video-jav.net
WIARA

Kościół o kremacji i rozrzucaniu prochów

Kościół preferuje pochówek ciał, chociaż nie zakazuje kremacji. Domaga się przechowywania prochów w miejscu świętym, zakazując ich rozrzucania a także przerabiania na pamiątki, biżuterię czy inne przedmioty – czytamy w opublikowanej dziś przez Kongregację Nauki Wiary instrukcji „Ad resurgendum cum Christo”. Dotyczy ona pochówku ciał zmarłych oraz przechowywania prochów w przypadku kremacji. Dokument zatwierdził i polecił opublikować Papież Franciszek.

Polub nas na Facebooku!

W instrukcji przypomniano, że od ponad pół wieku Kościół zezwala na kremację zwłok, pod warunkiem, by „wybór ten nie był podyktowany wolą «odrzucenia chrześcijańskich dogmatów, albo w duchu sekciarskim, albo też pod wpływem nienawiści wobec religii katolickiej i Kościoła»(n.1)”. Podkreślono, że zmartwychwstanie Jezusa jest kulminacyjną prawdą wiary chrześcijańskiej.

Stąd Kościół usilnie zaleca, by ciała zmarłych chowane były na cmentarzu lub w miejscu świętym. Zaznacza, iż pochówek jest najbardziej odpowiednią formą wyrażenia wiary i nadziei w zmartwychwstanie ciała, uwypuklając godność ciała ludzkiego. „Nie może zatem pozwolić na postawy i obrzędy, które uwzględniają błędne pojęcie śmierci, postrzeganej zarówno jako ostateczne unicestwienie osoby, jak i chwilę jej fuzji z matką naturą lub ze wszechświatem, jako etap w procesie reinkarnacji, lub też jako ostateczne wyzwolenie z «więzienia» ciała (n.3)” – czytamy w watykańskiej instrukcji.

 

Dodano, że pochówek na cmentarzach lub w innych miejscach świętych właściwie odpowiada współczuciu i szacunkowi, jakie należą się ciałom zmarłych, zaś Kościół uważa go za uczynek miłosierdzia względem ciała. Pochówek ciał zmarłych na cmentarzach lub w innych miejscach świętych sprzyja też pamięci i modlitwie za zmarłych ze strony rodziny i całej wspólnoty chrześcijańskiej. „Przez pochówek ciał na cmentarzach, w kościołach czy na terenach do tego przystosowanych, tradycja chrześcijańska strzegła wspólnoty między żywymi i umarłymi, i przeciwstawiała się tendencji ukrywania lub prywatyzowania wydarzenia śmierci oraz znaczenia, jakie ma ona dla chrześcijan (n.3) ” – stwierdza dokument.

Przechodząc do wskazań szczegółowych instrukcja zaznacza, że wybór kremacji nie może być sprzeczny z jasno wyrażoną wolą zmarłego. Podkreśla, że „Kościół nadal preferuje pochówek ciał, jako że w ten sposób okazuje się większy szacunek zmarłym; kremacja jednak nie jest zakazana, «chyba że została wybrana z powodów sprzecznych z nauką chrześcijańską»” (n.4).

 

Wskazuje się ponadto, że jeśli wybrano kremację, „prochy zmarłego muszą być przechowywane z zasady w miejscu świętym, czyli na cmentarzu, lub jeśli trzeba w kościele albo na terenie przeznaczonym na ten cel przez odpowiednie władze kościelne”(n.5). Sprzyja to pamięci o zmarłych w modlitwie i okazywaniu szacunku ich prochom.

Dokument Kongregacji Nauki Wiary wyraźnie zakazuje przechowywania prochów w miejscu zamieszkania, chyba że z ważnych powodów zezwoli na to ordynariusz miejsca po porozumieniu z Konferencją Episkopatu. Jednakże prochy „nie mogą być rozdzielane między poszczególne ogniska rodzinne i zawsze należy zapewniać im szacunek oraz odpowiednie warunki przechowywania” (n.6).

Instrukcja wyraźnie stwierdza, że „nie należy zezwalać na rozrzucanie prochów w powietrzu, na ziemi lub w wodzie albo w inny sposób, ani też przerabianie kremowanych prochów na pamiątki, biżuterię czy inne przedmioty” (n. 7). Wreszcie podkreśla, że „w przypadku gdy zmarły notorycznie żądał kremacji i rozrzucenia własnych prochów w naturze z powodów sprzecznych z wiarą chrześcijańską, należy, zgodnie z prawem, odmówić przeprowadzenia uroczystości pogrzebowych”(n. 8).

 


PEŁNY TEKST Instrukcji
Ad resurgendum cum Christo dotycząca pochówku ciał zmarłych
oraz przechowywania prochów w przypadku kremacji


 

1. Aby zmartwychwstać z Chrystusem, należy umrzeć z Chrystusem, należy “opuścić nasze ciało i stanąć w obliczu Pana” (2 Kor 5, 8). W instrukcji Piam et constantem z dnia 5 lipca 1963 roku, ówczesne Święte Oficjum ustanowiło, by “wiernie dochowywać zwyczaju grzebania ciał wiernych zmarłych”, dodając jednak, że kremacja nie jest “sama w sobie sprzeczna z religią chrześcijańską” i aby nie odmawiano już sakramentów i uroczystości pogrzebowych tym, którzy poprosili o kremację po śmierci, pod warunkiem, że wybór ten nie był podyktowany wolą “odrzucenia chrześcijańskich dogmatów, albo w duchu sekciarskim, albo też pod wpływem nienawiści wobec religii katolickiej i Kościoła”. (1) Owa zmiana dyscypliny kościelnej została później wprowadzona do Kodeksu Prawa Kanonicznego (1983) oraz do Kodeksu Kanonów Kościołów Wschodnich (1990).

Tymczasem praktyka kremacji rozpowszechniła się znacząco w dużej liczbie krajów, ale jednocześnie rozpowszechniły się także nowe idee, sprzeczne z wiarą Kościoła. Po dokładnym wysłuchaniu Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów, Papieskiej Rady ds. Tekstów Prawnych oraz licznych Konferencji Episkopatów i Synodów Biskupich Kościołów Wschodnich, Kongregacja Nauki Wiary uznała za właściwe opublikować nową Instrukcję, w celu potwierdzenia przyczyn doktrynalnych i duszpasterskich, dla których preferuje się pochówek ciał, oraz wydać normy dotyczące przechowywania prochów w przypadku kremacji.

 

2. Zmartwychwstanie Jezusa jest kulminacyjną prawdą wiary chrześcijańskiej, głoszoną jako zasadnicza część Tajemnicy Paschalnej od samych początków chrześcijaństwa: “Przekazałem wam to, co przejąłem: że Chrystus umarł – zgodnie z Pismem – za nasze grzechy, że został pogrzebany, że zmartwychwstał trzeciego dnia, zgodnie z Pismem: i że ukazał się Kefasowi, a potem Dwunastu” (1 Kor 15, 3-5).

Przez swoją śmierć i zmartwychwstanie, Chrystus uwolnił nas od grzechu i dał nam dostęp do nowego życia: “Jak Chrystus powstał z martwych dzięki chwale Ojca, także i my możemy wkroczyć w nowe życie” (Rz 6, 4). Ponadto, Chrystus zmartwychwstały jest początkiem i źródłem naszego przyszłego zmartwychwstania: “Chrystus zmartwychwstał jako pierwszy spośród tych, co pomarli…; i jak w Adamie wszyscy umierają, tak też w Chrystusie wszyscy będą ożywieni” (1 Kor 15, 20–22).

Jeśli prawdą jest, że Chrystus wskrzesi nas “w dniu ostatecznym”, jest również prawdą, pod pewnym względem, że już zmartwychwstaliśmy z Chrystusem. Przez chrzest bowiem jesteśmy zanurzeni w śmierci i zmartwychwstaniu Chrystusa i sakramentalnie do Niego upodobnieni: “jako razem z Nim pogrzebani w chrzcie, w którym też razem zostaliście wskrzeszeni przez wiarę w moc Boga, który Go wskrzesił” (Kol 2,12). Zjednoczeni z Chrystusem przez chrzest, już teraz uczestniczymy w sposób rzeczywisty w życiu Chrystusa zmartwychwstałego (por. Ef 2, 6).

Dzięki Chrystusowi w chrześcijaństwie śmierć ma znaczenie pozytywne. Kościół w liturgii modli się: “Albowiem życie Twoich wiernych, o Panie, zmienia się, ale się nie kończy, i gdy rozpadnie się dom doczesnej pielgrzymki, znajdą przygotowane w niebie wieczne mieszkanie”. (2) Z chwilą śmierci dusza zostaje oddzielona od ciała, ale w zmartwychwstaniu Bóg przywróci niezniszczalne życie naszemu przekształconemu ciału, jednocząc je ponownie z naszą duszą. Również w naszych czasach Kościół wezwany jest do głoszenia wiary w zmartwychwstanie: “Zmartwychwstanie zmarłych jest wiarą chrześcijan: wierząc w nie nimi jesteśmy”. (3)

 

3. Idąc za starodawną tradycją chrześcijańską, Kościół usilnie zaleca, by ciała zmarłych chowane były na cmentarzu lub w miejscu świętym. (4)

We wspomnieniu śmierci, pogrzebania i zmartwychwstania Pana, tajemnicy w świetle której objawia się chrześcijański sens śmierci, (5) pochówek jest przede wszystkim najbardziej odpowiednią formą wyrażenia wiary i nadziei w zmartwychwstanie ciała. (6)

Kościół, który jak Matka towarzyszył chrześcijaninowi podczas jego ziemskiej pielgrzymki,
ofiaruje Ojcu, w Chrystusie, dziecko Jego łaski i powierza ziemi jego śmiertelne szczątki w nadziei, że zmartwychwstanie w chwale.(7)

Grzebiąc ciała wiernych zmarłych, Kościół potwierdza wiarę w zmartwychwstanie ciała (8) i zamierza uwydatnić wysoką godność ludzkiego ciała, jako nierozłącznej części osoby, której historię to ciało współdzieli. (9) Nie może zatem pozwolić na postawy i obrzędy, które uwzględniają błędne pojęcie śmierci, postrzeganej zarówno jako ostateczne unicestwienie osoby, jak i chwilę jej fuzji z matką naturą lub ze wszechświatem, jako etap w procesie reinkarnacji, lub też jako ostateczne wyzwolenie z ”więzienia” ciała.

Ponadto pochówek na cmentarzach lub w innych miejscach świętych właściwie odpowiada współczuciu i szacunkowi, jakie należą się ciałom zmarłych wiernych, które przez chrzest stały się świątynią Ducha Świętego i którymi, “jak narzędziami i naczyniami, w sposób święty posłużył się Duch Święty, aby dokonać wielu dobrych dzieł”. (10)

Sprawiedliwy Tobiasz wychwalany jest za zasługi zdobyte wobec Boga przez to, że grzebał zmarłych, (11) a Kościół uważa pochówek zmarłych za dzieło miłosierdzia wobec ciała. (12)

Na koniec wreszcie pochówek ciał wiernych zmarłych na cmentarzach lub w innych miejscach świętych sprzyja pamięci i modlitwie za zmarłych ze strony rodziny i całej wspólnoty chrześcijańskiej, jak też czczenia męczenników i świętych.

Przez pochówek ciał na cmentarzach, w kościołach czy na terenach do tego przystosowanych, tradycja chrześcijańska strzegła wspólnoty między żywymi i umarłymi, i przeciwstawiała się tendencji ukrywania lub prywatyzowania wydarzenia śmierci oraz znaczenia, jakie ma ona dla chrześcijan.

 

4. Tam, gdzie przyczyny typu higienicznego, ekonomicznego lub społecznego prowadzą do wyboru kremacji – wyboru, który nie może być sprzeczny z jasno wyrażoną wolą zmarłego, lub z jego wolą niebezpodstawnie domniemaną – Kościół nie dostrzega przyczyn doktrynalnych, by zakazać takiej praktyki, jako że kremacja zwłok nie dotyka duszy i nie uniemożliwia boskiej wszechmocy wskrzeszenia ciała, a więc nie zawiera obiektywnego zaprzeczenia doktryny chrześcijańskiej na temat nieśmiertelności duszy i zmartwychwstania ciała. (13)

Kościół nadal preferuje pochówek ciał, jako że w ten sposób okazuje się większy szacunek zmarłym; kremacja jednak nie jest zakazana, “chyba że została wybrana z powodów sprzecznych z nauką chrześcijańską”. (14)

W przypadku braku motywacji sprzecznych z doktryną chrześcijańską, Kościół, po odprawieniu uroczystości pogrzebowych, towarzyszy w kremacji przez właściwe wskazówki liturgiczne i duszpasterskie, dokładając szczególnej troski, by unikać wszelkiego rodzaju skandalu czy obojętności religijnej.

 

5. Kiedy z uzasadnionych przyczyn dokonuje się wyboru kremacji zwłok, prochy zmarłego muszą być przechowywane z zasady w miejscu świętym, czyli na cmentarzu, lub jeśli trzeba w kościele albo na terenie przeznaczonym na ten cel przez odpowiednie władze kościelne.

Od samego początku chrześcijanie pragnęli, by ich zmarli byli obiektem modlitw i wspomnień wspólnoty chrześcijańskiej. Ich groby stawały się miejscami modlitwy, pamięci i zadumy. Zmarli wierni są częścią Kościoła, który wierzy we wspólnotę “tych, którzy pielgrzymują na ziemi, zmarłych, którzy jeszcze oczyszczają się, oraz tych, którzy cieszą się już szczęściem nieba; wszyscy łączą się w jeden Kościół”. (15)

Przechowywanie prochów w miejscu świętym może przyczynić się do zmniejszenia ryzyka odsunięcia zmarłych od modlitwy i pamięci krewnych i wspólnoty chrześcijańskiej. W ten sposób ponadto unika się możliwych sytuacji zapomnienia czy braku szacunku, jakie mogą mieć miejsce przede wszystkim po przeminięciu pierwszego pokolenia, jak również nieodpowiednich czy przesądnych praktyk.

 

6. Z wyżej wymienionych powodów przechowywanie prochów w miejscu zamieszkania nie jest dozwolone. Jedynie w przypadku ważnych i wyjątkowych okoliczności, zależnych od uwarunkowań kulturalnych o charakterze lokalnym, Ordynariusz, w porozumieniu z Konferencją Episkopatu lub Synodem Biskupów Kościołów Wschodnich, może udzielić zezwolenia na przechowywanie prochów w miejscu zamieszkania. Prochy jednak nie mogą być rozdzielane między poszczególne ogniska rodzinne i zawsze należy zapewniać im szacunek oraz odpowiednie warunki przechowywania.

 

7. Aby uniknąć wszelkiego rodzaju dwuznaczności o charakterze panteistycznym, naturalistycznym czy nihilistycznym, nie należy zezwalać na rozrzucanie prochów w powietrzu, na ziemi lub w wodzie albo w inny sposób, ani też przerabianie kremowanych prochów na pamiątki, biżuterię czy inne przedmioty, pamiętając, że w stosunku do tego typu postępowania nie można brać pod uwagę przyczyn higienicznych, społecznych czy ekonomicznych, które mogą prowadzić do wyboru kremacji.

 

8. W przypadku gdy zmarły notorycznie żądał kremacji i rozrzucenia własnych prochów w naturze z powodów sprzecznych z wiarą chrześcijańską, należy, zgodnie z prawem, odmówić przeprowadzenia uroczystości pogrzebowych. (16)

 

W czasie audiencji udzielonej w dniu 18 marca 2016 roku niżej podpisanemu Kardynałowi Prefektowi, Ojciec Święty Franciszek zatwierdził niniejszą Instrukcję, przyjętą podczas Sesji Zwyczajnej w tej Kongregacji w dniu 2 marca 2016 roku, i polecił ją opublikować.

Rzym, w siedzibie Kongregacji Nauki Wiary, 15 sierpnia 2016 roku, w Uroczystość
Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny.

 

Gerhard Kard. Müller
Prefekt

Luis F. Ladaria, S.I.
Arcybiskup tytularny Thibica
Sekretarz

Przypisy.
1. AAS 56 (1964), 822-823.
2. Mszał Rzymski, Prefacja o zmarłych, I.
3. Tertulian, De resurrectione carnis, 1,1: CCL 2, 921.
4. Por. Kodeks Prawa Kanonicznego, kan. 1176, § 3; kan. 1205; CCEO, kan. 876, § 3; kan. 868.
5. Por. Katechizm Kościoła Katolickiego, nr 1681.
6. Por. Katechizm Kościoła Katolickiego, nr 2300.
7. Por. 1 Kor 15,42-44; Katechizm Kościoła Katolickiego, nr 1683.
8. Por. Święty Augustyn, De cura pro mortuis gerenda, 3, 5: CSEL 41, 628.
9. Por. Sobór Watykański II, Konstytucja duszpasterska Gaudium et spes, nr 14.
10. Por. Święty Augustyn, De cura pro mortuis gerenda, 3, 5: CSEL 41, 627.
11. Por. Tb 2, 9; 12, 12.
12. Por. Katechizm Kościoła Katolickiego, nr 2300.
13. Por. Najwyższa Święta Kongregacja Świętego Oficjum, Instrukcja Piam et constantem, 5 lipca 1963: AAS 56 (1964),
822.
14. Kodeks Prawa Kanonicznego, kan. 1176, § 3; por. Kodeks Kanonów Kościołów Wschodnich, kan. 876, § 3.
15. Katechizm Kościoła Katolickiego, nr 962.
16. Kodeks Prawa Kanonicznego, kan. 1184; Kodeks Kanonów Kościołów Wschodnich, kan. 876, § 3.


st (KAI) / Watykan

 

Różańcowi

Klepią swoje paciorki a świat pięknieje i staje się łagodniejszy i nie przyjdzie im do głowy, że to wyższa jazda duchowości

Alina Petrowa-Wasilewicz
Alina
Petrowa-Wasilewicz
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Różaniec. Modlitwa wychwalana pod niebiosa i wyszydzana. Historycy twierdzą, że to nasza, zachodnia wersja modlitwy Jezusowej. Opisują, jak się kształtowała, wskazują źródła i gorących propagatorów. Pierwsi byli dominikanie, co potwierdzają licznie usytuowane w kościołach obrazy, przedstawiające Matkę Bożą, wręczającą różańce św. Dominikowi i św. Katarzynie ze Sieny.

Z upływem lat stał się najbardziej popularną, po „Ojcze nasz” modlitwą Zachodu. Zachował moc nieustannego powtarzania imienia Jezus (ponad osiemdziesiąt razy), ale w natchnieniu zapewnił wstawiennictwo Matki Bożej. Zawiera „Ojcze nasz” i „Pozdrowienie anielskie”, zawiera w sobie historię Zbawienia, ale widzianą oczyma Maryi, jest więc kondensacją nieziemskiej łaski i mocy, która potrafi wystrzelić modlącego się w niebo.

 

cross on book

 

Z drugiej strony różaniec stał się przysłowiowy, gdy kogoś chce się określić jako dewotę. „Klepanie” ‘zdrowasiek’ stało się synonimem jałowych wysiłków, które uosabiają stare, wiejskie kobiety w chustkach na głowie, mamroczące coś pod nosem w kościelnych ławach. Krytycy mają rację, gdyż niewątpliwie, w modlitwie wskazany jest wysiłek, skupienie i mobilizacja, a co do owocności – tego nikt nigdy nie może wiedzieć na pewno, dlatego łatwo oskarżać kogoś o jałowość.

 

Mam dwa obrazy, związane z różańcem. Opowieść starego zakonnika, który wiele lat temu wspominał młodą dziewczynę, spotkaną w czasie Powstania Warszawskiego. Bomby wybuchały co chwila, w piwnicy, do której się schroniła duża grupa cywili, sypał się tynk, pękały ściany budynku. Przerażeni ludzie spodziewali się najgorszego, a ta dziewczyna nic, tylko odmawiała na palcach różaniec. W końcu pozostali towarzysze niedoli przyłączyli się do jej modlitwy. Nagle nastał spokój, jakby skończyła się wojna, ludzie w ułamku sekundy weszli w smugę światła. Potem się rozeszli, rozsypali po świecie, jedni przeżyli, inni zginęli, wracali na warszawskie gruzy lub trafiali nawet na koniec świata.

 

shutterstock_26741917

 

Drugi obraz łączy się z moją babcią. Siedzi na balkonie w naszym sofijskim mieszkaniu, zapada zmierzch, a ona pracowicie przesuwa paciorki różańca. Taka robótka duchowa, ofiarowana Panu Bogu, po wszystkich pracach dnia. Po latach, gdy byłam dorosła i powiedziałam jej, że przyjęłam chrzest w Kościele, ucieszyła się, ale nie była zdumiona, jakby dowiedziała się o sprawie oczywistej. „Całe życie się o to modliłam” – stwierdziła. Tak więc całe moje życie i łaska wiary w nim, mocna dziecięca intuicja, że Pan Bóg istnieje, związana jest z różańcem.

 

I z powodu tej dyskretnej babcinej krucjaty, któregoś dnia po różaniec sięgnęłam, ignorując jego czarny PR. Rzecz jasna, jako osoba skłonna do teoretyzowania, naczytałam się różańcowej literatury o historii i teologicznym znaczeniu modlitwy. Ale można przeczytać całe biblioteki traktatów duchowych i rozważań, a w końcu trzeba ruszyć do przodu. Zaczęłam odkrywać melodie i rytmy tej modlitwy, zawarte w niech krzyki i szepty, oplatałam dzień „Zdrowaśkami”. Skoro Matka Boża uczy nas wiary, próbowałam wniknąć w komunikat, który nam przekazuje w każdej tajemnicy. Czego nas uczy? Przyjąć Jezusa, mówiąc Aniołowi „Tak”, pozwolić Mu wywrócić do góry nogami wszystkie nasze plany. I dalej – wysławiać Go, rodzić, ofiarować… I tak od tajemnicy pierwszej po ostatnią i od nowa, w zachwycie niewyczerpanym bogactwem Jej wiary lub w poczuciu całkowitej jałowości i mroku, który we mnie jest.

 

rosario nelle mani di una donna anziana

 

Inaczej spoglądałam na wykpiwane „różańcowe baby”, będące w istocie niezawodną gwardią i ochroniarzami w każdej parafii. Kto wie, komu wymodliły już łaskę wiary, chrztu, nawrócenia? W istocie różaniec to modlitwa ubogich, ludzi, którzy nie mają nic, nawet nieraz różańca nie mają, jak ta dziewczyna w piwnicy w czasie Powstania. Mają tylko dziesięć palców i czasem przychodzi mi myśl, że może dlatego „Zdrowasiek” jest dziesięć – żeby można było je odmówić bez „oprzyrządowania”, w schronie, na pustyni i w komunikacji miejskiej. To modlitwa starych kobiet i dzieci, zupełnie nieistotnych ludzi bez majątku, znajomości, dywizji i czołgów. Która jest niewidzialna i dyskretnie przemienia. Historycy piszą, że maleńka flota uratowała Europę pod Lepanto przed nieporównywalną potęgą sułtana, a wojska sowieckie wycofują się z Austrii, choć absolutnie nie leży to w ich zwyczaju. I w mikrohistoriach zwyczajnych ludzi tylu może potwierdzić, że ktoś wyzdrowiał, inny wrócił do żony. Beznadziejne przypadki, a jest szczęśliwy koniec historii. Ale nawet gdy absolutnie nic zewnętrznie się nie zmienia – chory umiera, a mąż nie wraca, krzyż staje się lżejszy, wchodzi w smugę światła. Nadal jest cicho, tylko różańcowi klepią swoje paciorki, świat pięknieje i staje się łagodniejszy, a im nie przyjdzie do głowy, że to wyższa jazda duchowości, która jest zgodą na bycie maleńkim w ciemności.

 

Alina Petrowa-Wasilewicz

Alina Petrowa-Wasilewicz

Zobacz inne artykuły tego autora >
Alina Petrowa-Wasilewicz
Alina
Petrowa-Wasilewicz
zobacz artykuly tego autora >