video-jav.net
ŚWIATOWE DNI MŁODZIEŻY

Prezydent Panamy w Auschwitz. “Panie, uczyń nas narzędziem Twego pokoju”

Prezydent Panamy Juan Carlos Varela, który uczestniczył w Światowych Dniach Młodzieży w Krakowie, odwiedził 30 lipca wraz z małżonką Miejsce Pamięci i Muzeum Auschwitz

Polub nas na Facebooku!

 „Modlę się za wszystkich mężczyzn, kobiety i dzieci, którzy stracili życie w tym miejscu. Niech ludzkość nie pozwoli nigdy więcej, by powtórzyło się coś podobnego. Panie, uczyń nas narzędziem Twego pokoju” – napisał prezydent w Księdze Pamiątkowej Muzeum.

Jak poinformował Paweł Sawicki z zespołu prasowego muzeum, prezydent Varela odwiedził część muzealnej ekspozycji, m.in. blok 4 poświęcony prowadzonej przez Niemców w Auschwitz Zagładzie Żydów, gdzie znajdują się puszki po używanym do zabijania gazie Cyklonie B, a także włosy, które ścinane były kobietom po zamordowaniu w komorach gazowych.

„Zobaczył również blok 5, gdzie pokazywane są osobiste przedmioty zrabowane ofiarom, takie jak: buty, walizki, okulary, dziecięce ubranka, czy żydowskie szaty modlitewne” – relacjonuje Sawicki.
Przed Ścianą Straceń na dziedzińcu bloku 11, gdzie odbywały się egzekucje przez rozstrzelanie, prezydent Varela złożył wieniec. Zapalono także znicze i minutą ciszy oddano hołd wszystkim ofiarom tego niemieckiego nazistowskiego obozu koncentracyjnego i zagłady. Goście zobaczyli także podziemia bloku 11 oraz budynek komory gazowej i krematorium w byłym obozie Auschwitz I.

„Modlę się za wszystkich mężczyzn, kobiety i dzieci, którzy stracili życie w tym miejscu. Niech ludzkość nie pozwoli nigdy więcej, by powtórzyło się coś podobnego. Panie, uczyń nas narzędziem Twego pokoju” – napisał prezydent Varela w Księdze Pamiątkowej Muzeum.

W drugiej części wizyty Juan Carlos Varela odwiedził były obóz Auschwitz II-Birkenau, m.in. rampę kolejową, na której Niemcy dokonywali selekcji deportowanych do obozu Żydów. Zobaczył ruiny komory gazowej i krematorium II. Na pomniku upamiętniającym wszystkie ofiary obozu złożono wieniec i zapalono znicze.


KAI / rk, auschwitz.org

ŚWIATOWE DNI MŁODZIEŻY

Nigdy nie będzie takiego lata

Polska zorganizowała dwumilionową imprezę religijną w centrum ogarniętej terroryzmem Europy. Obyło się bez incydentów. Wiara przyniosła swoje najlepsze owoce - radość, odwagę i gotowość do poświęcenia dla innych. Możemy być dumni - Światowe Dni Młodzieży przerosły najśmielsze oczekiwania.

Marcin Makowski
Marcin
Makowski
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

„Nigdy nie będzie takiego lata” – pisał kiedyś Marcin Świetlicki. Oficjalnie zakończyły się Światowe Dni Młodzieży i już wiem, że mogę za nim te słowa powtórzyć. Ostatni tydzień w Krakowie był wyjątkowy pod każdym względem: skali, radości, organizacji, bezpieczeństwa, spontaniczności i symboli. Wydarzyło się tak wiele, że chciałoby się każdy dzień przeżyć jeszcze kilka razy i doświadczyć go z każdej możliwej strony. Wydaje mi się, że czuł to również papież Franciszek, który przybywając na Mszę Posłania na podkrakowskie Brzegi, pomimo zmęczenia, na nowo rozpromienił się, widząc energię młodych. A przecież spędzili oni wcześniej całą noc, oczekując na poranną Mszę Posłania. Mimo tego, nikt nie narzekał, nie widać było skwaszonych min. Słowa, które do nich skierował, były jak streszczenie języka całej pielgrzymki – pełne konkretu, odniesień do najistotniejszych kwestii wiary i metafor z życia codziennego. Idealnie wpasowała się w to perykopa o Zacheuszu, który pomimo wstydu wdrapał się na drzewo, aby zobaczyć przechodzącego Jezusa. Papież mówił o tej konieczności przełamania samego siebie. O tym, że nie można „(…) gasić pięknej ciekawości, ale zaangażować się, aby życie nie było zamknięte w szufladzie. Przed Jezusem nie można siedzieć, czekając z założonymi rękami; Temu, który daje nam życie, nie można odpowiedzieć jakąś myślą lub zwykłym SMS-em!”. Papież przez całą pielgrzymkę konsekwentnie wzywał do wymagania od siebie więcej. To jezuickie „magis”, które nie pozwala nam się zatrzymać w miejscu i za młodu zestarzeć. Może w tym tkwi również sekret jego młodości, pomimo niespełna 80. lat?

 

28657797595_4003fc145b_k

fot. flickr.com/photos/episkopatnews

 

Gdy Franciszek wracał z Campus Misericordiae, siedziałem akurat w studiu telewizyjnym, siląc się w tym nieludzkim upale na jakieś mądre podsumowania. Uderzyło mnie, jak błyskawicznie w jednym momencie wszyscy, łącznie z prowadzącymi, gdy kolumna papieska i ogłuszające hukiem wirujących śmigieł helikoptery zbliżyły się do nas, na moment zamilkliśmy. Bycie na wyciągnięcie ręki od piszącej się na naszych oczach historii, potrafi wprawić w zakłopotanie rozgadane nawet media. Atmosfera ta udzielała się chyba wszystkim, którzy mieli okazję obserwować ŚDM na własne oczy, bądź za pośrednictwem transmisji. Sam do tej pory nie mogę uwierzyć, że moi rodzice, który przyjechali w sobotę wieczorem w odwiedziny, w niedzielę rano raz jeszcze poszli oczekiwać na Franciszkańskiej na papieża. Tym razem 4 i pół godziny, w upale i ulewnym deszczu. Tylko po to, aby usłyszeć niespełnaminutowe pozdrowienia. Wystarczyło. Widziałem jak wracali mokrzy, ale z autentycznymi uśmiechami.

 

28077194903_a0ed4cb5bb_k

fot. flickr.com/photos/episkopatnews

 

Franciszek przed wylotem podziękował jeszcze wolontariuszom, bez których cały ten sukces nie byłby możliwy. Wcześniej jednak powiedział, co faktycznie te dni powinny w nas pozostawić, aby nie były jedynie jednorazowym „eventem” religijnym. „Moglibyśmy powiedzieć, że Światowy Dzień Młodzieży, rozpoczyna się dziś i trwać będzie jutro, w domu, bo od teraz to tam Jezus chce ciebie spotykać. Pan nie chce zostać tylko w tym pięknym mieście albo w miłych wspomnieniach, ale chce przyjść do twego domu, być obecnym w twoim codziennym życiu: w nauce, studiach i pierwszych latach pracy, przyjaźniach i uczuciach, planach i marzeniach”. Czy potrzebujemy lepszej zachęty, aby już na spokojnie w oczekiwaniu na kolejne dni młodych w Panamie, rozważać wszystko, co w niezmierzonej obfitości przyniosły nam spotkania w Krakowie?

 

28064597753_79623e4be7_k

fot. flickr.com/photos/episkopatnews

 

28038906464_5d240baad0_k

fot. flickr.com/photos/episkopatnews

Na koniec już, poza wymiarem religijnym, noszę w sercu prawdziwą dumę po Światowych Dniach Młodzieży jako Polak. Po prostu, bez żadnego narodowego patosu, jestem wdzięczny wszystkim ludziom, którzy swoją codzienną sumienną pracą zbudowali podwaliny pod ten sukces. Ludziom, dzięki którym mogliśmy się czuć bezpiecznie i skupić na przeżywaniu wiary. To jest swego rodzaju cud, że w tak niespokojnych czasach, miliony osób zebrało się na tydzień i w absolutnym pokoju oddawali cześć Bogu. Teraz reszta zależy od nas samych. Co te dni zmienią w polskim Kościele, w naszych sercach, codzienności… Każde uniesienie i emocje kiedyś mijają. To, co jednak nigdy nie przeminie, mamy dane od Boga za darmo każdego dnia. To jego miłosierdzie. Dobrze, że przez ostatni tydzień mogliśmy zobaczyć jego najpiękniejsze oblicze.

Marcin Makowski

Marcin Makowski

Dziennikarz tygodnika "Do Rzeczy", publicysta Wirtualnej Polski, współpracownik "Dziennika Gazety Prawnej" - wcześniej wydawca w portalu Deon. Pisał do Onetu, Forward, "Rzeczpospolitej", "Tygodnika Powszechnego" i Stacji7. Prowadzi program "Nocna Zmiana" w Radiu Kraków. Laureat nagrody Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich im. Adolfa Bocheńskiego (2016) oraz Stefana Myczkowskiego (2017) nominowany do nagrody im. Kazimierza Dziewanowskiego (2016) oraz Stefana Żeromskiego (2017).

Zobacz inne artykuły tego autora >
Marcin Makowski
Marcin
Makowski
zobacz artykuly tego autora >