Nasze projekty
Szymon Hołownia

Niebo zwierząt

Każdy, kto miał w domu czworonożną istotę, nie żywi chyba wątpliwości, że takie miejsce istnieje, a nasz Azorek, którego tak kochaliśmy, nie kończy jako tablica Mendelejewa. Wątpliwości co do tego nie miał też jeden z największych polskich komentatorów Biblii, Tadeusz Żychiewicz: „Świństw, które człowiek wymyślił razem ze swoją psyche, anima, duszyczką – nie wymyśliłoby żadne zwierzę, niechby i bezduszne.

Reklama

Przypominamy fragment książki Szymona Hołowni: „Kościół dla średniozaawansowanych”.

 

 

Reklama
Reklama

 

 

Nie było wypadku, aby zwierzę zdemoralizowało człowieka; lecz człowiek często demoralizuje zwierzęta, przykładem choćby psy esesmańskie, które człowiek nauczył nienawiści. Zwierzęta nie znają wzlotów i świateł ludzkiego ducha, zgoda. Lecz nie znają też cuchnących zakamarków ludzkiej duszy i zgoła diabolicznych jej otchłani. W całej Biblii nie znalazł się nigdy nikt, kto zwierzęciu przepowiadałby piekło. Piekło jest tylko dla ludzi. Jest to jedyne potwierdzenie naszej osobności, bo w zbawieniu nie będziemy sami na pewno”.

Reklama
Reklama

Żychiewicz w ten właśnie sposób komentował „zwierzęcy” fragment Księgi Koheleta, fragment nader ambarasujący teologów.

„Los bowiem ludzi jest ten sam co los zwierząt, los ich jest jeden…i oddech życia ten sam” – pisał Kohelet. Żychiewicz, wbrew temu, o czym krzyczą przypisy do świętego tekstu, jest zdania, że ten „oddech” życia oznaczał tu po prostu jakąś formę duszy. Cytował św. Pawła, który pisał o „całym stworzeniu” (a nie tylko o ludziach), które czeka, aż Bóg przyjdzie po raz drugi i zmieni świat w wieczne niebo.

 

Reklama

Niebo zwierząt

Są jednak tacy, którzy pytanie o pośmiertny los zwierząt traktują jako przejaw ckliwego sentymentalizmu ludzi XXI wieku, którzy nie umiejąc zbudować sensownych relacji międzyludzkich, w zamian uprawiają psychiczną zoofilię. Fakt, zwierzęta nie mają łatwego losu również w Biblii. Poza kilkoma chlubnymi wyjątkami (w Księdze Tobiasza występuje na przykład piesek, który udaje się w drogę wraz z Tobiaszem i towarzyszącym mu aniołem), wykorzystywane są tam głownie w charakterze paliwa ofiarnego i traktowane jak przedmioty. Nic jednak dziwnego. Wszak Objawienie dokonało się w kulturze rolniczej, a rolnicy – jak wiadomo – do zwierząt mają stosunek raczej przemysłowy.

Szkoda, że w polskich kościołach na próżno szukać kazań pokazujących, iż na świecie nie jesteśmy sami. Niektórzy tłumaczą to tym, że do niedawna spora część polskich księży rekrutowała się ze środowisk wiejskich. To by było jednak jeszcze pół biedy. Dodatkowo (na szczęście nie tak często) zdarzają się bowiem także „księża myśliwi”, dla których św. Franciszek to „romantyk i marzyciel”, a „prawdziwie męski” jest św. Hubert. W jego święto wciskają więc ludziom morały o polowaniu jako bliskości z przyrodą, by po Eucharystii zrelaksować się, mordując parę istot żywych.

 

Niebo zwierząt

Nie trafia do mnie głoszona przez nich czasem teza, że najpierw trzeba ludzi oduczyć bić żonę, w drugiej kolejności zaś Burka. Znam przykłady, kiedy to właśnie miłość do Burka potrafiła scalić rozpadającą się rodzinę, ba, przywrócić komuś sens życia. Teza, że zwierzęta zostały stworzone tylko po to, by milusio skwierczeć na patelni, wydaje się mi po prostu zbyt dużym uproszczeniem.

Reklama

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas na Patronite