video-jav.net

W solidarności ze współczesnymi niewolnikami

W nocy z czwartku (3.02) na piątek (4.02) w warszawskiej Bazylice Św. Krzyża odbędzie ogólnopolskie czuwanie w intencji ofiar handlu ludźmi. O pomocy poszkodowanym przez ten proceder Patrycji Michońskiej – Dynek opowiada siostra Joanna, Misjonarka Maryi, odpowiedzialna za sieć Bakhita.

Patrycja Michońska-Dynek
Patrycja
Michońska-Dynek
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Patrycja Michońska-Dynek: Czym zajmuje się sieć Bakhita, imieniem związana z XIX-wieczną świętą, niewolnicą?

S. Joanna, Misjonarka Maryi: Pełna nazwa brzmi – Sieć Bakhita do Spraw Przeciwdziałania i Pomocy Ofiarom Współczesnych Form Niewolnictwa. Jest to międzyzakonna sieć współpracy, wsparcia stworzona w celu zapobiegania i zwalczania handlu ludźmi oraz pomocy ofiarom czyli ludziom pokrzywdzonym.

 

W XXI wieku jeszcze mówimy o niewolnictwie? Czy nie jest to już zamknięty rozdział historii?

To jest bardzo ułudne, bo najczęściej myślimy, że nasze czasy już się uporały z niewolnictwem. Ale można powiedzieć, że jak nigdy obserwujemy ten problem właśnie teraz – mówi się nawet o czterdziestu kilku milionach współczesnych niewolników, którzy są wykorzystywani w seksbisnesie czy prostytucji, są zmuszani do pracy w nieludzkich warunkach, zmuszeni do żebrania, do popełniania przestępstw. Ten dramat dotyczy niemal wszystkich krajów na świecie. Jest zorganizowaną przestępczością. Jest zbrodnią przeciwko ludzkości.

 

Ten problem dotyczy także Polski?

Szacunkowa liczba ofiar handlu ludźmi związana z Polską, jako krajem pochodzenia, przeznaczenia i tranzytu wynosi ponad 15 tys. osób rocznie. Takie liczby znamy, ale mamy świadomość, że są to wierzchołki gór lodowych, bo zarejestrowane przypadki pokazują tylko niewielką skalę problemu.

 

Czym się charakteryzują te osoby?

Są to najczęściej osoby młode, z podstawowym wykształceniem albo z brakami w wykształceniu, w sytuacjach kryzysowych, z pewnymi deficytami emocjonalnymi. Jednym ze sposobów, który stosują handlarze, jest metoda „na miłość, metoda „loverboy” – mężczyzna, handlarz próbuje rozkochać w sobie dziewczynę , wyczuwać jej potrzeby emocjonalne, zebrać informacje o jej środowisku, wyczuwać jej pragnienia, żeby potem móc ją szantażować, manipulować. Jeśli później dziewczynom uda się uciec, odzyskać wolność, przechodzą przez bardzo trudny proces reintegracji, odzyskiwania zaufania.

 

SONY DSC

 

Wydaje się, że ofiarami handlu niewolnikami padają najczęściej młode kobiety…

Jeśli mówimy o wykorzystywaniu w prostytucji, to głównie są to kobiety. Natomiast w pracy niewolniczej na większą skalę wykorzystywani są mężczyźni. Niestety coraz częściej, także w Europie, ofiarami handlu ludźmi są dzieci

 

Jak to się dzieje – są ofiarami porwań, czy wpadają w złe towarzystwo po ucieczce z domu?

Różnie. Często dają się zwieść na fałszywe obietnice. W Polsce mieliśmy taką przykrą sytuację z grupą chłopców, którym proponowano atrakcyjną pracę w jednym w krajów na Zachodzie, a finalnie zmuszano ich do męskiej prostytucji. Najczęściej za tym wszystkim stoją kryzowe sytuacje – trudności w relacjach, w rodzinie czy z grupą rówieśniczą.

 

Jak to się stało, że siostry skrzyknęły się i stworzyły sieć Bakhita?

Zauważyłyśmy, że w Polsce, nie tylko za granicą, także są osoby, które padają ofiarami handlu ludźmi. Chcemy temu przeciwdziałać i pomagać pokrzywdzonym. A na ile się uda – być o krok przed, czyli osobom, które mają mniejsze możliwości, są w grupie ryzyka i są narażone na stanie się ofiarą – pomóc odnaleźć siłę do tego, by żyć, znaleźć pracę, by realizować swoje pragnienia i móc żyć w godny sposób.

 

Jakie działania siostry podejmują?

Oczywiście przede wszystki – modlimy się. Naszym zadaniem jest też uwrażliwianie społeczeństwa na ten problem, profilaktyka, kształtowanie postaw nie wykorzystywania drugiego człowieka i wychowywanie do czystości. Jest to również pomoc ofiarom i osobom zagrożonym, praca i posługa osobom słabym, zaniedbanym, pozbawionym możliwości i środków, kobietom znajdującym się w kryzysowych sytuacjach. Są to także różne inicjatywy modlitewne. Współpraca między nami i innymi organizacjami.

 

A jak wyglądają działania profilaktyczne? Czy coś naprawdę można zrobić?

Bardzo ważna jest w ogóle informacja – czym jest handel ludźmi, jakie są mechanizmy działania, metody werbunku. Wszystko to może wspomóc i wypracować pewnego rodzaju czujność. Nie mówię o życiu w strachu i niepotrzebnym lęku, ale o czujności. Handlarze często wykorzystują mechanizm mówienia „ty jesteś dla nas ważny, innym nie pomożemy, ale tobie tak dobrze z oczu patrzy, ciebie wybrałem” – tak często wygląda manipulacja. Musimy uwrażliwiać, żeby być czujnym i wrażliwym, gdy coś podejrzanego się dzieje – by móc reagować.

 

pexels-photo-104516

 

Jak zatem powinniśmy reagować, gdy jesteśmy świadkami takiej sytuacji albo sami sami się w niej znajdziemy?

Trzeba mieć na uwadze, że ofiary handlu ludźmi nie są tak łatwo rozpoznawalne. Często żyją w miejscach niedostępnych. Nie skarżą się, nie opowiadają o swojej sytuacji, żyją w strachu, są kontrolowane i szantażowane. Jeśli widzimy podejrzaną sytuację, zapytajmy „Czy jest coś, co mogę dla ciebie zrobić?” Jestem realistką i wiem, że ta osoba najczęściej odpowie, że nie, ale pracując z kobietami zmuszanymi do prostytucji wiem, że czasem siłę daje im ten jeden moment – poczucie, że ktoś chce jeszcze coś dla nich zrobić, że nie wszyscy się od nich odwrócili. Ta iskra nadziei jest bardzo ważna. Można też skonsultować się z Krajowym Centrum Informacyjno-Konsultacyjnym, które służy informacją i pomocą pod nr telefonu: 22 628 01 20. Telefon działa przez całą dobę.

 

Jaka pomoc jest najbardziej potrzebna?

Każda pomoc jest ważna i zaczyna się od tego, że będziemy przeciwdziałać handlowi ludźmi, mówić „nie” na wyzysk, wykorzystywanie człowieka. W sieci Bakhita z chęcią przyjmujemy każdego rodzaju pomoc, począwszy od grafika, który potrafi zrobić dla nas plakat, przez kogoś kto potrafi wyśpiewać ten problem, tłumacza, który poświęci czas na poszczególne zadania. Można nas wspomagać zarówno poprzez swoje talenty, jak i duchowo. Modlitwa jest wielką siłą dla nas i dla osób, którym towarzyszymy i pomagamy. Wiele razy widziałam, jak Bóg pomaga odzyskać to utracone życie i stworzyć je na nowo.

 

Sieć Bakhita organizuje także czuwania modlitewne, w których możemy uczestniczyć.

Tak, najbliższe czuwanie odbywa się kilka dni przed III Międzynarodowym Dniem Modlitwy i Refleksji na Temat Walki z Handlem Ludźmi ustanowionym przez papieża Franciszka (8 lutego, we wspomnienie świętej Bakhity – opiekunki współczesnych niewolników). Spotykamy się w nocy z 3 na 4 lutego w Warszawie, w Bazylice Świętego Krzyża.

Na spotkanie przyjadą m.in. osoby z całej Polski, które przez rok wspomagały ofiary handlu ludźmi nietypową modlitwą – koronką do Bożego Miłosierdzia o godzinie 3 w nocy w każdy pierwszy piątek miesiąca. Dlaczego w nocy? Właśnie nocą, pod osłoną ciemności dzieje się wiele zła i krzywdy. To taki nasz znak solidarności – zostawiamy ciepłą kanapę, do czego zachęca papież Franciszek, zostawiamy swoje łóżko, by nocą ofiarować swoje duchowe wsparcie. W taki sposób modli się kilka tysięcy osób w całej Polsce, indywidualnie, w zgromadzeniach duchownych…


Dołącz do modlitwy – kliknij!


Czuwanie pod hasłem „Zamień noc w MOC Miłosierdzia” rozpoczyna się o 21.00 i ma bogaty program.

Zaczynamy od Eucharystii, której będzie przewodniczył bp Grzegorz Ryś. Potem będziemy pochylać się nad dramatami współczesnych niewolników – to będą historie życiem pisane opisujące różne formy niewolnictwa, historie konkretnych ludzi, którzy byli ofiarami. Siostra Anna Bałchan podzieli się swoim wieloletnim doświadczeniem pracy z  kobietami wykorzystywanymi seksualnie i ofiarami sytuacji przemocowych. Będzie też moment wyrażenia naszego konkretnego wsparcia w formie adopcji duchowej, na odległość. To decyzja, że przez rok będę o jakiejś osobie pamiętać, modlić się, nie wiedząc nawet czy moje zapewnienie o modlitwie powędruje do Albanii, na Węgry, do Niemiec czy zostanie w Polsce.

W programie czuwania mamy również różaniec w intencji ofiar handlu ludźmi i sprawców cierpienia z prośbą o łaskę opamiętania się i przemiany serca. A potem modlitwa uwielbienia – będziemy wielbić Pana, gdyż wierzymy, że Jego miłość jest silniejsza niż nienawiść i śmierć. Oczywiście czuwanie zakończymy Koronką do Bożego Miłosierdzia i ucałowaniem relikwii Krzyża Świętego. Wszystkie szczegóły znaleźć można też na naszej stronie www.siecbakhita.com. Serdecznie zapraszamy na to spotkanie.

 

zamienNOCwMOCplakatWarszawa

 

Patrycja Michońska-Dynek

Patrycja Michońska-Dynek

Zobacz inne artykuły tego autora >
Patrycja Michońska-Dynek
Patrycja
Michońska-Dynek
zobacz artykuly tego autora >

„Objawienia fatimskie są wciąż aktualne!”

Objawienia fatimskie nie straciły na aktualności, szczególnie w kontekście słów s. Łucji, która wyjaśniła, że Rosję należy rozumieć jako cały świat, a grzech nie ma narodowości - powiedział w rozmowie z KAI metropolita mińsko-mohylewski abp Tadeusz Kondrusiewicz

Polub nas na Facebooku!

Przypomniał, że Siostra Łucja wyjaśniała, iż pokój nastanie tylko na pewien okres i dodał: “Patrząc na sytuację świata dziś, zasadne jest pytanie: czy ten okres pokoju już się skończył, czy nie?”

Oto pełny tekst wywiadu z pasterzem katolików na Białorusi a wcześniej w Rosji:

Marcin Przeciszewski, Krzysztof Tomasik, KAI: Ksiądz Arcybiskup jest wielkim orędownikiem Matki Bożej Fatimskiej. W tym roku przypada 100-lecie objawień fatimskich. Jak Ksiądz Arcybiskup i Kościół na Białorusi będą przeżywać te wydarzenia?

Abp T. Kondrusiewicz: Białoruscy biskupi wraz z wiernymi udają się do Fatimy 13 lipca. W tym dniu w 1917 r. Matka Boża mówiła o Bożym planie zbawienia rodzaju ludzkiego i wybawienia go od grzechu i wojny. Przedstawiła straszliwą wizję piekła. Apelowała o nawrócenie się świata, ostrzegając, że jeśli to nie nastąpi, spadnie na ludzkość straszliwa kara. Wtedy też padły pierwsze słowa o Rosji.

Kościół na Białorusi bardzo poważnie traktuje 100-lecie objawień fatimskich. Nie można ich oddzielić od historii naszego Kościoła i jego odrodzenia.

Od sierpnia ub.r. we wszystkich kościołach w całym kraju trwa Wielka Nowenna, przygotowująca na to wydarzenie. Wyraża się w tym program duszpasterski realizowany obecnie przez Kościół na Białorusi. Nowenna obejmuje dziewięć pierwszych sobót, kiedy we wszystkich świątyniach katolickich sprawowane są nabożeństwa wynagradzające, o które prosiła sama Matka Boża. Zresztą nabożeństwo fatimskie jest bardzo popularne i rozpowszechnione na Białorusi. Ludzie przychodzą masowo. Z okazji nowenny wydano specjalne modlitewniki i inne pomoce duszpasterskie.

Nowennie towarzyszy peregrynacja figury Matki Bożej Fatimskiej, realizowana we wszystkich parafiach i sanktuariach. Po jej zakończeniu figura zostanie umieszczona w mińskim kościele archikatedralnym Imienia Maryi.

W początkach października ub.r. wraz z grupą naszych pielgrzymów udałem się do Fatimy, gdzie na miejscu objawień poświęciliśmy nabytą wcześniej figurę Matki Bożej Fatimskiej. 13 października dotarła ona do Mińska i procesyjnie ulicami stolicy Białorusi w towarzystwie fatimskich dzieci pastuszków została wprowadzona do katedry. W ciągu trzech dni odbywały się specjalne nabożeństwa fatimskie z procesjami z zapalonymi świecami. Następnie figura wyruszyła z peregrynacją do wszystkich parafii katolickich, najpierw archidiecezji mińsko-mohylewskiej aby potem pielgrzymować po parafiach innych diecezji Białorusi. Łaska Boża wraz z Maryją znów przychodzi do naszego narodu. Trzeba zaznaczyć, że przed przybyciem figury do poszczególnych parafii są tam organizowane specjalne dni skupienia dotyczące tematyki fatimskiej.

 

KAI: A gdzie będą centralne uroczystości fatimskie na Białorusi?

Główne uroczystości z okazji 100-lecia objawień fatimskich odbędą się w sanktuarium Matki Bożej w Budsławiu 30 czerwca i 1 lipca. Dotrą tam tradycyjne pielgrzymki, także piesze, ze wszystkich stron Białorusi. A wcześniej, 13 maja w Żodzino, 40 km od Mińska, organizujemy specjalne sympozjum fatimskie. Jest tam parafia pw. Matki Bożej Fatimskiej znajdująca się w wielkim okręgu przemysłowym, gdzie są produkowane wielkie wywrotki, tak zwane BIELAZ-y (o ładowności do 450 ton).

Przez tak zaplanowaną nowennę i peregrynację figury Matki Bożej Fatimskiej chcemy uświadomić ludziom aktualność przesłania tych objawień, których wszystkie tajemnice zostały już ujawnione. Niektórzy mają wrażenie, jakoby ich treść dotyczyła przeszłości, co byłoby wielkim błędem. Tymczasem orędzie, jakie przekazała Matka Boża w Fatimie, wciąż jest bardzo aktualne.

Tym bardziej, że w tym roku dochodzi jeszcze jedna bardzo istotna rocznica, której kontekst bezpośrednio łączy się z objawieniami – 100. rocznica wybuchu rewolucji październikowej, którą objawienia bezpośrednio poprzedziły, ostrzegając przed tym, co może się wydarzyć, o ile Rosja będzie szerzyć swe błędne nauki i ludzie nie będą modlić się i nawracać. Nie możemy zapominać, że wizjonerami w Fatimie były dzieci, nie potrafiące pisać i nie znające geografii. A przepowiedzieli, to co się później stało. Objawienia Matki Bożej zapowiadały wielkie zmaganie z mocami zła: kto kogo pokona?

Kontynuując ten wątek opowiem, jak kiedyś kard. Kazimierz Świątek wspominał swój pobyt w łagrze. Jest Boże Narodzenie, więźniowie w baraku łamią się opłatkiem, co było zabronione jako obrzęd religijny. W pewnym momencie do baraku wpada oficer z pistoletem. Jak relacjonował kardynał: “On wyciąga rękę z pistoletem a ja wyciągam do niego rękę z opłatkiem. Następuje milczenie i wielkie napięcie: kto zwycięży w tej walce? Wreszcie oficer opuścił pistolet, mówiąc: prodołżajtie (kontynuujcie)!”. To bardzo wymowne.

 

KAI: Orędzie fatimskie kryło w sobie olbrzymi ładunek nadziei, że Rosja może się nawrócić, o ile zostanie poświęcona przez Ojca Świętego wraz z biskupami świata Niepokalanemu Sercu NMP. Pamiętam, że kiedy Ksiądz Arcybiskup 13 kwietnia 1991 r. został administratorem apostolskim dla katolików obrządku łacińskiego w europejskiej części Rosji, to niebawem udał się z pielgrzymką do Fatimy.

Pierwszy raz do Fatimy pojechałem z Moskwy wraz z niewielką grupą pielgrzymów w październiku 1991 r. Pielgrzymka ta odbywała się w atmosferze wielkiej sensacji, gdyż po raz pierwszy w historii pojawili się tam biskup i pielgrzymi z Rosji. Specjalnie przyjechał nawet do mnie ówczesny ambasador Federacji Rosyjskiej w Portugalii i powiedział: “Księże Biskupie, jestem niewierzący, ale w tych objawieniach coś jest! Przecież proste fatimskie dzieci przepowiedziały bieg historii”. Te słowa mam cały czas w pamięci.

 

KAI: Ksiądz Arcybiskup widział się również z siostrą Łucją. Jak przebiegały te rozmowy? Co powiedziała biskupowi z Rosji?

Kiedy przyjechałem do Fatimy, chciałem natychmiast odwiedzić siostrę Łucję. Ale nie było to takie proste. Trzeba było mieć pozwolenie ze strony watykańskiej Kongregacji Nauki Wiary, a wówczas na jej czele stał kard. Joseph Ratzinger. Zaczęliśmy telefonować do Rzymu i otrzymaliśmy pozwolenie. Pojechałem do klasztoru w Coimbrze, gdzie przebywała siostra Łucja. Rozmawiałem z nią po angielsku, co było tłumaczone na portugalski. Przedstawiłem się, że jestem z Moskwy. Siostra Łucja na początku nie wierzyła i spytała o to kilka razy. Wtedy zawołała: “No to co, realizuje się przepowiednia fatimska!”. Rozmawialiśmy dalej o prześladowaniach Kościoła w Rosji i o tym, że ten kraj staje na drodze nawrócenia. Siostra przyznała, że ofiarowanie Rosji Niepokalanemu Sercu NMP, którego Jan Paweł II dokonał 25 marca 1984 r., było spełnieniem woli Matki Bożej i że zostało dokonane dokładnie tak, jak Ona o to prosiła.

Bardzo mnie uderzył także inny wątek rozmowy. W Rosji często stawiano wówczas pytania, szczególnie wśród prawosławnych, że jeśli Matka Boża mówiła o nawróceniu ich kraju, to czy chodziło Jej o nawrócenie na katolicyzm? Siostra Łucja oświadczyła, że chodzi o nawrócenie Rosji z ateizmu. Mówiła też wyraźnie o potrzebie współpracy z Kościołem prawosławnym w dziele tego nawrócenia. Powtórzyła to kilka razy i dała mi figurkę Matki Bożej Fatimskiej, z prośbą o przekazanie jej patriarsze Aleksemu II, zwierzchnikowi Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego. Po powrocie do Moskwy wręczyłem ją osobiście patriarsze. A później kiedy kilkakrotnie go odwiedzałem, widziałem, że ta figurka stała na stole w jego gabinecie.

Drugie spotkanie z siostrą Łucją nastąpiło przed peregrynacją figury Matki Bożej Fatimskiej po Rosji. Wcześniej pielgrzymowała ona po Polsce, a jej przekazanie nastąpiło 12 października 1996 r. w Fatimie. Przywiózł ją tam z Polski abp Edmund Piszcz wraz z pielgrzymami, a myśmy ją odebrali. Arcybiskup opowiadał o peregrynacji w Polsce, a ja mówiłem, jak planujemy zorganizować wizytację na ziemiach rosyjskich i w Kazachstanie. Wówczas siostra Łucja powiedziała bardzo ważne słowa, które utkwiły mi w pamięci i które wciąż powtarzam, że mówiąc o nawróceniu, słowo “Rosja”, należy rozumieć “jako cały świat, bo grzech nie ma narodowości”. Wyjaśniła też, że nawrócenie jest długim procesem i że nie jest to takie proste. Odtąd, kiedy jestem w jakimkolwiek kraju, na Białorusi czy na Ukrainie a nawet w Polsce, to przypominam, że wszyscy winniśmy się nawracać, nie tylko Rosja.

 

KAI: Jak przebiegała peregrynacja Matki Bożej Fatimskiej w Rosji?

Zabraliśmy figurę z Fatimy. Rozpoczęliśmy jej peregrynację w Rosji od obwodu kaliningradzkiego. W sumie jej trasa wyniosła 60 tys. kilometrów po ziemi rosyjskiej i w Kazachstanie: półtorakrotne okrążenie Ziemi! Były to wielkie narodowe rekolekcje. Przychodziły tłumy nie tylko katolików, ale też prawosławnych. Matka Boża Fatimska była m.in. na Placu Czerwonym, przed krążownikiem “Aurora” w Sankt-Petersburgu, także przed tamtejszym słynnym więzieniem “Kriesty” (Krzyże). Była na Syberii, w tym na Dalekim Wschodzie. Wielokrotnie latała samolotem, np. do Murmańska – całkiem oficjalnie bez biletu. Teraz to chyba by już nie przeszło.

12 lipca 1997 r. z powrotem zawieźliśmy ją do Fatimy. Potem pojechaliśmy do Coimbry, razem z ikoną Matki Bożej Fatimskiej, napisaną w Moskwie po to, aby upamiętnić tę peregrynację. I ta ikona została tam poświęcona. W klasztornej kaplicy odprawiliśmy Mszę św., w której za kratą uczestniczyła także s. Łucja. Opowiedzieliśmy jej o peregrynacji w Rosji i Kazachstanie, co wywołało jej wielką radość. Od tamtego też czasu ikona znajduje się w katedrze w Moskwie.

 

KAI: A jak Ksiądz Arcybiskup przyjął ogłoszenie trzeciej tajemnicy fatimskiej w 2000 r.? Ukazuje ona papieża wchodzącego wraz z biskupami na wzgórze, gdzie pod wielkim krzyżem zostaje on zabity.

Kiedy byliśmy w Coimbrze u siostry Łucji wraz z figurą Matki Bożej Fatimskiej w 1997 r., odwiedził ją tam również kard. Joseph Ratzinger. W pewnym momencie kazano nam wszystkim wyjść a on pozostał. Na zewnątrz czekał już olbrzymi tłum dziennikarzy. A gdy kardynał wyszedł, padło morze pytań, m.in. o treść trzeciej tajemnicy. “Wiem, ale nie powiem” – odpowiedział przyszły papież. I dodał: “Jedyne, co powiem, to to, że żadnego kataklizmu nie oczekujcie!”.

W sumie trzecia tajemnica fatimska jest tą rzeczywistością, którą zapowiedziała Matka Boża i którą świat przeżył. Pojawia się z pewnością wiele różnych jej interpretacji, ale najwłaściwszą jest ta, która w tej przepowiedni znajduje zamach na Jana Pawła II.

 

KAI: Wielu znawców objawień fatimskich, m.in. słowacki emigracyjny biskup Pavol Hnilica, wyjaśniało, że ukazuje ona również prześladowania Kościoła w Europie Środkowo-Wschodniej.

Całkowicie się z tym zgadzam. Ale najważniejsze są dla mnie słowa s. Łucji, wyrażone w jednym z listów do Jana Pawła II, że cała tajemnica fatimska może być streszczona w dwóch bardzo krótkich słowach: “Jeżeli tak – to, jeżeli nie – to”. Oznacza to, że jeżeli będziecie modlić się i nawracać, to wszystko będzie w porządku, a jeśli nie, to świat czeka katastrofa. I jak widzimy, katastrofa nastąpiła.

I jeszcze jedno, co jest bardzo ważne w tym przesłaniu. Chodzi o przepowiednię Matki Bożej: że kiedy papież zawierzy Rosję Najświętszemu Sercu Maryi, to nastanie pokój. Siostra Łucja wyjaśniała jednak, że pokój nastanie na pewien okres. Patrząc na sytuację świata dziś, wciąż zadaję sobie pytanie: czy ten okres pokoju już się skończył, czy nie? Wciąż jest to dla mnie dylemat.

 

KAI: A jak na to pytanie Ksiądz Arcybiskup odpowiada?

Nie wiem. Po prostu zadaję sobie to pytanie. Papież Franciszek mówi dziś o “trzeciej wojnie światowej w kawałkach”. Widzimy liczne akty terrorystyczne, narastające niebezpieczeństwo niemal ze wszystkich stron. W Paryżu niedawno, podczas piątego forum katolicko-prawosławnego, kard. André Vingt-Trois powiedział, że stolica Francji stała się dziś miastem męczenników. Kto by mógł to powiedzieć 10 lat temu?

Obserwujemy okrutne zbrodnie terrorystów, ale nie zapominajmy, że dochodzi też do pewnych prowokacji. Na pamiętnym koncercie w paryskiej sali Bataclan 13 listopada 2015 r., tuż przed zamachem śpiewano w piosence: “Diable, ja ciebie kocham!”. Oczywiście terroryzm to tragedia, gdzie giną niewinni, ale my ją wywołujemy w Europie, bo zwracamy się do szatana. W tym kontekście znowu przypominają się apele Matki Bożej o modlitwę i Jej wezwanie do nawrócenia. Maryja wciąż apeluje, aby żyć inaczej.

 

KAI: Przepowiednie fatimskie nie straciły więc na aktualności, nadal są aktualnym i bardzo potrzebnym wezwaniem i szansą?

Tak, nie straciły na aktualności. A szczególnie w kontekście tych słów s. Łucji, która wyjaśniła, że Rosję należy rozumieć jako cały świat, a grzech nie ma narodowości. Podstawą tych objawień jest przecież Ewangelia. Bardzo ważne, abyśmy o tym nie zapominali i aby przesłanie fatimskie nie zostało uznane za przeszłość. Taki jest m.in. cel świętowania obchodzonej w tym roku setnej rocznicy objawień.

 

KAI: Dziękujemy za rozmowę.

Rozmawiali: Marcin Przeciszewski i Krzysztof Tomasik


Abp Tadeusz Kondrusiewicz, ur. 3 stycznia 1946 r., od 2007 r. metropolita mińsko-mohylewski na Białorusi. W 1962 rozpoczął studia na Wydziale Fizyki i Matematyki Grodzieńskiego Instytutu Pedagogicznego, którą po roku musiał przerwać w związku z oskarżeniami, że regularnie chodzi do kościoła. W 1964 podjął studia na Wydziale Energetyki i Konstrukcji Maszyn na Politechnice Leningradzkiej, gdzie uzyskał dyplom inżyniera maszyn w 1970 r.

W 1976 wstąpił do Seminarium Duchownego w Kownie. 31 maja 1981 otrzymał święcenia kapłańskie. W 1988 r. obronił pracę doktorską na temat „Nauczanie o Kościele w pracach II Soboru Watykańskiego i w jego dokumentach”. 25 lipca 1989 Jan Paweł II mianował go administratorem apostolskim diecezji mińskiej i tym samym pierwszym katolickim biskupem na Białorusi po II wojnie światowej a 20 października tegoż roku udzieli osobiście sakry w Bazylice św. Piotra w Watykanie.

13 kwietnia 1991 papież powołał go na administratora apostolskiego dla katolików obrządku łacińskiego w europejskiej części Rosji, wynosząc go jednocześnie do godności arcybiskupa. Ma wielkie zasługi dla odrodzenia Kościoła katolickiego w Rosji. W lutym 1999 został wybrany pierwszym przewodniczącym nowo utworzonej Konferencji Biskupów Katolickich Federacji Rosyjskiej. 11 lutego 2002 Ojciec Święty podniósł administraturę apostolską w Moskwie do rangi archidiecezji pod nazwą archidiecezja Matki Bożej w Moskwie a abp Kondrusiewicz został jej arcybiskupem metropolitą.

21 września 2007 Benedykt XVI przeniósł abp. Kondrusiewicza na urząd metropolity mińsko-mohylewskiego na Białorusi. Jest przewodniczącym Konferencji Biskupów Katolickich Białorusi.

Abp Kondrusiewicz jest ponadto m.in. członkiem Kongregacji ds. Duchowieństwa.


mp, tom (KAI) / Mińsk