Donosy noszą na sobie piętno podłości, dlatego człowiek przyzwoity, gdy słyszy, że powinien komukolwiek na kogokolwiek donieść, czuje się niewygodnie.
A więc znów: rewolucja! Bunt mas pracujących od portów Wybrzeża po huty i walcownie Śląska! Obudzono wszystkie werble, odkurzono sztandary. Koledzy grzmią, że tu już nawet nie chodzi o tych, co żyją w związkach partnerskich i potrzebowaliby jakichś ułatwień, tu chodzi o wizerunek Polski, o kierunek w jakim zdąża, a zdąża ku mrocznej przepaści.
Zawsze była w nich siła, o czym nie raz przekonała się polska historia. Dziś można myśleć o nich różnie, ale to tylko z tego powodu, że są niezwykle barwną i różnorodną grupą. Rzecz jasna, mowa o studentach, którzy solidarnie wypełniają biblioteki, puby i ulice dużych miast.
Biblijny tekst o napominaniu zaczyna się od określenia o kim jest mowa: „Jeżeli Twój brat…”, a zatem nie mamy tutaj do czynienia z jakimś anonimowym „Iksińskim”, który robi coś niewłaściwego, a inna osoba chce zainterweniować. Jest to rzeczywistość, która dokonuje się pomiędzy osobami, które są ze sobą związane – pomiędzy braćmi.
Najprostsza reakcja na hasło Rio to karnawał – barwne pióropusze, dzikie dźwięki bębnów i półnagie tancerki wyginające się w rytm samby. Żadne z tych skojarzeń nie pojawiło się w spocie reklamującym Światowy Dzień Młodzieży 2013. Przypadek?
W samej instytucji donosu ukrywa się realna przemoc. Wchodzę na zastrzeżony przez Boga obszar wolności drugiego człowieka. Czy do końca moich dni nie będę miał dość pracy z samym sobą, za którego ponoszę odpowiedzialność w pierwszym rzędzie?
Wstrząsający reportaż Beaty Zajączkowskiej o ludziach chorych na trąd w głębi Indii
Zastanawiam się czy ktoś pamięta jeszcze „Jožina z bažin”, który pięć lat temu był hitem internetu. Czeska piosenka tej formacji z 1977 roku o potworze z bagien, pożerającym mieszkańców Pragi, momentalnie rozprzestrzeniła się w sieci.
Nazywał siebie bratem-osłem. Nie nadawał się do wykonywania żadnych, nawet najprostszych czynności, ale posiadał niezwykły dar… potrafił unosić się nad ziemią. Dzisiaj wielu studentów na całym świecie prosi go przed egzaminami o pomoc. Dlaczego właśnie jego?
Co się stało z wyczekiwaniem niedzieli jako „innego” dnia? Dziś po prostu czekamy na weekend, aby odetchnąć po ciężkim tygodniu.
Dlaczego msza święta kończy się zaraz po przyjęciu przez nas komunii? Co powinniśmy robić po wyjściu z mszy świętej? Czy mamy tak po prostu wrócić do domu? – To ostatnie pytanie, na które odpowiada ks. dr Grzegorz Strzelczyk, duszpasterz i fotoreporter.