video-jav.net

Chrześcijaństwo w Rosji. Marzenie Papieża Polaka

W tym największym kraju świata katolików jest zaledwie 0,5 procenta: 600-800 tys. Niedużo. To mniej więcej tyle, co w średniej polskiej diecezji. Jednak chrześcijan w Rosji jest znacznie więcej: wśród 145 milionów Rosjan aż 100 milionów stanowią wyznawcy prawosławia.

Anna Wojtas
Anna
Wojtas
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Chrześcijaństwo w Rosji. Marzenie Papieża Polaka
W tym największym kraju świata katolików jest zaledwie 0,5 procenta: 600-800 tys. Niedużo. To mniej więcej tyle, co w średniej polskiej diecezji. Jednak chrześcijan w Rosji jest znacznie więcej: wśród 145 milionów Rosjan aż 100 milionów stanowią wyznawcy prawosławia.

Schizma i jej konsekwencje

Kiedy wielki książę kijowski Włodzimierz przyjmował chrzest (Chrzest Rusi w 988 roku), chrześcijaństwo nie było jeszcze podzielone. Schizma, która doprowadziła do trwałego podziału na Kościół rzymski i prawosławny,  tzw. schizma wschodnia, miała miejsce dopiero w 1054 r. Chrześcijanie na Wschodzie przestali uznawać zwierzchność papieża. Konsekwencje schizmy trwają do dziś. To właśnie za jej sprawą mówimy o prawosławiu (ortodoksji), którego głównym bastionem jest patriarchat moskiewski, choć pamiętajmy o pozostałych patriarchatach i Kościołach autokefalicznych.

Prawosławie jest zatem największą grupą wyznaniową w Rosji, a zaraz za nim sytuują się protestanci (najliczniejsi to baptyści i zielonoświątkowcy), których jest w Rosji ok. 2 mln. W ostatnich latach prowadzą oni dynamiczną działalność ewangelizacyjno-misyjną.

 

Alfabet św. Cyryla

Alfabet, którym posługują się m.in. Rosjanie – cyrylica, tak skomplikowana dla ludzi zachodu –  to też historia chrześcijańska. Pochodzi od św. Cyryla, który wraz ze św. Metodym w IX wieku udał się z cesarską misją na Krym, by rozwiązać spory religijne między chrześcijanami, Żydami i Arabami. Św. Cyryl przetłumaczył Ewangelię i Psalmy na język starocerkiewno-słowiański.

Alfabet i język to jeden z elementów charakterystycznych dla liturgii prawosławnej w Rosji. Drugim jest inny niż znany nam ryt, tak zwany bizantyjski oraz wiele innych elementów jak wystrój świątyń (to cerkwie, z pięknymi ikonostasami, Carskimi Wrotami), charakterystyczny śpiew, brak obowiązku celibatu wśród duchownych oraz kalendarz. W liturgii wciąż obowiązuje kalendarz juliański, który Zachód zreformował, by ludzkie rachuby obliczania czasu z powrotem pokrywały się z naturalnym cyklem słońca. Z tego powodu, uroczystości, łącznie z Wielkanocą, katolicy i prawosławni niemal zawsze obchodzą w innych dniach.

 

Wyeliminować religię
Krytycznym momentem dla chrześcijaństwa w Rosji była Rewolucja bolszewicka 1917 r., która przyniosła promieniujący na cały świat długoletni komunizm. Rewolucja stawiała sobie za cel wyeliminowanie religii z życia publicznego. Kościół katolicki w praktyce przestał istnieć: pozamykano świątynie, uwięziono księży, siostry zakonne i katolików świeckich, wielu z nich straciło życie w prześladowaniach. Czasy sowieckie przetrwało 10 parafii z 4 kościołami i 2 kaplicami, w których pracowało 8 księży, w większości w sędziwym wieku.

Obecnie toczy się proces beatyfikacyjny 15. katolickich męczenników rosyjskich XX wieku. Niemal wszyscy z nich oddali życie, spędzili długie lata w więzieniach i łagrach. Żywa pamięć przetrwała m.in. o świętości biskupa Antoniego Maleckiego. Prześladowany zarówno za caratu jak i po rewolucji bolszewickiej rektor tajnego seminarium duchownego został skazany na więzienie i zsyłkę na Syberię.   

Długotrwały komunizm i programowy ateizm odniósł swój skutek, ale nie spustoszenie. Nieco mniej niż 1/5 mieszkańców Rosji to ateiści i agnostycy.

 

Marzenie papieża Polaka
Odrodzenie Kościoła rozpoczęło się na przełomie lat 80. i 90. XX stulecia, w głównej mierze dzięki zabiegom Jana Pawła II i przychylnej postawie Michaiła Gorbaczowa. W 1991 r. papież-Polak ustanowił struktury kościelne w Rosji: jedną archidiecezję i 3 diecezje. Co ciekawe, ich nazwy nie pochodzą od nazw miast, ale od imion patronów: Matki Bożej w Moskwie, św. Klemensa w Saratowie, Przemienienia Pańskiego w Nowosybirsku i św. Józefa w Irkucku. W ramach retorsji po ich utworzeniu, z Rosji został wydalony ówczesny biskup w Irkucku – Jerzy Mazur (obecnie: biskup ełcki).

Marzeniem Jana Pawła II była podróż apostolska papieża do Rosji. Pozostało ono niezrealizowane. W 1984 r. w nawiązaniu do orędzia fatimskiego Jan Paweł II zawierzył świat i Rosję Niepokalanemu Sercu Maryi. Jan Paweł II marzył nie tylko o wizycie – ale głównie o pojednaniu między Wschodem i Zachodem, prawosławiem i katolicyzmem, dwoma płucami, które zbudowały Europę, dwiema kulturami, które stały się dla siebie wrogie.

 


 


Partnerem wydania “Szlakiem świętych” jest biuro pielgrzymkowe Misja Travel


Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 

Anna Wojtas

Anna Wojtas

Zobacz inne artykuły tego autora >
Anna Wojtas
Anna
Wojtas
zobacz artykuly tego autora >

Pasterz to nie lider

Czwarta Niedziela Wielkanocna chyba od zawsze opatrzona jest tym pięknym, miękkim i delikatnym tytułem Niedzieli Dobrego Pasterza, wywiedzionym z samej Ewangelii św. Jana, w której czytamy Jezusową autodeklarację:

ks. Piotr
Brząkalik
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Pasterz to nie lider
Czwarta Niedziela Wielkanocna chyba od zawsze opatrzona jest tym pięknym, miękkim i delikatnym tytułem Niedzieli Dobrego Pasterza, wywiedzionym z samej Ewangelii św. Jana, w której czytamy Jezusową autodeklarację:

Ja jestem dobrym pasterzem (…) znam owce moje, a moje Mnie znają.

Pasterz to nie lider

Od dzieciństwa towarzyszy mi przypisany do tej niedzieli wizerunek Pana Jezusa z owcą na ramionach, z pewnością tą zagubioną, a którego bodaj najstarszy ślad znajdziemy w cubiculum Dobrego Pasterza w katakumbach Domitilli.

Im jednak jestem starszy, tym coraz częściej ta niedziela budzi we mnie dość różne, trochę około dobropasterskie myśli i skojarzenia.

Pierwsza sprawa dotyczy coraz większego kłopotu ze współczesną czytelnością chrześcijańskiej symboliki, powiedziałbym nawet z jej zrozumieniem.

Weźmy na przykład wodę, która niezbędna jest do Chrztu, bez której jest on przecież niemożliwy. Coraz trudniej przychodzi nam postawić znak równości między wodą, a życiem. O ile jeszcze związek wody z czystością wydaje się nam być oczywisty, o tyle z życiem, już nie bardzo, nie do końca. A przecież woda w Chrzcie, to nie tylko obmycie, oczyszczenie z tego odziedziczonego grzechu, ale przede wszystkim nowe życie.

Tyle tylko, że my już od dawna nie mamy doświadczenia zaschniętych warg, braku wody. Ona po prostu jest. Wystarczy odkręcić kran. Ja już nie pamiętam sytuacji, żeby w kranie zabrakło wody.

Przypomniałem sobie o tym, a nawet to uświadomiłem, będąc w ubiegłym tygodniu na takiej short pielgrzymce w Ziemi Świętej. Wystarczył wcale nie długi odcinek jazdy z Jerozolimy do Jerycha, i wcale nie przy wielkim słońcu, żeby wysiadłszy z busika na placo-parkingu przed Górą Kuszenia, wszyscy nie skierowali swoich pierwszych kroków do pobliskiego kiosku kupić wodę, i to z zapasem, by poczuć się bezpiecznie.

Pasterz to nie lider

Odnoszę wrażenie, że podobny zanik czytelności znaczenia znaku, odniesienia dotyczy też pasterza, jego roli, funkcji, ale i cech charakteru. Bo kto to jest pasterz? To ten, który jest powszechnie znany i rozpoznawany po głosie, który nie fałszuje i nie nudzi, który jest słuchany, i który daje poczucie bezpieczeństwa, który wie, dokąd prowadzi, jest wprawdzie na czele, ale jest blisko, nieodgrodzony, dostępny, no i jest odpowiedzialny.

W miejsce pasterza coraz częściej stawiany jest, albo sami stawiamy, lidera. A kto to jest lider? Lider, to inaczej przywódca, ktoś, kto przewodzi innym, zarządza grupą, jest dowódcą, doradcą, nauczycielem i sędzią.

A to nie to samo, co pasterz, to nawet zupełnie, co innego.

Pasterz, to nie lider. Między pasterzem, a tymi, których prowadzi są zupełnie inne relacje niż między liderem, a grupą, czy zespołem.

W pierwszej relacji jest bezpośredniość i zadbanie, a w drugiej, przywództwo, zarządzanie i dowodzenie. W pierwszej, wyraźnie czuć ciepło i bliskość, a w drugiej chłód i dystans. W pierwszej liczy się pojedyncze dobro i bezpieczeństwo, a w drugiej osiągnięcie celu przez grupę, zespół.

Tak sobie myślę, że zamiana pasterza na lidera jest jednym z większych niebezpieczeństw teraźniejszości, ale też i łatwizn usprawiedliwianych coraz rzadszą postawą owcy.

Sprawa druga. Jeśli mówimy o pasterzu, pasterzach, to nie możemy zapomnieć i nie powiedzieć sobie o owcy, owcach.

Dziś symbolika owcy kojarzy się źle. Owcę widzi się przede wszystkim w stadzie, a więc bezmyślnie, bezwolnie idącą w grupie. Przyzwyczajona do obecności pasterza, kojarzona jest z błądzeniem i zagubieniem, brakiem samodzielności.

Na dodatek owca widziana jest, jako zwierzę łagodne i cierpliwe, w milczeniu, niekiedy tylko pobekując, znoszące strzyżenie, przez co stała się nawet symbolem niezasłużonego cierpienia. Nadto, owca to ofiara, to nieśmiałość, uległość, a nawet głupota.

Te cechy owcy są dziś kompletnie nie w modzie. Kto dziś chce być ofiarą, jak owca, i bezwolnie iść w stadzie. Kto dziś przyznaje się do pobłądzenia i braku samodzielności, i kto łagodnie, milcząco i bez sprzeciwu jest w stanie znosić jakiekolwiek smutek, o cierpieniu nawet nie wspominając.

W Niedzielę Dobrego Pasterza cały akcent położony jest na modlitwę o nowe powołania kapłańskie, w domyśle o nowych pasterzy, a brakuje mi prośby, za tych, którzy już są, by bliżej im było do pasterza niż do lidera.

I na koniec myśl jeszcze jedna. Nie jest tak, że jedni są tylko pasterzami, a drudzy to tylko owce.

Każdy z nas, niezależnie kim by nie był, bywa w życiu i pasterzem, i owcą. Ważne, żebyśmy pasterzowania nie zamieniali na liderowanie i panicznie nie uciekali przed własną owczością.

Artykuł pierwotnie ukazał się 20 kwietnia 2013 roku.

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 

ks. Piotr Brząkalik

Zobacz inne artykuły tego autora >
ks. Piotr
Brząkalik
zobacz artykuly tego autora >
Share via