Piosenkę na wizytę Franciszka w Japonii współtworzył… robot

Nosi tytuł „Chroń wszystko, co żyje - Znaki czasu” i nawiązuje do oficjalnego hasła wizyty papieża w Japonii. Piosenkę napisał wprawdzie katolicki producent muzyczny Jun Inoue, ale przyznaje, że posługiwał się programem Amadeus Code AI, który działa dzięki sztucznej inteligencji.

Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Kompozytor podkreśla, że sztucznej inteligencji użył do pomocy w komponowaniu celowo, nie dlatego, że chciał się napracować. – Pomyślałem, że powinienem dać z siebie wszystko, co miałem najlepszego aby ta piosenka mogła powstać. Dlatego zastosowałem również do całą najnowocześniejszą technologię, jaką miałem. Dzięki temu historia muzyki i technologii splotły się w tym utworze – mówi Jun Inoue w rozmowie z agencją Reuters. 

Program Amadeuc Code AI dzięki gotowym schematom, którymi także posługują się kompozytorzy i zostały w nim zaprogramowane, jest w stanie skomponować utwór muzyczny w kilka sekund. Jun nie podaje jednak czy rzeczywiście przyspieszył pracę nad piosenką „Chroń wszystko, co żyje – Znaki czasu”. W jej wykonanie i aranżację zostali już włączeni muzycy z krwi i kości oraz chór Dreamers Union Choir. Jej napisanie zleciła Konferencja Episkopatu Japonii i będzie śpiewana m.in. podczas papieskiej Mszy w Nagasaki czy podczas spotkań w Tokio. 

W wersji teledysku pokazywana jest w japońskim języku migowym oraz wraz z killkoma krokami tanecznymi, do których powtórzenia będą zachęcani wierni na celebracjach. 

– Jest wielu ludzi, którzy żyją w świecie bez dźwięku, i chciałbym, aby oni również zrozumieli znaczenie tekstu i przesłania – mówi Inoue.

 

Teledysk do piosenki zobaczysz tutaj:

 

ad, Reuters/Stacja7

Redakcja portalu

Redakcja portalu

Zobacz inne artykuły tego autora >

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

Reklama

Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

Jak Kanye West z „poszukiwacza złota” stał się dzieckiem Bożym

Duch Pański wieje kędy chce. Czy Kanye West znany z rozwiązłego stylu życia rzeczywiście porzucił dawną pozę skandalisty, aby poświęcić się szerzeniu Dobrej Nowiny?

Maciej Skotnicki
Maciek
Skotnicki
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Pod koniec września 2018 miał pojawić się dziewiąty studyjny album Kanyego Westa, który na szerokie wody sławy wypłynął za sprawą kawałka „Gold digger” wydanego dziesięć lat temu. Zapowiedzi krążka „Yandhi” były bardzo szumne, ale do tego fani Westa już się przyzwyczaili. Ku ich zdumieniu i krytyków muzycznych mąż Kim Kardashian wydaje płytę „JEZUS IS KING”, przybiera białą albę i wszędzie szerzy Królestwo Boże.

Ci, którzy od jakiegoś czasu obserwują karierę artysty wiedzą, że oprócz doskonałego zmysłu muzycznego swoją popularność zdobył wokół licznych skandali i kontrowersji.

 

Zabłądźmy dzisiejszej nocy

Jeszcze przed rokiem bohater tekstu promował rozwiązłość i bezpruderyjność. Przesłuchałem jeszcze raz kawałek „I love it”, który nagrał razem z Lil Pumpem. Żaden wers nie jest możliwy do zacytowania za sprawą szeregu wulgaryzmów oraz pejoratywnych określeń kobiet. Sam Kanye właśnie na opisach swoich „przygód” z kobietami zdobył swoją popularność. Tekst wspomnianej wcześniej piosenki „Gold digger” nie opowiada więc o poszukiwaczach złota. Jest to slangowe określenie kobiety „poszukującej złota” w kieszeniach bogatych i wpływowych mężczyzn. Aby pozyskać owe złoto posuwa się do wiadomych czynów.

Wiele kontrowersji wzbudził też teledysk do piosenki „Famous”, gdzie pojawiają się całkowicie nagie gwiazdy – Rihanna, Taylor Swift, Ray J, Bill Cosby, Kim Kardashian, a nawet Donald Trump. Lista skandali będąceych udziałem zarówno Westa jak i jego żony Kim Kardashian nie ma końca. Skupmy się jednak na tym, co sprawiło, że gwiazdor promujący rozwiązły styl życia niespodziewanie chwali Boga wraz z chórem gospel i zabrania swoim współpracownikom przedślubnego seksu?

 

Walka z „subtelnymi problemami”

Zalążek duchowej przemiany rapera można upatrywać w wydarzeniu, które miało miejsce w listopadzie 2016 roku. Wtedy to West próbował zaatakować pracownika siłowni należącej do jego trenera personalnego. Osobisty lekarz celebryty tłumaczył jego zachowanie tym, że „jest wycieńczony i obecnie boryka się z zaburzeniami snu” oraz „zmaga się z wieloma innymi, znacznie bardziej subtelnymi problemami”.

Niektórzy jako przyczynę wskazywali fakt, że West nie do końca uporał się ze stratą swojej matki i co roku w listopadzie mocno przeżywa wydarzenia z przeszłości. Zdaniem lekarza cierpiał również na „tymczasową psychozę”. Ostatecznie trudna do zniesienia presja i “wewnętrzne głosy” sprawiły, że trafił on do szpitala psychiatrycznego na leczenie.

 

 

Chrześcijanin Geniusz Miliarder Kanye West

Jeszcze na początku listopada raper w rozmowie z projektantem butów Yeezy Stevenem Smithem pół żartem, pół serio mówił, że zastanawia się nad zmianą nazwiska na „Christian Genius Billionaire Kanye West”.

– Kiedy ludzie mówią, że nazywanie siebie miliarderem jest idiotyczne, to ja odpowiadam, że zmienię sobie nazwisko na Chrześcijanin Geniusz Miliarder Kanye West i przez rok będziecie się uczyli, co to dosłownie znaczy… To będzie też na moich tablicach rejestracyjnych

– stwierdził. 

 

Kanye-megaloman to przeszłość?

Z jednej strony mamy powyższe deklaracje Westa, z drugiej zaś te opisane przez magazyn „People”. Opisuje on udział nawróconego rapera w specjalnym nabożeństwie prowadzonym przez pastora Joela Osteena w Teksasie. Podczas swojego wystąpienia mówił on o swojej duchowej przemianie:

– Wiem, że Bóg wzywał mnie od dawna, ale diabeł rozpraszał mnie przez wiele lat. Kiedy przeżywałem najgorsze momenty mojego życia Bóg był tam ze mną, wysyłał mi wizje i inspirował mnie. Pamiętam, jak siedziałem w szpitalu na UCLA po załamaniu nerwowym i narysowałem kościół, który chcę założyć w centrum Calabasas.

Dalej zapewniał, że ta zmiana jest stała:

–  Zniknęła ze mnie cała arogancja i zarozumiałość, teraz Bóg wykorzystuje te cechy w inny sposób. […] Ponieważ za każdym razem, gdy się budzę, mówię sobie: “Jestem tutaj w służbie Bogu i żadna broń skierowana w moją stronę nie będzie mi zagrażać”. […] Jezus zwyciężył. Już mówiłem o mojej arogancji i zarozumiałości. Teraz największy artysta, którego Bóg kiedykolwiek stworzył, pracuje dla niego.

 

„Z czego się śmiejecie?”

We wspomnianej wcześniej rozmowie ze Smithem West potwierdził plotki o tym, że będzie kandydował na prezydenta USA.

Kiedy w 2024 roku będę kandydował na prezydenta… Czemu się śmiejecie? Moglibyśmy stworzyć tak wiele miejsc pracy

mówił.

Polityka amerykańska w porównaniu z polską rządzi się zupełnie innymi prawami. Tam im wcześniej padnie deklaracja o starcie w wyborach prezydenckich, tym większe szanse, że dana osoba zasiądzie na fotelu w Gabinecie Owalnym. Amerykanów nie dziwi więc pora ogłoszenia przez gwiazdora politycznych planów. Niektórzy bardziej zastanawiają się, co kierowało Westem przy podjęciu takiej decyzji. Warto jeszcze wspomnieć o tym, że dobrym znajomym muzyka jest obecny prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump. Możliwe, że pomysł startu ma z tym związek.

 

Nagła przemiana Kanyego Westa jest dla niektórych mocno dyskusyjna. Same zapowiedzi startu w wyborach prezydenckich to raczej pobożne życzenia, nie realna chęć wpływu na politykę. Kolejnym jest zapewnienie o końcu megalomanii, by potem mówić o sobie jako geniuszu i miliarderze. Deklaracja o stworzeniu swojego kościoła jest również bardzo niepokojąca.

Uradowałbym się, jeśli zmiana czapek z daszkiem i luźnych ciuchów na jasną albę jest prawdziwa i szczera, że chce on iść przez życie z Jezusem. Bardzo często moment nawrócenia to czysto emocjonalne przeżycie, które po pewnym czasie mija. Czy West dołączy do nawróconych gwiazdorów pokroju rapera Lecrae czy Briana Welscha z zespołu Korn? Życzę mu tego z całego serca i będę o nim pamiętał w swojej modlitwie.

 

Reklama
Maciej Skotnicki

Maciek Skotnicki

Social Media Evangelist Stacji7. Fan nowych technologii i nowoczesnych metod marketingu. Absolwent Wydziału Humanistycznego AGH na kierunku kulturoznawstwo. Były prezes stowarzyszenia Studenci dla Rzeczypospolitej. Uzależniony od Netflixa oraz czytania Pisma Świętego.

Zobacz inne artykuły tego autora >

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

Reklama

Maciej Skotnicki
Maciek
Skotnicki
zobacz artykuly tego autora >
Copy link
Powered by Social Snap