, gdzie znajdują się doczesne szczątki przyszłej błogosławionej, odbywają się spotkania modlitewne i prelekcje. Najbliższe z nich zaplanowane są na 28 lutego i 28 marca. Bezpośrednim przygotowaniem do uroczystości będą czuwania modlitewne w Bazylice Mariackiej.

eko KAI / Kraków

Nasze ludzkie relacje pilnie potrzebują zewangelizowania

Nasze ludzkie relacje pilnie potrzebują zewangelizowania, to znaczy: wprowadzenia zasady miłości nieprzyjaciół i stosowania jej w codzienności – mówił bp Damian Muskus OFM podczas liturgii stacyjnej w kościele św. Szczepana w Krakowie. Hierarcha podkreślał, że miłość nieprzyjaciół powinna być cechą, dzięki której można rozpoznać uczniów Jezusa.

Polub nas na Facebooku!

W homilii wygłoszonej podczas Mszy św. w kolejnym wielkopostnym kościele stacyjnym w Krakowie bp Damian Muskus mówił, że miłość nieprzyjaciół jest sednem chrześcijaństwa, nawet jeśli ludzkie poczucie sprawiedliwości podpowiada inną postawę wobec osób, które odbieramy jako wrogie. „Logika ludzkiej sprawiedliwości nie bierze pod uwagę faktu, że Bóg nie dzieli swoich dzieci na dobrych i złych, sprawiedliwych i niesprawiedliwych” – wyjaśniał i podkreślał, że miłość nieprzyjaciół, o której mówi Jezus w Ewangelii to miłość bezwarunkowa.

„Taką miłością ukochał nas Bóg. I do takiej miłości jesteśmy przeznaczeni. Poprzeczka doskonałości zawieszona jest więc wysoko” – mówił kaznodzieja i zaznaczył, że miłość nieprzyjaciół musi stać się cechą, która wyróżnia chrześcijan, dzięki której świat może rozpoznać w nich uczniów Jezusa.

Według niego, do tego ideału trudno dorosnąć, bo nie tylko wrogów trudno jest kochać. „Łatwo odrzucamy ludzi, którzy są po prostu inni. Nic złego nam nie zrobili, czasem wystarczy, że mają inne poglądy i nie pasują do naszej wizji świata” – mówił. Zauważył, że Jezus każe kochać wszystkich ludzi – i tych, którzy są blisko, i tych, co są daleko. „Także tych, którzy są dla nas trudnym do zaakceptowania wyzwaniem. Także tych, którzy inaczej niż my wyrażają swoją wiarę w Boga, modlą się w innych językach, żyją w kulturach, które nie są nam znane i oswojone” – wymieniał. Przyznał też, że taka miłość nie jest łatwa i wezwał do modlitwy za nieprzyjaciół, dzięki której „staniemy się naprawdę zdolni do tego, by wypełnić polecenie Jezusa”.

Krakowski biskup pomocniczy podkreślił także, że nasze ludzkie relacje pilnie potrzebują zewangelizowania, to znaczy: wprowadzenia zasady miłości nieprzyjaciół i stosowania jej w codzienności. „Przepełnione pretensjami i agresją jest także nasze życie publiczne, wybuchają wciąż nowe konflikty, które powodują, że żyjemy w nieustannym zamęcie i niepokoju” – zauważył. „Jezus dziś mówi: albo – albo. Albo jesteśmy dziećmi Boga, gdy pragniemy kochać świat i ludzi, albo jesteśmy poganami, jeśli tego nie potrafimy, a swoją miłość rezerwujemy tylko dla bliskich i przyjaciół” – dodał.

Zdaniem kaznodziei, przeciwieństwem miłości nie jest nienawiść, ale obojętność. „Zamykanie oczu na krzywdy i niesprawiedliwość, milczenie wobec przejawów nieuczciwości i agresji, brak reakcji, gdy naruszana jest ludzka godność, brak jasnego stanowiska wobec toczących się dziś wielkich sporów o najważniejsze wartości – to wszystko jest cichym przyzwoleniem na zło” – stwierdził.

Odwołując się do postaci patrona świątyni stacyjnej, św. Szczepana, uznał, że zginął on nie tylko pod kamieniami tłumu, ale do jego śmierci przyczynili się również ci, którym zabrakło odwagi, by stanąć w jego obronie. „Jego śmierć obciąża ich sumienia tak samo, jak sumienia jego katów. Obojętność jest przyzwoleniem na zło” – zauważył.

Na koniec hierarcha wyraził nadzieję, że Wielki Post stanie się czasem uczenia się miłości nieprzyjaciół w konkrecie codziennego życia, bo ona buduje siłę dobra na świecie.

md KAI / Kraków

Telegram Benedykta XVI z okazji 130-lecia Akademii Muzycznej

Ojciec Święty Benedykt XVI przesłał na ręce rektora Akademii Muzycznej w Krakowie prof. Stanisława Krawczyńskiego okolicznościowy telegram z okazji obchodów 130. rocznicy powstania uczelni. Papież emeryt pisze, że Polacy, mimo dziejowych zawirowań, dzięki muzyce utrzymali „siłę pokoju i pojednania”.

Polub nas na Facebooku!

W przesłaniu skierowanym na ręce rektora akademii papież emeryt wspomina dzień, kiedy otrzymał doktorat honoris causa dwóch uczelni: Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II i Akademii Muzycznej i przyznał, że chętnie wraca do tego wydarzenia. „Spotkanie tak wielu znaczących artystów i uczonych w historycznym otoczeniu zamku oraz cudowna muzyka, której mogłem przy tym słuchać, pozostaną niezapomniane” – pisze Benedykt XVI. „Wciąż wsłuchuję się w znakomitą interpretację „Gaudeamus”. To była nie tylko mowa o radości – ona była tam żywa i trafiała do serca” – wyznaje.

„W czasie pełnej zmian historii, w której Wasza Ojczyzna musiała znosić wiele cierpienia, a pomimo tego zawsze zachowała swoją godność, utrzymaliście Państwo dzięki muzyce siłę pokoju i pojednania. Z całego serca życzę Państwu, abyście nadal mogli być posłańcami piękna i dobra w świecie, który tego usilnie potrzebuje” – zakończył sędziwy papież emeryt.

Akademia Muzyczna w Krakowie wraz z Uniwersytetem Papieskim Jana Pawła II przyznały papieżowi Benedyktowi XVI doktorat honoris causa w 2015 roku. Wręczenie tytułu odbyło się lipca 2015 roku w Castel Gandolfo. W uroczystości uczestniczyli profesorowie i studenci obu uczelni oraz przyjaciele Laureata i św. Jana Pawła II. Przed papieżem emerytem wystąpił także chór Psalmodia UPJPII oraz kwartet smyczkowy Ypsylon Akademii Muzycznej.

md KAI / Kraków

Katecheci wychowawcami w szkole?

Katecheci mogliby być powoływani na wychowawców klas - tak przewiduje projekt nowelizacji rozporządzenia MEN ws. warunków i sposobu organizowania nauki religii w publicznych przedszkolach i szkołach. Resort przesłał projekt do konsultacji Kościołom i związkom wyznaniowym.

Polub nas na Facebooku!

W dotychczasowym stanie prawnym powoływanie katechetów na wychowawców klas nie było to możliwe. Przepis uniemożliwiający powierzenie takich obowiązków nauczycielowi religii został wprowadzony w 1992 r., gdy katechetami w szkołach, w zdecydowanej większości, byli księża i siostry zakonne. Obecnie, zwłaszcza w większych miejscowościach i miastach, religii uczą także świeccy katecheci, często zatrudnieni w szkole także jako nauczyciele innych przedmiotów.

“Na potrzebę zmiany przepisu w tym zakresie wielokrotnie wskazywali przedstawiciele kościołów i innych związków wyznaniowych prowadzących nauczanie religii w szkołach. Kwestia ta jest także poruszana w interpelacjach poselskich oraz w zapytaniach kierowanych do Ministerstwa Edukacji Narodowej, zarówno przez dyrektorów szkół, nauczycieli religii, jak i rodziców” – czytamy w uzasadnieniu projektu nowelizacji rozporządzenia MEN.

“W obecnych realiach organizacji pracy szkół zdarza się bowiem, że nauczyciel religii (uczący także innych przedmiotów) jest jedynym nauczycielem, któremu nie powierzono wychowawstwa w szkole, mimo takiej potrzeby i oczekiwania np. ze strony rodziców” – wyjaśnia resort edukacji.

MEN proponuje ponadto, aby zasady oceniania z religii i etyki były ustalone według skali ocen określonej w statucie szkoły, a nie według skali ocen przyjętej w danej klasie. “Wewnątrzszkolny system oceniania jest dokumentem spójnym, obowiązującym wszystkich uczniów w szkole i powinien również określać zasady oceniania uczniów z religii/etyki” – tłumaczy ministerstwo.

Projekt rozporządzenia MEN przewiduje wprowadzenie przepisów przejściowych. Chodziłoby o umożliwienie dostosowania statutów szkół, w kwestii oceniania nauki religii i etyki, do zmian wprowadzonych w rozporządzeniu oraz zastosowania ich także w istniejących jeszcze szkołach poprzedniego ustroju szkolnego, czyli w gimnazjach i szkołach ponadgimnazjalnych oraz klasach tych szkół prowadzonych w szkołach innego typu.

Według informacji przekazanych KAI przez Komisję Wychowania Katolickiego Konferencji Episkopatu Polski, w roku szkolnym 2017/2018 religii w polskich szkołach uczy łącznie 31 tys. 353 katechetów: 18 tys. 349 osób świeckich, 9753 księży diecezjalnych, 2228 sióstr zakonnych, 1006 zakonników oraz 17 diakonów i alumnów.

Podstawy prawne funkcjonowania katechezy w szkole regulują Konstytucja RP (art. 53 ust. 4), Konkordat między Stolicą Apostolską a Rzeczpospolitą Polską (art. 12), ustawa o systemie oświaty z 1991 r. (art. 16), rozporządzenie MEN z 1992 r. oraz znowelizowane porozumienie między MEN a KEP ws. kwalifikacji nauczycieli religii z 2016 r.

Te akty prawne są analogiczne do rozwiązań dotyczących innych wyznań. W polskim systemie oświatowym jest 27 rodzajów lekcji religii, ponieważ każdy związek wyznaniowy ma prawo do organizowania własnego nauczania religii i część z tych związków z tego korzysta.

Od strony kościelnej nauczanie jest regulowane przepisami prawa kanonicznego oraz uchwałą KEP z 2001 r., zwaną Dyrektorium Katechetycznym Kościoła Katolickiego.

Lekcje religii w szkole organizowane są zatem we współpracy dwóch płaszczyzn: kościelnej i szkolnej. Każdy z tych podmiotów ma inne zadania.

Kościół jest odpowiedzialny za treść nauczania religijnego, zatwierdza programy i podręczniki. Określa, które cele i zadania szkoły winny być realizowane na lekcjach religii, wśród których jest m.in. ewangelizacja. Podejmuje też nadzór merytoryczny nad tymi lekcjami, wreszcie kieruje nauczycieli religii do pracy w konkretnych placówkach oświatowych.

Szkoła natomiast włącza nauczyciela religii w realizację planu wychowawczego i dydaktycznego placówki, stosuje rygory organizacyjne wobec lekcji religii, właściwe dla ogółu przedmiotów i nauczycieli.

Zgodnie z rozporządzeniem Ministra Edukacji Narodowej z 14 kwietnia 1992 r., w publicznych przedszkolach i szkołach organizuje się naukę religii na życzenie rodziców. Po osiągnięciu pełnoletności o pobieraniu nauki religii lub etyki decydują uczniowie. Choć decyzję w sprawie uczęszczania na te lekcje można zmienić, to wymaganie składania pisemnych deklaracji co roku nie jest wymagane.

lk (KAI)/ Warszawa

Kościół, który nie jest misyjny, umiera [wywiad]

Jestem wdzięczny Bogu za to, że mogę żyć w Kościele wielokulturowym, z misjonarzami z wielu krajów świata, wśród różnych grup etnicznych. Wszędzie, gdzie jest Kościół, jestem w domu – mówi w rozmowie z KAI ks. Wojciech Kościelniak, krakowski misjonarz, który od niemal 30 lat pracuje w Tanzanii.

Polub nas na Facebooku!

KAI: Gdzie leży Kiabakari?

Ks. Wojciech Kościelniak: Między Parkiem Narodowym Serengeti a Jeziorem Wiktorii w Regionie Mara w północno-zachodniej Tanzanii. Mieszka tu 30 tys. osób. Na terenie naszej misji działa szkoła podstawowa, przedszkole, ośrodek zdrowia. Jest też Sanktuarium Bożego Miłosierdzia, bo główną koncepcją Kiabakari jest stworzenie takiego miejsca, w którym człowiek będzie dotknięty przez misterium Bożego Miłosierdzia, ale w bardzo konkretny sposób.

KAI: To znaczy?

– Po przyjeździe do Tanzanii szybko doszedłem do wniosku, że nie można tu mówić o Miłosierdziu Bożym ex cathedra, wyjaśniając kolejne odsłony tej tajemnicy, jak obraz Jezusa Miłosiernego, Godzina Miłosierdzia, Koronka itd. Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Kiabakari temu służy, ale człowiek, który przychodzi do kościoła, a potem wraca do swojej lepianki, jest tak samo głodny i tak samo chory, a jego pechem jest to, że urodził się w afrykańskim buszu, daleko od cywilizacji, od opieki medycznej czy porządnej edukacji. Miłosierdzie Boże musi objąć całego człowieka: jego ducha, intelekt i ciało.

KAI: Zacznijmy więc od omówienia pierwszego. Jak rozwija się tu kult Bożego Miłosierdzia?

– Mam nadzieję, że w tym roku episkopat tanzański ostatecznie zatwierdzi status Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Kiabakari jako sanktuarium narodowego. To jest marzenie mojego życia. W tym roku chcemy też ukończyć tłumaczenie „Dzienniczka” św. Faustyny na suahili i encykliki św. Jana Pawła II „Dives in Misericordia”. Tłumaczenie poezji mistycznej św. Faustyny w kanonach afrykańskiej poezji śpiewanej nie jest proste. W tym roku, w październiku, będziemy mieć też w Kiabakari wielką pielgrzymkę w związku z dwoma jubileuszami: 80-lecia śmierci św. Faustyny i 40-lecia pontyfikatu św. Jana Pawła II. Stowarzyszenie Apostołów Bożego Miłosierdzia działa w Tanzanii już od kilku lat, w różnych parafiach otwierane są kolejne oddziały. Teksty, które tłumaczymy, będą źródłowymi dokumentami dla każdego z członków stowarzyszenia.

KAI: Ale, jak Ksiądz mówi, głoszenie Bożego Miłosierdzia to również konkretne dzieła, których celem jest niesienie pomocy miejscowym. Z jakimi problemami zmagają się mieszkańcy Kiabakari?

– Przede wszystkim z ubóstwem i głodem. Jest mała część, która się bogaci kosztem innych. Biedni przygniatani są nowoczesnym społeczeństwem: podatkami, opłatami, kosztami życia. Nie sprzyjają ludziom warunki klimatyczne. Są zmiany, pory roku się spóźniają, deszcz spada gwałtownie i w ciągu kilku dni niszczy zbiory. Ludzie głodują. Takie są realia głoszenia Bożego Miłosierdzia. Misje są wciąż szkołą przetrwania, nieustannych wysiłków, by je utrzymać, ale Pan Bóg w rozmaity sposób pokazuje nam, że się o nas troszczy.

Człowiek, któremu się mówi, że Bóg go kocha, potrzebuje doświadczyć tej miłości. Umiera na grypę, malarię czy przeziębienie – potrzebuje poczuć miłosierną rękę Ojca jak rękę miłosiernego Samarytanina. Dlatego tak ważna jest działalność ośrodka zdrowia. Ważny jest wolontariat medyczny, bo ja mogę z pomocą fachowców stworzyć warunki i infrastrukturę, ale nie potrafię leczyć. Od tego są lekarze, pielęgniarki, polscy specjaliści i lokalny personel, coraz lepiej wykształcony, ale wciąż potrzebujący wsparcia. Potrzebujemy dentystów, okulistów, chirurgów. Potrzebni są fizjoterapeuci, bo rodzi się coraz więcej dzieci z uszkodzonymi kończynami, kobiety od noszenia ciężarów na głowach mają wykrzywione kręgosłupy i cierpią na bóle i różne schorzenia z tym związane. Potrzebni są ginekolodzy. Coraz większym problemem są choroby cywilizacyjne, jak cukrzyca, nadciśnienie. Ośrodek zdrowia jest bardzo konkretnym wymiarem dotyku Bożego Miłosierdzia.

KAI: A edukacja?

– Nie chodzi tylko o edukację chrześcijańską czy formację duchową, ale danie dziecku z afrykańskiej wsi tej samej szansy dostępu do nauki, co dzieciom w dużych miastach czy metropoliach, gdzie szkół jest mnóstwo, zwłaszcza dla bogatych, a ich poziom jest wysoki. W naszej misji działa przedszkole i szkoła podstawowa. Wykształcenie, dobre przygotowanie do kontynuowania edukacji w szkole średniej to absolutny warunek zapewnienia małym Afrykańczykom lepszej przyszłości.

Mamy też projekty związane z emancypacją społeczną i zawodową kobiet, zwłaszcza samotnych matek. Chcemy stworzyć dla nich centrum aktywizacji zawodowej i małą farmę, w której by pracowały, a także niewielki pasaż handlowy i bank spółdzielczy z mikropożyczkami. Dobrze by było wyposażyć kobiety w praktyczną wiedzę dotyczącą np. uprawy ziemi. To kolejny etap edukacji społeczeństwa, by ich wyprowadzić z prymitywnej gospodarki rolnej czy hodowli, bo klimat się zmienia i ziemia się jałowi. Kobieta jest kręgosłupem każdej rodziny, więc danie jej odpowiednich, nowoczesnych narzędzi jest szansą, by rozwinęła przedsiębiorczość i mogła utrzymać rodzinę.

KAI: Ośrodek zdrowia, przedszkole, szkoła – to dzieła, które wymagają profesjonalistów. Temu służy wolontariat, który na misji w Kiabakari rozwija się dosyć prężnie. Jak to zmieniło oblicze misji?

– Historia misji zatoczyła w Afryce koło. Jej początki wiążą się z Ojcami Białymi w dawnej Tanganice, obecnej Tanzanii. Oni szli ewangelizować z całą armią ludzi, którzy budowali, tworzyli struktury, byli zapleczem dla misji. W tej chwili taką rolę pełni wolontariat. To nawet nie są misjonarze świeccy, ale po prostu profesjonaliści w różnych dziedzinach, zwłaszcza dotyczących zdrowia i edukacji.

KAI: Trzeba być człowiekiem wierzącym, żeby zostać wolontariuszem w misji katolickiej?

– Ważne jest, żeby wolontariusz wiedział, dokąd jedzie. Dla wielu misja katolicka jest jedyną możliwością zaangażowania wolontariackiego. Nikogo nie zmuszamy do udziału w Mszy czy nabożeństwach, bo wolontariusze nie jadą do nas po to, by ewangelizować, tylko aby służyć swoimi kompetencjami. Ale w zamian oczekujemy szacunku dla ludzi, do których przyjeżdżają i wartości, jakie reprezentujemy jako misja katolicka. Ważniejsze od wyznania jest to, czy wolontariusz nie jest rasistą, mentalnie ustawionym w ten sposób, że ja – biały jestem mądrzejszy od was i przyjeżdżam was uczyć. Rzecz w tym, by patrzeć na tych ludzi z szacunkiem dla ich kultury i godności. Afrykańczycy są oczywiście inni od białych, ale to wcale nie znaczy, że gorsi. To my jesteśmy gośćmi w ich domu. Jeśli przyjeżdża do nas osoba otwarta, życzliwa, umiejąca nawiązywać relacje i chcąca się uczyć od ludzi – będzie przyjęta serdecznie. Afrykańczycy są bardzo wrażliwi na punkcie swojej godności i wyczują każdy fałsz.

KAI: Jakich specjalistów więc potrzebujecie?

– W 2016 roku wybudowaliśmy klinikę dentystyczno-okulistyczną i mieliśmy już kilka turnusów okulistów polskich, którzy przyjeżdżają do nas w ramach projektu „Okuliści dla Afryki”. Przyjęli prawie 3 tys. ludzi, wydali po kilka tysięcy okularów korekcyjnych i słonecznych, które są zbierane w Polsce. Przed rozpoczęciem takiego okulistycznego turnusu lokalne media ogłaszają, że można się zgłaszać, ludzie się zapisują. Lekarze przyjmują ich od rana do wieczora. Podobnie w przypadku stomatologów, którzy przyjeżdżają w ramach grupy „Dentysta w Afryce”.

W tym roku trafi do nas ambulans zakupiony przez MIVA Polska i MIVA Austria, a także przez dobroczyńców Fundacji Kiabakari. Chcemy z niego zrobić mobilną klinikę i docierać do wiosek, do osób starszych, do kobiet w ciąży i matek, do tych ludzi, którzy nie są w stanie przejść kilkunastu kilometrów do ośrodka zdrowia. Myślimy o projekcie wolontariackim dla ratowników medycznych, żeby nauczyli miejscowych obsługiwać tę karetkę.

Potrzeba wolontariuszy do pracy w szkole i przedszkolu, warunkiem jest jednak biegła znajomość języka angielskiego. Można do nas przyjechać w ramach wolontariatu ministerialnego, wtedy koszty są niewielkie, ale z drugiej strony wolontariusz jest wtedy uwiązany: musi się liczyć z terminami, prowadzić dokumentację, rozliczać się i trzymać określonych wytycznych. Zdarza się jednak także wolontariat prywatny. Mamy teraz dentystkę, która wiele lat przygotowywała się do wyjazdu na misje. Przyjechała do nas zaraz po studiach. To dla niej wielka okazja zbierania doświadczeń i nabywania umiejętności. Miejscowi zaś uczą się wiele od niej. To bardzo pozytywna wymiana.

KAI: Jak wygląda życie parafialne w Kiabakari?

– Mamy rożne grupy, jak Papieskie Dzieła Misyjne Dzieci, ministranci, grupy powołaniowe, młodzieżowe, Kościół Domowy. Powstały też grupy apostolskie seniorów i emerytów, bo ludzie przechodzą na emeryturę wcześniej, w sile wieku. Pomagają w duszpasterstwie, w prowadzeniu różnych inicjatyw. To jest szkielet, na którym budujemy.

Im dłużej jestem z nimi, tym bardziej pokornieję. Oddaję im inicjatywę, słucham i cieszę się momentami, gdy ludzie zrobią coś sami. Systematycznie odwiedzam Kręgi Rodzin. Jest wtedy czas, żeby pomodlić się wspólnie, porozmawiać. Staram się być na uboczu, oni prowadzą te spotkania sami, ale jednocześnie wiedzą, że jestem do ich dyspozycji. Wielu nie przyszłoby do kancelarii parafialnej, a podczas tych spotkań mogą porozmawiać ze swoim proboszczem otwarcie. Te odwiedziny w kręgach rodzin to taka całoroczna wizyta kolędowa.

Od dwóch lat, odkąd Ojciec Święty po raz pierwszy ogłosił 24 godziny dla Pana, Adoracja Najświętszego Sakramentu, możliwość modlitwy indywidualnej jest dla nas bardzo cennym doświadczeniem. W każdy piątek mamy takie adoracje, w zupełnej ciszy. To fenomen, bo ludzie Afryki lubią śpiew, ekspresyjnie wyrażają swoją wiarę. Okazało się jednak, że potrzebują chwili spokoju i zwyczajnego pobycia przed Panem.

KAI: Dotykamy tu tematu relacji między kapłanem a świeckimi. W jaki sposób Ksiądz stara się je budować?

– Uczymy na przykładzie. Świadczymy o naszej wierze, wchodząc w zastaną rzeczywistość. Próbuję logicznie ocenić, czy nabożeństwa i modlitwy, które chciałbym przenieść tu z Polski, przetrwają po moim odejściu. Mieliśmy jednego misjonarza, który chciał wprowadzić Gorzkie Żale, choć to zupełnie obce tamtej kulturze, a właściwie nawet specyficznie polskie nabożeństwo. Trzeba ludzi po prostu nauczyć ofiarności i odpowiedzialności za Kościół, aby gdy przyjdzie ksiądz, który nie ma pomocy z zewnątrz, mógł tę parafię utrzymać na odpowiednim poziomie, by była żywym organizmem.

Modlę się za tych ludzi, pokutuję za nich. Jestem z nimi. Gdy jest ostatnia Msza starego roku i składam przed nimi sprawozdanie, pierwszą rzeczą, jaką robię, jest prośba o wybaczenie. Publicznie przepraszam ludzi za wszystkie przykrości, które im wyrządziłem. I sam im wybaczam. Dzięki temu moi parafianie wiedzą, że dla nich żyję i jestem gotów dać za nich głowę. Sami pokazują swoją ofiarność i wiarę, zaangażowanie. Jesteśmy jednością. Proboszcz nie żyje na obłoku, ludzie nie są po to, by służyć jemu czy wyabstrahowanemu Kościołowi. Wszystko ustalamy razem, na co dzień. Ja mogę przedstawiać własne argumenty, ale decyzje podejmujemy wspólnie.

KAI: O Tanzanii rzadko się słyszy w kontekście konfliktów międzyreligijnych czy etnicznych. Jak udaje się zachować ten stan?

– Napięcia przychodzą z zewnątrz. Negatywne wpływy idą z krajów arabskich, od emisariuszy islamskich. Stworzyliśmy unię Kościołów chrześcijańskich, żeby mieć wspólny język na wypadek jakiegoś konfliktu z muzułmanami, ale trzeba podkreślić, że muzułmanie, którzy mieszkają w Kiabakari, są spokojnie nastawieni. Imam mówi, że chce, by na jego pogrzebie śpiewał chór katolicki. Zapraszamy się wzajemnie na różne wydarzenia, respektujemy zwyczaje religijne obu stron. Budujemy dialog w relacjach międzyludzkich, a nie dzięki polityce. Dla nas wszystkich wspólnym mianownikiem jest to, że jesteśmy Tanzańczykami. To jest nasze Kiabakari, nasza wioska, nie damy się podzielić, zwłaszcza osobom z zewnątrz. Jesteśmy Tanzańczykami, a wiara pomaga nam żyć ze wszystkimi w zgodzie.

KAI: Statystyki mówią, że jedną trzecią mieszkańców Tanzanii stanowią chrześcijanie, jedną trzecią muzułmanie i jedną trzecią – wyznawcy kultów lokalnych…

– To uproszczenie stosowane przez białych. Nie można oddzielić religijności afrykańskiej od kultury afrykańskiej. W Afryce każdy rodzi się w jakiejś grupie etnicznej, która ma swoją historię, tradycje, kulturę, wierzenia i przesądy. To jest sos, w którym się wychowuje każdy Afrykańczyk. Przyjmując chrześcijaństwo, nie odrzuca swoich korzeni. To widać zwłaszcza w sytuacjach, gdy wydarzy się jakieś nieszczęście. Wtedy ta pokusa, by wrócić do dawnych zabobonów, jest silna. Człowiek ma potrzebę znalezienia winnego swoich nieszczęść i do tego służą np. wróżby. W afrykańskich szczepach panuje przekonanie, że nic się nie dzieje w naszym życiu bez ręki ludzkiej. Ktoś to sprawił, idziemy do szamana, by dowiedzieć się kto i zemścić się. Ludzie przygotowywani są do życia w skrajnie ciężkich warunkach i uczeni, jak wykorzystywać siły, nad którymi nie mają władzy. W takim środowisku Bóg, który jest naszym Ojcem, kocha nas i umarł za nas na krzyżu to jest rewolucja, mocny jakościowy przeskok. Ciągle się tego uczymy. Pamiętajmy, ze diecezja Musoma ma zaledwie 60 lat. W tym roku będziemy obchodzić 150-lecie chrześcijaństwa na terenie obecnej Tanzanii. Wszystko jest jeszcze przed nami.

KAI: Czy będzie można kiedyś powiedzieć o Tanzanii, ze nie potrzebuje już misji?

– Nie istnieje Kościół, który nie jest misyjny. Kościół afrykański jest misyjny. Jeśli się zamknie na misje, stanie się jednym z czarnych Kościołów ewangelickich, zdegeneruje się w kierunku miejscowych wierzeń i synkretyzmu. Kościół afrykański jest jednak także gotowy do tego, by być misyjnym wychodząc na zewnątrz. Jesteśmy naczyniami połączonymi. Jeśli je przerwiemy, będziemy blokować Ducha Świętego. Umrzemy. Kościół jest żywy i młody, jeśli jest otwarty, a my sami będziemy gotowi opuścić nasze bezpieczne miejsca, by wyjść do innych lub przyjmować ich u siebie. W ten sposób doświadczamy uniwersalności Kościoła.

Jestem wdzięczny Panu Bogu za to, że mogę żyć i pracować w Kościele wielokulturowym, wielojęzykowym, wielonarodowym, z misjonarzami z wielu krajów świata, wśród różnych grup etnicznych. Kościół katolicki jest piękny. Wszędzie jest ten sam krzyż, Matka Boża, tabernakulum. Wszędzie, gdzie jest Kościół, jestem w domu.

Rozmawiała: Magda Dobrzyniak (KAI)/ Kraków

Bł. ks. Frelichowski sprowadzał niebo na ziemię

- Bł. ks. Frelichowski niebo sprowadzał na ziemię. Tym, co mówił, jak żył, całą swoją postawą był Dobrą Nowiną – powiedział biskup toruński Wiesław Śmigiel podczas diecezjalnych obchodów ku czci bł. ks. Stefana Wincentego Frelichowskiego. Uroczystości związane ze wspomnieniem męczennika II wojny światowej, patrona kapłanów i harcerzy odbyły się 23 lutego.

Polub nas na Facebooku!

Obchody rozpoczęły się o godz. 15 w toruńskim Dworze Artusa, gdzie odbył się koncert zespołu harcerskiego z Grudziądza. Podsumowano także konkursy: wiedzy i plastyczny zorganizowane przez Hufiec ZHP Toruń oraz 8. edycję wojewódzkiego konkursu plastycznego pt. „Czarno-białe obrazy z życia bł. ks. W.S. Frelichowskiego”, realizowanego przez Zespół Szkół nr 6 w Toruniu.

W dalszej części obchodów w sanktuarium bł. S. W. Frelichowskiego sprawowano Mszę św. z Nieszporami ku czci bł. ks. Frelichowskiego. Eucharystii przewodniczył i homilię wygłosił biskup toruński Wiesław Śmigiel.

Biskup zaznaczył, że polski męczennik był autentycznym świadkiem miłości Boga. – Ks. Frelichowski niebo sprowadzał na ziemię. Tym, co mówił, jak żył, całą swoją postawą był Dobrą Nowiną. On nam pokazał, że kiedy człowiek przyjmuje swój los i krzyż Chrystusa przynosi wspaniałe owoce – dodał. Zaznaczył, że Pan Bóg uzdalnia każdego do świadectwa, ale potrzebuje człowieka, dobrze ukształtowanego człowieka.

Biskup podkreślił, że kluczem do zrozumienia świętego życia ks. Frelichowskiego jest jego środowisko wychowawcze. Został dobrze wychowany w głęboko wierzącej i patriotycznej rodzinie. – Bardzo nam takich rodzin potrzeba, silnych Bogiem, wydawałoby się zwyczajnych, ale są one wsparciem ponieważ nie zapominają o wartościach i o Bogu – dodał.

Kolejnymi środowiskami jego wzrostu były harcerstwo i Sodalicja Mariańska. – Harcerstwo dawało mu odwagę, siłę i moc, a Sodalicja otwierała go na duchowość wyrażającą się w zawierzeniu Maryi – mówił. Następnym środowiskiem było seminarium duchowne, w którym dał się poznać jako człowiek głębokiej radości. – Zabrał do seminarium swoją radość, odwagę i entuzjazm, i wykorzystał w swej kapłańskiej posłudze – podkreślił bp Śmigiel.

Na zakończenie Mszy św. wierni odmówili modlitwę o rychłą kanonizację bł. ks. Frelichowskiego i oddali cześć relikwiom Błogosławionego.

Obchody rocznicowe wraz z modlitwą o rychłą kanonizację męczennika z Dachau corocznie odbywają się w diecezji toruńskiej także w parafiach, którym patronuje bł. S. W. Frelichowski: w Jastrzębiu i na toruńskim Podgórzu.

xpb KAI / Toruń

Jutro Niedziela – II Wielkiego Postu B

Ofiarowanie Izaaka nie mówi o Bogu okrutnym. To zapowiedź ofiary miłości

ks. Przemysław Śliwiński
ks. Przemysław
Śliwiński
zobacz artykuly tego autora >
ks. Marcin Kowalski
ks. Marcin
Kowalski
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

 

Próba nie była potrzebna Bogu, który doskonale znał Abrahama i mu ufał. Próby potrzebował Abraham, by przekonać się, kim jest, ile jest w nim prawdziwej wiary.

Ofiara Izaaka zapowiadała ofiarę Chrystusa. Zanim Jezus, nowy Izaak, znajdzie się na swojej górze Moria, na Golgocie, wspina się najpierw z uczniami na Górę Przemienienia. Chce pokazać, dokąd naprawdę zmierza.

Dwie analogiczne historie o Ojcu, który nie oszczędził nawet własnego Syna, ofiarowując Go dla naszego życia, pokazują, że Bóg nie odmówi nam niczego. Dla wszystkich, którzy wierzą w Chrystusa, nie ma już oskarżenia ani potępienia.

Trzy góry, to trzy przystanki na drodze, której ostatecznym celem jest Królestwo Boże.


PUNKT WYJŚCIA


II NIEDZIELA WIELKIEGO POSTU Rok B Tradycyjnie nosi ona nazwę Reminiscere. Antyfona na wejście przywołuje słowa Psalmu 25: Reminiscere miserationum tuarum (Wspomnij na Twe miłosierdzie) KOLEKTA Modlimy się, abyśmy mogli się cieszyć oglądaniem chwały Boga CZYTANIA W tę niedzielę zawsze słuchamy ewangelii o Przemienieniu • Księga Rodzaju 22,1-2.9-13.15-18 • Psalm 116,10.15-19 • List św. Pawła do Rzymian 8,31b-34 • Ewangelia wg św. Marka 9,2-10

 

• CHMURA SŁÓW •  

Jutro Niedziela - II Wielkiego Postu B

Wybierz 02, aby zobaczyć tekst I czytania

Czytanie z Księgi Rodzaju

(Rdz 22,1-2.9-13.15-18)

Bóg wystawił Abrahama na próbę. Rzekł do niego: Abrahamie! A gdy on odpowiedział: Oto jestem - powiedział: weź twego syna jedynego, którego miłujesz, Izaaka, idź do kraju Moria i tam złóż go w ofierze na jednym z pagórków, jakie ci wskażę. A gdy przyszli na to miejsce, które Bóg wskazał, Abraham zbudował tam ołtarz, ułożył na nim drwa i związawszy syna swego Izaaka położył go na tych drwach na ołtarzu. Potem Abraham sięgnął ręką po nóż, aby zabić swego syna. Ale wtedy Anioł Pański zawołał na niego z nieba i rzekł: Abrahamie, Abrahamie! A on rzekł: Oto jestem. Anioł powiedział mu: Nie podnoś ręki na chłopca i nie czyń mu nic złego! Teraz poznałem, że boisz się Boga, bo nie odmówiłeś Mi nawet twego jedynego syna. Abraham, obejrzawszy się poza siebie, spostrzegł barana uwikłanego rogami w zaroślach. Poszedł więc, wziął barana i złożył w ofierze całopalnej zamiast swego syna. Po czym Anioł Pański przemówił głośno z nieba do Abrahama po raz drugi: Przysiągam na siebie, wyrocznia Pana, że ponieważ uczyniłeś to, a nie oszczędziłeś syna twego jedynego, będę ci błogosławił i dam ci potomstwo tak liczne jak gwiazdy na niebie i jak ziarnka piasku na wybrzeżu morza; potomkowie twoi zdobędą warownie swych nieprzyjaciół. Wszystkie ludy ziemi będą sobie życzyć szczęścia takiego, jakie jest udziałem twego potomstwa, dlatego że usłuchałeś mego rozkazu.

Oto Słowo Boże

[01][02]

 

PIERWSZE CZYTANIE

Moria • Rdz 22,1-2.9-13.15-18

KSIĘGA: Rodzaju • AUTOR: kapłan • CZAS POWSTANIA: wygnanie w Babilonii (587-538 r. przed Chr.) i czas po powrocie

KATEGORIA: wydarzenie • BOHATEROWIE: Bóg, Abraham, Izaak • MIEJSCE: góra Moria


O KSIĘDZE • Pozostajemy w Księdze Rodzaju. O ile w zeszłym tygodniu czytanie pochodziło z tzw. protohistorii, historii początków (Rdz 1-11), tym razem poznamy fragment z drugiej części, dotyczącej losów Abrahama, Izaaka i Jakuba. Historia patriarchów (Rdz 12-50) to cykl opowiadań tworzących zręby tożsamości narodowej Izraela, ludu Przymierza, ludu wędrującego bez ziemi, ludu wiary i obietnicy Celem Księgi Rodzaju jest ocalenie wiary i odrębności Izraela w morzu pogańskiej kultury Babilonu, w której żyją zanurzeni po tragedii wygnania.

KONTEKST • Historia Abrahama to najobszerniejsza część Księgi Rodzaju (Rdz 12-25). Jest osadzona na trzech powołaniach:gdy Abram opuszcza swoją ziemię rodzinną i oddaje w ręce Boże swoją przeszłość (Rdz 12,1-4)gdy Bóg nakazuje mu wyjść z namiotu i spojrzeć w niebo, porzucić ludzkie kalkulacje (Rdz 15,1-6); Abraham oddał mu wówczas swoją pełną obaw i wyczekiwania teraźniejszośćgdy Bóg chce, aby patriarcha wraz z Izaakiem powierzył w Jego ręce swoją przyszłość (Rdz 22). Choć ofiarowanie Izaaka stanowi szczyt dziejów patriarchy, niemniej jest to najtrudniejszy fragment Księgi Rodzaju. Usłyszymy go w dzisiejszym czytaniu. 

ZANIM USŁYSZYSZ • Wysłuchamy kluczowego fragmentu tej historii, opisanej w 22 rozdziale Księgi Rodzaju, poprzedzonego jednak dwoma wersetami z jej początku, tj. Boży nakaz udania się na górę Moria. Pominięte zostaną: posłuszna odpowiedź Abrahama trzydniowa wędrówka ku górze wspinaczka i dialog między Abrahamem i Izaakiem. Liturgia słowa koncentruje się na samej scenie ofiarowania na górze Moria i na interwencji Boga. Ofiarowanie Izaaka kryje w sobie najważniejsze przesłanie historii Abrahama.  

 

 

TRANSLATOR


Weź twego syna jedynego, którego miłujesz (Rdz 22,2) • W tekście hebrajskim znajdujemy polecenie składające się z dwóch członów, qah na, co można przetłumaczyć: weź proszę, weź błagam twojego syna Bóg nie nakazuje apodyktycznie, lecz zaprasza i czeka. Sam drży na myśl o tym, jakiej trudnej próbie zostaje poddany Jego wybrany.

Idź do kraju Moria (Rdz 22,2) • W oryginale spotykamy tę samą składnię i nakaz (hebr. lek lekah), która pojawiła się w przypadku pierwszego powołania Abrahama (Rdz 12,1). Jesteśmy świadkami kolejnego powołania Abrahama.  

 

 

JESZCZE O PIERWSZYM CZYTANIU


Bóg wystawił Abrahama na próbę (Rdz 22,1)Próba nie była potrzebna Bogu, który doskonale znał Abrahama i ufał mu. Potrzebował jej sam Abraham, aby pod koniec życia przekonać się, kim jest, ile jest w nim prawdziwej wiary i oddania Panu; czy kocha Go ze względu na to, co otrzymał, czy też jest w nim miejsce na bezinteresowną miłość.

Weź twego syna jedynego… i tam złóż go w ofierze (Rdz 22,2) • Próba wydaje się być okrutna. Całopalenie, bo o taką ofiarę tu chodzi, polegało na tym, że ofierze podcinano gardło, ćwiartowano ją, a następnie w całości spalano. Sam ten obraz napawa już przerażeniem, co dopiero gdy wyobrazimy sobie, że dzieje się to z dzieckiem, z człowiekiem?  Trzeba też przypomnieć, że Stary Testament zabraniał przelewania ludzkiej krwi (Rdz 9,5-6) i składania ofiar z ludzi (Kpł 20,2-4) Boży nakaz jest nie tylko okrutny, jest także nielogiczny, idzie wbrew Jego prawom.

 

CZY WIESZ, ŻE…


• MORIA • Kraj i góra Moria to szczególne miejsce. Druga Księga Kronik (2 Krn 13,5) kojarzy tę krainę z Jerozolimą i świątynią. W miejscu ofiary Abrahama stanie świątynny ołtarz całopalenia. Tylko jedna dolina oddziela górę Moria od Golgoty innej góry, na której Ojciec nie oszczędzi swojego Syna, lecz złoży Go za nas w ofierze.

• KWESTIA OFIAR Z LUDZI • Ofiary z synów się zdarzały  (Sdz 11,31-40; 2 Krl 3,27; 17,17), ale były w Prawie zabronione (Kpł 18,21; 20,2-5). Praktykowały je otaczające Izraela narody pogańskie. Bóg, nie chcąc ofiary Izaaka, ostatecznie uczy, że nie zgadza się na tego rodzaju ofiary.

 

CIEKAWOSTKA


Abraham to bohater Kierkegaarda, który w swojej Bojaźni i drżeniu opisał go jako jednego z największych w historii. Wiara Abrahama była irracjonalna, ponieważ przyznawała wszelką rację Bogu. Abraham to “rycerz wiary”, który w przeciwieństwie do “rycerzy rezygnacji” oddaje się Bogu, licząc na to, że otrzyma znacznie więcej.

O Abrahamie pisze także inny wielki filozof, Emmanuel Levinas. Abraham, spoglądając w twarz swojego syna, usłyszał głos mówiący: nie będziesz zabijał. Jego wielkość polegała na tym, że będąc posłusznym pierwszemu wezwaniu, poszedł także za drugim. Dla Levinasa twarz człowieka to epifania, objawienie Boga.

Scenę ofiary Abrahama komentowano w niezliczonych midraszach i opowiadaniach od czasów starożytnych po współczesne (George Steiner, Elie Wiesel). Malowali ją wszyscy wielcy, jak Rembrandt, Caravaggio czy Chagall.

 

CYTATY


Ciężka próba: Abrahamie! weź twego syna jedynego Izaaka, idź do kraju Moria i tam złóż go w ofierze.

Trzecie przymierze: będę ci błogosławił i dam ci potomstwo tak liczne jak gwiazdy na niebie.

Wybierz 02, aby zobaczyć tekst psalmu

(Ps 116,10.15-19)

REFREN: W krainie życia będę widział Boga

Nawet wtedy ufałem, gdy mówiłem:

„Jestem w wielkim ucisku”.

Cenna jest w oczach Pana

śmierć świętych Jego.

O Panie, jestem Twoim sługą,

jam sługa Twój, syn Twej służebnicy.

Ty rozerwałeś moje kajdany,

Tobie złożę ofiarę pochwalną

i wezwę imienia Pana.

Wypełnię me śluby dla Pana

przed całym Jego ludem.

W dziedzińcach Pańskiego domu,

pośrodku ciebie, Jeruzalem.

[01][02]

 

PSALM

Nawet wtedy ufałem • Ps 116B,10.15.16-17.18-19

PSALM 116 • AUTOR: lewita • CZAS POWSTANIA: po wygnaniu (po 538 r. przed Chr.)


O PSALMIE • O Panie, jestem Twoim sługą, jam sługa Twój, syn Twojej służebnicy – te charakterystyczne słowa wskażą Psalm 116. Należy on do gatunku dziękczynienia indywidualnego (hebr. todah). To modlitwa wyrażająca radosną wdzięczność człowieka, który został wysłuchany przez Pana, ocalony od niebezpieczeństwa, nieszczęścia, choroby lub wrogów. Psalm towarzyszył świątynnej ceremonii wypełnienia złożonego ślubu lub ofierze dziękczynnej. Wyraża wiarę i ufność człowieka stojącego u progu śmierci.

ZANIM USŁYSZYSZ • Ufność Izraelity poddanego próbie przypomina ufność Abrahama.  W podobnym tonie mógł on uwielbiać Pana razem z Izaakiem, gdy schodził z góry Moria. Tyś rozerwał moje kajdany to werset chyba najtrafniej oddający przeżycia Abrahama w chwili interwencji Boga. Zauważmy, że także inne wersety Psalmu 116 wyrażają wiarę i oddanie Bogu patriarchy.

 

 

CYTATY


Psalmista o doświadczeniu odzyskanej wolności: Tyś rozerwał moje kajdany

Wybierz 02, aby zobaczyć tekst II czytania

(Rz 8,31b-34)

Jeżeli Bóg z nami, któż przeciwko nam? On, który nawet własnego Syna nie oszczędził, ale Go za nas wszystkich wydał, jakże miałby wraz z Nim i wszystkiego nam nie darować? Któż może wystąpić z oskarżeniem przeciw tym, których Bóg wybrał? Czyż Bóg, który usprawiedliwia? Któż może wydać wyrok potępienia? Czy Chrystus Jezus, który poniósł za nas śmierć, co więcej - zmartwychwstał, siedzi po prawicy Boga i przyczynia się za nami?

Oto Słowo Boże

[01][02]

 

DRUGIE CZYTANIE

Nie oszczędził syna • Rz 8,31b-34

List do Rzymian • AUTOR: św. Paweł •  CZAS POWSTANIA: 55/56 r. • SKĄD: Korynt •   DO KOGO: mieszkańcy Rzymu


O KSIĘDZE • List do Rzymian to jedno z najdojrzalszych pism Pawła. Pierwszym, pragmatycznym celem listu było zapewnienie sobie wsparcia ze strony wspólnoty w planowanej przez Pawła podróży misyjnej do Hiszpanii (Rz 15,23-24). Jednak zakres treści poruszonych w liście jest szerszy: Paweł pisze do wspólnoty znajdującej się w stolicy imperium, w sercu antycznego świata i głosi jej ewangelię.

KONTEKST • Fragment, który dziś odczytujemy, to epilog długiej sekcji Rz 5-8, gdzie Paweł opisywał nowe życie, stające się udziałem tych, którzy wierzą w Chrystusa. Zasadniczą rolę odgrywa w nim Duch, o którym Paweł mówi w Rz 8. To On czyni nas własnością Boga (Rz 8,9-11) • prowadzi nas i przekonuje, że jesteśmy synami Bożymi (Rz 8,14-17) • modli się w nas (Rz 8,26-27) i • współdziała we wszystkim dla naszego dobra, ostatecznie prowadząc nas do zbawienia (Rz 8,29-30) • W końcowych wersach Rz 8 Paweł uwielbia Boży plan, wypełniający się w chrześcijaninie, którego – dzięki wierze i Duchowi – nic nie jest w stanie oddzielić od miłości Bożej (Rz 8,31-39).

ZANIM USŁYSZYSZ • On, który nawet własnego Syna nie oszczędził oto słowa, dla których ten fragment Listu do Rzymian został umieszczony w dzisiejszej Liturgii Słowa. Z jednej strony rzuca nowe światło na ofiarę na górze Moria: było ono zapowiedzią wielkiej ofiary Boga, który składa w ofierze swojego Syna, by wybawić ludzkość Z drugiej, Paweł przez tę analogię wyprowadza wniosek, że Bóg nie odmówi nam niczego: zrobi wszystko dla naszego zbawienia.

 

CYTATY


Św. Paweł do wszystkich, którzy wierzą w Chrystusa: Któż może wystąpić z oskarżeniem przeciw tym, których Bóg wybrał?

Retoryczne pytanie Pawła: Któż może wydać wyrok potępienia?

I retoryczna odpowiedź: Czy Chrystus Jezus, który poniósł za nas śmierć, zmartwychwstał, siedzi po prawicy Boga i przyczynia się za nami?

Wybierz 02, aby zobaczyć tekst Ewangelii

Słowa Ewangelii według św. Marka

(Mk 9,2-10)

Po sześciu dniach Jezus wziął z sobą Piotra, Jakuba i Jana i zaprowadził ich samych osobno na górę wysoką. Tam przemienił się wobec nich. Jego odzienie stało się lśniąco białe tak, jak żaden folusznik na ziemi wybielić nie zdoła. I ukazał się im Eliasz z Mojżeszem, którzy rozmawiali z Jezusem. Wtedy Piotr rzekł do Jezusa: Rabbi, dobrze, że tu jesteśmy; postawimy trzy namioty: jeden dla Ciebie, jeden dla Mojżesza i jeden dla Eliasza. Nie wiedział bowiem, co należy mówić, tak byli przestraszeni. I zjawił się obłok, osłaniający ich, a z obłoku odezwał się głos: To jest mój Syn umiłowany, Jego słuchajcie. I zaraz potem, gdy się rozejrzeli, nikogo już nie widzieli przy sobie, tylko samego Jezusa. A gdy schodzili z góry, przykazał im, aby nikomu nie rozpowiadali o tym, co widzieli, zanim Syn Człowieczy nie powstanie z martwych. Zachowali to polecenie, rozprawiając tylko między sobą, co znaczy powstać z martwych.

Oto Słowo Pańskie

[01][02]

 

EWANGELIA

Przemienienie • Mk 9,2-10

EWANGELISTA: Marek • CZAS POWSTANIA:  ok. 60-70 r.

KATEGORIA: wydarzenie • CZAS AKCJI: ok. 33 r. • MIEJSCE AKCJI: góra Tabor • BOHATEROWIE: Jezus, Mojżesz, Eliasz, Piotr, Jakub, Jan • WERSJE: Mt 17,1-9; Łk 2,28-36


O KSIĘDZE • Ewangelia według św. Marka to zdaniem badaczy najstarsza z Ewangelii, z której korzystać mieli także Łukasz i Jan. Jezus zostaje w niej ukazany jako Syn Boży. Napisana przez Jana Marka, towarzysza podróży misyjnych św. Pawła, który oparł się na relacjach i katechezie św. Piotra (świadectwo Papiasza). Według Hieronima Marek napisał swoją Ewangelię na prośbę braci w Rzymie. Punktem centralnym Ewangelii jest wyznanie Piotra pod Cezareą Filipową (8,27-30). Podsumowuje ono pierwszą część i wskazuje na główny temat Marka: kim jest Jezus. W pierwszej części Ewangelii Marka (1,1-8,30) Jezus przez cuda objawia się jako Mesjasz i zaprasza swoich uczniów do zrozumienia Królestwa Bożego (4,12; 6,52; 7,14; 8,17.21). W części drugiej wyjaśnia uczniom swoją misję przez odwołanie do cierpiącego i uwielbionego Syna Człowieczego i wyraźnie wzywa do wejścia do Królestwa Bożego (9,47; 10,15.23-25).

KONTEKST • Ósmy rozdział to punkt zwrotny w Ewangelii Marka. Jezus prowadzi swoich uczniów dalej w odkrywaniu tego, kim jest. Nie będzie ziemskim Mesjaszem, jakiego oczekują, gdy patrzą na Jego cuda. Po wyznaniu Piotra: Ty jesteś Mesjasz – Jezus po raz pierwszy zapowiada uczniom swą mękę: pouczał ich, że musi wiele wycierpieć… że zostanie zabity, ale po trzech dniach zmartwychwstanie (Mk 8,31-32). Piotr sprzeciwił się takiej drodze Mesjasza i zaczął Go upominać. Jezus zareagował na to wyjątkową stanowczością: Zejdź mi z oczu, szatanie! Po tym epizodzie Pan wzywa swoich uczniów do naśladowania Go na drodze Krzyża (8,31-34). Widząc, że mowa ta zasiała w ich sercach strach i zwątpienie, w rozdziale 9 Pan prowadzi ich na Górę Przemienienia, gdzie ukaże im sens drogi Krzyża.

ZANIM USŁYSZYSZ • Usłyszymy o wydarzeniach, które nastąpiły po sześciu dniach od epizodu pod Cezareą Filipową. • Pan wybiera Piotra, Jakuba i Jana i prowadzi ich osobno na wysoką górę • Nagle Jego szaty stają się lśniąco białe, a obok ukazują się Mojżesz i Eliasz • Piotr chce postawić trzy namioty: dla Jezusa i Jego rozmówców • Wkrótce jednak wizja znika zakryta obłokiem, z którego rozlega się głos Boży: nazywa Jezusa ukochanym Synem, którego uczniowie powinni słuchać • W czasie zejścia z góry Jezus nakazuje uczniom zachować milczenie aż do czasu swojego zmartwychwstania • Oni nie rozumieją, co znaczy ‘powstać z martwych’. 

 

TRANSLATOR


Panie, dobrze, że tu jesteśmy (Mt 17,4) • W oryginale słowa Piotra brzmią bardziej przekonująco: Panie, dobrze jest nam tu być.

 

 

WERSJE


PRZEMIENIENIE Jezusa (albo transfiguracja) to wydarzenie opisane przez trzech ewangelistów: Mateusza, Marka i Łukasza. We wszystkich trzech ewangeliach następuje sześć albo osiem dni po „wyznaniu Piotra” blisko Cezarei Filipowej. Te dwa wydarzenia łączy nie tylko powiązanie czasowe, lecz także tematyka i „drugi” bohater.

• WSPOMNIENIA PIOTRA • 2 P 1,16-18: Nie za wymyślonymi bowiem mitami postępowaliśmy wtedy, gdy daliśmy wam poznać moc i przyjście Pana naszego, Jezusa Chrystusa, ale jako naoczni świadkowie Jego wielkości. Otrzymał bowiem od Ojca cześć i chwałę, gdy taki oto głos Go doszedł od wspaniałego Majestatu: To jest mój Syn umiłowany, w którym sobie upodobałem. I słyszeliśmy, jak ten głos doszedł z nieba, kiedy z Nim razem byliśmy na górze świętej.

Marek nie pisze o treści rozmowy Mojżesza i Eliasza z Jezusem. Wspomina o niej Łukasz: Ukazali się oni w chwale i mówili o Jego odejściu, którego miał dopełnić w Jeruzalem (Łk 9,31).

Łukasz bardziej szczegółowo opisuje ZACHOWANIE APOSTOŁÓW: Tymczasem Piotr i towarzysze snem byli zmorzeni. Gdy się ocknęli, ujrzeli Jego chwałę i obydwu mężów, stojących przy Nim (Łk 9, 31).

 

JESZCZE O EWANGELII


Krzyż to nie ostatnie słowo. Zanim Jezus, nowy Izaak, znajdzie się na swojej górze Moria, na Golgocie, wspina się najpierw ze swoimi uczniami na Górę Przemienienia. Chce pokazać, dokąd naprawdę zmierza. Golgota czy Moria, to tylko przystanek na drodze, której ostatecznym celem jest Królestwo Boże. Jego symbolem jest Góra Przemienienia, Tabor. Jezus bierze tam ze sobą Piotra, Jakuba i jego brata Jana. To jedni z pierwszych powołanych, którzy byli z Nim od początku. Tuż potem, jak ogłosił swoim uczniom, że zmierza do Jerozolimy, gdzie umrze śmiercią męczeńską (Mk 8,31); tuż po tym, jak zasiał w ich sercach przerażenie swoją mową o krzyżu (Mk 8,34-38), prowadzi ich na Górę Przemienienia.

Blask Zmartwychwstania. Tam jego szaty stały lśniąco białe – znak nowego, zmartwychwstałego życia w Królestwie (Mk 9,3). Obok Niego pojawili się Eliasz i Mojżesz, świadczący o tym, że droga Jezusa zmierza nie ku tragicznemu finałowi, lecz ku chwale nieba (Mk 9,4). Piotr chce pozostać na górze. Proponuje Panu, że postawi tam trzy namioty: dla Jezusa i jego rozmówców (Mk 9,5). Na Górze Przemienienia jednak fizycznie pozostać się nie da. Wizja znika tak szybko, jak się pojawiła. Obłok spowija górę i wraz z nim odchodzą postacie Mojżesza i Eliasza (Mk 9,7). Obłok oznacza Boże objawienie i tajemnicę, która teraz jeszcze pozostaje przed oczyma uczniów zakryta. Góra Przemienienia to zaledwie krótkie spojrzenie na to, jak wyglądać będzie przyszłe życie w Królestwie. Tu na ziemi możemy go jedynie smakować. Z góry trzeba będzie zejść na dół.

Słowo na drogę. Uczniowie nie schodzą jednak sami, idzie z nimi Jezus. Usłyszeli także ważne słowo Ojca, które pomoże im przechować w sercach to nagłe objawienie i żyć w jego blasku. To jest mój Syn Umiłowany, słuchajcie Go (Mk 9,7) – mówi Ojciec. Będąc blisko Niego i blisko Jego Słowa, uczniowie mogą żyć już dziś życiem zmartwychwstałym, którego blask zobaczyli na górze.

 

CZY WIESZ, ŻE…


„Postawimy trzy namioty” – słowa Szymona Piotra nie są do końca przypadkowe, a za takie często się je uważa. Według badaczy Jezus wziął uczniów na górę jesienią, podczas Święta Namiotów. Było to święto, które wspominało wędrówkę przez pustynię. Według tradycji podczas tego święta Izraelici po dziś dzień budują namioty, w których spożywają posiłki, spoglądając w niebo, symbol Bożej troski i Opatrzności.

„To jest mój Syn umiłowany, Jego słuchajcie” – ten głos z nieba pada tylko dwa razy: podczas Chrztu i Przemienienia. Tak jak chrzest był bezpośrednim umocnieniem Jezusa przed kuszeniem, tak Przemienienie jest umocnieniem już przed ostatecznym kuszeniem – cierpieniem, męką i śmiercią. Bóg Ojciec umacnia swojego Syna słowami: Tyś mój Syn umiłowany.

 

CYTATY


Bóg do nas zawsze aktualnie: Jego słuchajcie!

 

1/6
Ofiarowanie Izaaka, Caravaggio, 1601–1602 r., Galeria Uffizi, Florencja, Włochy
2/6
Giovanni Bellini 1480-1485 r., Museo Nazionale di Capodimonte w Neapolu, Włochy
3/6
Przemienienie, Rafael, 1518-1520 r., Pinakoteteka Watykańska, Rzym
4/6
Ofiara Izaaka, Rembrandt, 1635 r., Ermitaż, Sankt Petersburg, Rosja
5/6
Ofiara Izaaka, Tycjan, sufit w kościele Santa Maria della Salute, Wenecja, Włochy
6/6
Przemianienie, Alexander Andreyevich Ivanov, 1824 r.
poprzednie
następne
ks. Przemysław Śliwiński

ks. Przemysław Śliwiński

Kapłan Archidiecezji Warszawskiej. Pochodzi z Lubawy. Ukończył studia specjalistyczne na Wydziale Komunikacji Społecznej Uniwersytetu Santa Croce w Rzymie. Jesienią 2013 roku, objął stanowisko rzecznika prasowego Archidiecezji Warszawskiej oraz dyrektora Archidiecezjalnego Centrum Informacji. Wykłada edukację medialną w Wyższym Metropolitalnym Seminarium Duchownym w Warszawie. Na Stacji7.pl jest autorem wielu artykułów oraz popularnego cyklu Jutro Niedziela.

Zobacz inne artykuły tego autora >
ks. Marcin Kowalski

ks. Marcin Kowalski

Doktor nauk biblijnych, wykładowca KUL oraz WSD w Kielcach. Sekretarz czasopism biblijnych The Biblical Annals oraz Verbum Vitae. Uczestnik programów radiowych i telewizyjnych popularyzujących Biblię: W Namiocie Słowa, Szukając Słowa Bożego, Telewizyjny Uniwersytet Biblijny (Radio Maryja i Telewizja Trwam). Moderator Dzieła Biblijnego Diecezji Kieleckiej.

Zobacz inne artykuły tego autora >
ks. Przemysław Śliwiński
ks. Przemysław
Śliwiński
zobacz artykuly tego autora >
ks. Marcin Kowalski
ks. Marcin
Kowalski
zobacz artykuly tego autora >

Straszne rekolekcje 2. Odcinek 8: JASKINIA LWÓW

Co sprawia, że ktoś niewierzący chce się nawrócić?

Adam Szustak OP
Adam
Szustak OP
zobacz artykuly tego autora >
Marcin Jończyk
Marcin
Jończyk
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Adam Szustak OP

Adam Szustak OP

Dominikanin, wędrowny kaznodzieja, były duszpasterz krakowskiej "Beczki". Jest autorem kilkunastu książek i audiobooków o tematyce religijnej, a także rekolekcji internetowych (Wilki Dwa, Plaster miodu, Jeszcze 5 Minutek). Prowadzi blog i kanał Langusta na Palmie, na którym można znaleźć wszystkie nagrania jego homilii i konferencji.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Marcin Jończyk

Marcin Jończyk

Ekspert od form multimedialnych, operator i montażysta, zawsze ma ręce pełne roboty. Samouk, któremu umiejętności zazdroszczą zawodowcy z wieloletnim stażem.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Adam Szustak OP
Adam
Szustak OP
zobacz artykuly tego autora >
Marcin Jończyk
Marcin
Jończyk
zobacz artykuly tego autora >

Naczelni rabini proponują sporządzanie wykazów „wątpliwych Żydów”

Naczelni rabini Izraela: aszkenazyjski Dawid Lau i sefardyjski Icchak Josef zgłosili projekt ustawy, która dawałaby sądom rabinackim prawo sporządzania i prowadzenia „czarnych list” tych obywateli, których żydowskość wyda się im wątpliwa.

Polub nas na Facebooku!

Propozycja obu rabinów wywołała gwałtowne sprzeciwy niektórych deputowanych do Knesetu (parlamentu izraelskiego). Posłanka Julia Malinowska z partii Nasz Dom Izrael zażądała od ministra sprawiedliwości natychmiastowego wstrzymania rozpatrywania tego projektu i pilnego zwołania nadzwyczajnego posiedzenia parlamentarnej Komisji Spraw Wewnętrznych w celu omówienia go. Według niej wniosek rabinów jest wymierzony w repatriantów (głównie z byłego ZSRR) i brutalnie łamie fundamentalne prawa człowieka oraz podstawowe normy prawne.

Inny poseł z tej samej partii, Oded Forer, nazwał tę inicjatywę absurdalną i dyskryminacyjną.

Z kolei posłanka Ksenia Swietłowa z centrolewicowej partii syjonistycznej Ha’Tnuah (Ruch) oświadczyła, że jest to „niedopuszczalny projekt” i dodała: „Narodowy dom narodu żydowskiego [czyli Izrael – KAI] jest ostatnim miejscem na ziemi, w którym można by sporządzać tego rodzaju listy”. Jej zdaniem, jest to nie prawo, ale bezprawie i zagroziła, że gdyby projekt ten został przyjęty, to ona zwróci się z prośbą o interwencję do Najwyższego Sądu Sprawiedliwości.

Nawiązując do kraju, z którego wyemigrowała, ZSRR, podkreśliła: „[tam] byliśmy Żydami, a nawet «aż nadto Żydami», stykając się z antysemityzmem i różnymi postaciami ucisku, a teraz w Izraelu jesteśmy «Żydami wątpliwymi»”.

kg (KAIB-I/9tv) / Jerozolima

Ponad 2000 Polaków pracuje na misjach

2032 polskich misjonarzy pracuje w 100 krajach na wszystkich kontynentach. Wśród nich 972 zakonników, 692 zakonnice, 311 księży diecezjalnych oraz 57 osób świeckich. Między innymi w ich intencji będzie się modlić Kościół Katolicki w 2. niedziela Wielkiego Postu, kiedy obchodzony jest Dzień Modlitwy, Postu i Solidarności z Misjonarzami.

Polub nas na Facebooku!

Najwięcej polskich misjonarzy – 811 osób – pracuje w Afryce i na Madagaskarze (w Kamerunie 124, Zambii 70, Tanzanii 61, Madagaskarze 53, Republice Południowej Afryki 42, Demokratycznej Republice Konga i Rwandzie – 40), z czego 366 osób to siostry zakonne, 338 – zakonnicy, 81 księża diecezjalni i 26 świeckich.

W Ameryce Łacińskiej i na Karaibach pracuje 802 misjonarzy i misjonarek z Polski. Krajami, w których jest najwięcej polskich misjonarzy, są Brazylia (248), Boliwia (133), Argentyna (120), Peru (62) i Ekwador (43). Natomiast w Ameryce Łacińskiej i na Karaibach przebywa 433 zakonników i 180 sióstr zakonnych, 159 księży diecezjalnych oraz 20 osób świeckich.

W Azji jest 333 polskich misjonarzy, z czego już od lat najwięcej (115) w Kazachstanie. W Oceanii (większość w Papui Nowej Gwinei) pracuje 66 misjonarzy. W Ameryce Północnej natomiast pracuje 20 misjonarzy, z czego większość osób pracuje w Kanadzie.

Najwięcej misjonarzy pochodzi ze zgromadzenia werbistów (195), Franciszkanek Misjonarek Maryi (57) oraz księży z diecezji tarnowskiej (52).

Wśród misjonarzy jest też 24 biskupów z Polski.

Dane Komisji Episkopatu Polski ds. Misji z dn. 01 października 2017 r.

dg / Warszawa