video-jav.net

Propozycja papieża dla lefebrystów

Proces włączenia Bractwa Kapłańskiego św. Piusa X w struktury Kościoła katolickiego postępuje, a papież Franciszek oferuje mu status prałatury personalnej, czyli taki, jaki ma Opus Dei. Mówił o tym w wywiadzie dla niemieckiego tygodnika „Die Zeit” abp Guido Pozzo, sekretarz Papieskiej Komisji „Ecclesia Dei”, która prowadzi dialog z lefebrystami.

Polub nas na Facebooku!

64-letni hierarcha wyjaśnił, że pełna integracja Bractwa jest możliwa bez uprzedniego przyjęcia przez nich nauczania zawartego w kilku dokumentach Soboru Watykańskiego II, które lefebryści kwestionują: deklaracji o dialogu międzyreligijnym „Nostra aetate”, dekretu o ekumenizmie „Unitatis redintegratio”, deklaracji o wolności religijnej „Dignitatis humanae” i innych tekstów dotyczących relacji między chrześcijaństwem i światem współczesnym.

Abp Pozzo podkreślił, że sobór był nie „duszpasterskim superdogmatem”, ale „częścią pełni tradycji i nieprzerwanego Magisterium” Kościoła. Wskazał, że niektóre teksty soborowe nie mają charakteru doktrynalnego i dlatego nie są wiążące w sumieniu.

– Tradycja Kościoła rozwija się, ale nigdy w sensie nowości, stojącej w sprzeczności z poprzednim nauczaniem, lecz w głębszym rozumieniu depositum fidei, autentycznego depozytu wiary – wyjaśnił włoski arcybiskup, dodając, że w tym świetle muszą być rozumiane wszystkie kościelne dokumenty, w tym także soborowe.

Podkreślił, że takie rozumienie, „wraz z obowiązkiem potwierdzenia Wyznania wiary, uznania sakramentów i papieskiego prymatu są podstawą deklaracji doktrynalnej, którą dano Bractwu do podpisania” [odrzucanej na razie przez lefebrystów – KAI]. Przypomniał, że dla każdego katolika są to „warunki pozostawania w pełnej komunii z Kościołem katolickim”.

Mówiąc o nauczaniu zawartym w dokumentach Soboru Watykańskiego II, abp Pozzo stwierdził, że niektóre jego elementy są wiążące w sumieniu, np. sakramentalność biskupstwa i uznawanie go za pełnię sakramentu święceń, prymat papieża i kolegium biskupiego z papieżem jako głową itd. Natomiast dokumenty o dialogu międzyreligijnym, ekumenizmie czy wolności religijnej nie stanowią doktryny ani orzeczeń ostatecznych. Są raczej instrukcjami i wskazówkami dla praktyki duszpasterskiej. Dlatego można będzie nadal o nich dyskutować po kanonicznym uznaniu Bractwa, aby je lepiej wyjaśnić.

Pytany skąd przyszła mu do głowy idea o odmiennej wadze dogmatycznej różnych dokumentów soborowych, abp Pozzo przypomniał, że było to jasne jeszcze podczas obrad soborowych. Sekretarz generalny soboru abp Pericle Felici oświadczył 16 listopada 1964 r., że sobór definiuje jako wiążące w sumieniu jedynie to, co wyraźnie za takie uznał w dziedzinie wiary i moralności. Z kolei sekretarz ówczesnego Sekretariatu ds. Jedności Chrześcijan bp Johannes Willebrands dwa dni później wyjaśniał, że deklaracja „Nostra aetate” nie ma charakteru dogmatycznego, lecz zawiera normy praktyczne i duszpasterskie.

– „Nostrae aetate” nie ma żadnego autorytetu dogmatycznego, dlatego nikt nie może od nikogo wymagać uznania jej za dogmatyczną. Deklaracja ta może być jedynie rozumiana w świetle tradycji i nieprzerwanego Magisterium. Np. utrzymuje się dziś, niestety, pogląd, że istnieje droga zbawienia niezależna od Chrystusa i Jego Kościoła. Jest to sprzeczne z wiarą katolicką, co zostało oficjalnie potwierdzone przez Kongregację Nauki Wiary w jej deklaracji „Dominus Iesus”. Tak więc jakakolwiek interpretacja „Nostrae aetate” idąca w tym kierunku jest w całkowicie bezpodstawna i musi być odrzucona – tłumaczył abp Pozzo.

Ujawnił, że dalsze dyskusje z Bractwem powinny toczyć się wokół hermeneutyki dokumentów soborowych na tle nieprzerwanej tradycji. Wskazał, że tradycja ta ani nie jest „martwym wykopaliskiem”, ani też nie oznacza dostosowania się do wszystkich przejawów współczesnej kultury.

– W tym trudnym momencie zamieszania i dezorientacji, jaki dziś przeżywamy, zadaniem tych, którzy chcą pozostać lojalni wobec tradycji Kościoła jest wzmacnianie chrześcijańskiej wiary i misji. Mam nadzieję, że Bractwo Kapłańskie św. Piusa X po pełnej integracji będzie w stanie wnieść swój wkład w ten misyjny apostolat i we wzmocnienie katolickiej wiary w naszych społeczeństwach i w świecie – zakończył abp Pozzo.


pb (KAI/onepeterfive.com) / Watykan

Papież: Rok Miłosierdzia jest uwielbieniem Boga

Obchody Jubileuszu Miłosierdzia są jakby hymnem uwielbienia Pana, śpiewanym przez cały Kościół rozpoznający, że jest nawiedzany przez Boga – powiedział Ojciec Święty podczas dzisiejszej audiencji ogólnej. Papież odniósł się do fragmentu Ewangelii wg. św. Łukasza (7,11-17) mówiącego o wskrzeszeniu przez Jezusa jedynego syna wdowy w Nain. Jego słów w auli Pawła VI wysłuchało około 9 tys. wiernych.

Polub nas na Facebooku!

Oto tekst papieskiej katechezy w tłumaczeniu na język polski:

 

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

Usłyszany przez nas fragment Ewangelii św. Łukasza (7,11-17) przedstawia nam naprawdę wspaniały cud Jezusa: wskrzeszenie młodzieńcza. Jednakże w centrum opowiadania nie znajduje się cud, lecz czułość Jezusa wobec matki tego chłopca. Miłosierdzie przybiera tutaj imię wielkiego współczucia wobec kobiety, która utraciła męża, a teraz odprowadza na cmentarz swego jedynego syna. Właśnie to wielkie cierpienie matki wzrusza Jezusa i pobudza Go do cudu wskrzeszenia.

Wprowadzając to wydarzenie ewangelista opisuje wiele szczegółów. Przy bramach miasteczka, czy wręcz wioski Nain spotykają się dwie liczne grupy, przybywające z przeciwstawnych kierunków, a które nie mają ze sobą nic wspólnego. Jezus, za którym idą uczniowie oraz wielki tłum właśnie wchodzi do miejscowości, podczas gdy wychodzi z niej smutny orszak towarzyszący umarłemu wraz z owdowiałą matką i wieloma ludźmi. Przy bramie dwie grupy jedynie się mijają, każda idąc swoją drogę, ale wówczas św. Łukasz zauważa uczucia Jezusa: „Na jej [kobiety] widok Pan użalił się nad nią i rzekł do niej: «Nie płacz!» Potem przystąpił, dotknął się mar – a ci, którzy je nieśli, stanęli” (w. 13-14). Działaniem Jezusa kieruje wielkie współczucie: to On zatrzymuje orszak dotykając mar i poruszony głębokim współczuciem dla tej matki, postanawia zmierzyć się ze śmiercią, że tak powiem, twarzą w twarz, zaś w sposób definitywny zmierzy się z nią na Krzyżu.

Podczas tego Roku Jubileuszowego, dobrze by było gdyby pielgrzymi przekraczając Drzwi Święte, Bramę Miłosierdzia pamiętali o tym wydarzeniu Ewangelii, które miało miejsce u bram miasta Nain. Kiedy Jezus ujrzał tę płaczącą matkę, zapadła Jemu w serce! Każdy dociera do Drzwi Świętych niosąc swoje życie, z jego radościami i cierpieniami, planami i porażkami, wątpliwościami i obawami, aby je przedstawić miłosierdziu Pana. Jesteśmy pewni, że u Drzwi Świętych Pan staje się bliskim, aby spotkać każdego z nas, aby przynieść i dać swoje potężne pocieszające słowo: „Nie płacz” (w. 13). Jest to brama spotkania pomiędzy bólem człowieczeństwa a współczuciem Boga. Pomyślmy o tym: spotkanie pomiędzy bólem człowieczeństwa a współczuciem Boga.

Przekraczając próg dokonujemy naszej pielgrzymki do wnętrza miłosierdzia Boga, który podobnie jak martwemu młodzieńcowi mówi wszystkim: „tobie mówię wstań!” (w. 14). Do każdego z nas mówi „wstań”. Bóg chce, abyśmy stali. Stworzył nas, byśmy stali. Dlatego współczucie Jezusa prowadzi do tego gestu uzdrowienia, uleczenia nas, a słowem kluczowym jest „wstań!”. Stań na nogi, takim jakim stworzył ciebie Bóg. Na nogi. Ależ Ojcze, upadamy wiele razy – naprzód, wstań, to zawsze jest słowo Jezusa. Przekraczając Drzwi Święte starajmy się usłyszeć w naszym sercu to słowo: „wstań!”. Pełne mocy słowa Jezusa mogą nas podnieść i dokonać również w nas przejścia ze śmierci do życia. Jego słowo sprawia, że odżywamy, daje nadzieję, krzepi zmęczone serca, otwiera na wizję świata i życia wykraczającą poza cierpienie i śmierć. Na Drzwiach Świętych wyryty jest dla każdego z nas niewyczerpalny skarb Bożego miłosierdzia!

Gdy dotarły do niego słowa Jezusa, „zmarły usiadł i zaczął mówić; i oddał go jego matce” (w. 15). To słowo jest bardzo piękne: mówi nam o czułości Jezusa – oddaje go matce. Matka odnajduje syna. Odbierając go z rąk Jezusa staje się matką po raz drugi, ale syn, który został jej teraz oddany, już nie od niej otrzymał życie. Matka i syn otrzymują w ten sposób swoją właściwą tożsamość dzięki potężnemu słowu Jezusa i Jego miłującemu gestowi. Tak samo matka Kościół, zwłaszcza w okresie Jubileuszu przyjmuje swoje dzieci, rozpoznając w nich życie dane przez łaskę Bożą. I na mocy tej łaski, łaski chrztu, Kościół staje się matką a każdy z nas staje się jej synem.

W obliczu młodzieńca, który wrócił do życia i został zwrócony matce, „wszystkich ogarnął strach; wielbili Boga i mówili: «Wielki prorok powstał wśród nas, i Bóg łaskawie nawiedził lud swój» (w. 16). Zatem to, co uczynił Jezus jest nie tylko działaniem zbawienia przeznaczonym dla wdowy i jej syna, czy gestem dobroci ograniczonym do tego miasteczka. W miłosiernej pomocy Jezusa Bóg wychodzi na spotkanie swojego ludu, w Nim objawia się i nadal będzie się objawiać ludzkości wszelka łaska Boga. Kiedy obchodzimy ten jubileusz, który chciałem, by był przeżywany we wszystkich Kościołach partykularnych, to znaczy we wszystkich Kościołach świata, a nie tylko w Rzymie, to jakby cały Kościół rozproszony po całym świecie łączy się w jednym śpiewie uwielbienia dla Pana.

Także dzisiaj Kościół rozpoznaje, że jest nawiedzany przez Boga. Z tego powodu, zbliżając się do Bramy Miłosierdzia, niech każdy wie, iż zbliża się do miłosiernego Serca Jezusa: to bowiem On jest w istocie prawdziwą Bramą prowadzącą do zbawienia i przywracającą nas do nowego życia. Miłosierdzie, zarówno w Jezusie jak i w nas jest drogą, która rozpoczyna się od serca, aby dotrzeć do rąk… Co to oznacza: Jezus na ciebie patrzy, leczy ciebie swoim miłosierdziem, mówi tobie „wstań!”, a twoje serce staje się nowym. A ta droga od serca do rąk …O tak, co teraz mam czynić? Z nowym sercem, uleczonym przez Jezusa, rękoma dokonuję uczynków miłosierdzia i staram się pomóc, zatroszczyć się o wiele osób potrzebujących. Miłosierdzie jest drogą, która rozpoczyna się od serca i dociera do rąk, to znaczy do dzieł miłosierdzia. Dziękuję.

 

Na koniec spotkania papież wyjaśnił sens katechezy raz jeszcze:

Powiedziałem w katechezie, że miłosierdzie to droga prowadząca z serca do rąk. W sercu otrzymujemy miłosierdzie Jezusa, który daje nam przebaczenie wszystkiego, ponieważ Bóg wybacza wszystko, i nas podnosi, daje nam nowe życie. Ponadto „zaraża nas” Jego współczucie. I od tego serca, które otrzymało przebaczenie wraz ze współczuciem Jezusa zaczyna się droga do rąk, to znaczy do dzieł miłosierdzia. Przedwczoraj powiedział mi pewien biskup, że w swojej katedrze oraz innych kościołach uczynił Bramy Miłosierdzia wejściowe i wyjściowe.

Zapytałem go: „Dlaczego je uczyniłeś?”. „Aby wejść i przekroczyć tę Bramę oraz poprosić o przebaczenie i zyskanie miłosierdzia Jezusa; natomiast wychodząc drugą bramą miłosierdzia wychodzącego – aby zanieść miłosierdzie innym poprzez dzieła miłosierdzia”. Jakże mądry ten biskup, nieprawdaż? My także uczyńmy to samo: drogę. Wchodzimy właśnie do kościoła przez Bramę Miłosierdzia, aby otrzymać przebaczenie Jezusa, który nam mówi: „Wstań! Idź!”. A z tym “Idź!, powstań!” – wychodzimy bramą wyjściową. To Kościół wychodzący: droga miłosierdzia, która wychodzi z serca do rąk.


tłum. st (KAI) / Watykan