video-jav.net

Papież dostał niezwykły prezent od niepełnosprawnych dzieci

Różaniec z chleba to wyjątkowy dar dla papieża od niepełnosprawnych dzieci z Małopolski. Podarunek został przekazany Franciszkowi dziś przed bazyliką Bożego Miłosierdzia w krakowskich Łagiewnikach.

Polub nas na Facebooku!


Różaniec powstał pod okiem małopolskiej artystki i rzeźbiarki Aleksandry Biedki. Paciorki z chleba lepili, malowali i nawlekali na osnowę dzieci, głównie ze Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego nr 6 im. Jana Pawła II w Krakowie. Dzieci wspomagał artysta bez rąk Stanisław Kmiecik.

 

Ten wyjątkowy dar został stworzony na planie programu “Kuchnia Papieska” – serii fabularyzowanych dokumentów o Karolu Wojtyle. W ostatniej minucie filmu dzieci podnoszą różaniec i we wzruszających słowach wypowiadają życzenie, by różaniec otrzymał papież Franciszek.

 

To marzenie udało się spełnić dzisiaj, gdy Ojciec Święty odwiedził Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikach. Grupa dzieci spotkała się z nim przy wejściu do bazyliki. Różaniec wręczyły papieżowi: Martynka Gruca i Staś Salach.

 

Producentem „Kuchni Papieskiej” jest Instytut Dialogu Międzykulturowego im. Jana Pawła II w Krakowie.


pab, idmjp2 / Kraków

Cisza głośniejsza niż krzyk

W Kościele, podobnie jak w życiu jest czas na radość i czas na refleksję. Piątek był właśnie takim momentem zatrzymania, bez którego nie da się w pełni zrozumieć istoty chrześcijaństwa. Jego zbawcza moc objawia się bowiem właśnie w kontraście z sytuacjami, które po ludzku wydają się beznadziejne. O tym przypomniał nam papież.

Marcin Makowski
Marcin
Makowski
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

W świecie, który tonie w powodzi słów, wczorajsza wizyta Franciszka w Auschwitz-Birkenau była jak misterium. Cisza, którą wybrał papież wybrzmiała głośniej niż krzyk. Nie była to jednak cisza bezsilna, ale pełna godności. Samotny spacer, świeca zapalona przy ścianie straceń, modlitwa w mroku celi śmierci św. Maksymiliana Kolbe. Akurat z 75. rocznicę jego męczeńskiej śmierci. Te obrazy przejdą do historii, choć tyle historycznych rzeczy wydarzyło się już na tej tragicznej ziemi. Nawet największa i najbardziej wymowna cisza nie miałaby jednak sensu, gdyby nie nastąpiła po niej nadzieja. Taki w istocie był cały piątek Światowych Dni Młodzieży. Nie da się go czytać bez Drogi Krzyżowej na Błoniach, podczas której papież powiedział wprost, że jest ona „drogą życia”. Nie tylko dlatego, że po cierpieniu Chrystusa nastąpiło Odkupienie, ale również z tej przyczyny, że krzyż jest blisko każdego z nas. Młodzież czuje to wyraźnie, bowiem właśnie w takim wieku najczęściej się upada, podnosi, szuka wyciągniętej ręki. Czuł to również bp Ryś, który układał rozważania do kolejnych stacji.

 

IMG_3799

fot. Marcin Makowski

 

Piękny to był widok, choć już tak wiele było ich podczas Światowych Dni Młodzieży. Po deszczu, przed samą uroczystością wyszło słońce. Na Błoniach zebrały się nie tłumy, a prawdziwe morze ludzi. Zjednoczonych i skupionych. Każdy w życiu przynajmniej raz powinien doświadczyć podobnego zgromadzenia wiernych. Poczuć się częścią jednego ciała, działającego i żyjącego razem. To właśnie podkreślił papież. „Dziś ludzkość potrzebuje mężczyzn i kobiet, a szczególnie ludzi młodych, takich jak wy, którzy nie chcą przeżywać swojego życia połowicznie, młodych gotowych poświęcić swoje życie w bezinteresownej służbie braciom najuboższym i najsłabszym, na wzór Chrystusa, który oddał się całkowicie dla naszego zbawienia”. Kościół nie istnieje bez wspólnoty wiernych. Nie jest klubem indywidualistów. Nie jest bezobjawowy, zamknięty jedynie do wewnętrznych rozważań. Dlatego właśnie Franciszek chciał powiedzieć młodym, że podobnie jak Chrystus nie bał się żyć dla innych, tak samo my, może możemy mieć podobnego lęku. Trzeba „(…) żyć, aby służyć, a nie służyć, aby żyć”. Fakt, że tak odległe od dzisiejszej kultury konsumpcjonizmu słowa trafiają dzisiejszych nastolatków, napawa mnie nadzieją.

 

IMG_3787

fot. Marcin Makowski

 

Z tą samą nadzieją podchodzę również do tego wymiaru wizyty papieża, która pojawia się nieustannie w jego przemówieniach. Jak służyć najsłabszym dzisiaj. Kim są? Czy potrafimy dostrzec ich w często dla nas obcych imigrantach? Ja sam mam z tym problem. Nadal nie wiem jak chrześcijaństwo i islam mogą ze sobą pokojowo współistnieć, gdy widzimy tak przerażającą skalę przemocy i okrucieństwa. To, do czego wzywa Franciszek jest jednak postawą wykraczającą jedynie poza kontekst polityczny i społeczny. „Auschwitz trwa nadal” – mówił następca św. Piotra z okna na Franciszkańskiej. Tak w istocie jest. Cierpienie nie stanowi zamkniętej księgi w historii ludzkości. Ono wpisane jest w nasz żywot po upadku Adama i Ewy. Wojna w Syrii natomiast, jest konfliktem ogólnoludzkim, nie tylko regionalnym problemem Bliskiego Wschodu. Cieszę się, że papież budzi w nas te pytania. Każe nam się skonfrontować z realnością problemu w postawie chrześcijańskiego miłosierdzia, wykraczającego poza logikę tego świata. Gdyby chrześcijanie kierowali się tylko pragmatyzmem. Ba, gdyby robił tak sam Jezus, z pewnością nigdy nie usłyszelibyśmy przypowieści o jego rozmowie z Samarytanką przy studni Jakuba. W końcu Żydzi i Samarytanie to były dwa skrajnie wrogie sobie światy. Dzisiaj wodę musimy podać komu innemu. Tym bardziej, jeśli jest obcy.

Marcin Makowski

Marcin Makowski

Dziennikarz tygodnika "Do Rzeczy", publicysta Wirtualnej Polski, współpracownik "Dziennika Gazety Prawnej" - wcześniej wydawca w portalu Deon. Pisał do Onetu, Forward, "Rzeczpospolitej", "Tygodnika Powszechnego" i Stacji7. Prowadzi program "Nocna Zmiana" w Radiu Kraków. Laureat nagrody Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich im. Adolfa Bocheńskiego (2016) oraz Stefana Myczkowskiego (2017) nominowany do nagrody im. Kazimierza Dziewanowskiego (2016) oraz Stefana Żeromskiego (2017).

Zobacz inne artykuły tego autora >
Marcin Makowski
Marcin
Makowski
zobacz artykuly tego autora >