video-jav.net

Seewald: Benedykt XVI to ojciec Kościoła nowoczesności (ROZMOWA)

Z perspektywy czasu będziemy mogli zobaczyć, że mieliśmy do czynienia z „ojcem Kościoła nowoczesności, który zostawił po sobie spuściznę stanowiącą fundament dla Kościoła XXI wieku”

Polub nas na Facebooku!

Tak o Benedykcie XVI w rozmowie z Przemysławem Radzińskim (KAI) mówi niemiecki dziennikarz i biograf papieża emeryta Peter Seewald, współautor książki „Benedykt XVI. Ostatnie rozmowy”

 

http://www.znak.com.pl/benedykt?utm_source=stacja7&utm_medium=pasek&utm_content=rabat-35&utm_campaign=Ostatnie%20rozmowy

 

Przemysław Radzyński (KAI): W jakich okolicznościach zastała Pana informacja o rezygnacji papieża Benedykta XVI?

Peter Seewald: Na pewno już przez całe życie nie zapomnę tej chwili. Jechaliśmy samochodem z żoną do kliniki, bo akurat źle się poczuła i musiałem ją odwieźć do szpitala. Zadzwoniła do mnie koleżanka dziennikarka i poinformowała, że papież abdykował. Zastanawiałem się, czy to rzeczywiście prawda czy może jest to jakiś kawał karnawałowy.

 

KAI: Co Pan wówczas myślał?

– Z rozmów z papieżem Benedyktem wiedziałem, że jedną z rozważanych przez niego opcji było ustąpienie z urzędu. W książce, którą napisaliśmy razem w 2011 r. („Światłość świata”), jest dosłownie taki cytat: „Jeśli papież fizycznie albo psychicznie nie jest w stanie wypełniać swoich obowiązków, ma nie tylko prawo, ale i obowiązek odejść”. Samo wydarzenie zaskoczyło mnie ze względu na wybraną chwilę. Nie oczekiwałem, że to wydarzy się właśnie wtedy. Ale na pewno wiedziałem, że jest to krok możliwy i do wyobrażenia.

 

KAI: A jak z perspektywy kilku lat ocenia Pan tę decyzję?

– Samo ustąpienie uważam za słuszne. Joseph Ratzinger jest człowiekiem myślącym bardzo współcześnie i nowocześnie. Jest na pewno osobą pragmatyczną. Przyznać trzeba, że jego organizm wyczerpał swoje siły. Chciał ustąpić miejsca nowej sile stojącej na czele Kościoła i zrobił to wierząc głęboko, że kardynałowie zebrani na konklawe z inspiracji Ducha Świętego wybiorą kogoś, kto będzie rzeczywiście tę funkcję odpowiednio spełniał. Ten krok zrewolucjonizował spojrzenie na papiestwo i to w sposób, w jaki wielu osobom wydawało się niemożliwe. Przywrócił urzędowi Piotrowemu treść i wartość, jakie towarzyszyły mu od samego początku – wolną od przymusu organizacyjnego i obecności chociażby w świecie mediów.

 

Pope_Benedictus_XVI_january,20_2006_(7)

 

KAI: Jakie konsekwencje z tej decyzji papieża Benedykta XVI płyną i dla samego papiestwa, i dla całego Kościoła?

– Te konsekwencje są dramatyczne. Przez precedens powstała możliwość, że kolejni papieże będą mieli większą łatwość w podjęciu decyzji o ustąpieniu z urzędu, na przykład wtedy, gdy zobaczą, że siły już nie wystarczają do jego sprawowania. Prawo kościelne przewiduje taką możliwość, że papież może ustąpić – to nie jest dożywotni urząd, ale nie możemy dopuścić do tego, żeby ustąpienie z papiestwa było spowodowane jakimś wpływem zewnętrznym, przymusem, szantażem czy choćby nawet wezwaniem płynącym z jakiegoś środowiska nieprzychylnego osobie samego papieża.

Możemy być pewni, że zanim papież Benedykt podjął tę decyzję, na pewno długo i bardzo konkretnie zastanawiał się nad tym, co się wydarzy po tym, kiedy już ten krok podejmie. Zdecydował się na to po długim czasie medytacji, modlitwy, po rozmowie z Panem, którego namiestnikiem był tutaj na ziemi.

 

KAI: Czy myśl Benedykta XVI jest we właściwy sposób obecna dzisiaj w Kościele?

– Nie. Dlatego jednym z aspektów mojego wywiadu-rzeki „Benedykt XVI. Ostatnie rozmowy” jest również to, żeby otworzyć drogę do życiowego dorobku i przesłania papieża Benedykta XVI.

 

88. urodziny Benedykt XVI uczcił kuflem piwa

 

KAI: Co z przesłania Benedykta XVI według Pana jest najważniejsze?

– Najważniejsze jest to, że z jednej strony pokazuje Jezusa Chrystusa jako postać historyczną, a z drugiej jako Syna Bożego, który w swoim przesłaniu, w swojej Ewangelii odsłania nam to, co jest związane z wiarą. Nie możemy zapomnieć tego wielkiego ostrzeżenia ze strony papieża Benedykta, który podkreśla, że społeczność, która wypycha z siebie obecność Boga, niszczy samą siebie. W historii ludzkości doświadczyliśmy tego w bardzo okrutny sposób.

 

KAI: Jak o Benedykcie XVI będą pisały podręczniki historii za pięćdziesiąt lat?

– Na pewno inaczej niż dzisiaj. Jeśli za tych pięćdziesiąt lat będą jeszcze żyli dzisiejsi krytycy Benedykta XVI, to będą mogli zobaczyć, że mieli do czynienia z ojcem Kościoła nowoczesności, który zostawił po sobie spuściznę stanowiącą fundament dla Kościoła XXI wieku, fundament teologiczny. To jest niespotykany, nieporównywalny z niczym dar, który jest pomocą w zorientowaniu się w czasie nacechowanym chaotycznością w sposobie naszego myślenia czy kulturze, z jaką obcujemy. Musimy dopiero zastanowić się nad tym, z czym jesteśmy konfrontowani, jak powinniśmy to przetrawić, żeby nam to nie zaszkodziło.

 

Porównuję tę sytuację do bycia rozbitkami. Dzieło Ratzingera można w tej analogii porównać do belki, która pozostała po rozbitym statku, a której my możemy się przytrzymać. Jest to ostatnia deska ratunku, ocalająca przed utopieniem się. Nie chciałbym, aby zabrzmiało to patetycznie, ale porównałbym to z trzymaniem się krzyża Jezusa Chrystusa, w którym znajdujemy zbawienie i ratunek. Papież Franciszek mówi, że przesłanie Benedykta lepiej zrozumieją dopiero kolejne pokolenia.


Rozmawiał: Przemysław Radzyński, tłum: ks. Jacek Jurczyński SDB / Kraków

Katolicka Agencja Informacyjna

 

Jak rozmawiać z dzieckiem o śmierci?

Wspólne spędzanie czasu czy mocniejsze wyczucie na potrzeby dziecka – to najważniejsze rzeczy, które wspierają dziecko w trudnej drodze przez żałobę i rozpacz. W jaki sposób rozmawiać z dzieckiem o śmierci? Wyjaśnia psycholog Agnieszka Paczkowska* z Fundacji Hospicyjnej

Agnieszka
Paczkowska
zobacz artykuly tego autora >
Alicja Samolewicz-Jeglicka
Alicja
Samolewicz-Jeglicka
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Alicja Samolewicz Jeglicka: Kiedy zacząć rozmawiać z dzieckiem na temat śmierci?

Agnieszka Paczkowska: Takie rozmowy trudno zaplanować. Najlepiej kiedy wynikną one z przypadkowych okoliczności. Przykładowo na spacerze dziecko zauważy nieruszającego się ptaszka, zdechnie mu rybka…Takie prozaiczne wydarzenia mogą stać się okazją do wprowadzania małego dziecko w tajniki życia i śmierci. Przeważnie też dzieci w wieku przedszkolnym zaczynają zadawać pytania odnoszące się wprost do przemijania. Ważne, by tej dziecięcej ciekawości nie przeoczyć.

 

W jaki sposób rozmawiać?

Przede wszystkim podążać za pytaniami dziecka. Pytania są sygnałem dla dorosłego, że dziecko właśnie w tym momencie jest gotowe do takiej rozmowy. Warto stosować zasadę prawdomówności oraz ogólności. Pierwsza odnosi się do tego, że wypowiedzi dorosłego powinny być zgodne z rzeczywistością. Druga zasada mówi o tym, że trudne informacje przekazuje się po kawałku, fragmentami. Zaczynając od tych informacji najbardziej ogólnych. Rozszerzać temat można wówczas, gdy dziecko będzie dalej zainteresowane lub będzie dopytywało. Ważne by mówić językiem dostosowanym do wieku dziecka – prosto i jasno.

 

A jak rozmawiać z tym trochę starszym dzieckiem – nastolatkiem?

Nastolatek ma już ugruntowane pojęcie śmierci. Jeśli w jego rodzinie bliska osoba zaczyna poważnie chorować, to jest to moment, w którym dziecko powinno się o tym dowiedzieć. Dziecko, które od początku trudnej sytuacji rodzinnej czuło się równoprawnym, ważnym członkiem rodziny, lepiej będzie znosiło kolejne kryzysy związane z rozwojem choroby, a następnie czas żałoby.

 

Czy jest coś czego absolutnie nie powinniśmy mówić?

Na pewno nie powinniśmy kłamać. Nie powinniśmy również zakładać, że skoro dziecko się bawi czy wychodzi z kolegami, to sobie świetnie radzi. Nie jest łatwo rozmawiać z dzieckiem o śmierci, ale ważne jest by taki temat poruszyć.

 

boy_at_a_fountain

 

Czy dzieci przeżywają żałobę tak samo jak dorośli?

Na ten temat istnieje wiele nieporozumień. Myślimy o tym stereotypowo. W Fundacji Hospicyjnej, zajmującej się między innymi wspomaganiem osieroconych dzieci, używamy czasem określenia – zapomniani żałobnicy. Powszechnie uważa się, że dziecięca żałoba jest krótka, a jeśli nie widać u dziecka trudnych emocji, to żałoba już minęła… Jednak dzieci podobnie przeżywają rozstanie jak dorośli. Dzieci potrafią być bardzo lojalne wobec swoich opiekunów i dostosowują się do sytuacji.

 

To znaczy?

Jeśli nie widzą żałoby u swojego opiekuna, to same też mogą chcieć „udawać”, że sobie świetnie radzą. Z drugiej strony widząc rodzica, który popadł w rozpacz, mogą nie chcieć dokładać mu zmartwień. Mają swoją tajemnicę. Cierpią w ukryciu. Zarówno mniejsze dzieci, jak i nastolatki mogą później rozpocząć swój żal po stracie. Czasem świadomość śmierci i wynikające z niej konsekwencje, dochodzą do nich po kilku tygodniach czy miesiącach od samego wydarzenia.

 

Czy zachowanie dziecka w takiej sytuacji może się radykalnie zmienić?

Po dziecku w żałobie, podobnie jak po dorosłym, można spodziewać się wszystkiego. Pod pojęciem żałoby kryje się wiele emocji. Od tych najbardziej powszechnych jak smutek czy żal, po rozpacz, złość, wstyd, a nawet poczucie winy. Odczuwanie tych różnych emocji może wpływać na zachowanie dziecka, możliwości koncentracji i uwagi czy samopoczucie fizyczne.

Mniejsze dzieci często somatyzują emocje, nie potrafiąc jeszcze ich nazwać. Możemy mieć do czynienia z bólami brzucha, brakiem apetytu, bólami głowy, sennością czy lękami nocnymi. Niektóre dzieci stają się bardziej pobudzone ruchowo, inne bywają bardziej agresywne niż wcześniej, a jeszcze inne zamykają się w sobie. Trudno tu o jakiś schemat.

 

Czy dzieci powinny uczestniczyć w pogrzebie?

Nie ma jednej odpowiedzi. To indywidualna sprawa rodzica. To on zna swoje dziecko najlepiej. Ja zazwyczaj rozmawiając o tym aspekcie z dorosłym próbuję rozeznać się w sytuacji. Osobiście uważam, że udział w pogrzebie może mieć pozytywny wpływ na przeżywanie żałoby u dziecka w przyszłości. Udział w ceremonii, widok trumny czy płaczących osób, bardzo urealnia śmierć. Wspólne przeżywanie trudnych chwil może również scalać. Dziecko może zobaczyć, że smutek jest naturalnym uczuciem.

Zaznaczam też, że jeśli rodzic zdecyduje się, by dziecko wzięło udział w pogrzebie, to najpierw trzeba go do tego psychicznie przygotować. Opowiedzieć plastycznie po kolei, co będzie się działo, jak to wszystko będzie wyglądało. Konkretne przykłady takich rozmów znajdują się na naszej stronie dotyczącej wsparcia w żałobie: www.tumbopomaga.pl

 


*Agnieszka Paczkowska jest psychologiem, psychoonkologiem. Pracuje w Hospicjum im. ks. E. Dutkiewicza SAC w Gdańsku oraz w Fundacji Hospicyjnej. Jest koordynatorem programu wsparcia dla dzieci i młodzieży w żałobie pt. „Tumbo Pomaga”.

Agnieszka Paczkowska

Zobacz inne artykuły tego autora >
Alicja Samolewicz-Jeglicka

Alicja Samolewicz-Jeglicka

Dziennikarz ZWWZ - z Zawodu, Wyboru, Wykształcenia i Zamiłowania. Udowadnia, że jest możliwe wstawać o świcie z uśmiechem co dnia i łączyć pracę z pasją. Reporter, z-ca szefa informacji Radia Plus w Gdańsku. Wieloletni korespondent Katolickiej Agencji Informacyjnej. Prowadzi warsztaty dla młodzieży i studentów z zakresu dziennikarstwa radiowego. Publikuje w prasie i internecie.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Agnieszka
Paczkowska
zobacz artykuly tego autora >
Alicja Samolewicz-Jeglicka
Alicja
Samolewicz-Jeglicka
zobacz artykuly tego autora >