video-jav.net

Polemologia Maryi

Analizując objawienia maryjne można w nich dostrzec jedną szczególną cechę wspólną – Matka Boża zawsze wzywa do nawrócenia i modlitwy o pokój. Wojna w Jej orędziach jest karą, ostrzeżeniem, Bożym dopustem i efektem grzechu. Przyjrzyjmy się pokrótce maryjnej nauce o wojnie i pokoju.

Tomasz Adamski
Tomasz
Adamski
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

fot. Ericmetro

Fatima, Portugalia:

Troje dzieci pasło owce i bawiło się, kiedy nagle niebo przeszyła błyskawica. Chcąc schronić się przed burzą rodzeństwo zaczęło biec do domu. W połowie drogi zjawisko się powtórzyło. Dzieci zatrzymały się i nagle ujrzały Maryję w jaśniejącej postaci. Matka Boża uspokoiła je i przedstawiła się. Tak rozpoczęła się niezwykła historia.

Maryja tłumaczyła, że wojna bierze się z nieprawości, z bezbożności rządzących. Obiecała: „(…) przybędę, aby prosić o poświęcenie Rosji memu Niepokalanemu Sercu i o Komunię św. wynagradzającą w pierwsze soboty. Jeżeli moje życzenia zostaną spełnione, Rosja nawróci się i nastanie pokój. Jeżeli nie, bezbożna propaganda rozszerzy swe błędne nauki po świecie, wywołując wojny i prześladowanie Kościoła.”

Lekarstwem jest post i uwielbienie Boga oraz Jego Matki. „Bóg chce ustanowić na świecie nabożeństwo do mego Niepokalanego Serca. Jeśli zrobi się to, co ja wam mówię, wiele dusz zostanie uratowanych, nastanie pokój na świecie, wojna się skończy. Ale jeżeli się nie przestanie obrażać Boga, to za pontyfikatu Piusa XI rozpocznie się druga, gorsza.”

Świat nie przyjął w pełni orędzia. Dlatego tuż po I wojnie światowej przyszła kolejna.

Polemologia Maryi

La Salette, Francja:

Podobna historia miała miejsce we Francji kilkadziesiąt lat wcześniej. Dwoje dzieci wypasało krowy na zboczu góry. Ze zmęczenia usnęły, a gdy się ocknęły – krów nie było. Przestraszone zaczęły szukać zwierząt. Gdy znalazły je na przeciwległym zboczu, odwróciły się i nad miejscem, gdzie jeszcze kilka chwil wcześniej spokojnie spały, unosiła się kula ognia. Tak objawiła się dzieciom Maryja.

Wśród próśb o nawrócenie i zaniechanie pracy w niedziele Matka Boża zdradziła coś, co miało być nieuchronne. „Włochy zostaną ukarane za swoje dążenie do zrzucenia jarzma Pana wszystkich panów; zostaną oddane wojnie i krew będzie wszędzie płynąć” a także: „Francuz będzie walczyć z Francuzem, Włoch z Włochem; w końcu nastąpi ogólna wojna, która będzie straszliwa.”

To I wojna światowa, po której miał nastąpić pokój. „Sprawiedliwi będą dużo cierpieć; ich modlitwy, ich pokuta i ich łzy wzniosą się do Nieba i cały lud Boży będzie prosić o wybaczenie i miłosierdzie i będzie prosić o moją pomoc i wstawiennictwo. (…) Wówczas nastanie pokój, pojednanie Boga z ludźmi; Jezusowi Chrystusowi będzie się służyło, oddawało cześć i chwałę”.

Tylko nawrócenie i post uleczą świat z choroby wojny.

fot. Tech. Sgt. Jeremy T. Lock

Kibeho, Rwanda:

Matka Boża ukazała się trzem uczennicom gimnazjum. Widzenia miały miejsce w grudniu 1981 roku. Maryja przedstawiła się jako Nyina wa JamboMatka Słowa i prosiła o nawrócenie, do którego jedyną drogą jest pokora i uświadomienie sobie własnej grzeszności.

Mówiła: „Dzisiaj wielu ludzi nie potrafi już prosić o przebaczenie. Ci ludzie znów krzyżują Syna Bożego. Przyszłam wam o tym przypomnieć szczególnie tu, w Rwandzie, gdyż znajduję tu jeszcze ludzi pokornych, którzy nie są przywiązani do bogactw i pieniędzy”.

Maryja objawiła się, by przypomnieć o zbliżającym się końcu: „Obudźcie się, wstańcie, obmyjcie się i bądźcie czujni”.

Zło to drogowskaz dla błądzącego człowieka. Staje się coraz wyraźniejsze, gdy wezwanie pozostaje bez odpowiedzi. „Daję wam wiele znaków, a ciągle nie wierzycie. Jak długo jeszcze będziecie głusi na Moje wezwania?

Rok po objawieniach Maryja ukazała swoje smutne i zapłakane oblicze. Pokazała dziewczynom zbliżające się bratobójcze walki – zabijających się ludzi, trupy, ogrom krwi, nienawiści i zła. Dokładnie 12 lat później w Rwandzie doszło do wojny domowej i ludobójstwa, w którym zginęło około miliona ludzi w tym jedna z wizjonerek.

Polemologia Maryi

Guadalupe, Meksyk:

To był XVI wiek – brutalny czas konkwisty hiszpańskiej. Juan Diego, młody, prosty chłopak wyruszył, aby sprawować swoje obowiązki religijne i uczestniczyć w nabożeństwie. U stóp góry, jaką napotkał po drodze, zatrzymał się, ponieważ usłyszał piękny śpiew dochodzący ze szczytu. Ujrzał tam Maryję, która nakazała mu iść do biskupa Meksyku i przekazać, że wzgórze, na którym stoi, ma zdobić piękne sanktuarium na Jej cześć.

Biskup nie dawał wiary relacji prostaczka. Zażądał znaku. Przy kolejnym spotkaniu Maryja nakazała więc zerwać rosnące na szczycie róże (a był to środek grudnia!) i zanieść je do hierarchy. Gdy tam dotarł i pokazał kwiaty, na jego szacie pojawił się wizerunek Matki Boskiej. Tak rozpoczął się kult Matki, która przyniosła Hiszpanom i Meksykanom rozejm.

Zaskakujące, że Maryja orędująca w intencji pokoju wybrała właśnie taką formę objawienia się i apelu o zaprzestanie rozlewu krwi. Nie kierowała żadnej prośby wprost. Jej wola była jasna dzięki wizerunkowi, ponieważ Maryja ma na nim twarz metyski – potomkini Europejczyka i Indianki. Takie ukazanie się było dla obu stron konfliktu czytelnym znakiem, że Bóg chce, aby zaprzestać bezsensownych walk.

Quito, Ekwador

Hiszpanka Mariana Francisca urodziła się w 1563 roku w Hiszpanii. Jako czternastolatka ruszyła do Ekwadoru ze swoją ciotką i czterema zakonnicami, by założyć klasztor surowych umartwień. Gdy w Quito wybuchła rewolucja objawiła jej się Maryja. Nazwała się María del Buen SucesoMatka Dobrego Zdarzenia.

Siostra Mariana miała widzenie zła, jakie stanie się udziałem szczególnie XX w. Została poproszona o pokutę w intencji wydarzeń epoki wielkich wojen, którą Maryja opisywała tak:  „Popełnione zostaną wszystkie rodzaje zbrodni pociągając za sobą wszelki rodzaj kary: zaraza, głód, konflikty społeczne wewnętrzne i zewnętrzne, apostazja, to wszystko przyczyni się do zatraty licznych dusz. Aby rozproszyć te czarne chmury, przeszkadzające Kościołowi cieszyć się jasnym dniem wolności, wybuchnie straszliwa wojna, w której popłynie krew swoich i obcych, kapłanów i zakonników”.

Wspomniana wojna miała swój cel – rozproszenie zła. Eskalacja podłości i bezbożności, jaka prowadzi do konfliktów i rozlewu krwi w tym objawieniu została przez Maryję ukazana jako szansa, by przez krew męczenników i uczestnictwo w cierpieniach, zatriumfowało dobro.

Polemologia Maryi

***

Bóg – jak czynił to wielokrotnie odkąd człowiek zasiał w swoim sercu grzech – może również współcześnie posługiwać się wojną i klęskami. Zło, jakie człowiek starannie buduje w swoim życiu płodzi efekty, które Bóg wykorzystuje, by go ostrzec i nawrócić. W naturze zła leżą jego przykre konsekwencje – paradoksalnie taka konstrukcja świata jest wyrazem ogromnego miłosierdzia. Zło, które mimowolnie ukazuje swoje najgorsze oblicze pomaga człowiekowi zrozumieć błędy.

Maryja wielokrotnie wskazywała je palcem. Wystarczy spojrzeć.

Tomasz Adamski

Tomasz Adamski

Zobacz inne artykuły tego autora >
Tomasz Adamski
Tomasz
Adamski
zobacz artykuly tego autora >

Naborska Pani

16 lipca 1948 roku. Uroczysta, wielotysięczna procesja wyrusza z przygranicznych Tyszowic i przemierza polne drogi. Na jej czele kroczy rozpromieniony bp lubelski Stefan Wyszyński, późniejszy Prymas Polski. Tak do Nabroża wraca cudami słynący obraz Matki Boskiej Szkaplerznej.

Tomasz Adamski
Tomasz
Adamski
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Naborska Pani

Parafia w Nabrożu ufundowana została przez zwycięskiego rycerza spod Grunwaldu, Jana Sumnika, w 1411 roku, jednak nie wiemy dokładnie kiedy i spod czyjego pędzla wyszła Nabroska Pani. Pierwsza wzmianka o szczególnych łaskach, jakie Maryja uprasza u swojego Syna dla modlących się przed tym obrazem pochodzi z 1629 roku.

Niejaka Elżbieta Łysakowa doznała przed obliczem obrazu cudownego ozdrowienia z ciężkiej choroby. W ramach podziękowania za ten niezwykły dar, mąż uzdrowionej – Wacław – założył fundusz na świece do kościoła. Od tej historii obraz zyskał w opinii wiernych status słynącego łaskami, cudownego. Ludzie z coraz to dalszych okolic zaczęli pielgrzymować do tego miejsca z rozmaitymi prośbami i jeszcze liczniejszymi darami. Ich ilość była tak ogromna, że niespełna 100 lat później biskup sporządzając raport ze swojej wizytacji był zmuszony stworzyć osobną listę wot, jakie zostawili Matce Bożej pielgrzymi i miejscowi wierni! Do dziś w świątyni można podziwiać wiele z nich i poznać jak zmieniały się w ciągu wieków przynoszone dary. Około 60 wot pochodzi jeszcze z czasów wojen napoleońskich.

fot. fot. Dennis Brekke

Cuda nie ustawały i trwają do czasów współczesnych. Zachowały się przekazy, świadectwa o uzdrowieniach. Historia parafii zna przypadki dzieci uzdrowionych od szkarlatyny lub odzyskujących wzrok. Chora matka, której poród zagrażał utratą zdrowia i życia wymodliła przed obrazem łaskę szczęśliwego rozwiązania. Te i wiele innych spektakularnych przypadków sprowadzały następne rzesze pielgrzymów z kolejnymi prośbami i darami, którzy po otrzymaniu uproszonych łask wracali z dziękczynnymi prezentami do Nabroskiej Pani. Dziś skromna parafia ledwo może je pomieścić.

fot. Ada Be

Przez wieki wieś mogła służyć za wzór pokojowej koegzystencji wiar i kultur. Wśród polskiej, katolickiej większości żyły swobodnie rodziny ukraińskie i żydowskie. Wszystko zmieniła II wojna światowa. W tym czasie wschodnie tereny Polski były w szczególnym stopniu niebezpieczne. W 1943 roku ukraińscy narodowcy Z UPA napadli na plebanię i zamordowali miejscowego proboszcza rzekomo w zemście. Mieszkańcy nie pozostali dłużni. Rok później bratobójcze walki, spirala nienawiści pogłębiająca się z każdym kolejnym odwetem, samonapędzająca się przemoc doprowadziły w końcu do spalenia całej wsi i podpalenia miejscowej świątyni przez Ukraińców. Wtedy to na własne oczy wierni mieli okazję zobaczyć kolejny cud. Mimo, że w dwudniowym pożarze kościół spłonął doszczętnie, tak, że nie było czego odbudowywać, ołtarz i obraz Matki Bożej Szkaplerznej sprawiały wrażenie, jakby języki ognia przechodziły obok nich w bezpiecznej odległości. Pozostały nietknięte!

Miejscowi partyzanci pospiesznie wygrzebali je ze zgliszczy i przewieźli dalej od granicy, na Zachód do pobliskich Tyszowic, do kościoła pw. św. Leonarda. Tam bowiem uciekali mieszkańcy Nabroża, gdy wieś podpalono. W tamtejszej świątyni obraz czekał aż 4 lata, aby w święto Matki Boskiej Szkaplerznej procesyjnie w towarzystwie ponad dziesięciu tysięcy wiernych wrócić do Nabroża.

Niejako na potwierdzenie szczególnego kultu, jaki rozkwitł w tej małej, lubelskiej wsi, 13 lipca 2002 roku odbyła się uroczysta koronacja zrestaurowanego, odmalowanego obrazu. Co ciekawe, homilię na uroczystości wygłosił bp senior Jan Mazur, jeszcze jako diakon posługujący w nabroskiej świątyni w dniu jej podpalenia i późniejszy organizator procesyjnego przeniesienia Cudownego Wizerunku do Nabroża.

Dziś Nabroska Pani, przyprawiona o nowszą, złotą suknię, ukoronowana na świadectwo jej cudownego ocalenia z pożaru i w podzięce za dobro, które uprasza dla wiernych u swojego Syna roztacza aurę łask w zapomnianej, anonimowej, przygranicznej wsi na wschodzie Polski. Jej ręce – jak zaświadczają miejscowi – gotowe są przyjąć każdą uczciwą prośbę. Oni już nie wahają się ich składać.

Tomasz Adamski

Tomasz Adamski

Zobacz inne artykuły tego autora >
Tomasz Adamski
Tomasz
Adamski
zobacz artykuly tego autora >