video-jav.net

Trójca Święta? Ale o co chodzi?

Są fragmenty Pisma Świętego i dogmaty, które wydają się oderwane, nielogiczne, niezrozumiałe... Nieraz to właśnie w nich najlepiej widać boski rodowód Biblii i Kościoła

Augustyn Pelanowski OSPPE
Augustyn
Pelanowski OSPPE
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Augustyn Pelanowski OSPPE

Augustyn Pelanowski OSPPE

Zobacz inne artykuły tego autora >
Augustyn Pelanowski OSPPE
Augustyn
Pelanowski OSPPE
zobacz artykuly tego autora >

Wielki Post, Ogrójec i problem zła

„Nie moja wola, lecz Twoja” jest najważniejszym zdaniem, jakie możemy wypowiedzieć w swoim życiu. Nie powinniśmy się więc dziwić, że Bóg używa wszelkich środków, byśmy w końcu je wypowiedzieli.

ks. Marek Dobrzeniecki
ks. Marek
Dobrzeniecki
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Jaki jest cel Wielkiego Postu? Odpowiedź, którą najczęściej słyszymy: „Wielki Post ma nas przygotować na obchód świąt Wielkanocy”, nie mówi jeszcze, co to znaczy być przygotowanym na Wielkanoc. Wiele kazań o Wielkim Poście jest poświęconych temu, jak się przygotowywać, ale nie mówi, po co. Często kaznodzieje zachowują się jak trenerzy, którzy rozpisują plan treningowy, ale nie mówią zawodnikowi, w jakich zawodach wystąpi i jakie cechy są mu na nich najbardziej potrzebne.

W piosence Craiga Armstronga „Let It Be Love” Steven Lindsay śpiewa, że jeśli moglibyśmy powiedzieć tylko jedno słowo, wydobyć z siebie tylko jeden dźwięk, to niech będzie to: „Miłość”. Hasło to stało się w naszych czasach bardzo pojemne, stąd powiem, że w ogóle zgadzam się z autorami, ale jeśli chcielibyśmy być bardziej konkretni, to powinniśmy zdecydować się na coś bardziej treściwego jako najważniejszą wypowiedź naszego życia. Na co?

 

 

Współcześnie żyjący amerykański filozof chrześcijański, Paul Moser, twierdzi, że najważniejszym zdaniem Nowego Testamentu jest wers z Ewangelii św. Marka (Mk 14, 36b): „Nie to, co Ja chcę, ale to, co Ty!”. Moserowi nie chodzi oczywiście o ważność pod względem doktrynalnym, ale o wagę tego zdania dla życia duchowego. Wszystkie praktyki duchowe, wg Mosera, zmierzają do tego, byśmy byli w stanie powiedzieć to, co Jezus w Ogrójcu: „Nie moja, lecz Twoja, Boże, wola niech się stanie!”. Właśnie wtedy jesteśmy gotowi na naszą Paschę – przejście od śmierci do stanu zjednoczenia z Jezusem Chrystusem, a więc do życia wiecznego. Ogrójec daje nam w ten sposób proste kryterium tego, gdzie jesteśmy na naszej drodze do Boga.

Ujęcie Mosera zgadza się ze starą tradycją chrześcijańską. Pod koniec XIII wieku w swych „Pouczeniach duchowych” Mistrz Eckhart pisał, że wielu ludziom wydaje się, że mają dobrą wolę, ale to nieprawda. „Oni chcą zachować swoją własną wolę i pouczać Boga, co ma czynić. To wcale nie jest dobra wola. Boga należy szukać zgodnie z Jego wolą”, pisał dominikanin. Dla Eckharta wyrzeczenie się własnej woli było warunkiem wolnego serca i ostatecznie szczęścia.

 

 

Wyrzec się własnego „ja”. Często wyrażenie to rozumiane jest jako zapomnienie o własnych potrzebach i pragnieniach. Z tego punktu widzenia każda przyjemność, czy też zainteresowania niezwiązane z religią mogą uchodzić za kultywowanie własnego ja.

Upodobanie w meczach Ligi Mistrzów staje się wtedy moralnie podejrzane, a śledzenie ulubionego serialu zaczyna być przeszkodą w drodze do Boga. Oczywiście, szukanie woli Bożej często wiąże się z ascezą. Ktoś, kto umie sobie odmówić przyjemności, ćwiczy swoją wolę. Jest to jak najbardziej godne pochwały, ale nie to jest główną lekcją Ogrójca. Wrócę do „Pouczeń” Eckharta, gdzie czytamy: „Nie trap się, kiedy zbyt dobre wydają ci się potrawy lub szaty”. Nie chodzi o to, by np. unikać jedzenia w dobrych restauracjach, lecz o to, by, gdy nas na nie nie stać, przyjąć to z pokojem w sercu, nie mając takiej sytuacji za wielką stratę.

Jeśli Bóg coś nam daje – kontynuuje Mistrz Eckhart – przyjmijmy to od Niego wprost, uważajmy to za najlepsze dla siebie i bądźmy z tego zadowoleni. Taką drogę wyznaczył mi Bóg i ona w związku z tym jest dla mnie najlepsza – winien móc powiedzieć wierzący. Nie najgorliwszy asceta jest ideałem chrześcijanina (nie zapominajmy, że dla wielu Mu współczesnych Jezus uchodził za żarłoka), lecz ten, kto nie kaprysi, gdy życie przynosi mu takie, a nie inne dary od Boga.

 

Postawienie doświadczenia Ogrójca w centrum duchowości chrześcijańskiej nie ma na celu promowania fatalizmu, rezygnacji z jakichkolwiek ambicji czy pochwałę bierności. Eckhart wyraźnie mówił, że rezygnacja z własnej woli ma na celu zrobienie miejsca Bogu we własnym sercu. Przyznajmy się jednak szczerze, że powiedzenie: „Nie moja wola, lecz Twoja” jest niezwykle ciężkie i zazwyczaj nie mamy na nie ochoty. Ja przynajmniej często nie mam na to ochoty. Gdy budzę się rano, częściej zaczynam dzień z nadzieją, że upłynie mi on wygodnie, niż z nadzieją, że spełni się w nim wola Boża. Chcę, aby życie w miarę mi się układało, moje sprawy były pod kontrolą, okoliczności sprzyjały, a ludzie byli względem mnie przychylni.

Nie sądzę, abym się z takimi życzeniami szczególnie wyróżniał. Paul Moser w związku z tym wątpi, byśmy sami z siebie byli dostatecznie zmotywowani, by przejść doświadczenie Ogrójca. Ponieważ jednak Bogu zależy na tym, abyśmy zrobili Mu miejsce w naszych sercach, to będzie stwarzał nam okoliczności sprzyjające do tego, by powtórzyć Jezusowe słowa z Getsemani. Te okoliczności to wszelkie cierpienie i zło, które dotyka nas w życiu. W ten sposób Ogrójec jest nie tylko wskazówką dla duchowości, ale i chrześcijańską odpowiedzią na problem zła.

Jeśli ktoś zastanawia się nad tym, dlaczego Bóg dopuścił w jego życiu do nieszczęścia, to być może odpowiedzią jest to, że chciał On zachęcić do powiedzenia: „nie moja wola, lecz Twoja”.

 

 

Często ludzie oburzają się na próby wyjaśnienia cierpienia w ich życiu. Uważają, że każda taka próba z konieczności łączy się z niezrozumieniem tego, co ich spotkało lub spotyka w życiu. Na swą obronę mogę powiedzieć tyle, że w świetle tego, co pisałem wcześniej, zdanie: „Nie moja wola, lecz Twoja” jest najważniejszym, jakie możemy wypowiedzieć w swoim życiu i nie powinniśmy się dziwić, że Bóg używa wszelkich środków (nawet takich, które będą się wydawać bardzo surowe), byśmy w końcu je wypowiedzieli.

Wielki Post ma nas przygotować na święta Wielkanocy. Teraz, mam nadzieję, to zdanie staje się trochę jaśniejsze. Wielkanoc – rozumiana w Kościele jako Triduum Męki i Zmartwychwstania Pańskiego – zaczyna się w Wielki Czwartek, kiedy to Jezus po Ostatniej Wieczerzy udał się na Górę Oliwną, by stoczyć najważniejszą walkę duchową w historii ludzkości. Jesteśmy przez Wielki Post przygotowani do Wielkanocy wtedy, gdy potrafimy wejść razem z Chrystusem do Ogrójca i modlić się słowami, które On tam wypowiedział.

 

ks. Marek Dobrzeniecki

ks. Marek Dobrzeniecki

(ur. w 1980 r. w Warszawie) – kapłan Archidiecezji Warszawskiej, przyjął święcenia kapłańskie w 2009 roku. Obronił doktorat na Wydziale Filozofii Uniwersytetu Fryburskiego (w Szwajcarii). Od 2014 roku wykłada filozofię na Papieskim Wydziale Teologicznym w Warszawie oraz w Wyższym Metropolitalnym Seminarium Duchownym w Warszawie. Od 2014 roku zastępca redaktora naczelnego „Warszawskich Studiów Teologicznych”. Od 2015 roku pracuje w parafii św. Stanisława Kostki na Żoliborzu – Sanktuarium Diecezjalnym bł. ks. Jerzego Popiełuszki

Zobacz inne artykuły tego autora >
ks. Marek Dobrzeniecki
ks. Marek
Dobrzeniecki
zobacz artykuly tego autora >