"Jeśli dbamy o przekaz wiary i formację, dbamy o to, by ludzie mieli po co przyjść do kościoła" - mówi biskup sosnowiecki Artur Ważny w wywiadzie dla Interii.

W rozmowie z Interią bp Artur Ważny został zapytany o sondaże, które pokazują, że stosunek Polaków do Kościoła uległ w ostatnich latach znacznemu pogorszeniu. To nie pierwsze takie badanie, które pokazuje, że na pewno kończy się model Kościoła katolickiego, który znamy – – powiedział. Jak podkreślił, „kulturowe chrześcijaństwo ustępuje miejsca wyborowi świadomemu”. W Kościele zostają dziś ci, którzy nie odchodzą przy pierwszym kryzysie ani na wieść o skandalach. To ludzie głębokiej wiary oraz tak związani z Kościołem, że nie potrafią myśleć o swoim życiu poza nim – mówił. Jest też, jak dodał, „Kościół rozproszonych owiec” oraz tych wrogo nastawionych. I to jest lustro, w które trzeba odważnie spojrzeć. Zrobić rachunek sumienia. Nie oskarżać ludzi ani statystyk, lecz wziąć to do siebie. Po naszej stronie także doszło do tąpnięć – powiedział.
Zapytany o jakich „tąpnięciach” mówi, bp Ważny odpowiedział: Skandale, brak transparentności, klerykalizm, brak empatii i zwykła pycha. Najwięcej sygnałów dostaję właśnie odnośnie do zachowania księży.
Bp Ważny: „Musimy w Kościele zmienić mentalność”
Zapytany o malejącą liczbę wiernych w kościołach w diecezji sosnowieckiej, bp Ważny odpowiedział: Zastanawiam się, jak długo można żyć w iluzji, że nic się nie dzieje. Nie ma wiernych w kościołach, a my nadal uparcie robimy to samo, proponujemy stare rozwiązania. Liczę na wstrząs. Musimy w Kościele zmienić mentalność.
Bp Ważny podkreślił, że problem spadku liczby wiernych w kościołach dotyczy też innych diecezji, choć „w diecezji sosnowieckiej widać to szczególnie wyraźnie”. Wielu biskupów widzi, co dzieje się w diecezjach. Rozmawiamy o tym. Spadek jest wszędzie – mówi.
W takiej sytuacji, jak powiedział, wielu księży myśli, że problemem są finanse, że „najważniejsze to opłacić ogrzewanie, zapłacić organiście, utrzymać podstawowe funkcjonowanie parafii”. Tylko że Kościół nie zaczyna się od rachunków. Kościół zaczyna się od spotkania z Jezusem. Kiedy mówię o ewangelizacji, jako o punkcie wyjścia, widzę czasem zdziwienie po drugiej stronie – powiedział. I dodał, że ma świadomość, czym są codziennie koszty, ponieważ przez siedem lat był proboszczem.
Przeczytaj również
Te sprawy są realne i trzeba je brać pod uwagę. Ale nie one decydują o przyszłości. (…) Jeśli dbamy o przekaz wiary i formację, dbamy o to, by ludzie mieli po co przyjść do kościoła – podkreślił.
Bp Ważny został zapytany również o kwestię odszkodowań dla pokrzywdzonych przez księży z diecezji sosnowieckiej. Jak podkreślił, „na pewno zadośćuczynienie finansowe jest elementem zdrowienia, zarówno skrzywdzonych, jak i wspólnoty”. Nie ma miłosierdzia bez sprawiedliwości, dlatego na tyle, na ile to możliwe, potrzebujemy naprawiać szkody – powiedział. Biskup sosnowiecki zaznaczył, że żadne pieniądze „nie są w stanie cofnąć krzywdy”, ale mogą np. umożliwić leczenie lub wesprzeć w powrocie do normalnego funkcjonowania. Za to, co się dokonało we wspólnocie Kościoła, zwłaszcza jeśli było ukrywane, wspólnota Kościoła ma obowiązek zadośćuczynić – powiedział.
ZOBACZ TEŻ: Będzie kolejne spotkanie bp. Ważnego z osobami skrzywdzonymi. „Pomódlmy się razem”
Zapytany o efekty prac powołanej przez siebie komisji „Wyjaśnienie i Naprawa” , odpowiedział: Komisja działa niezależnie. Nie wpływam na to, co i kiedy robią, choć mieliśmy parę takich sytuacji, gdzie ściśle współpracowaliśmy, gdy komisja informowała mnie o sprawach, które należało zgłosić organom ścigania czy Stolicy Apostolskiej. Bp Ważny dodał, że pierwszy raport z działań komisji zostanie opublikowany w lutym, choć nie będzie jeszcze całościowy „bo do zbadania jest dużo kwestii”.
wydarzenia.interia.pl, kh/Stacja7









