Naród wybrany. Bracia, ojcowie, kuzyni

Współczesny judaizm zbudowano na pozostałościach po ówczesnym. Można powiedzieć, że mamy wspólnego „dziadka” – Stare Przymierze, jednak rodziców już mamy innych. Chrześcijanie – Chrystusa, a Żydzi tych, którzy Zbawiciela odrzucili.

Dawid Gospodarek
Dawid
Gospodarek
zobacz artykuly tego autora >

Zobacz program obchodów XVIII Dnia Judaizmu w Kościele Katolickim


Naród wybrany. Bracia, ojcowie, kuzyni

Jan Paweł II w czasie spotkania w synagodze Eliahu Toaff w Rzymie w 1986 r. / © David Rubinger/CORBIS

Bracia

Bez wątpienia pierwsza wizyta Jana Pawła II w rzymskiej synagodze, 13 kwietnia 1986 roku, stała się wydarzeniem historycznym. Sam fakt, że pierwszy papież od czasów św. Piotra przekroczył bramy żydowskiej bożnicy (w dodatku wymienił z rabinem pocałunek pokoju), nie oddaje jeszcze wagi tamtego wydarzenia. To wtedy padły słowa, które, podobnie jak deklaracja ostatniego soboru „Nostra aetate”, zatrzęsły relacjami katolicko-żydowskimi, wprowadzając w nie pewną nową jakość. W swoim przemówieniu polski papież powiedział:

Jesteście naszymi szczególnie umiłowanymi braćmi i w pewnym sensie, jeśli można tak powiedzieć, naszymi starszymi braćmi.

Po tych słowach posypała się lawina komentarzy, teologowie i filozofowie szukali źródeł papieskiego sformułowania, uzasadniając je na sposoby, które pewnie Janowi Pawłowi II się wtedy nie śniły.

Określenie Żydów „starszymi braćmi”, papież zaczerpnął bowiem najprawdopodobniej od Adama Mickiewicza

Określenie Żydów „starszymi braćmi”, papież zaczerpnął bowiem najprawdopodobniej od Adama Mickiewicza, którym bardzo się inspirował jako fascynat literatury i poeta, ale również w swoim papieskim nauczaniu [1].

Kilka lat temu w Polsce miała miejsce ciekawa debata związana z tym papieskim sformułowaniem. Ks. prof. Waldemar Chrostowski, który jako zaangażowany w dialog chrześcijańsko-żydowski początkowo należał do uzasadniających teologicznie papieskie słowa, zaczął się od nich dystansować. Jego głównym oponentem był wówczas red. Zbigniew Nosowski, wskazując w swojej polemice, że już nawet bp. Bernardowi Fellayowi z integrystycznego Bractwa Kapłańskiego św. Piusa X przechodzi przez usta wyrażenie „starsi bracia”, a nawet potrafi je teologicznie uzasadnić…

Ojcowie

Dla niektórych  Żydów określenie „starszy brat w wierze” było ważne, sami nazywali też chrześcijan „młodszymi braćmi” (jak np. Naczelny Rabin Polski Michael Schudrich), jednak byli i tacy, którzy odebrali je nawet jako prowokujące antysemityzm. Doszukiwali się tu skojarzeń z biblijnymi braćmi Kainem i Ablem czy Ezawem i Jakubem. Mając to na uwadze, Benedykt XVI nazwał Żydów „ojcami w wierze”.

Żydzi z punktu widzenia religioznawcy mają braterskie więzy raczej z muzułmanami niż z chrześcijanami

Określenie „ojcowie” budzi jednak kontrowersje wśród chrześcijan – o ile bez wątpienia ojcami dla chrześcijańskiej wiary są Abraham, Izaak, Jakub i Żydzi wielbiący jedynego Boga przed przyjściem Chrystusa, to wyznawców współczesnego judaizmu ciężko tak nazywać. Podobnie zresztą jest z „braćmi”. Żydzi z punktu widzenia religioznawcy mają braterskie więzy raczej z muzułmanami niż z chrześcijanami. Co więcej, sami przyznają, że nie wierzą w tego samego Boga, co chrześcijanie.

Judaizm a Kościół – kuzyni

Katechizm Kościoła Katolickiego (762-763) uczy:

Przygotowanie pośrednie do zgromadzenia Ludu Bożego zapoczątkowuje powołanie Abrahama, któremu Bóg obiecuje, że stanie się ojcem wielkiego narodu. Przygotowanie bezpośrednie następuje wraz z wybraniem Izraela jako ludu Bożego. Przez wybranie Izrael ma być znakiem przyszłego zjednoczenia wszystkich narodów. Jednak już prorocy oskarżają Izraela, że zerwał przymierze i że zachował się jak nierządnica (Por. Oz 1; Iz 1, 2-4; Jr 2 i in). Zapowiadają oni nowe i wieczne Przymierze (Por. Jr 31, 31-34; Iz 55, 3). "Chrystus ustanowił to Nowe Przymierze" (LG 9). (…) "Pan Jezus bowiem zapoczątkował Kościół swój, głosząc radosną nowinę, a mianowicie nadejście Królestwa Bożego obiecanego od wieków w Piśmie" (LG 5). Aby wypełnić wolę Ojca, Chrystus zapoczątkował Królestwo niebieskie na ziemi. Kościół jest "Królestwem Chrystusa obecnym już w tajemnicy" (LG 3)”.

Jezus jest Mesjaszem zapowiadanym przez proroków. On dokonał dzieła zbawienia i dał początek Kościołowi. Odtąd to chrześcijanie są, „wybranym plemieniem, królewskim kapłaństwem, narodem świętym”, „Ludem Bożym” (1 P 2, 9-10). Swoisty zaczyn w tej wspólnocie stanowiła „Reszta Izraela” – ta zapowiedziana przez proroka (Mi 4, 6-7; por. Rz 11,5) mniejszość Żydów, która rozpoznała i przyjęła Mesjasza. Stare Prawo zostało wypełnione i zrealizowane w Chrystusie, który przyniósł Nowe Przymierze w swojej krwi. Przymierze to jest uniwersalne – dla każdego, kto zechce odpowiedzieć wiarą na miłość Chrystusa. Nie ma już Żyda, obrzezania, barbarzyńcy czy Greka (Kol 3, 11). Stare prawa żydowskie obiektywnie straciły rację bytu, judaizm starotestamentalny przestał istnieć. Przypieczętowaniem tego faktu było zburzenie świątyni jerozolimskiej, zlikwidowanie żydowskiego kapłaństwa i państwa.

Naród wybrany. Bracia, ojcowie, kuzyni

W tej nowej sytuacji oraz w opozycji do chrześcijan, Żydzi, którzy nie przyjęli Chrystusa, zorganizowali nowy system religijny, bazujący na starych prawach. Nowa żydowska religia od początku była opozycyjna wobec chrześcijaństwa. Przejawem tego było między innymi odrzucenie Septuaginty, dlatego katolicki kanon Starego Testamentu jest bogatszy o kilka ksiąg od Biblii żydowskiej.

Poza tym sam fakt, że Żydzi dzielą z nami 39 ksiąg Starego Testamentu, i tak dużo w nasze postrzeganie Objawienia nie wnosi – mamy radykalnie różną metodologię czytania tych świętych Ksiąg: Żydzi mają swoje tradycje i szkoły, a my mamy Chrystusa [2]. Szczerze napisał o tym rabin Alon Goshen-Gittstein, doktor Hebrew University of Jerusalem:

„Nie jest łatwo odwzajemnić poczucie szczególnej więzi z chrześcijaństwem. Tym, co łączy Żydów i chrześcijan, jest przypuszczalnie wspólny korpus Pism. Jednakże jest to rozumienie chrześcijańskie. Dla Żyda, który nie rozpoznaje ważności chrześcijańskiego testamentu, współdzielenie Świętych Ksiąg nie rodzi żadnej szczególnej relacji. Może nawet oznaczać jeszcze większe potencjalne niebezpieczeństwo. (…) Od stron żydowskiej chrześcijaństwo zostaje zdefiniowane jako awoda zara. Dosłownie oznacza to 'obcy kult', tj. kult oddawany obcym bogom, a zatem – idolatria” [3].

Jeśli potrzebne jest określenie z rodzinnymi konotacjami, mające jakoś oddawać relacje między współczesnymi Żydami a chrześcijanami, moim zdaniem o wiele bardziej adekwatne niż „starsi bracia” czy „ojcowie” byłoby „kuzyni” – i to „młodsi kuzyni”. Mamy wspólny korzeń – naturalnie z niego wyrasta chrześcijaństwo, judaizm z czasów Apostołów, jeszcze sprzed zburzenia świątyni, był nazwany „odciętymi gałęziami” (Rz 11, 17). Współczesny judaizm zbudowano na pozostałościach po ówczesnym. Można powiedzieć, że mamy wspólnego „dziadka” – Stare Przymierze, jednak rodziców już mamy innych. Chrześcijanie – Chrystusa, a Żydzi tych, którzy Zbawiciela odrzucili.

Ewangelizować Żydów?

W terminologii relacji chrześcijańsko-żydowskich panuje duży zamęt. Jan Paweł II we wspomnianym przemówieniu z 1986 roku stwierdził, że judaizm jest dla chrześcijan „rzeczywistością wewnętrzną” (zostali nazwani „starszymi braćmi”, więc można by rzec – „rzeczywistością rodzinną”). Podkreślenie bliskości judaizmu dostrzec też można w przyporządkowaniu Papieskiej Komisji do Spraw Stosunków Religijnych z Judaizmem – Papieskiej Radzie do Spraw Popierania Jedności Chrześcijan… Jednocześnie jednak ten sam Jan Paweł II umieszcza relacje z Żydami w ramach dialogu międzyreligijnego, podobnie jak ojcowie ostatniego soboru w deklaracji „Nostra aetate”.

Naród wybrany. Bracia, ojcowie, kuzyni

Ten terminologiczny zamęt wiąże się niestety z błędnymi praktycznymi wnioskami, jakie chcą wyciągać z niektórych wieloznacznych sformułowań pewni teologowie. Chodzi tu przede wszystkim o to, czy należy ewangelizować Żydów – skoro są dla nas „rzeczywistością wewnętrzną”? Żydzi sami zauważają, że od czasów ostatniego soboru Kościół praktycznie zrezygnował z misji wśród nich i sądzą, że wynika to z jakiejś nowej doktryny [4].

To jest jednak poważne nieporozumienie. Papież Jan Paweł II w encyklice „Redemptoris missio” wyraźnie stwierdza, że „dialog międzyreligijny należy do misji ewangelizacyjnej Kościoła”. Podobnie w dokumencie „Dialog i misje” stwierdza Papieska Rada dla Dialogu między Religiami: „Dialog i głoszenie, chociaż nie na tym samym poziomie, są elementami autentycznymi misji ewangelizacyjnej Kościoła”.

Zaprzestanie ewangelizacji wobec kogokolwiek, stanowiłoby odrzucenie polecenia Chrystusa, rezygnację z naśladowania Go, zignorowanie przykładu Apostołów i praktyki, która z Kościołem jest nierozerwalna. Jak pisze ks. prof. Łukasz Kamykowski, „nie można zamknąć przed nimi drogi do Obietnicy, która była od początku 'dla nich i dla ich dzieci' (por. Dz 2, 39)” [5].

Wyraźnie zaznaczają to również ostatni papieże. Tak pisał swego czasu kard. Ratzinger: „Czy (…) misja chrześcijańska powinna zostać zakończona i zastąpiona dialogiem, w którym nie chodzi o prawdę, lecz o to, byśmy wzajemnie czynili z nas lepszych chrześcijan, Żydów, muzułmanów, hinduistów bądź buddystów? Moja odpowiedź brzmi: nie” [6].

Chrześcijanie są „mesjanistami”, którzy „starają się przyspieszyć przyjście dnia Bożego” (2P 3, 12). Z eschatologią wiąże się zbawienie całego Izraela: „zatwardziałość dotknęła tylko część Izraela,  aż do czasu, gdy wejdzie pełnia pogan. I tak cały Izrael będzie zbawiony…” (Rz 11, 25-27). Nie możemy więc pozwolić, by jakiekolwiek teologiczne refleksje czy „dialogiczne” układy gasiły naturalny, chrześcijański zapał ewangelizacyjny.

Miejmy zawsze w pamięci słowa św. Pawła: Biada mi, gdybym nie głosił Ewangelii! (1Kor 9, 16).


Dawid Gospodarek – sekretarz redakcji miesięcznika „List” i redaktor „Biblia krok po kroku”.


[1]    Więcej: Pressje, teka „Powrót mesjanizmu” http://pressje.pl/teki/powrot-mesjanizmu.

[2]    Oczywiście, jak pisał Benedykt XVI, żydowskie refleksje nad Biblią mogą być bardzo przydatne również dla chrześcijan.

[3]    Alon Goshen-Gottstein, Od historycznej przeszłości do teologicznej przyszłości, w: Teofil 1 (29) 2011, s. 74, 83.

[4]    Yossi Klein Halevi, Wsłuchując się razem w szmer łagodnego powiewu, w: Teofil 1 (29) 2011, s. 53.

[5]    Łukasz Kamykowski, Cały Izrael, Kraków 2003, s. 140.

[6]    Joseph Ratzinger, Wielość religii i jedno Przymierze, Poznań 2004, s. 115.


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas
Dawid Gospodarek

Dawid Gospodarek

Zobacz inne artykuły tego autora >
Dawid Gospodarek
Dawid
Gospodarek
zobacz artykuly tego autora >

Czym jest święty Graal? 7 odpowiedzi

Tajemniczy przedmiot, który nazwano świętym Graalem, zajmuje od średniowiecza wyjątkowe miejsce w wyobraźni mieszkańców Zachodu. Zaczęło się od tego, że pod koniec XII wieku po całej zachodniej Europie zaczęły krążyć niezwykłe opowieści o relikwii, której poszukiwali rycerze króla Artura, legendarnego króla Brytanii z V wieku. Graal pojawiający się w eposach rycerskich, stał się później inspiracją pisarzy, malarzy i muzyków.

Roman Zając
Roman
Zając
zobacz artykuly tego autora >

Także dziś publikacje na temat Graala stanowią zjawisko edytorskie cieszące się stałym zainteresowaniem. Są to zarówno opracowania autorstwa poważnych naukowców, jak i hochsztaplerów, uprawiających pseudonaukę. Różni badacze pragną dotrzeć do korzeni zawartych w Graalu treści i symboli, widząc je znacznie głębiej niż w literackiej tradycji czy ludowej wyobraźni. Jednak zarówno twórczość literacko-filmowa, jak i prowadzone badania, coraz rzadziej mają związek ze starą chrześcijańską legendą, za to można w nich odnaleźć wiele elementów pasujących do myśli gnostycznej tudzież idei związanych z New Age.

Tożsamość Graala rozciągnęła się i zagubiła w najbardziej dziwnych i abstrakcyjnych znaczeniach, tudzież zmyślonych teoriach spiskowych. Jak napisali Mike Aquilina i Christopher Bayley: Historia poszukiwań świętego Graala jest przygodą o wielu zaskakujących zwrotach, jest długą wyprawą bocznymi uliczkami historii, od Palestyny Jezusa Chrystusa po Brytanię w cieniu wczesnego średniowiecza, od barwnych dworów średniowiecznej Francji po ponure szaleństwo hitlerowskich Niemiec.

Czym jest święty Graal? 7 odpowiedzi

Czym właściwie jest Święty Graal?

Odpowiedź 1 

NACZYNIE ZWIĄZANE Z JEZUSEM CHRYSTUSEM

Pierwszy trop to naczynie. Naukowcy wskazują na łacińskie słowo „gradus” („stopień”) jako możliwy źródłosłów słowa graal, co odnosiło się prawdopodobnie do półmiska albo tacy, którą wnoszono w różnych fazach posiłku. Jak podaje „Słownik mitów i tradycji kultury” Kopalińskiego, była to miska o ścianach wyciętych w kształcie stopni. We wszystkich średniowiecznych wersjach legendy Graal jest właśnie naczyniem (kielichem, czarą lub misą), a zarazem świętą relikwią związaną z Jezusem. Warto prześledzić te najstarsze rycerskie eposy, bo przecież od nich wszystko się zaczęło.

Najdawniejszym poematem arturiańskim, w którym pojawia się Graal, jestLe Conte du Graal” Chrietena de Troyes z 1190 r. Rycerz Perceval trafia do tajemniczego zamku chromego króla o imieniu Bogaty Rybak, cierpiącego od nieuleczalnej rany. Podczas uczty Perceval jest świadkiem dziwnej procesji: najpierw idzie pachołek, trzymający włócznię, po której ścieka krew, a potem pojawia się informacja o pięknej kobiecie niosącej jakiegoś graala z najczystszego złota, wysadzanego drogimi kamieniami. Inna kobieta niesie srebrną tacę. Zaczyna się misterium, na oczach audytorium spełnia się jakiś tajemny obrzęd. Jak się okazuje w graalu przechowywane są hostie utrzymujące przy Króla Rybaka Niestety wkrótce opowieść urywa się i nie wiemy, czym tak naprawdę jest graal w poemacie Chretienna. Domyślamy się tylko, że jest to jakaś relikwia związana z obrzędem mszy świętej, którą Chretien wyobrażał sobie jako rodzaj półmiska lub tacy. Na dodatek autor używa określenia „un graal” (które wskazuje, że chodzi o jeden z wielu przedmiotów tego rodzaju, a więc raczej ogólne określenie pewnego rodzaju naczyń), a nie „le Graal” (co wskazuje na przedmiot jedyny w swoim rodzaju, jak czynią późniejsi autorzy).

Czym jest święty Graal? 7 odpowiedzi

W anonimowym utworze starofrancuskim zwanym „Pierwszą Kontynuacją” Graala widzi tym razem rycerz Gawain, goszczący w Zamku Bogatego Rybaka. Graal ma już cudowne właściwości, pełni funkcje majordomusa, przechodzi przez drzwi, unosi się w powietrzu, podaje wino i jadło siedzącym przy stole rycerzom. Przypuszczalnie ma on wygląd talerza unoszącego się w powietrzu. Autor „Pierwszej Kontynuacji” wyjaśnia, że Graal został wykonany przez Józefa z Arymatei, który przyszedł na Golgotę, umieścił go u stóp Jezusa i zebrał do niego tyle krwi Zbawiciela, ile tylko mógł. Na koniec dowiadujemy się, że Józef przybył do Brytanii i na łożu śmierci wydał instrukcje, aby Graal, do którego zebrano krew Jezusa pozostał w posiadaniu jego bezpośrednich potomków. Okazuje się więc, że Bogaty Rybak jest potomkiem Józefa z Arymatei, który przybył do Białej Krainy (Brytanii).

W napisanym kilka lat później romansie prozą „Perlesvaus” („Perceval wydziedziczony”) jest mowa o relikwiach w kaplicy Graala. Sam Graal to naczynie emitujące coś w rodzaju aury, w której pojawiają się wizje. W pewnym momencie np. Gawainowi wydaje się, że widzi w niej postać Dziecięcia, innym razem widzi postać Ukrzyżowanego. Graal ostatecznie znika (zostaje wzięty do Nieba?), a pozostałe relikwie mają być rozdzielone.

W dziele „Joseph d’Arimathie” Roberta de Boron (ok. 1200 r.) po raz pierwszy poznajemy dokładny opis Graala oraz pochodzenie relikwii, którą Robert po raz pierwszy nazwał „Świętym Graalem” i utożsamił z kielichem z Ostatniej Wieczerzy.

Zgodnie z  wersją Roberta de Boron, Józef z Arymatei po zgodzie Piłata na pogrzebanie Jezusa, otrzymuje od niego kielich, którego Jezus używał podczas Ostatniej Wieczerzy. Do tego kielicha Józef zbiera też kilka kropli krwi Jezusa. Kiedy Żydzi odkrywają, że w grobie nie ma ciała, Józef zostaje oskarżony o ukrycie go, wtrącony do więzienia i skazany na śmierć głodową. Józefowi ukazuje się w więzieniu zmartwychwstały Chrystus. Zwraca Józefowi kielich zabrany przez Żydów, wydając polecenie, aby został strażnikiem tej świętej relikwii. Jezus uczy również Józefa odprawiania mszy. Od tego momentu Robert de Boron nazywa kielich Świętym Graalem. To on żywi przez lata Józefa, aby nie umarł z głodu. Ostatecznie Józef, uwolniony z więzienia po zburzeniu Jerozolimy w 70 r., ucieka ze swoim szwagrem Bronem do Brytanii i tam ukrywa kielich. Potomkowie Brona noszą kolejno tytuł Bogatego Rybaka, będący sekretnym imieniem każdego, kto strzeże Graala. De Boron przenosi następnie akcję do czasów króla Artura, kiedy jego rycerze rozpoczynają poszukiwania „Świętego Graala”.

Ilustracja z rękopisu Lancelota z jeziora, autorstwa Waltera Map

Rycerze Króla Artura, zebrani przy Okrągłym Stole z okazji Zesłania Ducha Świętego, widzą Święty Graal, wykonany ze złota i ozdobiony klejnotami, podtrzymywany przez dwóch aniołów

Należy wspomnieć jeszcze o tak zwanym Cyklu Vulgaty powstałym w latach 1215-1235 jako dzieło zespołu anonimowych zakonników cystersów. W części zatytułowanej La Queste del Saint Graal) znajdziemy informację, że Graal objawił się w Kamelocie w Dniu Zielonych Świątek. Przed oczami zgromadzonych na wieczerzy pojawia się naczynie okryte zasłoną, niesione przez niewidzialne ręce. Pałac napełnia się najpiękniejszymi woniami świata. A na stołach przed rycerzami jawią się mięsiwa przewyborne. A potem Graal znika – równie nagle, jak się pojawił. Rycerz Gawain, rzuca propozycję, aby rozwikłać Wielką Tajemnicę, ujawnić, co było ukryte pod Zasłoną. Tak rozpoczynają się poszykiwania. Po wielu latach Graala odnajdują ostatecznie trzej najbardziej czyści i bezgrzeszni: Galahad, Perceval i Bors. Opis odnalezienia Graala przypomina doznania mistyczne, które umykają możliwości opisania. Rycerze mają wizję Graala, jakby spowitego mgłą. Dostają od niego strawę. Ślubują, że nie spoczną dopóki nie ujrzą go wyraźnie. Z nieba zstępuje św. Jozafat  i odprawia mszę. Dzieciątko zamienia się w opłatek, ten zaś w ciało. Po mszy z Graala wznosi się Ukrzyżowany. Galahad buduje dla Graala coś na kształt Arki Przymierza i osiągnąwszy Cel Najwyższy, wraz z cudownym naczyniem zostaje wzięty do Nieba.

Odpowiedź 2 

MAGICZNY KOCIOŁ CELTÓW

Istnieją hipotezy, że średniowieczne romanse rycerskie o Graalu mogły powstać pod wpływem wcześniejszych podań celtyckich. Np. Roger Sherman Loomis uważa, że pochodzenie legendy o Graalu jest w całości celtyckie. Wielu badaczy wskazuje na podobieństwa między jego właściwościami i magicznymi cechami kotłów (cauldrons) występujących w celtyckiej mitologii. W walijskich poematach o królu Arturze („Culhwch and Olwen”, „The Spoils of Annwn”należą do zbioru Mabinogionu), nie występuje co prawda żadna relikwia odnosząca się do Jezusa, są natomiast wzmianki o poszukiwaniach magicznego kotła, który miał moc odradzania życia. Artur i jego rycerze zdobywają dla dla herosa Kulhwcha Cudowny Kocioł Diwrnacha, a także udają się do celtyckiego podziemnego świata, aby ukraść kocioł który miał magiczna właściwość przywracania życia i zdrowia poległym wojownikom. Motyw magicznego kotła przewija się zresztą często w literaturze celtyckiej, np. magiczny kocioł legendarnego króla Dagdy w folklorze irlandzkim. Tak jak Graal, celtycki kocioł był pod opieką kapłanek – kobiet. Także w innych tradycyjnych tekstach pojawiały się kotły pełne magicznych substancji dających wiedzę, silę lub nieśmiertelność (jakiś ślad tej tradycji widać na przykładzie rysunkowego Obelixa). Bóg Dagda, jeden z synów bogini Danu, posiadał kocioł zwany Undry. Każdy z gości Dagdy znalazł w kotle jadło odpowiednie do własnych zasług i uczynków. Prawi bohaterowie i najdzielniejsi herosi wyławiali z kotła najsmakowitsze, najlepsze kąski. Nikt od Undry nie odchodził głodny. Heros Cuchulainn, podczas bohaterskiej wyprawy na Dún Scaith, Miasto Cieni, zdobył na bogach Ciemności cudowny kocioł, w którym nigdy nie mogło zabraknąć mięsa. W mitologii brytańskiej i walijskiej bóg Brân dysponował kotłem, który – identycznie jak później Graal – regenerował siły witalne, ozdrawiał i wręcz przywracał życie zmarłym. Bóg Pwyll, władca krainy Annwvyn, posiadał zaś kocioł, który nie tylko warzył jadło – był to wysadzany perłami Kocioł Natchnienia, Inspiracji i Poezji.

Czym jest święty Graal? 7 odpowiedzi

Niewykluczone, że niektóre aspekty opowieści o Graalu mogą wywodzić się z tych walijskich legend i na kanwie opowieści cudownych kotłach zaczęto później snuć opowieści o kielichu, którego używał Chrystus podczas Ostatniej Wieczerzy do odprawienia Pierwszej Eucharystii. Jakkolwiek wpływ wydaje się bardzo prawdopodobny, należy uznać że mitologia celtycka i walijskie legendy odgrywały raczej ograniczoną rolę w kształtowaniu się tych późniejszych średniowiecznych opowieści o Graalu. Najdawniejsze romanse o Graalu mają bowiem wyraźnie chrześcijański charakter i wiążą go z osobą Jezusa.

Odpowiedź 3 

KAMIEŃ Z NIEBA

Wkład do legend arturiańskich miał też bawarski rycerz i poeta Wolfram von Eschenbach. W jego poemacie „Parzival” (ok. 1205 r.) Graal jest… kamieniem. Wolfram von Eschenbach, określając go, użył słów lapis exilis (mały kamień?). Może chodzi o lapis ex-coelis (kamień z niebios) lub  lapis lapsus ex illis stellis (kamień, który spadł z gwiazd). W zależności od odczytania nazwy, mógłby to być meteoryt (podobnie jak święty czarny kamień Ka-aba w Mekce) lub poszukiwany od wieków „kamień filozoficzny”. Oczywiście Graal jest kamieniem cudownym, magicznym. Wytwarza sam pożywienie i zapobiega procesom starzenia. Śmiertelnie chory chromy król Zamku Graala jest podtrzymywany przy życiu właśnie dzięki niemu. Graal sam wybiera sobie strażników (co ciekawe Wolfram nazywa ich templariuszami). W każdy piątek zstępuje z nieba w towarzystwie gołębicy niosącej małą hostię, jako pokarm dla swych rycerzy, ale Graal daje rycerzom także dziczyznę czy ryby wszelakiego rodzaju .Dowiadujemy się też, że za pomocą tego kamienia Bóg wygnał aniołów, którzy nie stanęli po jego stronie w zmaganiach z Lucyferem. Ta wersja może być pewnym wariantem teorii o kamieniu z niebios, która pojawiła się w średniowiecznym tekście „Wojna Wartburska”. Opisuje on między innymi walkę archanioła Michała ze zbuntowanym Lucyferem. Podczas walki archanioł miał zerwać koronę z głowy Lucyfera, z korony wypadł magiczny szmaragd – Graal, który spadł na ziemię.

Czym jest święty Graal? 7 odpowiedzi

Wydaje się, że charakterystyka Graala jako kamienia eliminuje liturgiczny podtekst i związki z Eucharystią. Kamień jest znacznie bliższy Kabale. Warto jednak zauważyć, że Wolfram wskazuje raczej na materiał z jakiego wykonano Graala, nie precyzuje natomiast jego roli czy przynależności do określonej kategorii przedmiotów: kielichów, pucharów, talerzy czy innych, które mogły być przecież wykonane z kamienia.

Odpowiedź 4 

CAŁUN TURYŃSKI LUB CHUSTA ŚW. WERONIKI

Wśród niektórych pisarzy zajmujących się tematyką całunu turyńskiego (m.in. I. Wilson, A.J. Palla) istnieje teoria utożsamiająca Graala z… płótnem pogrzebowym Jezusa. Odpowiedź ta bazuje na powiązaniu Graala z Zakonem Templariuszy, z którymi łączy się hipotezy o Całunie. Teorii tej sprzyja fakt, że legendy o Graalu opracowywane były w środowisku cysterskim (a Bernard z Clairvaux to twórca Templariuszy). Jak już wspominałem w utworze  Wolframa to templariusze są strażnikami Graala. Rekonstrukcja dziejów całunu dokonana przez Iana Wilsona, zakłada , że był on złożony i przechowywany w zakratowanej ramie jako tzw. “Mandylion z Edessy”. W 1204, gdy krzyżowcy IV krucjaty zdobyli Konstantynopol, mandylion zniknął (dostać się miał w ręce temlariuszy). Ian Wilson uważa, że Graal był kojarzony z krwią Chrystusa i jego obliczem zanim wyobraźnię zdominował kielich. Według gruzińskiego manuskryptu z VI wieku Józef z Armatei zebrał krew Jezusa do płótna (u Roberta de Boron zebrał ją do kielicha). A. J. Palla wysuwa także teorię, że nazwa Graal wywodzi się z pomyłki językowej. Miała ona powstać z łacińskiego „cratis” – kratka. Wzór powstały z powtarzających się liter X tworzył zasłonę okrywającą mandylion z Edessy (czyli domniemany całun turyński). Od słowa „cratis” pochodzi francuskie „greil” i angielskie „grill”. Podobieństwo słów „cratis” i „cratus” (kielich) miało być przyczyną omyłkowego utożsamienia Graala z kielichem, co potem utrwaliły legendy…

Czym jest święty Graal? 7 odpowiedzi

Odpowiedź 5 

TAJEMNICA KATARÓW LUB NIESKALANA ARYJSKA KREW

Z filmu „Indiana Jones. Ostatnia krucjata” możemy się dowiedzieć, że Graala poszukiwali naziści. Oczywiście przygody amerykańskiego archeologa Indiany Jonesa są wyssane z palca, ale przy SS naprawdę istniał specjalny wydział Ahnenerbe („Dziedzictwo ojców”), który zajmował się, jak sama nazwa wskazuje, badaniem wszystkiego, co związane było w jakikolwiek sposób z tzw. tradycją aryjską. Jednym z zadań Ahnenerbe było poszukiwanie „magicznych” przedmiotów i relikwii chrześcijańskich takich jak Graal. W czasach III Rzeszy naziści poszukiwali w wielu krajach mitycznych i magicznych przedmiotów. Z muzeum w Wiedniu Hitler zabrał Świętą Włócznię Longinusa – rzekomo tą samą, którą rzymski legionista przebił bok wiszącego na krzyżu Jezusa. Wyprawy niemieckie dotarły nawet do Tybetu (warto wspomnieć film „Siedem lat w Tybecie”, którego bohater Heinrich Harrer utor, zanim został mentorem i przyjacielem Dalajlamy, był członkiem SS). Czołowi naziści byli przesiąknięci okultyzmem i wierzyli, że zdobycie pewnych artefaktów, stanowi drogę do uzyskania władzy nad światem. Reichsführer Heinrich Himmler usiłował dopasować mit Artura i Okrągłego Stołu do ideologii i kodeksu swoich czarnych rycerzy z SS. Reichsfuhrer SS, Heinrich Himmler utworzył zresztą SS z myślą o powołaniu zakonu kontynuującego tradycje Rycerzy Graala. Zamek w Wawelsburgu był używany jako miejsce praktyk okultystycznych. W jednej z sal wstawiono okrągły stół, przy którym spotykać się miało 12 obergruppenfuhrerów. O ile dla okultysty Himmlera Graal był realnym obiektem o autentycznej mocy magicznej, to Hitler widział w nim symbol czystej aryjskiej krwi – najświętszej rzeczy neopogańskiej religii nazistowskiej. Według Hitlera średniowieczne romanse mówiły właśnie o konieczności oczyszczenia tej krwi.

Czym jest święty Graal? 7 odpowiedzi

Na zlecenie SS śladów Graala poszukiwał między innymi znany badacz kataryzmu Otto Rahn, który który wstąpił do SS w 1936 r. i w przeciągu kilku tygodni został promowany do stopnia SS-Unterscharführera (podporucznika). Pseudonaukowe hipotezy Rahna, zawarte w dwóch książkach: „Kreuzzug gegen den Gral” (Krucjata przeciw Graalowi, 1933) oraz „Luzifers Hofgesind” (Dworzanie Lucyfera, 1937), do dnia dzisiejszego są obecne w kulturze masowej. Tezy, które zawarł w swych książkach, choć nie mają żadnego uzasadnienia, będą inspirować późniejszych twórców nowych mitów o Graalu. To Rahn po raz pierwszy powiązał Graala z kataryzmem. Wolfram von Eschenbach napisał w „Parzivalu”, że zamek Graala nazywał się Montsalvache, czyli Góra Zbawienia. Wagner nazwał ją w swej operze Montsalvat. Rahn utożsamił legendarną górę, na której miał stać zamek Graala, ze świętą górą katarów – Montsegúr w Pirenejach francuskich. Rahn nie miał wątypliwości, że to właśnie katarzy byli ostatnimi posiadaczami świętego Graala, oraz że  zaginął on w trakcie ostatniego aktu tzw. “krucjaty przeciwko albigensom”, gdy katarzy ponieśli klęskę i zniszczono zamek Montsegur (1244). Katarska „herezja” została praktycznie zmieciona z powierzchni ziemi w czasie trwającej 35 lat krucjaty, a ostatni katarzy mieli się schronić w grotach Pirenejów. Dlatego Himmler zlecił specjalnej grupie pod kierunkiem Rahna przeprowadzenie w Pirenejach i Langwedocji poszukiwań góry Montsalvat i Graala. Wyprawy nie przyniosły rezultatu, a sam Rahn w bliżej niewyjaśnionych okolicznościach zginął w zaśnieżonych górach Tyrolu.

Czym jest święty Graal? 7 odpowiedzi

Odpowiedź 6 

KRÓLEWSKA KREW POTOMKÓW JEZUSA I MARII MAGDALENY

Pogląd Hitlera, że Graal jest linią świętej krwi, a nie namacalnym przedmiotem, odrodził się w zaskakujący sposób w ramach kultury masowej. W 1982 r. została wydana kontrowersyjna książka, która została napisana przez trójkę autorów: Michaela Baigneta, Richarda Leigha oraz Henry Lincolna. Dziennikarze Michael Baigent i Richard Leight zaproponowali, aby źródło słów „Saint Graal” widzieć w zwrocie „sang royal”, co można przetłumaczyć jako „królewska krew”. Ich zdaniem Graal to… Maria Magdalena, która rzekomo nosiła w łonie dziecko Jezusa. Byłaby ona właśnie tym „świętym naczyniem”, przechowującym królewską krew Jezusa. Maria Magdalenia uznana została przez autorów za żonę i towarzyszkę życia Jezusa. Rzekomo właśnie, aby ukryć ten fakt, antyfeministyczne machinacje środowiska klerykalnego, doprowadziły do obrzucenia jej oszczerstwami jakoby była prostytutką. Autorzy twierdzą, że po ukrzyżowaniu, brzemiennej Marii Magdalenie udało się przedostać do Francji. Tam potomkowie Chrystusa wżenili się w królewski ród Franków i dali początek nowej dynastii Merowingów. Graal nie jest symbolem duchowego spełnienia, lecz tajemną wiedzą na temat rodziny Chrystusa. Autor „Kodu Leonarda Da Vinci” zaczerpnął ten pomysł właśnie od autorów książki „Święty Graal, Święta Krew”, rozwinął jednak twórczo ich hipotezy, twierdząc, że na Ostatniej Wieczerzy, fresku namalowanym przez Leonarda da Vinci w refektarzu kościoła Santa Maria delle Grazie w Mediolanie, osobą pojawiającą się obok Jezusa, po Jego prawicy, nie jest święty Jan lecz rzekomo Maria Magdalena.

Jest to jedna z najdziwaczniejszych i najbardziej absurdalnych hipotez na temat Graala. O jej niedorzeczności długo można mówić. Już sama etymologia jest błędna, bo bazuje na zwrocie „Święty Graal”, podczas gdy była to forma późniejsza, a nie pierwotna.

Czym jest święty Graal? 7 odpowiedzi

Damsel i Święty Graal, Dante Gabriel Rossetti

W rzeczywistości, jeśli odwołamy się do oryginalnych literackich, historycznych czy ewangelicznych źródeł, odkryjemy coś całkiem przeciwnego. Mit stworzony przez M. Baigenta, R. Leigha i H. Lincolna jest nie tylko nienaukowy, ale i wewnętrznie sprzeczny. Co więcej, we współczesnym zinformatyzowanym świecie bardzo łatwo każdy może udowodnić nieprawdziwość informacji zawartych w “Świętym Graalu, Świętej Krwi”, choćby sprawdzając dane dotyczące Zakonu Syjonu. Dlaczego zatem zupełnie absurdalne tezy M. Baigenta, R. Leigha i H. Lincolna są tak bezkrytycznie przyjmowane? Przeciętny zachodni czytelnik osiągnął poziom niezdolności oceny krytycznej i szokującego braku podstawowej wiedzy, który prowadzi go to biernej akceptacji wszystkiego, co czyta i co słyszy. Pseudokultura telewizyjna wyeliminowała wielowiekowe i kilkutysiącletnie kulturowe i duchowe dziedzictwo, obecne w każdej klasie społecznej, nawet tej najuboższej. Ślady naszej historii, sztuki, literatury, religii, rozsiane po naszych miastach, dzielnicach, kościołach, domach, po nazwach miast i ulic, są niezrozumiałe dla wielu z nas. Znaki czasu zatraciły sens, a przeszłość nie przekazuje nam już ani informacji, ani emocji. Nie rozumiemy kodu kulturowego. Natomiast wszystko, co zaproponowane jest w łatwej konsumpcyjnej formie (nawet jeśli to stek bzdur) wydaje się lepsze i bardziej wiarygodne.

Odpowiedź 7

SYMBOL EUCHARYSTII

Według mnie najbardziej satysfakcjonujące jest wyjaśnienie legendy o Graalu w świetle średniowiecznej teologii i mistyki sakramentów, czyli interpretacja eucharystyczna, jak to czynił chociażby wybitny mediewista Etiene Gilson. Inspiracją dla cystersów piszących Cykl Wulgaty cystersów były prawdopodobnie decyzje podjęte na czwartym powszechnym Soborze Laterańskim, zwołanym przez Innocentego III w roku 1215. Sobór ogłosił dogmat, że w czasie Mszy Świętej, podczas podniesienia hostii i kielicha, Chrystus jest obecny realnie Ciałem i Krwią. Jest jednocześnie Kapłanem i Ofiarą. Graal i Chrystus – to jedno. Odnaleźć Graala to znaczy odnaleźć więź z Bogiem. Omijając pokusy, ale nie lękając się cierpienia, zatriumfować duchem nad mdłym ciałem i grzeszną, nietrwałą materią doczesności. Posiąść Graala – to osiągnąć zbawienie. Sednem tajemnicy Graala jest największa tajemnica ze wszystkich: tajemnica Eucharystii, Boga z nami, rzeczywistej obecności Chrystusa: Ciała, Krwi, duszy i Bóstwa. Legendy o Graalu dotykają czegoś głęboko w ludzkim sercu, czegoś, co umieścił tam sam Bóg, który stworzył świat i odkupił go, i który posłał nań swojego jedynego Syna. To jest prawdziwa tajemnica Graal. Uświadamiamy sobie, że samo życie chrześcijańskie jest ryzykowną, ale i wspaniałą przygodą, a nagrodą poszukiwań jest komunia z Bogiem.

Wszystko to są jednak tylko hipotezy. Może Graal jest symbolem samodoskonalenia na drodze duchowego rozwoju? Metaforą duchowych poszukiwań? Ideałem, do której dąży człowiek, starając się rozwijać, tak aby być w końcu godnym ujrzenia go? Niewątpliwie Graal jest archetypem tego, co najcenniejsze, symbolizuje to, czego naprawdę warto szukać. I każdy może udzielić sobie własnej odpowiedzi, co to jest.

Polecamy również program “Święty Graal – mity i prawdy”:


Święty Graal: mity i prawdy – Archiwum X Kościoła – odc. 2



Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas
Roman Zając

Roman Zając

Biblista i demonolog, absolwent Instytutu Nauk Biblijnych KUL, autor książki „Szatan w Starym Testamencie”, publikuje głównie w pismach „Któż jak Bóg”, „Egzorcysta”, „List”, „Biblia krok po kroku”

Zobacz inne artykuły tego autora >
Roman Zając
Roman
Zając
zobacz artykuly tego autora >