video-jav.net
ROZMOWY

Bp Solarczyk: Młodzież pyta jak i dla kogo żyć

Bogactwo i owoce tego czasu poznamy dopiero wtedy, gdy będziemy w stanie coś z refleksjami synodu zrobić - mówi biskup Marek Solarczyk, jeden z czterech biskupów reprezentujących Kościół w Polsce na Synodzie o młodzieży.

bp Marek Solarczyk
bp Marek
Solarczyk
zobacz artykuly tego autora >
Anna Druś
Anna
Druś
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Czym ten synod będzie się różnił od innych?

Tym, że ja na nim będę (śmiech). To oczywiście żart, ale rzeczywiście dla mnie będzie to nowe doświadczenie. Będzie to oczywiście bardzo ważne spotkanie i ważny temat. Będziemy rozmawiać o sprawach młodzieży, jej wiary, jej obecności w Kościele. Po to by we wspólnocie Kościoła jak najlepiej odpowiedzieć na potrzeby młodych i lepiej rozwijać dar, jakim jest ich obecność.

 

Jest ksiądz biskup blisko związany z młodymi, często się spotyka z młodzieżą, choćby przy okazji prowadzonych lekcji religii. Jakie ksiądz obserwuje problemy, z którymi ci obecni młodzi najczęściej się zmagają?

To te same problemy, z jakimi młodzi zmagają się zawsze, w każdym czasie. Szukają odpowiedzi na pytania: Po co żyć? Jak żyć? Z kim żyć? Dla kogo żyć? Widzę te pytania wyraźnie nie tylko w moich wcześniejszych spotkaniach z młodymi, ale także w tych ludziach, których ostatnio Pan Bóg stawiał na mojej drodze.
Konsekwencje odpowiedzi na te pytania są widoczne w całym naszym późniejszym życiu. I wokół odpowiedzi na te pytania wszystko się obraca zarówno w młodości, jak i potem. Bo one nie znikają. Na każdym etapie życia je zadajemy.

 

Czyli sprawy fundamentalne…

Oczywiście. Zresztą, tych problemów do poruszenia na synodzie będzie tak wiele, że nie sposób krótko je wymienić. Ważne jest jednak nie tylko to, o czym będziemy tam rozmawiać, ale przede wszystkim to, jak ten synod przełoży się potem na praktykę, na obecność młodych w Kościele, na wiarę w ich życiu. Bogactwo i owoce tego czasu poznamy dopiero wtedy, gdy będziemy w stanie coś z refleksjami synodu zrobić, na ile będziemy umieli zastosować je w konkretnych sytuacjach.

 

 

Rozmawiała Anna Druś

bp Marek Solarczyk

bp Marek Solarczyk

Biskup Marek Solarczyk urodził się 13 kwietnia 1967 r. w Wołominie. Pochodzi z parafii Matki Bożej Nieustającej Pomocy w Duczkach w diecezji warszawsko-praskiej. Święcenia kapłańskie przyjął 28 maja 1992 z rąk bp. Kazimierza Romaniuka w Warszawie, jako pierwszy rocznik święcony dla diecezji warszawsko praskiej po jej utworzeniu 25 marca 1992 r. Był wikariuszem w parafii św. Feliksa z Kantalicjo w Warszawie na Marysinie Wawerskim, a w latach 1993-2005 wikariuszem parafii katedralnej. Następnie w latach 2005-2009 był wicerektorem Wyższego Seminarium Duchownego Diecezji Warszawsko-Praskiej. Od 2009 roku był proboszczem parafii katedralnej na warszawskiej Pradze. 7 września został wybrany nowym przewodniczącym Rady ds. Duszpasterstwa Młodzieży w Komisji Episkopatu Polski. Od ponad 20 lat pracuje jako katecheta w szkole.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Anna Druś

Anna Druś

dziennikarka i redaktor sekcji news, w Stacji7 od marca 2018. Wcześniej pracowała w "Pulsie Biznesu", "Newsweeku" i Katolickiej Agencji Informacyjnej. Z wykształcenia teolog i dziennikarz

Zobacz inne artykuły tego autora >
bp Marek Solarczyk
bp Marek
Solarczyk
zobacz artykuly tego autora >
Anna Druś
Anna
Druś
zobacz artykuly tego autora >
ROZMOWY

“Rób co chcesz, ale nie proś mnie o pieniądze”

– Czas i pieniądze zainwestowane w młodych nigdy nie są stracone – mówi ks. Andrzej Tuszyński, prezes radomskiego Centrum Stowarzyszenia Młodzieży “Arka”.

ks. Andrzej Tuszyński
ks. Andrzej
Tuszyński
zobacz artykuly tego autora >
Otylia Sałek
Otylia
Sałek
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Stowarzyszenie Centrum Młodzieży “Arka” działa w Radomiu od 16 lat. 1300 wolontariuszy rozwija w niej swoje pasje i talenty. Dzięki zaangażowaniu prezesa, ks. Andrzeja Tuszyńskiego “Arka” jest liderem w zakresie pozyskiwania funduszy na działalność dobroczynną w regionie radomskim. Uczy młodych ludzi zaangażowanych w inicjatywy kościelne odpowiedzialności za swoje decyzje, także finansowe.

 

Skąd czerpiecie pomysły na działanie Arki? To raczej inicjatywa młodych czy wychodzenie naprzeciw ich potrzebom?

W zasadzie jedno i drugie. W Arce kierujemy się zasadą „nic dla młodzieży bez młodzieży”. Jeśli chodzi o zarząd i stowarzyszenie to dużo ludzi podpowiada nam różne rozwiązania i pomysły. My żyjemy w świecie, wśród ludzi, widzimy, co im jest potrzebne. Planujemy teraz reaktywację kawiarni w jednym z dawnych punktów Arki. I to jest projekt z inicjatywy młodzieży. Młodzi ludzie powiedzieli wprost, że chcą miejsca, w którym mogliby się bezpiecznie i kulturalnie bawić, bez alkoholu i narkotyków. Na podstawie ich wypowiedzi można wnioskować, że mają jakieś przykre doświadczenia z tego typu miejscami rozrywki. Tę kawiarnię będą prowadzić młodzi dla młodych, dla tych, którzy żyją wartościami. Będzie miejsce na spotkanie, koncerty, wystąpienia.

Mamy 1300 wolontariuszy. Arka będzie istnieć dopóki będzie ich słuchać, od początku była dedykowana ludziom młodym. Dla mnie najsmutniejsze jest gdy przychodzę do Arki i jest pusto, nikogo nie ma. Od razu zastanawiam się, czemu, co poszło nie tak. Odróżnia nas od innych instytucji to, że to nie jest miejsce pracy ale miejsce pasji. To miejsce dla młodych, przestrzeń, w której można rozwijać swoje talenty. 

 

A poza rozwojem można powiedzieć, że także ocala tych młodych ludzi.

Dokładnie tak. 20 lat temu, kiedy zaczynaliśmy pracę centrum, usłyszeliśmy czytania o biblijnej Arce. Mogę z pewnością powiedzieć, że przez ten czas kilka osób Arka uratowała – czy to od więzienia, czy uzależnienia. Jestem przekonany, że dla tych paru osób było warto takie centrum wolontariatu utworzyć. 

 

Takie przedsięwzięcie jak Arka wymaga chyba sporych nakładów finansowych. Jak sobie z tym radzicie?

Bardzo ważni są w tym względzie darczyńcy i bardzo ważny jest też 1%, ale teraz naszym priorytetem jest takie funkcjonowanie Arki, byśmy byli w stanie sami sfinansować nasze projekty. Organizujemy szkolenia i warsztaty, ale staramy się sami na nie zapracować. Obecnie prowadzimy Międzynarodowe Centrum Wolontariatu, w którym poza bazą noclegową jest miejsce na organizację spotkań w wynajętych salach, z możliwością zapewnienia wyżywienia. Oczywiście pojawia się tu młodzież z wolontariatów międzynarodowych, ale z tego miejsca mogą korzystać praktycznie wszyscy, czy indywidualnie, czy grupowo. Przygotowujemy się teraz do organizacji różnego rodzaju uroczystości rodzinnych – komunii, chrztów, przyjęć. 

 

Jak reagują dobroczyńcy Arki na propozycję pomocy?

Mamy spore grono zaufanych osób, które stale nas wspierają, to relacje wypracowane przez lata współpracy. Często jest to wsparcie nie tylko finansowe, ale także konkretna pomoc materialna czy prawnicza, księgowa. Jak reagują? Dzisiaj w biznesie bardzo ważny jest aspekt społeczny, darczyńcy chętniej wspierają zaufane organizacje, chcą wspomagać to, co rzeczywiście jest wartościowe. Nasza działalność jest bardzo konkretna i przedsiębiorcom pokazuję konkretne jej owoce – jeśli dziś nie zaopiekujemy się młodymi, to jutro będziesz miał porysowany samochód albo po prostu nie będziesz się czuł bezpiecznie. 

 

 

A czy jako instytucja działająca przy Kościele nie spotykacie się z negatywnymi głosami na temat obrotu finansami?

Pojawiają się nieprzychylne reakcje, ale to naprawdę rzadkość. Niestety najwięcej ze strony księży, którzy mnie pytali, czy to na pewno ma sens, po co się tak męczyć dla młodzieży. Ja uważam, że inwestycja w młodych to inwestycja w przyszłość. To nie są nigdy stracone pieniądze. W Stowarzyszeniu pieniądze są sprawą bardzo transparentną, mamy raporty, kontrole, działamy przejrzyście. Nie pozwoliłbym na to, aby pieniądze były pozyskane nieuczciwie albo nierozważnie wydanie. 

 

Temat biznesu i zarządzania pieniędzmi w Kościele to chyba wciąż temat trudny. Jak temu zaradzić?

Pieniądze nie są czymś złym, jeśli się je dobrze wykorzystuje. My w Kościele mamy jakiś lęk, blokadę przed rozmawianiem o pieniądzach. Może przydałoby się więcej rad parafialnych, które pomagałyby w dobrym, mądrym zarządzaniu pieniędzmi. Ludzie są przekonani, że Kościół ma potężne zasoby pieniężne, ale tak naprawdę Kościół jest biedny. Oprócz budynków i ziem, Kościół nie prowadzi bardzo szeroko działalności zawodowej. Dziś nie ma wielu katolickich placówek medycznych czy edukacyjnych. Za parę lat ludzie będą się bogacić a Kościół będzie ubożał. Widzimy to na przykładzie Europy zachodniej. Proces laicyzacji postępuje, a kraje są świetnie rozwinięte. My myślimy, że to nas nie spotka, że Polska jest krajem katolickim i głęboko wierzącym, a tak naprawdę może i do nas taka mentalność przyjść. 

 

Można powiedzieć, że Arka uczy przedsiębiorczego podejścia do inwestowania w to, co dobre. Ludzie wierzący powinni się takiej uczyć takiej postawy.

Dla mnie największą mobilizacją było spotkanie z biskupem [bp Jan Chrapek, w latach 1999-2001 ordynariusz diecezji radomskiej – przyp. red.]. Poszedłem od niego z prośbą o wsparcie finansowe. Byliśmy w trudnej sytuacji, nie mieliśmy na prąd, gaz. Przede mną wszedł zakonnik z tą samą sprawą – on prowadził kuchnię dla ubogich. Usłyszałem przez drzwi, jak biskup mówi do niego, że św. Franciszek to by się wstydził przyjść do biskupa z prośbą o pieniądze, tylko by sobie sam poradził. Zanim wszedłem, wiedziałem, że nic z tego nie będzie. Kiedy przyszła moja kolej, jedyne, co przyszło mi do głowy, by powiedzieć to „jak się ksiądz biskup czuje?” na co ten odpowiedział „o, przynajmniej jeden, który nie przyszedł po pieniądze”. Przy innym spotkaniu powiedział mi „rób co chcesz, ale nie proś mnie o pieniądze”. Od tamtej pory wiedziałem, że będziemy musieli z młodzieżą zapracować na pomoc, trochę się natrudzić, że to nie może być takie proste. Dzięki temu w Arce bardzo szanujemy pieniądze – bo one nie przychodzą nam łatwo, każdą złotówkę do wydania trzeba przemyśleć. To też uczy nas odpowiedzialności. 

 

I to uczy także odpowiedzialności młodych.

Tak, a nawet mamy kilku wolontariuszy, którzy w poprzednich latach korzystali z pomocy Arki a dziś sami jej pomagają. To w wielu przypadkach ludzie, którzy założyli własne firmy, prowadzą działalność i są chętni do wspierania. 

 

Gdzie znajduje ksiądz siłę na te wszystkie inicjatywy?

Ja mówię w ten sposób – jeśli coś jest dziełem Pana Boga, to się ostanie. Jeśli nie, to znaczy że nie było to potrzebne i trzeba iść dalej. Siła zawsze przychodzi z góry. Ja jestem szczęśliwym człowiekiem, bo lubię to, co robię i lubię tych, z którymi pracuję. Mam wokół siebie ludzi z pasją i to przynosi owoce. Z 25 lat kapłaństwa 20 lat poświęciłem pracy młodzieży. Jeśli to już działa 20 lat, to znaczy że jest to potrzebne.  

 

ks. Andrzej Tuszyński

ks. Andrzej Tuszyński

Prezes Stowarzyszenia Centrum Młodzieży „Arka” w Radomiu. Od wielu lat w działania społeczne angażuje młodzież, studentów i osoby starsze. Swoją pasją zaraża społeczność lokalną.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Otylia Sałek

Otylia Sałek

Z wykształcenia psycholog, z zamiłowania śpiewaczka, z Bożego (jak ufa) zamierzenia redaktor portalu Stacja7.pl. Wielbicielka muzyki liturgicznej, kawy i "Przyjaciół" oraz żywy dowód na to, że da się lubić Warszawę i Kraków jednocześnie.

Zobacz inne artykuły tego autora >
ks. Andrzej Tuszyński
ks. Andrzej
Tuszyński
zobacz artykuly tego autora >
Otylia Sałek
Otylia
Sałek
zobacz artykuly tego autora >