Figurka z wykręcanym Jezuskiem czyli jak wierzą Latynosi

Jaka jest wiara mieszkańców Ameryki Łacińskiej? Ogólnie rzecz biorąc, jest to wiara bardzo żywa, emocjonalna i radosna. Ciężko spotkać Latynosa, który powiedziałby o sobie, że jest ateistą. Latynos wierzy! To jest oczywiste!

Artur Karbowy SAC
Artur
Karbowy SAC
zobacz artykuly tego autora >

Sensowniejsze są pytania, w co wierzy i jak ujawnia się jego wiara. Zdecydowana większość Latynosów to chrześcijanie, a prym wiodą katolicy. W poszczególnych krajach Ameryki Łacińskiej chrześcijanie to 80 – 90 % mieszkańców, a katolicy to około 60- 70% tej liczby. Wiara tych katolików jest radosna, bardzo konkretna, w Europie zostałaby określona jako ludowa.

W praktykach religijnych brakuje pogłębienia katechetycznego.

Bardzo często edukacja religijna Latynosów kończy się na dwóch latach przygotowań przed pierwszą Komunią Święta w dzieciństwie. I, jak to często bywa w takich przypadkach, pogłębienie tej wiedzy dokonuje się poprzez praktykowanie zwyczajów przekazanych przez tradycję ludową.

Latynos, żeby uwierzyć musi zobaczyć, dotknąć. Dlatego w kościołach, na placach, ulicach często znajdują się figurki świętych i licznie modlący się przy nich ludzie. Modlitwa ta jest jednak inna niż u Europejczyka.

Figurka z wykręcanym Jezuskiem czyli jak wierzą Latynosi

Rzadko kiedy zobaczymy osoby klęczące przed figurką. Latynosi najczęściej dotykają figurek i w taki sposób przedstawiają swoją prośbę czy podziękowanie.  Dotyk przechodzi w pocałunki, złożenie kwiatów, przywiązanie wstążki, zostawienie zdjęcia swojego albo osoby za którą się prosi.

W Meksyku można spotkać przypięte kłódki przed figurą, aby święty nie zapomniał o naszej prośbie. W Brazylii kolorowe wstążki powiewają z figur świętych. I wszędzie palą się świece. Świece różnych wielkości, mające zawsze wskazywać na wiarę tych, którzy je zapalili.

Ciekawostką jest, że Latynos nie lubi religijnych obrazów, kocha tylko figury. Chyba jedynym obrazem, który przyjął się w tamtejszej kulturze jest Matka Boża z Guadelupe. Wszędzie indziej królują figury, nawet tam, gdzie Europejczycy zdecydowanie praktykują kult obrazu.

Wierni w Kościele św. Dominika w centrum Meksyku oddają cześć Chrystusowi przez pocałunki i dotykanie płaszcza figury
©Corbis/FotoChannels

Dla przykładu, w Ameryce Łacińskiej, można spotkać wyłącznie figurę Jezusa Miłosiernego czy Matki Bożej Częstochowskiej. Obrazów w tamtejszych sanktuariach raczej nie spotkamy.

Pisząc o świętych trzeba wspomnieć, że Latynosi mają swoich ulubionych świętych.

Najczęściej modlą się przy figurach Serca Jezusowego, Matki Bożej – Bolesnej, Fatimskiej, Niepokalanego Poczęcia, Łaskawej, z Aparecida, Cotoca oraz świętego Antoniego, Expedito, Sebastiana, Jerzego, Michała, Judy Tadeusza.

Oczywiście każdy święty ma określone zadania do spełnienia.

Święty Antoni, to święty od małżeństw. Jemu właśnie przypada znalezienie właściwej, drugiej połowy dla dziewczyny czy chłopaka.

Młodzi Latynosi mają specjalną figurę św. Antoniego, jakiej w Europie chyba nie znajdziemy. Święty trzyma w ręku ruchomego małego Pana Jezusa, którego można wyjąć. Po co?

Po to, żeby Święty szybciej spełnił prośbę! Wyjęciu figury towarzyszy krótka modlitwa, rozmowa ze świętym, która kończy się tym, że Jezus zostanie zwrócony Świętemu Antoniemu, wtedy, kiedy „załatwi” znalezienie właściwego towarzysza dla osoby proszącej.

Kiedy modlitwa nie przynosi oczekiwanych rezultatów niektórzy stosują inne kary dla świętych. W domach wielu młodych Latynosów można spotkać figury stojące twarzą do ściany. To jest jakby postawienie świętego „do kąta”, do czasu, aż wysłucha prośby.

Radosna i specyficzna wiara mieszkańców krajów Ameryki Łacińskiej przejawia się najbardziej w okresie liturgicznego wspomnienia danego świętego. Czyli w okresie odpustu parafialnego. Wtedy to przez kilka dni uroczyste msze gromadzą ogromne ilości wiernych, a punktem głównym uroczystości są procesje. Niektóre potrafią zgromadzić nawet ponad milion wiernych (np. procesja Ciro de Nazare w Belem).

Latynosi są żywiołowi i muszą pokazać radość. Najbardziej uwidacznia się to podczas mszy świętych: oklaski, radosne śpiewy, spontaniczne zachowanie czy łzy charakteryzują modlitwę.

Najmocniej widać to w pobożności grup charyzmatycznych i w powstających kościołach ewangelicznych.

Figurka z wykręcanym Jezuskiem czyli jak wierzą Latynosi

Niestety w religijności Latynosów jest też dużo synkretyzmu religijnego.

Dla większości z nich każda modlitwa jest dobra, dlatego często bywa tak, że ta sama osoba, która rano uczestniczy we mszy świętej, a następnie pali świeczkę przed figura świętego, po południu pójdzie na nabożeństwo do kościoła ewangelicznego, bo została tam zaproszona przez sąsiadkę. A pod koniec tygodnia może jeszcze złożyć ofiarę pokarmową w afro-brazylijskim kulcie candoble.

Taka wiara u Europejczyków może budzić krytykę, śmiech. Ale można też po prostu ją przyjąć i troszkę się uczyć od nich.

Ksiądz Artur Karobowy, misjonarz pallotyn, kilka lat mieszkał w Brazylii, obecnie pracuje w Portugalii.


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas
Artur Karbowy SAC

Artur Karbowy SAC

Zobacz inne artykuły tego autora >
Artur Karbowy SAC
Artur
Karbowy SAC
zobacz artykuly tego autora >

Tulipan dla Brygidy!

W czasach kiedy w przestrzeni publicznej coraz silniejszy jest głos tych, którzy aborcję traktują jako manifestację prawa kobiety do wolności.

Tulipan dla Brygidy!

Z przyjemnością informujmy, że Brygida Grysiak otrzymała Tulipana Narodowego Dnia Życia w kategorii „Dzieło kultury” za książkę „Wybrałam życie”.

Autorka zadedykowała nagrodę Dorocie, matce trojga dzieci, która w sobotę (16 marca 2013 r.)  zmarła na raka:

„Jej cierpienie przemieniało ludzi. Mam nadzieję, że kiedyś i o tym napiszę”

„Nagroda to moje "dziękuję", tak jak sama książka, dla wszystkich mam, które wybrały życie swoich dzieci i dały im miłość.” 

Kapituła w uzasadnieniu przyznania nagrody napisała:

W czasach kiedy w przestrzeni publicznej coraz silniejszy jest głos tych, którzy aborcję traktują jako manifestację prawa kobiety do wolności nagradzamy książkę Brygidy Grysiak "Wybrałam życie".

Ta książka wydaje się dziś niezwykle potrzebna. Zebrane w tomie reportaże przedstawiają dzieje decyzji kobiet, których dotknęła myśl o aborcji. Wiele rożni bohaterki książki Grysiak: wiek, wykształcenie, wykonywany zawód, pozycja społeczna. Łączy jedno: doświadczenie wolności wyboru życia przeciwko różnym wygodnym bądź zideologizowanym "podpowiedziom", których tak chętnie dostarcza współczesność.

Nagradzamy Brygidę Grysiak za jej bezkompromisowość, odwagę i za napisanie książki, która może naprawdę pomóc wielu ludziom wybrać życie przeciwko pokusom nicości.

Nagrody przyznawane są w czterech kategoriach:

Dziennikarz – celem nagrody jest promocja ludzi mediów, którzy w swojej działalności promują wartości związane z życiem rodzinnym.

Dzieło kultury – przyznawana za najlepsze przejawy artystycznej działalności, które podkreślają znaczenie rodziny w życiu osobowym i społecznym człowieka.

Inicjatywa społeczna – za inicjatywy, które budują wspólnotę przez odwoływanie się do istniejących więzi rodzinnych bądź tworzą instytucje wzmacniające życie rodzinne.

Samorząd przyjazny rodzinie – ma promować inicjatywy oraz rozwiązania prawne, które wzmacniają rolę rodziny w życiu wspólnoty lokalnej oraz zachęcają do postaw prorodzinnych.

Tulipan dla Brygidy!

***

Wstęp do książki

To miała być książka o oknie życia. O matkach, które kładą w nim swoje dzieci z nadzieją na lepsze dla nich życie. Tylko jedna zgodziła się na rozmowę.

Zaczęłam szukać innych. Takich, dla których ciąża nie była dobrą nowiną, a które zdecydowały się urodzić.

Mimo że nie miały gdzie ani za co żyć.

Mimo, że ich dziecko miało umrzeć tuż po porodzie.

Mimo, że właśnie rozpoczynały drogę do kariery.

Mimo, że ojciec dziecka znikł. Albo został i katował je do nieprzytomności.

Nazywam je „matkami wszechmogącymi”. Bo kiedy słuchałam ich historii, czułam, że nie ma rzeczy, której nie zrobiłyby dla swoich dzieci. Czułam, że one mogą wszystko.

Anna – matka Celi z zespołem Downa nie musiała wybierać. Nie wiedziała, że Cela urodzi się chora. Opowiada, jak życie z Downem może być piękniejsze od życia bez niego. Odkąd poznałam Celę, wcale mnie to nie dziwi.

„Matki wszechmogące” mówią, dlaczego nie usunęły ciąży. Mimo że niektóre z nich chciały to zrobić, inne ktoś do tego namawiał. Mówią o tym, że życie to życie. Bez podziału na zygotę, zarodek i człowieka. I że dziś są szczęśliwe, że o nie zawalczyły. Choć walka nie była ani łatwa, ani równa.

Dziękuję im za tę walkę i za to, że chciały mi o niej opowiedzieć. Podobno słowa tylko uczą, a przykłady pociągają. Właśnie dlatego chciałam oddać głos kobietom, które już wybrały życie.

One naprawdę wiedzą, o czym mówią.

Brygida Grysiak


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas