video-jav.net

Rachunek dobrej spowiedzi

Zbadanie swojego sumienia jest pierwszym z warunków dobrej spowiedzi. Jednak zanim przejdziemy do rachunku sumienia – pamiętajmy, że jest on pewną formą modlitwy i w takim duchu powinien być robiony.

Dawid Gospodarek
Dawid
Gospodarek
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Warunki

Zanim przejdziemy do samych sposobów na rachunek sumienia – pierwszy z warunków dobrej spowiedzi – warto przypomnieć sobie pozostałe warunki, by koniecznie je uwzględniać przy przygotowaniach do sakramentu pokuty:

  • żal za grzechy: może być doskonały – z miłości do Boga, z którym relację zaburzyliśmy przez grzech, lub niedoskonały (ale wystarczający) – wynikający z pewności o Bożej sprawiedliwości czy z racjonalnego uznania szkodliwości grzechu.
  • mocne postanowienie poprawy: nawracając się, musimy chcieć zerwania z każdym grzechem i wadą.
  • wyznanie grzechów: przed szafarzem sakramentu – szczerze, konkretnie, niczego nie zatajając, podając okoliczności wpływające na wagę grzechu.
  • zadośćuczynienie Bogu i bliźnim: naprawienie i wynagrodzenie wyrządzonych szkód i krzywd, pogodzenie się z osobami skłóconymi, przeproszenie, budowanie dobrej relacji z Bogiem i bliźnimi.

Rachunek dobrej spowiedzi

Kiedy się spowiadać

Kościół wymaga, by spowiadać się przynajmniej raz w roku – to jest absolutne minimum. Istnieje w pobożności bardzo dobra praktyka spowiedzi comiesięcznej (np. w pierwsze piątki miesiąca). Wielu ludzi praktykuje też spowiedź co dwa tygodnie.

Spowiedź potrzebna jest, gdy mamy na sumieniu grzechy ciężkie. Jednak Kościół zachęca, by spowiadać się również z grzechów powszednich – pomaga to formować sumienie, panować nad sobą, kształtować cnoty i walczyć z wadami.

Warto zatroszczyć się o stałego spowiednika – gdy nas zna, wie, z czym i jak sobie radzimy albo nie radzimy, może nam szybciej i skuteczniej pomóc duchowo wzrastać.

Zanim przejdziemy do rachunku sumienia – pamiętajmy, że jest on pewną formą modlitwy i w takim duchu powinien być robiony. Nie zapomnijmy za każdym razem, przystępując do badania swojego sumienia, najpierw podziękować Bogu za wszelkie dobro i modlić się o pomoc w poznawaniu siebie.

Wywiad z sumieniem

Najpopularniejszą formą rachunku sumienia są dostępne np. w książeczkach do nabożeństwa serie pytań, najczęściej podzielonych według porządku przykazań Bożych, kościelnych i grzechów głównych. Korzystanie z takich pomocy jest bardzo proste. Trzeba jednak uważać, by nie podchodzić do tego automatycznie i bezrefleksyjnie.

Można też sobie radzić bez takich publikacji, bazując na samych przykazaniach. Po prostu, rozważając sens przykazań, analizujemy po kolei naszą relację do Pana Boga, bliźniego i siebie (przykazanie miłości dotyczy też nas – „miłuj bliźniego jak siebie”!).

Pomocne tu będzie uprzednie przeanalizowanie nauczania moralnego Kościoła, np. zawartych w Katechizmie Kościoła Katolickiego (lub podręcznym kompendium tegoż) rozważań o dekalogu.

Warto pamiętać o uwzględnieniu w rachunku sumienia tego, jak jesteśmy w Kościele – czy pamiętamy o naszym powołaniu do ewangelizacji, czy nie wstydzimy się naszej wiary, czy kształtujemy wiarę przez nieustanną formację (katechezy, literatura, może jakaś wspólnota?), czy nie kontestujemy nauczania Magisterium, jak wygląda nasze uczestnictwo w Eucharystii – źródle i szczycie życia Kościoła…

W rachunku sumienia oprócz wspomnianych przykazań Bożych, kościelnych i grzechów głównych, dobrze jest uwzględnić również uczynki miłosierdzia co do ciała i duszy (negatywnie – „grzechy zaniedbania”) czy dziewięć grzechów cudzych.

Trzeba też pamiętać, że mamy w życiu konkretne obowiązki – uczymy się, pracujemy, mamy zobowiązania wobec rodziców, dzieci, ojczyzny, etc. – pamiętajmy o tym wszystkim, robiąc rachunek sumienia.

Rachunek dobrej spowiedzi

Stała pomoc w walce z wadami i trosce o cnoty

Z robieniem rachunku sumienia nie powinniśmy czekać, aż staniemy w kolejce do konfesjonału. Godną polecenia praktyką jest codzienny rachunek sumienia. Osoby modlące się Liturgią Godzin wiedzą, że czas na niego jest przeznaczony podczas komplety – ostatniej modlitwy dnia. Dobrze jest wieczorem podsumować dzień, również pod kątem naszych słabości. Dostrzeganie wad i upadków, badanie okoliczności, w jakich się zdarzają, pomaga z nimi walczyć i nie wystawiać się na pokusy.

Częste badanie przyczyn i motywacji pewnych zachowań, analizowanie emocji, reakcji, pomaga nie tylko w walce z wadami, ale również po prostu w poznawaniu i akceptowaniu siebie, co jest niezbędne do wzrostu psychicznego i duchowego.

Przy częstym rachunku sumienia przydatne może być rozważanie tego, jak kształtujemy poszczególne cnoty (boskie, kardynalne), jak realizujemy ewangeliczne błogosławieństwa, czym dla nas jest naśladowanie Chrystusa…

Nie trzeba więc czekać do wieczora – można już przy modlitwie porannej nazwać sobie wady, których chcemy unikać, i cnoty, które chcemy kształtować. W ciągu dnia po prostu co parę godzin możemy się z tego postanowienia rozliczać, analizując poszczególne wydarzenia. Ta metoda jest szczególnie pomocna, jeśli od dawna nie radzimy sobie z jakimś uporczywym grzechem.

Dawid Gospodarek

Dawid Gospodarek

Zobacz inne artykuły tego autora >
Dawid Gospodarek
Dawid
Gospodarek
zobacz artykuly tego autora >

Dwie strony życia: Metoda małych kroków

Metoda małych kroków nie zmieniła się od wieków. Łatwiej powiedzieć „nie” na początku, niż na końcu - wielkopostne rozważania ojca Krzysztofa Pałysa, dominikanina.

Krzysztof Pałys OP
Krzysztof
Pałys OP
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Po kolejnej nocy nie wiedziała, kim jest i jak właściwie ma na imię. Od lat była: "Marleną", "Mariną", "Mariką". Nigdy sobą. Resztkami sił stanęła nad umywalką i przemyła wodą twarz. Spojrzała w lustro, tępo wpatrując się w swoje odbicie. Kilka minut później włączyła laptopa i na swoim profilu społecznościowego portalu napisała: "Ciągle żyję, choć nie mam pojęcia dlaczego".

Miało być cudownie. Miała zawojować świat, pełną siłą wycisnąć życie.

Cztery lata wcześniej zdała maturę. Poprzez agencję modelek odkryła świat luksusowych bankietów, modowych wybiegów, fotograficznych sesji. Szybko pojawiła się propozycja towarzyszenia przyjaciołom agencji podczas prestiżowych zagranicznych wyjazdów. Bez kłopotliwych zobowiązań. Potraktowała to jak wyraz uznania dla jej talentu i urody. Nie wszystkie koleżanki otrzymały taką szansę. Po kilku miesiącach staje się już cenioną dziewczyną do towarzystwa. Z jej usług korzystają aktorzy popularnych seriali, a nawet piłkarze pierwszoligowego zespołu. Na początku to jej nawet imponowało, teraz nie potrafi zrezygnować. Udaje twardą, ale w głębi serca przeżywa udrękę.

Potężną pustkę, którą odczuwa w sobie po każdej nocy, zapija alkoholem. Kiedy jednak i on nie pomaga, w zapasie posiada także biały proszek, który otrzymała od swoich przyjaciół. Przywędrował dla niej z Bogoty. Na jakiś czas zabija emocjonalny ból.

Dwie strony życia: Metoda małych kroków

Metoda małych kroków nie zmieniła się od wieków. Łatwiej powiedzieć „nie” na początku, niż na końcu. Człowiek wchodząc w ich towarzystwo ma być wspólnikiem, niespodziewanie jednak staje się ofiarą.

Któregoś wieczoru od jednego ze swoich klientów usłyszała, że dobro zawiera w sobie piękno. Zapamiętała te słowa i powtarza je sobie w takich momentach jak ten.

Czy jednak z nędzy może narodzić się absolutne piękno?

Chciałbym powiedzieć, że dziewczyna stanęła na nogi, zmieniła życie i środowisko. Kilkukrotnie podejmowane były takie próby, ale po kilku miesiącach stare życie wracało na nowo. Brakowało mocnych wrażeń i codziennej dawki emocjonalnej adrenaliny. Codzienność wydawała się nudna, przewidywalna i blada. Widocznie są takie blizny, których nie sposób się pozbyć…

Nie wiem jak skończy się ta historia, gdy o niej myślę wciąż towarzyszy mi poczucie bezsilności. To jakiś dramat generacji samotników szukających kontaktu, ale niezdolnych do jego nawiązania. Ludzi dążących do chwilowej ekstazy, a zarazem rozczarowanych, że nic poza nią nie ma.

Pragnienie doku­mentowania swej obecności w ekskluzywnych miejscach, znajomość z medialnymi ludźmi, to jedynie dowód na paraliżujący lęk, aby się nie ujawniło, że w głębi siebie mam poczucie bycia nikim. Ta pustka nie została wypełniona Bogiem, dlatego szuka się bóstw.

Chcę wierzyć, jakby na przekór, że Jezusowe słowa o utożsamianiu się z tymi, którzy nawet samych siebie uważają za nic, wciąż mają datę ważności. I że to właśnie tam, gdzie wszystko się załamuje i trzeszczy, najmocniej obecny jest Bóg.

Krzysztof Pałys OP

Krzysztof Pałys OP

Dominikanin, pasjonat odnajdywania Pana Boga w ludziach, duszpasterz powołań dominikańskich. Nudny, tuzinkowy, powtarzalny. Nie potrafi grać na gitarze, śpiewać, ani być w centrum uwagi. Nie jest szalony, oryginalny, odjazdowy, błyskotliwy czy odjechany. Od czasu wstąpienia do zakonu dominikanów nic lepszego go w życiu nie spotkało. Fascynuje go tradycja monastyczna, dominikański charyzmat oraz wędrowne i żebracze kaznodziejstwo. Przejechał autostopem ponad 25 tys. kilometrów odwiedzając siedemnaście krajów. Lubi deszcz, swoich braci, suszone figi oraz paragwajską yerba mate. Myśli porządkuje w klasztornej kaplicy. Autor jednej książki z obrazkami. Od czasu wstąpienia do zakonu dominikanów nic lepszego go w życiu nie spotkało. Fascynuje go tradycja monastyczna, dominikański charyzmat oraz wędrowne i żebracze kaznodziejstwo. Przejechał autostopem ponad 25 tys. kilometrów odwiedzając siedemnaście krajów. Lubi deszcz, swoich braci, suszone figi oraz paragwajską yerba mate. Myśli porządkuje w klasztornej kaplicy. Autor jednej książki z obrazkami.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Krzysztof Pałys OP
Krzysztof
Pałys OP
zobacz artykuly tego autora >