Nasze projekty
Alina Petrowa-Wasilewicz

Czy ktoś zdecydował o moim samobójstwie?

O tej „wędrówce ludów” XXI w. mówi się w tonie sentymentalnym. Uchodźców porównuje się do Świętej Rodziny, a ten, co nie chce ich przyjąć, to zły chrześcijanin, niesolidarny, odrzucający przesłanie papieża, który nie pamięta, że Polacy też pukali i wciąż pukają do obcych drzwi.

Reklama

Wioska na granicy Bułgarii z Turcją, w której od lat spędzamy z mężem wakacje zamieniła się tego lata w garnizon. Pogranicznicy, żandarmeria, policja. Wysokie ogrodzenia, z ulgą demontowane po upadku reżimu w 1989 r., znów powstały.

W Sofii, moim mieście rodzinnym, odbywają się naloty policji i żandarmerii na hostele i dziuple w poszukiwaniu nielegalnych emigrantów. W telewizji każdy program zaczyna się od informacji, co dzieje się na granicy bułgarsko-tureckiej, ile nielegalnych emigrantów zatrzymano. Bogatym, udaje się przejechać ten najtrudniejszy odcinek, do pierwszego unijnego kraju, ubodzy wędrują pieszo przez zieloną granicę. Rynek zareagował błyskawicznie. Już powstała grupa, zwana w Bułgarii „kanalarzami”, którzy za duże pieniądze szmuglują migrantów. Powstaną nowe fortuny?

W drodze powrotnej przejechaliśmy szlak, którym idą i oni – od naszej wioski do Horgosz. W Bułgarii tylko raz widzieliśmy kilkuosobową grupę uchodźców, mężczyzn ubranych na czarno, za to towarzyszyli nam stale w Serbii poczynając od Pirot i Niszu, do węgierskiej granicy. Nasza Europa zmieniła się bardzo i to zaledwie w ciągu roku. Co będzie dalej? Zastanawialiśmy się, czy za rok wrócimy do naszej ulubionej, nadgranicznej wioski?

Reklama
Reklama
20643264303_2eb040a793_k
fot. FreedomHouse / flickr.com

Siedzieli na poboczach drogi, rozmawiali przez telefon. Nie zauważyliśmy napięcia, niepewności, przerażenia. Luz i dobre samopoczucie. Czy tak wyglądają ludzie, którzy uciekając przed wojną, zabierają w panice zaledwie kilka najbardziej niezbędnych rzeczy? Przypominałam sobie filmy dokumentalne z II wojny światowej, pokazujące uchodźców oraz opowieści członków mojej rodziny. Błyskawicznie spakowana walizeczka mojej mamy, tobołki ciotek z Wołkowyska, przymuszonych przez enkawudzistów do opuszczenia domu w ciągu 30 minut, ale też całkiem świeże opowieści Ukraińców o objętych wojną wschodnich regionach kraju. Ich przerażenie i pytania, co będą jeść, gdzie przenocują, rozpacz i brud. I patrząc na ludzi na poboczu wciąż pytałam: Czy tak wyglądałaby moja mama, ciotki z Wołkowyska, czy tak wyglądają Ukraińcy, przerażeni wojną?

Dwa dni po przekroczeniu przez nas granicy w Horgosz wybuchły tam zamieszki. Kamienie i wszystko co się da, poszły w ruch w kierunku węgierskiego terytorium. Uchodźcy pokazali zupełnie inne oblicze.

O tej „wędrówce ludów” XXI w. mówi się w tonie sentymentalnym. Uchodźców porównuje się do Świętej Rodziny, a ten, co nie chce ich przyjąć to zły chrześcijanin, niesolidarny, odrzucający przesłanie papieża, który nie pamięta, że Polacy też pukali i wciąż pukają do obcych drzwi i byli i są przyjmowani…

Reklama
Reklama
GREECE-EUROPE-MIGRANTS
fot. FreedomHouse / flickr.com

I ten sentymentalizm w narracji o uchodźcach niepokoi najbardziej. Mogę zrezygnować z wielu rzeczy, żeby posunąć się, by zrobić miejsce dla ludzi, którzy są w dramatycznej sytuacji. Ale naprawdę mnie niepokoi całkowity chaos, brak analiz, pomysłu i ogólnej strategii naszych biurokratów z Unii Europejskiej. Czy ktoś zadał sobie trud, by naprawdę dowiedzieć się, ile osób podąża do Europy, ilu dotarło, czy i kiedy ta fala się skończy? Media wciąż informują, że nie są to tylko Syryjczycy, uciekający przed ISIS, a emigranci ekonomiczni – i takich chyba widzieliśmy na poboczach dróg w Serbii. Jest wśród nich bardzo wielu Kosowian, czyli mieszkańców Europy. A jeżeli ta fala nie ustanie, co wtedy zrobi Europa? A jeżeli ustanie, co dalej z uchodźcami? Co z budżetami państw przyjmujących? One przecież nie są bez dna. Czy muzułmanie integrują się ze społeczeństwami, do których przybywają, czy respektują ich prawa?

To wszystko pytania ludzi, płynących na wspólnej szalupie, którzy zastanawiają się, do jakiego stopnia może być obciążona, a w którym momencie zacznie tonąć wraz z nowymi przybyszami. Jeśli pomagać, to racjonalnie, planując i koordynując z innymi krajami Europy wspólne działania. Jeśli budżet w Polsce będzie przeznaczany na obcych, nie naszych ubogich i chorych, jeśli mamy się ograniczyć, musimy otrzymać szczegółowe informacje, jak decydenci widzą przyszłe losy naszej szalupy.

Jeżeli analitycy europejscy nie dadzą niebawem odpowiedzi na te elementarne pytania zamiast rzucać oskarżeniami o ksenofobię, szowinizm, brak serca, zacznę zastanawiać się nad spiskową teorią dziejów. Gdyż mam ponure poczucie, że dzieje się coś bardzo ważnego, ale bez wiedzy większości Europejczyków.

Reklama
Syrian Refugees
fot. FreedomHouse / flickr.com

Zapytam, czemu tak się dzieje teraz właśnie, choć wojny i destabilizacja na Bliskim Wschodzie trwają od wielu lat, skąd bierze się ów sentymentalno-szantażujący ton dyskusji, który ma wyeliminować racjonalne argumenty, czemu zainteresowana jest w chaotycznym przyjmowaniu uchodźców europejska lewica? I zapytam, czy ktoś nie podjął, nie pytając nikogo o zdanie, decyzję o moim przymusowym samobójstwie, gdyż to co się dzieje to droga do chaosu i destabilizacji całej Europy? Ale jeśli taka decyzja zapadła, muszę stanowczo się sprzeciwić z bardzo wielu powodów, wśród których jest mniej ważny – wyjazd do mojej nadgranicznej wioski.

Reklama

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas na Patronite