Nasze projekty

Dwie miłosne sceny, na które nikt nie chce patrzeć

Oskarżenia nadciągają z mieczami i kijami. Mają na ustach moje imię. Dlaczego jednak nikt mnie nie goni? Co Ty robisz!? Przebrałeś się w moje grzechy! Co Ty mówisz!? Przyznałeś się do mojej winy!

Reklama

[Scena pierwsza]

Poczekalnia lęku (Łk 22, 39-46)

Odsunąłeś się. Wiedziałeś, że
nie mogę już dłużej nosić w sobie kamieni pretensji
i zacznę nimi w końcu rzucać.
Wystawiłeś się na cel,
żeby inni nie dostali rykoszetem.
Jakbyś chciał powiedzieć:
„Nie rób sobie krzywdy,
nie wal głową w mur,
wal we Mnie”.

Siedzę na dnie lęku.
Poobijane sumienie
podsyła echa złośliwych słów.
Moje porażki obgadują nawet ci,
którym pomogłem.
Szykują pułapkę,
kampanię cynicznych kłamstewek,
które oblepią moje imię obrzydliwą mazią.

Drżę. Myśli płaczą krwią.
Przerażenie odbiera mowę.
Wszystkie modlitwy wydają się
napisane dla kogoś innego.
Mój mózg rozpędził się
jak rajdowiec na ostatniej prostej,
choć wiem, że
na końcu czeka na mnie ściana.

Reklama
Reklama

Analizuję kolejne czarne scenariusze:
„Nie chcę cierpieć bez sensu

– pić mieszankę wszystkich goryczy życia i śmierci”.
Wracam z pracy. Jest późno.
Zmrużone oczy latarni opłakują każdy krok.

Jezu, wypowiedz we mnie Swoją modlitwę,
bo w moich ustach ta modlitwa
nigdy do końca nie jest prawdą:
„Ojcze, nie moja, lecz Twoja wola niech się stanie”.
Dochodzę do domu. Wiem, że
za chwilę zderzę się ze ścianą lodu,
że jutro pod makijażem trzeba będzie ukryć
kolejne bruzdy łez. Przełykam ślinę. Wchodzę.
Wita mnie gęsta cisza.

Reklama
Reklama

Jezu, wypowiedz we mnie Swoją modlitwę,
bo w moich ustach tylko głuchy jęk. Drżę

[Scena druga]
Pułapka w ogrodzie (Łk 22, 47-53)

Kolejna noc pod kocem bólu

– Drżę, choć jestem bezpieczny
jak zając ukryty przed lisem
w kłębowisku cierni.

Reklama

Podtrzymaj, gdy spróbuję postawić stopę
nad przepaścią udręki myśli, błogosławiąc Cię za wszystko.

– Niech ta chwila nie mija, a jeśli nawet musi,
niech wcześniej ucieszy Twe serce,
jak przebiśniegi zakochanych.

Dziś wziąłeś mnie w Swoje dłonie, wiem to,
a Ty wiesz co znowu z Nimi zrobię.

– Pocałunek zdrady, szarpanina niezgody
na to, byś działał we mnie swobodnie.

Oskarżenia nadciągają z mieczami
i kijami. Mają na ustach moje imię.
Dlaczego jednak nikt mnie nie goni?
Co Ty robisz!? Przebrałeś się w moje grzechy!
Co Ty mówisz!? Przyznałeś się do mojej winy!

„To Ja, Ojcze, nie on,
ja umrę, a on niech kocha”.
„Dobrze Mój Synu Umiłowany”.

„Amen”

Grzegorz z Łukowa z tomiku „Brudnopis sumienia”

Pochyl się nad cierpieniem niewinnych z hospicjum dla dzieci w Wilnie – wejdź na www.mostdonieba.pl

Fundacja Aniołów Miłosierdzia

Reklama

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę