video-jav.net

SACROLABORKI: Msza święta – cz.3

Dlaczego w czasie mszy czytany jest Stary i Nowy Testament? Czy po Ewangelii warto słuchać homilii? Czym jest Credo i modlitwa wiernych? - tłumaczy ks. dr Grzegorz Strzelczyk

ks. dr Grzegorz Strzelczyk
ks. dr Grzegorz
Strzelczyk
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Kolekta, liturgia słowa, credo i modlitwa wiernych

Fragmenty wypowiedzi z filmu:

Po pieśni „Chwała na wysokości Bogu” następuje modlitwa, nazywana kolektą, która wprowadza nas w celebrację. Potem słuchamy Słowa Bożego, bowiem zbawienie to nie jest tylko kwestia czasu przeszłego, ale to jest ciągle nasza teraźniejszość…

Najpierw słuchamy czytań ze Starego Testamentu, później z Nowego, aż po radosny śpiew Alleluja, który jest wychwalaniem Boga, bo oto za chwilę przemówi Jego Syn.

Do czytania Ewangelii Kościół używa osobnej księgi – albo dobrze byłoby, żeby używał – nazywanej Ewangeliarzem – tu zawarte jest słowo Jezusa Chrystusa zapamiętane przez Apostołów….

Czytanie Ewangelii jest szczytem liturgii słowa… Ilekroć mówi do nas Jezus, tylekroć Duch Święty nastawia nas, żebyśmy słuchali…

Później odpowiadamy na to słowo poprzez wyznanie wiary, w którym przypominamy sobie, kim jesteśmy jako chrześcijanie i jaka jest nasza relacja do Boga.

Wyznanie wiary nie jest jedyną odpowiedzią na Słowo Boże, bowiem ono pokazuje nam również potrzeby braci i dlatego po Credo, zanosimy naszą modlitwę do Boga…

ks. dr Grzegorz Strzelczyk

ks. dr Grzegorz Strzelczyk

Zobacz inne artykuły tego autora >
ks. dr Grzegorz Strzelczyk
ks. dr Grzegorz
Strzelczyk
zobacz artykuly tego autora >

Jeden z nas

Chrystus, dzięki temu, iż stał się człowiekiem, rozumie, jak trudno jest czasem słuchać Boga

Sławomir Rusin
Sławomir
Rusin
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Jest pewna stara chrześcijańska opowieść nawiązująca do narodzin Jezusa, ale mocno odbiegająca od tego, do czego w tym okołoświątecznym czasie przywykliśmy. Przekazuje ona bardzo ważną prawdę o Bogu i człowieku. To opowieść o tym, dlaczego Lucyfer, jeden z najważniejszych aniołów, zbuntował się przeciw Bogu.

Bóg na początku dziejów ukazał aniołom przyszłe losy świata. Aniołowie ujrzeli w wizji moment, w którym kłaniają się i służą człowiekowi, a dokładnie Synowi Bożemu, który rodzi się jako człowiek. Lucyfer nie mógł tego znieść. Nie potrafił zrozumieć, dlaczego Bóg wciela się w tak niedoskonały byt – cielesny, błądzący, śmiertelny. Poczuł zazdrość. „Nie! Nie będę służył komuś takiemu” – powiedział więc Bogu. Został za to skazany na potępienie. Hildegarda z Bingen, średniowieczna mistyczka, a od niedawna Doktor Kościoła, twierdziła, że inni aniołowie również patrzyli na człowieka z pogardą, koniec końców podjęli jednak inną niż Lucyfer decyzję:  postanowili, że „będą kochać to, co ukochał Ojciec”.

Dlaczego człowiek cieszy się takimi względami Boga? Dlaczego Bóg tak go ceni? Może właśnie z powodu naszych „wad”.

Nasze życie to nie sielanka – chyba nikogo nie trzeba o tym przekonywać. Częściej przypomina grecką tragedię: nieustanne wybieranie, zmaganie się z wątpliwościami, podejmowanie decyzji mniej lub bardziej wiążących, z których żadna nie wydaje się dobra. Codzienne upadki i wzloty. Aniołowie mają chyba łatwiej: widzą lepiej niż my, co stoi za konkretnymi wyborami, łatwiej im więc je podejmować, łatwiej słuchać Boga. My musimy zmagać się z pokusami i słabościami, z własną bezradnością, z bólem utraty kogoś bliskiego, z rozpaczą… Nasza egzystencja jest o wiele bardziej dramatyczna. I być może za ten nieustanny bój Bóg nas tak ceni; za to, że podnosimy się z kolejnych upadków, i za to, że poszukujemy prawdy i dobra, choć niezbyt wyraźnie je widzimy. Może właśnie dlatego aniołowie mają nam służyć, tak jak służą Bogu?

Jeden z nas

Szatan myśli racjonalnie: „Po co wręczać skarb komuś, kto i tak będzie go marnował i kto nie jest nawet w stanie poznać jego wartości?”. Nieustannie stara się udowodnić Bogu, że ma rację – dlatego nas kusi. Bóg z kolei jest szalony, szalony z miłości. Z miłości Ojca zrodził się Syn Boży, z miłości ich obu – Duch Święty. Z miłości Boga powstał świat i człowiek, z miłości Syn Boży stał się człowiekiem i z miłości za człowieka umarł.

Bóg urodził się jako człowiek, by spróbować, jak to jest być kimś, z kogo śmieją się Jego słudzy. By spróbować, jak to jest zmagać się z życiem, cieszyć się bliskością i jednocześnie cierpieć z powodu straty, pracować i odpoczywać, doświadczać głodu i ucztować, być uwielbianym i odrzuconym. By dowiedzieć się, jak to jest szukać Boga.

Ojciec Augustyn Jankowski, nieżyjący już benedyktyn i wybitny biblista, tłumacz Apokalipsy powiedział kiedyś, że Chrystus, dzięki temu, iż stał się człowiekiem, rozumie, jak trudno jest czasem słuchać Boga. Można więc mieć nadzieję, że kiedy nadejdzie dzień sądu, Chrystus będzie nie tylko groźnym sędzią, ale też naszym obrońcą. Przecież wciąż jest jednym z nas.

Sławomir Rusin

Sławomir Rusin

Pochodzi z Podkarpacia, a mentalnie to nawet nadal w nim tkwi (choć bywa, że temu zaprzecza). Mąż, ojciec, redaktor, z wykształcenia historyk. Uważa, że o wszystkim da się mówić/pisać "po ludzku". Lubi pracować z ludźmi, ale najlepiej odpoczywa w dzikich, leśnych ostępach. Interesuje się Wschodem (szeroko pojętym), ale z tym nazwiskiem to chyba zrozumiałe.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Sławomir Rusin
Sławomir
Rusin
zobacz artykuly tego autora >