Nasze projekty

Jan Chrzciciel. Gość, który raz był bezsilny

„Panowie, cośmy zrobili z naszą bezsilnością?!”. Brzmi patetycznie, fakt, ale kto udzieli dobrej odpowiedzi?

Reklama

Odkąd pamiętamy, to nas zawsze uczono, że mamy umieć rozwiązać każdy problem. Od prozaicznego, w stylu: „Kontaktu nie naprawisz?!”. Aż po te naprawdę grube sprawy: „Czemu twoja matka ciągle do nas przyjeżdża?!”. Tymczasem, mężczyzna – od czasu do czasu – powinien czegoś nie potrafić. Dlaczego? Bo to pomoże mu podjąć próbę rozwiązania naprawdę ciężkich problemów. Nie można umieć dawać sobie rady ze wszystkim. Pojąć to i przyjąć – to wielka sztuka.

Próba Jana

Reklama
Reklama

O tym wszystkim donieśli Janowi jego uczniowie. Wtedy Jan przywołał do siebie dwóch spośród swoich uczniów i posłał ich do Pana z zapytaniem: «Czy Ty jesteś Tym, który ma przyjść, czy też innego mamy oczekiwać?» Gdy ludzie ci zjawili się u Jezusa, rzekli: «Jan Chrzciciel przysyła do Ciebie z zapytaniem: Czy Ty jesteś Tym, który ma przyjść, czy też innego mamy oczekiwać?» W tym właśnie czasie wielu uzdrowił z chorób, dolegliwości i [uwolnił] od złych duchów; oraz wielu niewidomych obdarzył wzrokiem. Odpowiedział im więc: «Idźcie i donieście Janowi to, coście widzieli i słyszeli: niewidomi wzrok odzyskują, chromi chodzą, trędowaci doznają oczyszczenia i głusi słyszą; umarli zmartwychwstają, ubogim głosi się Ewangelię. A błogosławiony jest ten, kto we Mnie nie zwątpi».

Jan Chrzciciel. Gość, który raz był bezsilny

Reklama
Reklama

Kiedy dopada mnie bezradność, często myślę sobie o ostatnich dniach Jana Chrzciciela. Jan został uwięziony przez Heroda, ponieważ upominał króla, że nie może żyć z żoną swojego brata. Nawiasem mówiąc, to pokazuje, że Jan Heroda i Herodiadę jakoś tam kochał, skoro narażał się dla nich na poważne kłopoty. Jan zatem siedzi w więzieniu. A jedynymi łącznikami ze światem są uczniowie. I to oni przynoszą do lochu Macherontu wiadomość o wskrzeszeniu przez Jezusa młodzieńca w Nain. Dla Jana, jak się wydaje, nadeszła godzina próby. Jakiej? W czym leży problem? Otóż, Jan Chrzciciel przez cały czas pokazywał Jezusa jako Mesjasza pełnego Bożego gniewu. Ale o karach i groźbach wobec grzeszników uczniowie wcale mu nie donoszą. Mówią za to wiele o uzdrowieniach i nauczaniu skierowanym do grzeszników właśnie. I wreszcie przekazują mu wiadomość o człowieku wskrzeszonym z Nain… Takiej sytuacji nie było w Izraelu od czasów Elizeusza! A zatem, jest to ewidentny znak działania samego Boga. Tymczasem Jan nie może pójść i sprawdzić, co się naprawdę dzieje. Nie może spełnić swojej prorockiej misji. Nie jest w stanie ogłosić; „Tak, to jest Mesjasz, doczekaliśmy się!”. Pozostaje w odosobnieniu i jest skazany na milczenie – zupełnie, jak jego ojciec. Dowiaduje o wszystkim się przez pośrednictwo swoich uczniów. Jest w tym wszystkim bezradny, bo zapowiadał Mesjasza, który okazał się być zupełnie innym, niż głosił i niż się spodziewał. Samotność jest więc dla niego wielką próbą.

Jan Chrzciciel czy Jan Nieugięty? Tak – syn Zachariasza z pewnością był człowiekiem, który wiedział, czego chciał.

Reklama

Czy ten obraz nie wydaje się nam znajomy? Kiedy nasi podopieczni odnajdują sobie nowe autorytety? Kiedy dzieci przychodzą i mówią: „Życie jest inne niż mówiłeś, tato”. I decydują się wejść na własne ścieżki. Co możemy zrobić wobec trudnych dla nas i dla naszych bliskich spraw, na które nie mamy wpływu?

Pochwała Jana

Gdy wysłannicy Jana odeszli, Jezus zaczął mówić do tłumów o Janie: «Coście wyszli oglądać na pustyni? Trzcinę kołyszącą się na wietrze? Ale coście wyszli zobaczyć? Człowieka w miękkie szaty ubranego? Oto w pałacach królewskich przebywają ci, którzy noszą okazałe stroje i żyją w zbytkach. Ale coście wyszli zobaczyć? Proroka? Tak, mówię wam, nawet więcej niż proroka. On jest tym, o którym napisano: Oto posyłam mego wysłańca przed Tobą, aby Ci przygotował drogę. Powiadam wam: Między narodzonymi z niewiast nie ma większego od Jana. Lecz najmniejszy w królestwie Bożym większy jest niż on».

Jan Chrzciciel czy Jan Nieugięty? Tak – syn Zachariasza z pewnością był człowiekiem, który wiedział, czego chciał.

Jak się to wszystko kończy? Pochwałą bezradnego Jana Chrzciciela, człowieka konsekwentnego i wiernego, kogoś, kto nie bał się pytać nawet wtedy, kiedy podnoszone kwestie mogły stać się zanegowaniem całego jego życia; Jezus, tuż przed wyrokiem wygłasza pochwałę Jana, który tak kochał Heroda, że aż naraził mu się i w konsekwencji poniósł śmierć.

Reklama

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę