video-jav.net

Papież: Rok Miłosierdzia jest uwielbieniem Boga

Obchody Jubileuszu Miłosierdzia są jakby hymnem uwielbienia Pana, śpiewanym przez cały Kościół rozpoznający, że jest nawiedzany przez Boga – powiedział Ojciec Święty podczas dzisiejszej audiencji ogólnej. Papież odniósł się do fragmentu Ewangelii wg. św. Łukasza (7,11-17) mówiącego o wskrzeszeniu przez Jezusa jedynego syna wdowy w Nain. Jego słów w auli Pawła VI wysłuchało około 9 tys. wiernych.

Polub nas na Facebooku!

Oto tekst papieskiej katechezy w tłumaczeniu na język polski:

 

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

Usłyszany przez nas fragment Ewangelii św. Łukasza (7,11-17) przedstawia nam naprawdę wspaniały cud Jezusa: wskrzeszenie młodzieńcza. Jednakże w centrum opowiadania nie znajduje się cud, lecz czułość Jezusa wobec matki tego chłopca. Miłosierdzie przybiera tutaj imię wielkiego współczucia wobec kobiety, która utraciła męża, a teraz odprowadza na cmentarz swego jedynego syna. Właśnie to wielkie cierpienie matki wzrusza Jezusa i pobudza Go do cudu wskrzeszenia.

Wprowadzając to wydarzenie ewangelista opisuje wiele szczegółów. Przy bramach miasteczka, czy wręcz wioski Nain spotykają się dwie liczne grupy, przybywające z przeciwstawnych kierunków, a które nie mają ze sobą nic wspólnego. Jezus, za którym idą uczniowie oraz wielki tłum właśnie wchodzi do miejscowości, podczas gdy wychodzi z niej smutny orszak towarzyszący umarłemu wraz z owdowiałą matką i wieloma ludźmi. Przy bramie dwie grupy jedynie się mijają, każda idąc swoją drogę, ale wówczas św. Łukasz zauważa uczucia Jezusa: „Na jej [kobiety] widok Pan użalił się nad nią i rzekł do niej: «Nie płacz!» Potem przystąpił, dotknął się mar – a ci, którzy je nieśli, stanęli” (w. 13-14). Działaniem Jezusa kieruje wielkie współczucie: to On zatrzymuje orszak dotykając mar i poruszony głębokim współczuciem dla tej matki, postanawia zmierzyć się ze śmiercią, że tak powiem, twarzą w twarz, zaś w sposób definitywny zmierzy się z nią na Krzyżu.

Podczas tego Roku Jubileuszowego, dobrze by było gdyby pielgrzymi przekraczając Drzwi Święte, Bramę Miłosierdzia pamiętali o tym wydarzeniu Ewangelii, które miało miejsce u bram miasta Nain. Kiedy Jezus ujrzał tę płaczącą matkę, zapadła Jemu w serce! Każdy dociera do Drzwi Świętych niosąc swoje życie, z jego radościami i cierpieniami, planami i porażkami, wątpliwościami i obawami, aby je przedstawić miłosierdziu Pana. Jesteśmy pewni, że u Drzwi Świętych Pan staje się bliskim, aby spotkać każdego z nas, aby przynieść i dać swoje potężne pocieszające słowo: „Nie płacz” (w. 13). Jest to brama spotkania pomiędzy bólem człowieczeństwa a współczuciem Boga. Pomyślmy o tym: spotkanie pomiędzy bólem człowieczeństwa a współczuciem Boga.

Przekraczając próg dokonujemy naszej pielgrzymki do wnętrza miłosierdzia Boga, który podobnie jak martwemu młodzieńcowi mówi wszystkim: „tobie mówię wstań!” (w. 14). Do każdego z nas mówi „wstań”. Bóg chce, abyśmy stali. Stworzył nas, byśmy stali. Dlatego współczucie Jezusa prowadzi do tego gestu uzdrowienia, uleczenia nas, a słowem kluczowym jest „wstań!”. Stań na nogi, takim jakim stworzył ciebie Bóg. Na nogi. Ależ Ojcze, upadamy wiele razy – naprzód, wstań, to zawsze jest słowo Jezusa. Przekraczając Drzwi Święte starajmy się usłyszeć w naszym sercu to słowo: „wstań!”. Pełne mocy słowa Jezusa mogą nas podnieść i dokonać również w nas przejścia ze śmierci do życia. Jego słowo sprawia, że odżywamy, daje nadzieję, krzepi zmęczone serca, otwiera na wizję świata i życia wykraczającą poza cierpienie i śmierć. Na Drzwiach Świętych wyryty jest dla każdego z nas niewyczerpalny skarb Bożego miłosierdzia!

Gdy dotarły do niego słowa Jezusa, „zmarły usiadł i zaczął mówić; i oddał go jego matce” (w. 15). To słowo jest bardzo piękne: mówi nam o czułości Jezusa – oddaje go matce. Matka odnajduje syna. Odbierając go z rąk Jezusa staje się matką po raz drugi, ale syn, który został jej teraz oddany, już nie od niej otrzymał życie. Matka i syn otrzymują w ten sposób swoją właściwą tożsamość dzięki potężnemu słowu Jezusa i Jego miłującemu gestowi. Tak samo matka Kościół, zwłaszcza w okresie Jubileuszu przyjmuje swoje dzieci, rozpoznając w nich życie dane przez łaskę Bożą. I na mocy tej łaski, łaski chrztu, Kościół staje się matką a każdy z nas staje się jej synem.

W obliczu młodzieńca, który wrócił do życia i został zwrócony matce, „wszystkich ogarnął strach; wielbili Boga i mówili: «Wielki prorok powstał wśród nas, i Bóg łaskawie nawiedził lud swój» (w. 16). Zatem to, co uczynił Jezus jest nie tylko działaniem zbawienia przeznaczonym dla wdowy i jej syna, czy gestem dobroci ograniczonym do tego miasteczka. W miłosiernej pomocy Jezusa Bóg wychodzi na spotkanie swojego ludu, w Nim objawia się i nadal będzie się objawiać ludzkości wszelka łaska Boga. Kiedy obchodzimy ten jubileusz, który chciałem, by był przeżywany we wszystkich Kościołach partykularnych, to znaczy we wszystkich Kościołach świata, a nie tylko w Rzymie, to jakby cały Kościół rozproszony po całym świecie łączy się w jednym śpiewie uwielbienia dla Pana.

Także dzisiaj Kościół rozpoznaje, że jest nawiedzany przez Boga. Z tego powodu, zbliżając się do Bramy Miłosierdzia, niech każdy wie, iż zbliża się do miłosiernego Serca Jezusa: to bowiem On jest w istocie prawdziwą Bramą prowadzącą do zbawienia i przywracającą nas do nowego życia. Miłosierdzie, zarówno w Jezusie jak i w nas jest drogą, która rozpoczyna się od serca, aby dotrzeć do rąk… Co to oznacza: Jezus na ciebie patrzy, leczy ciebie swoim miłosierdziem, mówi tobie „wstań!”, a twoje serce staje się nowym. A ta droga od serca do rąk …O tak, co teraz mam czynić? Z nowym sercem, uleczonym przez Jezusa, rękoma dokonuję uczynków miłosierdzia i staram się pomóc, zatroszczyć się o wiele osób potrzebujących. Miłosierdzie jest drogą, która rozpoczyna się od serca i dociera do rąk, to znaczy do dzieł miłosierdzia. Dziękuję.

 

Na koniec spotkania papież wyjaśnił sens katechezy raz jeszcze:

Powiedziałem w katechezie, że miłosierdzie to droga prowadząca z serca do rąk. W sercu otrzymujemy miłosierdzie Jezusa, który daje nam przebaczenie wszystkiego, ponieważ Bóg wybacza wszystko, i nas podnosi, daje nam nowe życie. Ponadto „zaraża nas” Jego współczucie. I od tego serca, które otrzymało przebaczenie wraz ze współczuciem Jezusa zaczyna się droga do rąk, to znaczy do dzieł miłosierdzia. Przedwczoraj powiedział mi pewien biskup, że w swojej katedrze oraz innych kościołach uczynił Bramy Miłosierdzia wejściowe i wyjściowe.

Zapytałem go: „Dlaczego je uczyniłeś?”. „Aby wejść i przekroczyć tę Bramę oraz poprosić o przebaczenie i zyskanie miłosierdzia Jezusa; natomiast wychodząc drugą bramą miłosierdzia wychodzącego – aby zanieść miłosierdzie innym poprzez dzieła miłosierdzia”. Jakże mądry ten biskup, nieprawdaż? My także uczyńmy to samo: drogę. Wchodzimy właśnie do kościoła przez Bramę Miłosierdzia, aby otrzymać przebaczenie Jezusa, który nam mówi: „Wstań! Idź!”. A z tym “Idź!, powstań!” – wychodzimy bramą wyjściową. To Kościół wychodzący: droga miłosierdzia, która wychodzi z serca do rąk.


tłum. st (KAI) / Watykan

PAPIEŻ FRANCISZEK

Franciszek modli się za ofiary huraganu Earl

Tragiczne żniwo zbiera huragan tropikalny Earl, który w Meksyku zabił już co najmniej 45 osób. Prognozy meteorologiczne nie są jednak zadowalające, do tego rejonu zbliża się bowiem kolejny huragan Javier. Swoim zasięgiem może objąć znaczą część Meksyku. W wielu miastach ogłoszono stan alarmowy.

Polub nas na Facebooku!

W imieniu papieża do poszkodowanych w tej katastrofie specjalny telegram wystosował kard. Pietro Parolin. „Wobec ogromnych szkód wyrządzonych przez huragan w niektórych częściach kraju, co spowodowało wiele ofiar i ogromne zniszczenia materialne, Ojciec Święty wyraża swoje współczucie dla umiłowanego narodu meksykańskiego, ofiarując modlitwy za tych, którzy stracili życie i okazując swoją bliskość ich rodzinom oraz ocalałym” – czytamy w telegramie.

Watykański sekretarz stanu dodaje równocześnie, że Ojciec Święty apeluje także do meksykańskich władz i całego narodu, by okazali w tej sytuacji wszelką konieczną solidarność.

Jak podają agencje, najpoważniejsze szkody huragan wyrządził w mieście Huauchinango w stanie Puebla. W ciągu 24 godzin spadło tam tyle deszczu, ile średnio spada w miesiąc. Obfite opady spowodowały m.in. liczne osunięcia się ziemi i lawiny błotne, które porywały całe domy. Ewakuowano setki osób, głównie z okolic sąsiadujących z dużymi rzekami.


RV / Watykan