Zagrożone życie polskich misjonarzy

"Właśnie otrzymaliśmy alarm, że Seleka jedzie w naszą stronę, a więc ewakuacja..." - ten urwany post z dalekiej Republiki Środkowoafrykańskiej zmroził nam krew w żyłach.

Patrycja Michońska-Dynek
Patrycja
Michońska-Dynek
zobacz artykuly tego autora >
Sławomir
Dynek
zobacz artykuly tego autora >

Urwane zdanie o ewakuacji napisał polski misjonarz, kapucyn, o. Benedykt Pączka. A Seleka to rebelianci – bandyci, którzy topią we krwi Republikę Środkowoafrykańską, grabią i mordują. Czekamy niecierpliwie, na kolejny wpis o. Benedykta. Odezwie się ponownie, czy już nie…

Kobieta z przestrzelonym brzuchem leżała na ziemi. Ostatkiem sił trzymała się życia. Krew była wszędzie. O. Robert Wnuk pochylał się nad ranną Murzynką. Dał jej rozgrzeszenie, zdążył dosłownie w ostatniej chwili. Dwie sekundy później kobieta nie żyła. Zabili ją selekowcy. To był pierwszy atak na misję kapucyńską, w Bocaranga. 21 stycznia 2014 roku zginęło tam 8 osób. Tego samego dnia Seleka uderzyła w drugą misję, w Ngaoundaye, gdzie jest o. Benedykt.

Zagrożone życie polskich misjonarzy

“Zadzwońcie” –  krótki wpis od ojca Benedykta daje nadzieję, że wszystko jest w porządku. W słuchawce słyszymy młody głos misjonarza. Rozmowa trwa kilka minut, szybka wymiana zdań. Nasi misjonarze mają spakowane małe plecaczki z najpotrzebniejszym dobytkiem. W każdej chwili są gotowi do ucieczki. I tak teraz wygląda ich życie na misji. Gdy zbliżają się uzbrojeni rebelianci, siostry zakonne i zakonnicy razem z miejscową ludnością po prostu uciekają. “Nie mamy tu ochrony” – mówi nam o. Benedykt.

Potem uparcie wracają do kościoła, do swoich domów. I żyją tak w ciągłym zagrożeniu.

Republika Środkowej Afryki rozpadła się. Trawiona wojnami i konfliktami przestała istnieć – przynajmniej ONZ uznało ją za państwo upadłe. Ale w tym tyglu nienawiści zostali zwykli ludzie. Biedni i bezbronni. Wystawieni na żer uzbrojonych band, bezkarnie grasujących po całym terytorium. I w środku tego zamętu, w Bocaranga i Ngaoundaye przy granicy z Czadem i Kamerunem, są Polacy, misjonarki i misjonarze, razem ze swoimi podopiecznymi, a katolickie misje stały się dla biednej, miejscowej ludności (chrześcijańskiej i muzułmańskiej) ostatnim schronieniem. Dla nich są życiem. Dla Seleka – celem. “Misje zawsze są pierwszym celem. Mamy samochody. Ludzie u nas znajdują pracę – więc wiadomo, że tu są pieniądze. Misje to pierwszy front rebelii” – mówi o. Benedykt.

Ngaoundaye to niewielka, biedna miejscowość. Mieszka tu około 10 tysięcy ludzi. A siostry i bracia stworzyli tubylcom właściwie centrum życia.

Zagrożone życie polskich misjonarzy

– “Mamy pod opieką 100 niewidomych. Ślepotę u ludzi wywołuje pewien gatunek much. Opiekujemy się epileptykami. Dokarmiamy ponad 120 niedożywionych sierot. Pracujemy w szkole – uczymy 800 dzieci. To jedyna działająca tu szkoła w czasie tej rebelii. Otworzyłem szkółkę sportową. Gramy z dzieciakami w piłkę. Chcemy założyć szkółkę muzyczną. Mamy bibliotekę. Raz w tygodniu wyświetlamy filmy” – wylicza o. Benedykt. I to wszystko może zniszczyć wojna domowa.

Rebelianci z Seleki najpierw napadli Bocaranga – zostawili za sobą 8 zabitych. Potem pojawili się w  Ngaoundaye. Przyjechali motocyklami. Uzbrojeni w kałasznikowy i granatnik. Znali teren. Wiedzieli, że w misji są dwie siostry i jedna świecka misjonarka – Polki, i czterech zakonników, Polak, Włoch i dwóch Środkowoafrykańczyków. Najpierw wpadli do sióstr ze Zgromadzenia Służebnic Matki Dobrego Pasterza. Kapucyni ruszyli z pomocą. Ich domy dzieli zaledwie 600 metrów. Ale co mogą zrobić uzbrojeni tylko w habity zakonnicy wobec bandytów z kałasznikowami? A co mogą zrobić zakonnice? Selekowcy ograbili siedzibę sióstr. Z każdą chodzili do pokoju na przeszukanie, zabierali pieniądze, telefony, wszystko co przedstawiało dla nich jakąkolwiek wartość. Jeden z bandytów zaciągnął do pokoju świecką misjonarkę Ewelinę Krasnowską. “Pociągnął mnie za bluzkę, liczył na coś jeszcze…” – opowiada Ewelina. Tu wszyscy znają realia, wiedzą jak postępują selekowcy. Zabójstwa, gwałty, rabunek – to ich domena. Niedawno porwali dwie 14-latki, żeby gwałcić je w swojej bazie…  Misjonarka zdołała opuścić pokój i wyjść na podwórze. Selekowiec ruszył za nią i przeładował broń. Ewelina się bała. Ale jeszcze bardziej bała się zostać sama z bandytą w pokoju.

Po chwili wszyscy ruszyli do domu Kapucynów. Bandyci wiedzieli, co i gdzie można znaleźć. “Jeden z nich wcześniej tu przychodził. Częstowaliśmy go kawą i colą. Rozmawiał z nami o pokoju!’ – wspomina br. Benedykt.

Zagrożone życie polskich misjonarzy

Na szczęście skończyło się na rabunku. Telefony, ubrania, pieniądze, samochody, motocykle – rzeczy należące do misjonarzy i miejscowej ludności trafiły w ręce selekowców. Na razie im wystarczyło. Na szczęście co nieco przegapili. O. Benedykt włączył jakiś komputer z internetem. Zawiadamia świat, prosi o pomoc i modlitwę…

Ostatni atak był w środę, 22 stycznia. Misjonarze mieli minutę na ucieczkę. Bandyci strzelali w ich stronę. I tym razem się udało przeżyć.

“Nasze życie jest zagrożone. Dwa razy nas prowadzili i ładowali kałasznikowy. Jeżeli przyjadą i będą chcieli nas zabić – to nas zabiją” – mówi z prostotą o. Benedykt Pączka. Jednak dobry humor i nadzieja go nie opuszczają. – “W związku z moim nazwiskiem, na tłusty czwartek przygotowujemy specjalną akcję. Będzie o niej głośno” – zapewnia nas i śmiejąc się kończymy rozmowę. – “Jesteśmy w kontakcie” – rzuca jeszcze na pożegnanie. 

Jeśli chcesz pomóc Kapucynom zajrzyj na www.misje.kapucyni.pl


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas
Patrycja Michońska-Dynek

Patrycja Michońska-Dynek

Zobacz inne artykuły tego autora >

Sławomir Dynek

Zobacz inne artykuły tego autora >
Patrycja Michońska-Dynek
Patrycja
Michońska-Dynek
zobacz artykuly tego autora >
Sławomir
Dynek
zobacz artykuly tego autora >

O śpiewie w kościele słów kilka

Pod koniec października Komisja Episkopatu Polski wydała nową instrukcję o muzyce kościelnej. Nie milknie echo wskazań, które zawarli w niej biskupi. Co tak naprawdę zmieniła instrukcja i co istotnego w sobie zawiera?

Łukasz
Celuch
zobacz artykuly tego autora >

Na początku powiedzmy sobie jasno, że instrukcje umieszczone w tym dokumencie nie są niczym rewolucyjnym, w ogromnej części powtarza on bowiem informacje z Instrukcji opublikowanej przez KEP w 1979 roku. Podobnie jak wtedy, także i dziś pojawiły się w Kościele trendy muzyczne, które wskazały na potrzebę przypomnienia i odświeżenia przepisów dotyczących muzyki.

Przyjrzyjmy się kilku najważniejszym tematom poruszonych w instrukcji.

Rodzaje muzyki

Na początek warto rozróżnić 4 rodzaje muzyki.

  • Muzyka religijna – tematyką i inspiracjami dotyczy ogólnie Pana Boga, Jego objawienia, wspólnoty wierzących (mowa tu także o muzyce świeckiej)
  • Muzyka kościelna – pochodzi z chrześcijańskiego kręgu kulturowego i jest związana z życiem wspólnot wyznaniowych (np. gospel).
  • Muzyka sakralna – to kompozycje przeznaczone do użytku kościelnego (piosenki i pieśni katolickie).
  • Muzyka liturgiczna – to kompozycje stworzone zgodnie z przepisami, które współtworzą święte obrzędy; wokalne, instrumentalne i wokalno-instrumentalne

Jak łatwo zauważyć – podczas Mszy Świętej powinno się wykonywać jedynie muzykę liturgiczną Liturgia domaga się muzyki, która nie jest jej “oprawą”, ale bardzo ważnym elementem. Nie tylko przygotowuje miejsce dla świętych obrzędów, ale jest ich integralną częścią. Celem muzyki liturgicznej jest chwała Boża i uświęcenie wiernych oraz budowanie wspólnoty wierzących, choć oczywiście udział w Liturgii nie ogranicza się tylko do wspólnego śpiewania, bo formą uczestnictwa w niej jest również słuchanie jak i zachowanie “świętego milczenia”.

Śpiew liturgiczny zawiera w sobie prawdy objawione w postaci tekstu. Od czasów apostolskich był traktowany jako dar Ducha. Nadaje godności czynnościom liturgicznym. Ma pierwszeństwo nad akompaniamentem, który ma jedynie pomagać w jego podtrzymaniu – gra instrumentalna ma za zadanie służyć śpiewowi. Najważniejszym śpiewem Kościoła jest w dalszym ciągu chorał gregoriański, który jest własnym śpiewem liturgii rzymskiej.

 

Co zatem można śpiewać na Mszy?

Podczas Mszy Świętej wykonuje się jedynie muzykę liturgiczną – składa się na nią tekst i melodia. Teksty czerpane być powinny przede wszystkim z Pisma Świętego i źródeł liturgicznych (np. z antyfon). Razem z muzyką towarzyszą tajemnicy Mszy Świętej, pomagają lepiej zrozumieć poszczególne jej części oraz okres liturgiczny.

Kościół jest otwarty na różne rodzaje sztuki, muszą jednak one spełniać kilka wymogów. Po ich spełnieniu odpowiedni organ dopuszcza je do służby Bożej. Po pierwsze muzyka liturgiczna ma być zawsze nakierowana na świętość kultu. Po drugie powinna odpowiadać świętości miejsca, godności obrzędów liturgicznych i pobożności wiernych. Muzyka liturgiczna nie może być muzyką świecką.

Pieśni liturgiczne można znaleźć w zatwierdzonych przez władze kościelne śpiewnikach, np. „Śpiewnik kościelny” ks. Jana Siedleckiego (wydanie XLI), który został przyjęty jako ogólnopolski śpiewnik liturgiczny. Śpiewnikiem liturgicznym jest również „Exsultate Deo” – znajdują się w nim jednak również piosenki oznaczone jako „Na zakończenie/po liturgii”.

 

Instrumenty

Zaczynając od podstaw:najważniejszym instrumentem w Kościele łacińskim od wieków są organy piszczałkowe. Nie mogą być one zastępowane keyboardami bądź innymi „klawiszami” – ich zastosowanie może mieć jedynie charakter tymczasowy, zanim w kościele pojawią się właściwe organy.

Podczas Mszy Świętej można stosować jednak również inne instrumenty, ale należy wziąć pod uwagę, że nie każdy instrument jest godny tego przeznaczenia. Kilka instrumentów KEP podaje wprost jako nieodpowiednie dla muzyki liturgicznej: „Nie wolno używać w liturgii instrumentów przeznaczonych do wykonywania muzyki świeckiej (np. gitara elektryczna, perkusja, fortepian, syntezator).” W tym miejscu instrukcja zwraca również uwagę na częstą pokusę ulegania trendom niewłaściwym miejscom świętym, które często tłumaczy się tzw. “racjami duszpasterskimi”.

Co ważne, a o czym często się zapomina – muzyka wykonywana podczas liturgii może być wykonywana jedynie „na żywo”, niedopuszczalne jest jej odtwarzanie, stosowanie „elektronicznych organistów” itd. Poza celebracją może być stosowana z umiarem, aby nie „zagłuszyć” sacrum.

 

Dzieci na I Komunii nie będą śpiewać nudnych pieśni liturgicznych

Biskupi poruszyli w Instrukcji także temat śpiewów na Mszy z Pierwszą Komunią Świętaą. Podczas niej powinno się uwzględniać umiejętności dzieci, które są na uroczystości, ale nie może to usprawiedliwiać wprowadzania do liturgii piosenek religijnych.

 

Ale na ślubie powinny być piosenki o miłości

Podczas celebracji liturgii sakramentu małżeństwa nie można wprowadzać czegoś niezgodnego z kultem pod płaszczem podnoszenia okazałości wydarzenia. Wierni nie mogą być wyłączeni z czynnego uczestnictwa w śpiewie, a dobór repertuaru musi odpowiadać charakterowi świętych czynności. Dziś nietrudno znaleźć zespół oferujący “oprawę muzyczną ślubów”. Przypomnijmy więc za biskupami: śpiew w Liturgii to jego integralna część, nie “oprawa”.

 

Koncerty w kościele

Kościół od chwili jego konsekracji lub poświęcenia jest miejscem świętym – także wówczas, gdy nie odbywają się w nim obrzędy liturgiczne. Koncerty, które odbywają się w kościołach nie mogą służyć jedynie rozrywce. Przy organizacji takich koncertów trzeba więc zwrócić uwagę na poprawność teologiczną śpiewów i na to, aby nie promować muzyki świeckiej – nie jest to odpowiednie ku temu miejsce.

Podczas koncertu artyści nie mogą występować w prezbiterium, a Najświętszy Sakrament powinien być umieszczony w odrębnej kaplicy bądź stosownym miejscu. Komentarze towarzyszące koncertowi nie mogą być wykonywane z ambony.

Warto przy takich okazjach przypominać piosenki i pieśni, które w ciągu lat utraciły miejsce w liturgii, a niosą ze sobą wartość artystyczna i duszpasterską.

Decyzję o tym, czy w danym kościele może odbyć się planowany koncert podejmuje biskup diecezjalny, nie dotyczy to jednak koncertów wykonywanych przez chóry, schole parafialne i organistów.

Nie wolno jednak zapominać o celu muzyki religijnej, która ma kierować serca słuchaczy do Boga. W czasie koncertów to nie muzycy i wykonawcy mają być najważniejsi.

 

Łukasz Celuch

Zobacz inne artykuły tego autora >
Łukasz
Celuch
zobacz artykuly tego autora >

Nie tylko Cecylia czyli muzyczni patroni, o których nie wiedziałeś!

Bezdyskusyjnie najpopularniejszą patronką muzyków kościelnych jest św. Cecylia. Śpiewający mogą jednak korzystać z orędownictwa kilku innych świętych. Poznajcie ich!

Otylia Brendel
Otylia
Brendel
zobacz artykuly tego autora >

św. German z Paryża – patron muzyków i… więźniów, urodził się w 496 r. koło Autun we Francji. Po studiach podjął życie pustelnika. Po święceniach kapłańskich na życzenie biskupa przeprowadził reformę tamtejszego klasztoru św. Symforiana. Jako biskup Paryża  podjął działalność charytatywną i reformatorską. Założył opactwo Świętego Krzyża i św. Wincentego z Saragossy. Zmarł 28 maja 576 r. w Paryżu. Pochowano go w ufundowanym przez niego opactwie, które zostało nazwane Saint-Germain-des-Prés. Taką nazwę przyjęła też dzielnica Paryża, która z czasem wyrosła wokół klasztoru. Wspominamy go 28 maja.

 

św. Grzegorz I – syn świętych rodziców, św. Gordiana i św. Sylwii, urodził się w 540 r. w Rzymie w rodzinie patrycjuszy. Piastował różne urzędy cywilne, został nawet namiestnikiem Rzymu, ale porzucił to stanowisko by wstąpić do zakonu benedyktynów. Zamienił nawet swój własny dom na klasztor dla kilkunastu braci. Wkrótce założył jeszcze kilka opactw. Po śmierci papieża bardzo szybko wybrano Grzegorza na stolicę apostolską. Choć wymawiał się od tego powołania, został wielkim papieżem. To dzięki niemu mamy w Kościele msze gregoriańskie, jemu także przypisuje się powstanie chorału gregoriańskiego – choć w pełni ukształtował się on dopiero w VIII w., to właśnie papież Grzegorz uporządkował i usystematyzował śpiewy w Kościele. Wspominamy go 3 września, jest patronem m.in. uczniów, studentów, nauczycieli, chórów szkolnych, piosenkarzy i muzyków.

 

św. Leon I Wielki – urodził się około 400 r. w Toskanii. Już jako zwykły akolita wysyłany był przez papieża do ważnych misji. Jego pontyfikat przypadł na czasy licznych sporów teologicznych i zamieszania pośród hierarchii kościelnej. Jako pierwszy papież zyskał przydomek “Wielki”. Papież Leon wprowadził zasadę liturgicznej, kanonicznej i pastoralnej jedności Kościoła. Za jego czasów powstały pierwsze redakcje zbiorów oficjalnych modlitw liturgicznych w języku łacińskim. Wspominamy go 10 listopada, jest patronem muzyków i śpiewaków.

 

św. Odo z Cluny – urodził się ok. roku 878 w Akwitanii (Francja) i wychowywał się na dworze książęcym. Każdą służbę – i świecką i duchowną – Odo pojmował jako powołanie Boże, podczas gdy powszechnie traktowano je jako okazję do zdobywania godności, urzędów i dochodów z nimi związanych. Dlatego Odo wstąpił do benedyktynów w Baume. Miał wówczas 30 lat. Wybrał sobie to opactwo celowo, gdyż kwitła w nim karność i obserwancja zakonna. Udało mu się przeprowadzić kilka reform w zgromadzeniu. Odo zostawił po sobie sporą spuściznę literacką oraz kilka hymnów i antyfon. Jest patronem muzyków, wspominamy go

 

św. Leon IX – to organistów i muzyków kościelnych. Wspominamy go 19 kwietnia. Urodził się 21 czerwca 1002 w Egisheim w Alzacji. Jako papież często przebywał poza Watykanem. Uważał bowiem, że papież powinien głosić światu Dobrą Nowinę osobiście, dlatego też bardzo często brał udział w uroczystościach wyświęcania nowych kościołów, a także od czasu do czasu, kierowany nostalgią, udawał się z powrotem w swoje rodzinne, niemieckie strony.

 

św. Pius X – to papież, którego wszyscy muzycy kościelni powinni znać bardzo dobrze. Giuseppe (Józef) Sarto urodził się 2 czerwca 1835 r. w Riese koło Wenecji. Jako papież wprowadził ważne zmiany, m.in. dopuścił dzieci do przyjmowania komunii, zreformował modlitwę brewiarzową. Za pomocą zaś listu motu proprio z 1903 r. Pius X wprowadził reformę muzyki kościelnej. W historii kościelnego prawodawstwa muzycznego jest to dokument bardzo znaczący i śmiało można go nazwać Wielką Kartą Muzyki Kościelnej. Warto też zauważyć, że był to pierwszy dokument, jaki wydał Pius X w czasie swojego pontyfikatu. Wspominamy go 21 sierpnia.

 

św. Cecylia – o tej świętej słyszeli chyba wszyscy wierni. Mimo iż nie ma historycznych dowodów jakoby Cecylia grała na organach, wysoce prawdopodobne jest, że grała na jakimś instrumencie. Zasadniczym dokumentem, którym dysponujemy, jest pochodzący z V w. opis jej męczeńskiej śmierci. Według niego Cecylia była dobrze urodzoną Rzymianką. Przyszła na świat na początku III w. Była ponoć olśniewająco piękna. Według starej tradycji z miłości do Chrystusa złożyła ślub czystości, chociaż rodzice obiecali już jej rękę również dobrze urodzonemu poganinowi Walerianowi. Cecylii udało się go nawrócić i Walerian przyjął chrzest. W czasie prześladowań Waleriana skazano na śmierć, żołnierze zaś błagali Cecylię, by mając wzgląd na swoją młodość wyrzekła się wiary. Jedno z podań mówi, że odpowiedziała im “Nie lękajcie się spełnić nakazu, bowiem moją młodość doczesną zamienicie na wieczną młodość u mego oblubieńca, Chrystusa”. Wspominamy ją 22 listopada.

 

Co ciekawe wśród patronów muzyków i pieśniarzy wymienia się również… Jana Chrzciciela. Ze względu na jego popularność wiele osób obierało go sobie za patrona. Ojego wstawiennictwo mogą prosić niego kowale i misjonarze, tkacze, krawcy, kuśnierze, garbarze, farbiarze, siodlarze, właściciele winnic, oberżyści, bednarze, kominiarze, stolarze, architekci, murarze, kamieniarze, właściciele kin, pasterze, rolnicy, tancerze, abstynenci; jest też opiekunem winnic, zwierząt domowych, owiec i baranów. Jan Chrzciciel wzywany jest w przypadku padaczki, bólu głowy, chrypy, zawrotów głowy, chorób dzieci, w trwodze, w przypadku gradobicia.

 

Otylia Brendel

Otylia Brendel

Z wykształcenia psycholog, z zamiłowania śpiewaczka, z Bożego (jak ufa) zamierzenia redaktor portalu Stacja7.pl. Wielbicielka muzyki liturgicznej, kawy i "Przyjaciół" oraz żywy dowód na to, że da się lubić Warszawę i Kraków jednocześnie.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Otylia Brendel
Otylia
Brendel
zobacz artykuly tego autora >

Nagroda Prezydenta RP dla muzyków chrześcijańskich

Nagroda Prezydenta RP już po raz drugi trafi do artystów współtworzących chrześcijańską scenę muzyczną. Jej wręczenie odbędzie się podczas 7. Festiwalu Chrześcijańskie Granie, który odbędzie się 26 listopada w warszawskiej Arenie Ursynów.

– Nagroda od Pana Prezydenta RP będzie wręczona po raz drugi. Po raz pierwszy otrzymał ją zespół New Day za utwór „Pod Prąd”, który zwyciężył w konkursie Premiery Roku 2015. Jest to dla nas ogromna radość i nobilitacja. Wierzymy, że nagroda specjalna podniesie nie tylko rangę festiwalu, ale pokaże wartość pracy muzyków związanych ze sceną muzyki chrześcijańskiej. – zapowiadają organizatorzy.

Festiwal Chrześcijańskie Granie to impreza promująca młodą scenę muzyki chrześcijańskiej. Siedem zespołów zaprezentuje swoje najlepsze brzmienia. Kolejny raz rozdane zostaną też nagrody muzyczne – Złote Krążki. W tym roku swoją nagrodę przyzna Prezydent RP Andrzej Duda. W trakcie wydarzenia planowane są atrakcje towarzyszące, m.in. strefa dla dzieci, dla singli i rodzinno-powołaniowa. 7. edycja festiwalu odbędzie się 26 listopada 2017 w Arenie Ursynów.

W tegorocznej edycji festiwalu wezmą udział zespoły: Pray&Play, StronaB, Arkadio, Muode Koty, BeU, Tomasz Jasiński Music i Gospel Rain. Galę poprowadzi dziennikarz Łukasz Sośniak SJ. Mszy św. podczas festiwalu będzie przewodniczył bp Rafał Markowski.

W ramach Festiwalu Chrześcijańskie Granie od 2012 r. przyznawane są nagrody muzyczne – złote krążki. Wśród nagrodzonych znaleźli się: Strona B (Debiut 2012), Love Story (największa sprzedaż w sklepie Chrześcijańskie Granie), Arkadio (plebiscyt płyta roku 2012), Mate.O (nagroda GOSPELBOX), New Day (Premiera 2015), Gospel Rain (Premiera 2016).


abd / chrzescijanskiegranie.pl / Warszawa (KAI)

 

Z KRAJU

Wolontariuszki z Polski pojadą na misję do Boliwii

- Tam ludzie myślą o przeżyciu dnia dzisiejszego. Nie myślą o przyszłością, nie troszczą się o jutro. Każdego dnia matki próbują zarobić na bieżące potrzeby wielodzietnej rodziny, przede wszystkim by ją wyżywić - powiedziała KAI Agata Kamińska, wolontariuszka. W połowie grudnia diecezja bielsko-żywiecka posyła trzy wolontariuszki do San Ramon w Boliwii

 Wolontariuszki zajmą się świetlicą przy parafii prowadzonej przez polskiego księdza z diecezji tarnowskiej, Kazimierza Stempniowskiego. “Jadą też z misją ewangelizacyjną. Na miejscu pomogą m.in. osobom chorym zorganizować święta” – zaznaczył ks. Jerzy Limanówka, szef Pallotyńskiej Fundacji Misyjnej Salvatti.pl, która wspiera wyjazd wolontariuszek.

 

Ks. Limanówka zaznaczył, że wszystkie trzy wyjeżdżające wolontariuszki były już wcześniej na misjach i zdobyły tam doświadczenie. – Mamy pewność co do tego, że poradzą sobie z językiem czy adaptacją w tym miejscu – dodał.

– W tym miejscu bardzo potrzeba jest Ewangelia, potrzebne są katechezy. Jedziemy tam by nieść Pana Boga, szczególnie dzieciom i młodzieży – powiedziała Agata Kamińska, która do San Ramon wybiera się już po raz drugi. Jak dodaje, w tym miejscu trudno jest nawet o kupno Pisma Świętego, a dostępne egzemplarze są bardzo drogie.

Wolontariuszka podkreśla, że boliwijskim miasteczku panują bardzo trudne warunki. – Tam ludzie myślą o przeżyciu dnia dzisiejszego. Nie myślą o przyszłości, nie troszczą się o jutro. Każdego dnia matki próbują zarobić na bieżące potrzeby wielodzietnej rodziny, przede wszystkim by ją wyżywić – powiedziała Kamińska.

– Jedziemy tam w okresie letnich wakacji dzieci. Chcemy im zagospodarować ten czas. Sytuacje rodzinne tam są trudne. Jest dużo uzależnień, przede wszystkim od alkoholu. Rodziny są też często rozbite, dzieci pochodzą z różnych związków, które żyją w domach obok siebie. Dzieci nie są wychowywane w zdrowych relacjach – zaznaczyła wolontariuszka.

Kamińska dodała, że wyjazd w połowie grudnia nie jest przypadkowy. – To prośba ks. Stempniowskiego. Chciał żebyśmy przyjechały przed świętami i pomogły tam w przygotowaniach do Bożego Narodzenia. Będzie tydzień intensywnej katechezy, teatrzyki, malowanki, piosenki, wycinanki. Wszystko, żeby przybliżyć treści związane z narodzeniem Chrystusa – zapowiada wolontariuszka.

 

Wyjazd wolontariuszek do Boliwii można wesprzeć poprzez wpłaty na konto Pallotyńskiej Fundacji Misyjnej Salvatti.pl:

Pallotyńska Fundacja Misyjna Salvatti.pl
ul. Wilcza 8, 05-091 Ząbki
Bank Pekao SA 44 1240 1095 1111 0010 3468 8020
Tytuł wpłaty: BOLIWIA

***
Pallotyńska Fundacja Misyjna Salvatti.pl obejmuje swoim zasięgiem coraz więcej regionów świata, nękanych przez ubóstwo, wojny i klęski żywiołowe. Zdobywa fundusze na funkcjonowanie domu dla dzieci ulicy w Kolumbii “Casa Hogar”. Prowadzi akcje fundraisingowe, z których fundusze przeznacza na dożywianie dzieci w Rwandzie, Demokratycznej Republice Konga i Kamerunie.

Dzięki relacjom z misjonarzami oraz światem dyplomatycznym i biznesowym Fundacja pomaga w organizowaniu misji gospodarczych do krajów afrykańskich, przygotowywaniu spotkań B2B oraz w poszukiwaniu lokalnych partnerów dla polskich przedsiębiorców, szczególnie w Rwandzie, D.R. Kongo, Kamerunie i na Wybrzeżu Kości Słoniowej. Otworzyła także sklep charytatywny “AMAKURU” przy al. Solidarności 101 w Warszawie, z którego dochód przeznacza na wspieranie projektów misyjnych.


pgo, salvatti.pl / Warszawa

Katolicka Agencja Informacyjna

Rosja: zebrano milion podpisów za zakazem aborcji

Ponad milion podpisów zebrano w Rosji pod wnioskiem o zakaz aborcji. Petycja obywatelskiej inicjatywy „Za życiem” apeluje ponadto do prezydenta Władimira Putina o większe wsparcie dla kobiet ciężarnych oraz rodzin

Obok zwierzchnika Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego, patriarchy Cyryla I oraz biskupów, apel podpisali także artyści, sportowcy i politycy. Rosja ma jeden z najwyższych wskaźników przeprowadzonych aborcji na świecie. Rząd podkreśla jednak, że liczba zarejestrowanych zabiegów przerywania ciąży znacznie zmalała na przestrzeni ostatnich lat. Aborcja jest w Rosji dozwolona do 12 tygodnia ciąży, a w wyjątkowych przypadkach nawet później.

 

Według statystyk państwowych w ostatnich latach przeprowadzanych jest ok. 850 tys. aborcji rocznie. Na sto urodzeń przypada ok. 50 przypadków zabicia nienarodzonego dziecka. Przeciwnicy aborcji wątpią w rzetelność tych liczb. Uważają, że faktyczna liczba przerwanych ciąż jest co najmniej dwukrotnie wyższa, a to m.in. dlatego, że o dokonanych aborcjach informowały tylko kliniki państwowe.

 

Podpisy pod petycją zbierały od wiosny 2016 grupy osób oraz parafie prawosławne w całym kraju. Tekst petycji został uzgodniony z cerkiewną komisją ds. rodzin, macierzyństwa i ochrony dzieci. Zaprzestania finansowania przez państwo aborcji domaga się także Rada Międzyreligijna, w skład której wchodzą czołowi przedstawiciele Kościoła prawosławnego, islamu, judaizmu i buddyzmu.


ts (KAI) / Moskwa

Katolicka Agencja Informacyjna

Pieniądze za “papieskie” Lamborghini dla chrześcijan w Iraku

Chrześcijanie w Iraku są zachwyceni tym, że papież Franciszek zdecydował się przeznaczyć na pomoc dla nich otrzymane przed kilkoma dnami luksusowe auto Lamborghini. Przebywający z wizytą w katolickim dziele pomocy „Kirche in Not” w Monachium chaldejski patriarcha Louis Raphael Sako powiedział, że wiadomość w mediach społecznościowych rozeszła się błyskawicznie wśród ludności

„Choć z biegiem czasu przywykłem do papieskich niespodzianek, to jednak ten gest Franciszka wyraźnie pokazuje miłość bliźniego przejawiającą się konkretnym czynem” – stwierdził patriarcha Sako.

 

Podczas audiencji generalnej 15 listopada Franciszek otrzymał w darze od producentów specjalnie przygotowane w biało-żółtych barwach Watykanu sportowe auto i oddał go na aukcję w domu aukcyjnym Sotheby’s. Część kwoty uzyskanej ze sprzedaży otrzyma dzieło Pomoc Kościołowi w Potrzebie (PKWP) z przeznaczeniem na odbudowę zniszczonych wsi chrześcijańskich na Równinie Niniwy w Iraku. Ponadto finansowany będzie projekt pomocy kobietom-ofiarom handlu ludźmi i prostytucji, a także lekarze, leczący kobiety i dzieci w Afryce.

 

 

Według najnowszych doniesień w swoje strony rodzinne na Równinie Niniwy powróciło już ponad 24 tys. chrześcijan. Dzięki pomocy papieża będzie można pomóc kolejnym powracającym. Ogólny koszt odbudowy zniszczonych terenów oblicza się na ponad 250 milionów dolarów.


ts (KAI) / Monachium

Katolicka Agencja Informacyjna

Papieska podróż do Birmy i Bangladeszu ważna dla całej Azji

Birma i Bangladesz to jedne z najuboższych państw świata, prawdziwe peryferie Azji. Papieska podróż do tych właśnie krajów ma jednak znaczenie dla całego kontynentu – mówi kard. Luis Antonio Tagle, arcybiskup Manili na Filipinach, a zarazem przewodniczący Caritas Internationalis

„Bardzo się cieszymy, że Ojciec Święty odwiedza takie kraje jak Birma i Bangladesz, gdzie chrześcijanie są mniejszością. W obu tych azjatyckich krajach sytuacja jest bardzo niepewna zarówno pod względem politycznym, jak i humanitarnym. Tym niemniej mamy nadzieję, że choć w obu tych krajach Kościół jest bardzo mały, to jednak obecność Ojca Świętego stanie się mostem, bo tym właśnie jest Ewangelia. Ewangelia jednoczy ludzi w nadziei. Ufam, że tak właśnie się stanie” – powiedział Radiu Watykańskiemu kard. Tagle.

 

Franciszek odwiedzi Birmę w dniach 27-30 listopada, a Bangladesz w dniach 30 listopada – 2 grudnia.


RV / Manila

Katolicka Agencja Informacyjna

Tylko jedna restauracja w Radomiu przyjęła ubogich

Radomska restauracja zaprosiła ubogich na obiad. Inicjatywa nawiązuje do obchodzonego w niedzielę Światowego Dnia Ubogich, który ustanowił papież Franciszek.

Przedsięwzięcie Radia Plus Radom było wzorowane na rzymskim wydarzeniu, gdzie 10 restauracji zaprosiło ubogich na obiad. Rozgłośnia zaproponowała 15 restauracjom z Radomia ugoszczenie ludzi biednych. Odpowiedziała jedna – restauracja “La Melisa” przy ul. Mieszka I.

 

– Dla nas była to sprawa oczywista. Jest to fajny dzień, pierwsze tego typu święto. Trzeba dopomóc. To odpowiedź na papieską inicjatywę, która zrodziła się lokalnie – powiedział Tomasz Barański, przedstawiciel restauracji.

 

Restaurator przestrzega przed stereotypem, że osoba biedna to alkoholik w brudnym ubraniu o nieprzyjemnym zapachu. Zdarza się tak, ale to nie reguła. Dodaje, że w jego restauracji nie ma segregacji ze względu na stan posiadania czy pozycję. Ostatnio gościem był ambasador USA, teraz ugoszczeni zostaną ludzie ubodzy.

 

 

Restauracja przygotowała 26 zaproszeń na danie dnia. Osoby bezdomne lub ubogie, które skorzystają z zaproszeń wskaże Caritas Diecezji Radomskiej. – Z obiadów skorzystają osoby najbardziej potrzebujące, osoby bezdomne, przebywające w pustostanach, czasem na ławce w parkach – mówi Dagmara Kornacka, streetworkerka. – Są to osoby, które na co dzień nie mają kuchni, nie mają gdzie przygotować sobie posiłku i jeśli nie przyjdą do jadłodajni czy nie trafią do takiego miejsca serdeczności, jakim okazała się La Melisa, to nie będą mieli co jeść. Więc ta akcja, choć piękna i szczytna, jest naszym codziennym obowiązkiem, bo przecież mamy zapewniać to, co jest podstawą egzystencji i chcemy ich nakarmić – dodaje dyrektor Caritas Diecezji Radomskiej ks. Robert Kowalski.

 

Zauważył, że taki obiad może być inspiracją do zmiany życia. – Restauracja może być sposobem na zatęsknienie za inną formą życia, bo częściowo ci ludzie są już przyzwyczajeni do takiego życia, które dla nas jest niestandardowe, ale dla osób bezdomnych staje się nawykiem – powiedział ks. Kowalski.


rm / Radom
KAI

Caritas India szuka wolontariuszy z innych religii

Caritas India poszukuje wolontariuszy należących do innych religii. Ta katolicka organizacja charytatywna ma obecnie 20 tys. wolontariuszy-katolików, pomagających mieszkańcom kraju m.in. na polu ochrony zdrowia, edukacji, ochrony środowiska i zwalczania handlu ludźmi.

Niektóre organizacje pozarządowe oferują Caritas krótkoterminową pomoc w sytuacjach kryzysowych – takich jak katastrofy naturalne – np. w postaci żywności. Dyrektor wykonawczy Caritas India ks. Frederick D’Souza podkreśla, że działalność charytatywna zaspokaja chwilowe potrzeby ludzi, a jednocześnie ich od niej uzależnia – potrzebujemy społecznej zmiany, a nie uzależniania ludzi – twierdzi duchowny.

 

Aby do takiej zmiany doprowadzić, Caritas India zainicjowała program poszerzenia swej bazy wolontariuszy o osoby spoza Kościoła, tak by zamiast 20 tys., za pięć lat był ich milion. Wolontariat istnieje we wszystkich religiach, mówi przewodniczący Caritas India bp Lumen Monteiro z diecezji Agartala.

 

fot. Organizacja Open Doors, opendoors.pl

 

W niedawnej konferencji nt. wolontariatu, jaką Caritas zorganizowała w New Delhi, obecni byli hinduistyczni i muzułmańscy przywódcy religijni.

– Pomoc powinna zależeć od potrzeb, a nie od wyznawanej religii – przekonywał hinduista Swami Chidananda Saraswati, współzałożyciel Global Interfaith WASH Alliance, powołanej przez UNICEF międzyreligijnej koalicji na rzecz dostępu do czystej wody, dobrych warunków sanitarnych i higieny. Apelował, by ruszyć się ze świątyń, aby zbudować więcej toalet.

 

Muzułmanin Mohammed Salim Engineer, sekretarz generalny Jamaat-e-Islami Hind – jednej z największych organizacji islamskich w Indiach – zapewnił, że prawdziwy muzułmanin połączy swe działania z innymi członkami społeczeństwa, by przyjść z pomocą potrzebującym.

 

– Naszym powołaniem jako chrześcijan jest także wspieranie społeczeństwa – stwierdził Nigel Wallace z Caritas Internationalis. Przyznał, że nie każdy ma pieniądze, które może ofiarować na działalność charytatywną, ale „wszyscy możemy dać swój czas”. – Nawet mały gest pomocy może zmienić świat – zaznaczył Wallace.


pb (KAI/UCAN) / New Delhi

Norwegia: ruszył proces przeciwko diecezji Oslo

W Norwegii rozpoczął się proces karny przeciwko katolickiej diecezji Oslo i jej byłemu ekonomowi. - Kościół podtrzymuje, że żadna z osób działających w imieniu diecezji nie popełniła oszustwa - oświadczył adwokat diecezji Erling Lyngtveit podczas pierwszej rozprawy, która odbyła się 20 listopada.

Oskarżenie o oszustwo dotyczy ponad 40 mln koron (17,5 mln zł) z państwowej subwencji dla diecezji, otrzymanych w latach 2010-2015 na postawie błędnie sporządzonego wykazu wiernych.

 

Według Lyngtveita, w diecezji faktycznie „jest znacznie więcej wiernych” niż ci, którzy są formalnie zarejestrowani. Z kolei Anders Brosveet, jeden z dwóch adwokatów oskarżonego ekonoma, podkreśla, że zasadniczym problemem w procesie będzie koncepcja przynależności do wspólnoty wierzących.

 

Proces ma trwać tydzień. Odbywa się on na wniosek gubernatora okręgu Oslo, który domaga się od diecezji zwrotu 40,6 mln koron. Poprzednio sprawa przeciwko biskupowi diecezji Oslo Berntowi Eidsvigowi została wycofana, gdyż prokuratura uznała, że „nie można wykazać, iż biskup wiedział o tym, co się stało”.


pb (KAI/SIR) / Oslo

Zebranie Rady Stałej KEP. O czym rozmawiali biskupi?

Duszpasterstwo młodzieży, małżeństw i rodzin oraz przygotowania do przyszłorocznych obchodów setnej rocznicy niepodległości Polski – to główne tematy posiedzenia Rady Stałej Konferencji Episkopatu Polski, które odbyło się na Jasnej Górze.

Przewodniczący Episkopatu, metropolita poznański abp Stanisław Gądecki poinformował, że podczas posiedzenia Rady Stałej bp Marek Solarczyk przedstawił przybliżone wyniki anonimowej ankiety związanej z 15. Zgromadzeniem Zwyczajnym Synodu Biskupów, który papież Franciszek wyznaczył na październik 2018 r.

„Postanowiliśmy, że na najbliższym Zebraniu Plenarnym Konferencji Episkopatu Polski, w marcu 2018 r., zostaną przygotowane trzy przedłożenia dotyczące: stanu młodych ludzi w Polsce, stanu duszpasterstwa młodzieży i stanu duszpasterstwa powołaniowego” – powiedział abp Gądecki.

 

Dodał, że duszpasterstwo młodych ludzi ma kilka wymiarów. – Jest to towarzyszenie grupom młodzieżowym, formacja, która dokonuje się podczas lekcji religii w szkole, duszpasterstwo na uczelniach, w grupach zainteresowań, czy poprzez inicjatywy takie jak na przykład Lednica. Wreszcie duszpasterstwo bezpośrednie, czyli programy formacyjne dla liderów, dla duszpasterstw młodych, przygotowanie do Światowych Dni Młodzieży w Panamie oraz duszpasterstwo polskiej młodzieży na emigracji – podkreślił metropolita poznański.

 

Rada Stała KEP omawiała także kwestie związane z duszpasterstwem małżeństw i rodzin w kontekście adhortacji “Amoris leatitia”. – Oprócz znanych aspektów duszpasterstwa omawialiśmy także kwestie związane z towarzyszeniem małżeństwom rozwiedzionym. Ta sprawa wymaga jeszcze dalszego doprecyzowania, ponieważ nie chcielibyśmy nikogo wprowadzać w błąd, a jednocześnie przedstawiać tej kwestii w sposób ogólnikowy taki, który właściwie nic nie mówi – wskazał abp Gądecki.

 

Kolejnym z tematów posiedzenia były przyszłoroczne obchody setnej rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości. – Bardzo chętnie włączymy się w te obchody, jesteśmy nawet do tego zobowiązani, ponieważ mówimy o Kościele, który jest blisko ojczyzny, który uczy patriotyzmu. Chcielibyśmy przypominać rolę Kościoła w odzyskaniu niepodległości. Będziemy zwracali uwagę na to, co ludzie Kościoła dokonali w materii utrzymania języka polskiego, utrzymania poczucia tożsamości narodowej. Kościół poniósł ofiary, w sensie męczenników, którzy zostali zesłani na katorgę. Komisja Duszpasterstwa przygotuje kalendarium przedsięwzięć związanych z rocznicą odzyskania niepodległości – powiedział przewodniczący Episkopatu.


BPKEP / Częstochowa
KAI

Wystrzałowe dzieciaki czyli jak posłać owce między wilki

Nasze dzieci mogą wejść w życie z impetem i mocą lecącej strzały. I to nie pomimo naszych wartości, ale dzięki nim.

Anna Hazuka
Anna
Hazuka
zobacz artykuly tego autora >

Jakie myśli towarzyszą zwykle nam – wierzącym rodzicom – przed wypuszczeniem w świat naszych dzieci? I nie chodzi tu o to ostateczne wyfrunięcie piskląt z gniazda w wieku dorosłym, ale nasze pierwsze przedszkolne kroki. Co myślimy, wybierając worek na gimnastykę i zanosząc ukochany jasiek do spania? Nie wiem jak Wy, ale kiedy nasza najstarsza Marynia przekraczała próg przedszkola, jej mama miała przed oczyma neon wielkości boiska futbolowego z jednym, w kółko wyświetlanym napisem „Przecież mi ją tam zjedzą”. Te wilki. Te rozpychające się, wykłócające o wszystko dzieciory. Moją małą, nieumiejącą walczyć o swoje owieczkę. Zjedzą. Schrupią. Kostki pogruchocą. Oj mamuś, mamuś. Chowaj ty ją szybko z powrotem pod kiecę. Wywieź w las głuchy i głęboki, postaw mur, wykop fosę, wznieś barykady, przebierz za amisza, zainwestuj w kozy i będzie spokój.

Kiedy dzisiaj przypominam sobie tamto moje rozgorączkowanie uśmiecham się do siebie litościwie. I wcale nie dlatego, że życie pokazało jak bezpodstawne były moje obawy, a dziecię dało sobie świetnie radę. Ale dlatego, że ten neon mówił tak naprawdę o mnie. To ja miałam poczucie, że cały świat jest wrogi moim wartościom. Że tylko dybie, jakby im łeb ukręcić i z triumfem ogłosić moje nieprzystosowanie.

 

Na szczęście, kiedy przestałam zajmować się swoim lękiem, odkryłam, że w tym obrazie owcy i wilka kryje się dla nas – chrześcijan – źródło największej siły. I, że z tego źródła mogą także pić nasze dzieci.

Owca jest wątła i krucha i nie ma szans w starciu nawet z ledwie wilczym podrostkiem, ale przecież o to chodzi! Właśnie o to. Moc może się doskonalić tylko w słabości. Każda sensowna owca wreszcie kiedyś usłyszy, Kto ją posłał między te wilki. Jeżeli jeszcze do tego doda Ostateczne Zwycięstwo Posyłającego nad wszelkiej maści potworami – o wilkach nie wspominając – to z Psalmem 23 na ustach może śmiało ruszać do najciemniejszej wilczarni. Bo nic, ale to nic nie mogą jej zrobić.

Kiedy już zatem matka – oślica – zrozumiała, gdzie ma szukać siły i mocy, doczytała jaką koncepcję naszych latorośli przedstawia samo Pismo Święte. I tu dopiero się zdziwiła.

 

Psalm 127 nazywany jest solą w oku ateisty. Zasadniczy wydźwięk: ty harujesz – mówi Bóg – siedzisz w korpo po godzinach, a Ja moim wierzącym, kiedy słodką śpią w łóżeczkach wszystko na talerzu wykładam. Ale kiedy miniemy te powszechnie znane pierwsze wersety natkniemy się na obraz dzieci, które są tam przedstawione jako „strzały w ręku wojownika” (Ps 127, 4a). Nasze dziecko, dziecko wierzących, ufających Bogu rodzicom jest strzałą. I to w ręku wojownika. Myśleliście kiedyś tak o waszych pociechach?

Nie da się ukryć, że zasadniczą rolę odgrywa tu rodzic wojownik. Kiedy jestem wojownikiem Pana? Kiedy walczę do krwi o miłość, o cierpliwość. Kiedy gryzę się w jęzor, żeby nie osądzać mojej sąsiadki. Kiedy nie wykorzystuję męża jako darmowej pocieszanki. Kiedy myślę najpierw, jak być dla niego pomocą i wsparciem. Kiedy nie dopuszczam myśli o tym, że nikt nie szanuje takich mam, jak ja. Kiedy wierzę, że Bóg jest większy od kryzysu ekonomicznego w naszym domu i całego rynku pracy. Wtedy walczę jak wojownik, a moje dziecko może być strzałą.

Co mam z nią zrobić? Najpierw trzeba ją w kołczanie trochę ponosić, wytarmosić, wytulić. Potem pozwolić podpatrzeć jak żyją rodzice. Czasem zostawić uchylone drzwi na czas małżeńskiej modlitwy, czasem pozwolić uczestniczyć w rozmowie jak pomóc niani, której spłonął dom. A potem wziąć strzałę w swoje ręce i – ze świadomością, że nie jest i nigdy nie była moją własnością – wypuścić ją z łuku, którym jest nasz dom.

 

Moje dziecko jest owieczką, ale od maleńkości wyposażaną w moc z wysoka. Jego wrażliwe, ufne serce pozwoli mu przebić się przez każdy mur, jaki napotka na swojej drodze. Jego czujne oczy wypatrzą z daleka zbliżającą się przeszkodę zniewolenia i pozwolą mu poszybować nad nią.

Nie, nie programuję dziecka na sukces bez upadków. Programuję na miłość, a w nią wpisane są wątpliwości i potknięcia. Ten obraz strzały daje jednak ogromną nadzieję, że moje dziecko może wejść w życie z impetem i mocą. I to nie pomimo naszych wartości, ale właśnie dzięki nim. I że jego zadaniem nie jest pójść w moje ślady, ale przegonić mnie o cały lot strzały.

 

Anna Hazuka

Anna Hazuka

Zobacz inne artykuły tego autora >
Anna Hazuka
Anna
Hazuka
zobacz artykuly tego autora >