video-jav.net

Kiedy tłumaczę Jezusowi, że jest mi ciężko

Odpowiada: "ja jestem z tobą przez wszystkie dni, aż do skończenia świata"

Aneta Liberacka
Aneta
Liberacka
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Ostatnio w sieci pojawił się mem przedstawiający siedzących obok siebie: Mela Gibsona – reżysera filmu Pasja oraz głównego bohatera tego filmu – Jezusa. Podpis na zdjęciu mówi: Kiedy tłumaczę Jezusowi, że jest mi ciężko

 

demotywator

Źródło: demotywatory.pl

 

Może memy nie są najwybitniejszymi „dziełami” do prowadzenia takich analiz, jednak to zdjęcie jest jakimś wyjątkowo przejmującym obrazem, ponieważ dobrze uświadamia nam naszą relację z Chrystusem. On pokiereszowany, pobity, skazany na śmierć (przez nasze grzechy), w całej swojej dramatycznej sytuacji, słucha nas zawsze tak, jakby to nasz problem był jedynym i największym problemem na świecie. Patrząc na zdjęcie myślimy: kto tu kogo powinien pocieszać? Jeszcze dobitniej obrazuje to opisany przez Romana Zająca w artykule Samotność Jezusa fragment książki Kroniki anielskie, gdzie Anioł, który miał pocieszać Jezusa w momencie gdy zobaczył Jego ból, agonię, krwawy pot na czole w Ogrodzie Oliwnym, wykrzyknął wbrew sobie prośbę: Pociesz mnie!.

 

Wiele razy zastanawialiśmy się pewnie jak zachowaliby się nasi przyjaciele w momencie próby. Czy otaczają nas ludzie, na których możemy liczyć w każdym położeniu? Czy w sytuacji gdyby spotkało nas nieszczęście będą z nami? Czy raczej pozostaniemy sami ze swoim bólem i cierpieniem?

Jezus został sam. On, który zawsze ma czas dla każdego, On dla którego, każdy problem jest najważniejszy na świecie bez względu na to w jakim sam jest położeniu, On który w najcięższych chwilach swojego życia pocieszał Weronikę, płaczące niewiasty, współwięźnia… Został sam. Przyjaciołom zabrakło odwagi, woli walki, determinacji i wiary aby po prostu przy nim być (więcej w artykule Porzucony przez uczniów).

 

Samotność doskwiera człowiekowi bardziej niż jakikolwiek ból fizyczny. A samotność spowodowana opuszczeniem, odrzuceniem przez najbliższych jest dla człowieka bólem nie do zniesienia (więcej w artykule O śmierci powiem niewiele).

 

Jak to dobrze, że my mamy Boga. Nawet gdyby wszyscy nas opuścili, wiemy, że mamy Chrystusa i możemy na Niego liczyć zawsze, przez wszystkie dni aż do skończenia świata!

 

Zapraszam do numeru o samotności i opuszczeniu (Stacja7.pl nr 82 Osamotnieni).

 

Aneta Liberacka

Aneta Liberacka

Redaktor naczelny portalu Stacja7.pl, prezes Fundacji Medialnej 7. Z wykształcenia matematyk, doświadczenie zawodowe jako manager zdobywała w takich korporacjach jak Comarch czy HP, prowadząc projekty w Europie, Ameryce Środkowej i krajach arabskich. Mama czwórki dzieci, chętnie zabierająca głos w sprawach rodzinnych. Pochodzi z Koziebród - miejscowości, w której znajduje się przepiękne sanktuarium Maryjne.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Aneta Liberacka
Aneta
Liberacka
zobacz artykuly tego autora >

Masakra, klęska, dramat, porażka

Tragedia, katastrofa, klęska, dramat, masakra, nieszczęście, fiasko możemy wymieniać tak długo. A czym naprawdę jest nasza porażka?

Aneta Liberacka
Aneta
Liberacka
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Podobno Eskimosi mają kilkaset słów na określenie śniegu. My – jedno, po prostu śnieg. Skąd taka różnica? Ich życie w dużej mierze ze śniegiem właśnie jest związane, od śniegu zależy. Codzienne doświadczenie pozwala na odnalezienie takich różnic, których nawet my, Polacy, nie jesteśmy w stanie dostrzec.

 

Przykład śniegu i języka Eskimosów pozwala uświadomić, jak bardzo bliskie naszemu doświadczeniu jest słowo: “porażka”. W języku polskim posiada 83 synonimy.

Potrafimy długo rozpamiętywać jej gorycz, odmieniając przez wszystkie przypadki i korzystając z dostępnych określeń. Jednak chyba często tego słowa nadużywamy, nie zastanawiając się nad tym, czym tak naprawdę jest i dokąd nas prowadzi (>> “Nie ma czegoś takiego jak porażka”).

 

Najczęściej nasza osobista definicja porażki bierze się z porównań do innych oraz z oceny naszego życia przez innych. Jeden z prelegentów konferencji TED Alain de Botton analizował kiedyś między innymi pytania, jakie najczęściej zadajemy sobie w XXI w. jednym z tych, które najczęściej padają jest: – czym się zajmujesz? I w zależności od odpowiedzi – mówi Alain de Botton – ludzie są albo zachwyceni, że Cię poznali albo spoglądają na zegarek, żeby jak najszybciej zmienić towarzystwo. Przeciwieństwem takiego stawiania spraw – mówi dalej – jest matka, ktoś dla kogo Twoje osiągnięcia nie mają znaczenia.

 

W poszukiwaniu szczęścia ustaliliśmy sobie (bo tak jest łatwiej i szybciej), że to szczęście zapewnią nam dobra materialne: kariera, wynagrodzenie, piękny dom, wspaniałe wyjazdy…  i tu tak naprawdę nie chodzi o zdobycie tych rzeczy (czasem naprawdę czujemy, że nie jest nam to potrzebne) chodzi o zdobycie uznania u innych. Szukamy zauważenia, pochwały, miłości, czyli zainteresowania innych ludzi. Mama Forresta Gumpa mawiała: W życiu nie potrzeba wiele, reszta jest tylko na pokaz. Poprzez zdobywanie dóbr materialnych, chcemy sobie kupić szacunek u drugich. I jeśli coś się nie udaje, nie idzie po naszej myśli, stajemy się nieszczęśliwi, ponieważ wiemy, że inni nie będą mieli powodów, żeby nas szanować, gratulować czy choćby zazdrościć.

 

Dlatego tak ważne jest określenie, czym jest porażka, a czym zwycięstwo dla nas samych. Jeśli uznamy, że sukcesem dla nas jest osiągnięcie “pozycji społecznej” oraz uznanie w oczach ludzi, prawdopodobnie nigdy nie poczujemy się zwycięzcami. Bardzo trudno jest uciec od przeglądania się w oczach innych. Bardzo trudne jest konsekwentne dążenie do naszego sukcesu, pomimo porażek, które nas przecież budują, które sprawiają, że więcej od siebie wymagamy, które nie pozwalają nam „spocząć na laurach” i delektować się wyłącznie smakiem zwycięstwa, a kształtują nas jako wrażliwych, wzmocnionych ludzi (>> “Wszystkie “porażki” Leonarda”). Ciężko biec po sukces, który w oczach świata, może być odbierany jako porażka. Dotąd tylko Jeden z nas tak potrafił. W kategoriach ludzkich sukcesów mógł osiągnąć wszystko. Cieszyć się sławą i pieniędzmi, uznaniem i szacunkiem. Mógł wykorzystać wszystkie swoje możliwości i „znajomości” do tego, żeby udowodnić wszystkim, że jest  niesamowity, nadzwyczajny, wspaniały, genialny… dlaczego tego nie zrobił? Dlaczego nie skorzystał z idealnej propozycji na pustyni, żeby szybko awansować? Dlaczego pozwolił myśleć o sobie, jako o przegranym?

 

Dlaczego inni bohaterowie biblijni, zanim odnieśli swoje zwycięstwo, wcześniej musieli borykać się z goryczą porażki? (>> “Dyskretny urok porażki”)

 

krzyz

 

Wszystko to wynika z właściwego postawienia spraw. Każdy z nas chciałby poczuć smak zwycięstwa. Jest dla nas prawie tak samo ważne, jak dla Eskimosów śnieg, choć mamy na nie tylko 48 określeń. Prawdziwa jego definicja zależy jednak wyłącznie od nas. Synonimy naszego zwycięstwa, możemy budować sobie sami. Każdego dnia. Najlepiej zacząć już dziś. Może w Wielkim Poście modląc się zapatrzeni w Chrystusa niosącego swoją „porażkę” na plecach, nie tylko zdefiniujemy własne zwycięstwo, ale jak On staniemy się prawdziwymi Zwycięzcami.

 

Zapraszam do numeru o porażce.

 

Aneta Liberacka

Aneta Liberacka

Redaktor naczelny portalu Stacja7.pl, prezes Fundacji Medialnej 7. Z wykształcenia matematyk, doświadczenie zawodowe jako manager zdobywała w takich korporacjach jak Comarch czy HP, prowadząc projekty w Europie, Ameryce Środkowej i krajach arabskich. Mama czwórki dzieci, chętnie zabierająca głos w sprawach rodzinnych. Pochodzi z Koziebród - miejscowości, w której znajduje się przepiękne sanktuarium Maryjne.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Aneta Liberacka
Aneta
Liberacka
zobacz artykuly tego autora >