video-jav.net

Miłosierna 14. Supermoc #4. Serialowe morały

Na ogół nie oglądam telewizji. Wszystkie ciekawe mecze, serwisy informacyjne, wypowiedzi znanych osób bez problemu można znaleźć w internecie i obejrzeć, kiedy czas na to pozwala. Nie śledzę zatem aktualnych przygód tureckich sułtanów i seriali, w których ktoś piąty raz się żeni.

Miłosierna Czternastka
Miłosierna
Czternastka
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Mimo to jedna telewizyjna słabość mi pozostała – sympatia do serialu, w którym głównym bohaterem jest sandomierski proboszcz. Ksiądz ze zmysłem szpiegowskim, kojarzący fakty, które innym się „nie dodają” i bardzo często znajdujący się na właściwym miejscu we właściwym czasie.

Czy czegoś mądrego można nauczyć się od Księdza Mateusza? Oprócz tego, że w każdym odcinku ubiega się o to, by niewinna osoba nie została skazana za niepopełniony przez siebie czyn, zawsze jest gotowy do rozmowy z przestępcą. Pomyślałam sobie kiedyś, że w pojedynczych odcinkach niewiele jest akcentów eklezjalnych, modlitewnych, sakramentalnych. Owszem, ksiądz odmawia czasem różaniec, kiedyś pokazali fragment wygłaszanej przez niego homilii. Jednak na ogół mieszkańcy miasta witają go zdawkowym „dzień dobry” i nie czuć „kościelnego klimatu”. Mimo to jedna z cech sandomierskiego proboszcza zdaje się być bardzo ewangeliczna.

Przed zakończeniem każdego odcinka ksiądz zawsze ma okazję do rozmowy z przestępcą. Dysponuje szczególnym darem, który skłania rozmówców do przyznania się do winy, do przemyślenia motywów własnego postępowania i ostatecznie do wzięcia odpowiedzialności za swoje czyny. Delikatnie, właściwie samą swoją obecnością, nakłania winowajcę do wypełnienia zadośćuczynienia. Niejednokrotnie również ksiądz Mateusz podjął się udzielenia wsparcia dla rodziny przestępcy, obiecując kontakt i potrzebną opiekę – stając się nie tylko ucieleśnieniem głosu sumienia, ale i wielkim pocieszycielem.

Dlaczego kroki podejmowane przez proboszcza mają znamiona czynów ewangelicznych? Na myśl nasuwa mi się rozmowa Jezusa z tzw. „Dobrym łotrem”. Tradycja przypisuje mu imię Dyzma. W wielkim umęczeniu kary krzyżowej stanął w obronie Jezusa, wyszydzanego przez trzeciego skazańca. Uznał zasadność odbywanej przez siebie kary i zdążył jeszcze wyrazić swój szacunek względem Boga.

 

Jeden ze złoczyńców, których tam powieszono, urągał Mu: «Czy Ty nie jesteś Mesjaszem? Wybaw więc siebie i nas». Lecz drugi, karcąc go, rzekł: «Ty nawet Boga się nie boisz, chociaż tę samą karę ponosisz? My przecież – sprawiedliwie, odbieramy bowiem słuszną karę za nasze uczynki, ale On nic złego nie uczynił». I dodał: «Jezu, wspomnij na mnie, gdy przyjdziesz do swego królestwa». Jezus mu odpowiedział: «Zaprawdę, powiadam ci: Dziś ze Mną będziesz w raju».
Łk 23, 39-43

 

Mimo szyderstwa trzeciego skazańca, Jezus rzeczywiście „wybawia siebie i Dyzmę”. Obiecuje spełnienie prośby o miłosierdzie. Przyjęcie Bożej Łaski jest możliwe w każdej sytuacji życiowej, ale pod warunkiem stawania w prawdzie o sobie, o swoim grzechu. Miłosierdzie „nie wsiąknie” tam, gdzie jest kłamstwo, pycha, buta, pozory, szydzenie z Boga. Potrzeba prawdy i otwartego serca.

Jak realizować wezwanie do pocieszania więźniów? Gdy ktoś czuje się przygnieciony skutkami swoich win – wskazywać na Jezusa. Przywracać nadzieję. Przypominać, że szczere wypełnienie zadośćuczynienia przyśpiesza „wejście do nieba”, uwalnia nas z czyśćca. Przypominać, że w żadnej okoliczności życiowej nie jesteśmy sami, że jest w niej obecny Bóg. Jako chrześcijanie, mamy podnosić człowieka, zawsze podnosić. Nie gasić ledwo tlejącego się knotka…

 

Trening #4:

Być może nie masz kontaktu ze służbą więzienną ani nie posiadasz znajomych wśród skazańców. Każdy z nas jednak na co dzień staje się więźniem wewnętrznych przeżyć – smutków, wyrzutów sumienia, lęków, skrupułów. Każdy na swój sposób i własną miarę. Odmów Koronkę do Miłosierdzia Bożego o uwolnienie bliskich z wewnętrznych, prywatnych więzień.


Kinga Frąckowska, doktorantka na Wydziale Teologicznym UMK

 

wklejkaNIEZBEDNIK

Miłosierna Czternastka

Miłosierna Czternastka

Zobacz inne artykuły tego autora >
Miłosierna Czternastka
Miłosierna
Czternastka
zobacz artykuly tego autora >

Miłosierna 14. Supermoc #23. Boża gościnność

Podróżnych w dom przyjąć. Temat, który w związku z aktualną sytuacją na Starym Kontynencie zapewne w znacznej mierze będzie orbitował wokół uchodźców i migrantów. Jakoś tak naturalnie rodzi skojarzenia. Jednak ta nieco wymuszona sytuacją koncentracja na jednym aspekcie może też przyćmiewać inne, być może ważniejsze kwestie. Spróbuję więc trochę poszerzyć perspektywę.

Miłosierna Czternastka
Miłosierna
Czternastka
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Przed swoim odejściem z tego świata Jezus powiedział do uczniów: „W domu Ojca mego jest mieszkań wiele. Gdyby tak nie było, to bym wam powiedział. Idę przecież przygotować wam miejsce. A gdy odejdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę powtórnie i zabiorę was do siebie, abyście i wy byli tam, gdzie Ja jestem. Znacie drogę, dokąd Ja idę.” (J 14, 2-4)

Na te słowa dość przytomnie zareagował Tomasz, który odparł, że skoro nie zna celu, to jakże mógłby znać drogę? Wyobraźmy sobie, że ktoś nas pyta o drogę do… no właśnie bez podania, dokąd. To lubię i podziwiam w sposobie nauczania Jezusa. Prowokował takie reakcje jak ta Tomasza, czy chwilę później Filipa. Pozornymi sprzecznościami zachęcał do stawiania Mu pytań przez tych, którzy Go słuchali. Ci, którzy naprawdę chcieli się nauczyć, pytali. Ale wracając do tematu… Ojciec ma dom, dom, w którym jest wiele mieszkań. O jakie mieszkania chodzi? Co znaczy, że Jezus idzie przygotować nam miejsce? Będzie budował, urządzał, sprzątał? Skoro te mieszkania już są, to chyba nie. A może są dopiero w fazie projektu?

List do Kolosan mówi o Nim, że jest Pierworodnym wobec każdego stworzenia (Kol 1, 15) oraz Pierworodnym spośród umarłych (w. 18). Droga, którą przebywa Jezus, prowadzi przez śmierć i zmartwychwstanie do życia w odnowionym i niepodlegającym zniszczeniu ciele. On tę drogę przeszedł jako pierwszy, jest pierworodnym spośród umarłych, bo jako pierwszy otworzył łono śmierci i wyszedł na zewnątrz. W Nim jako pierwszym zostało stworzone nowe, niezniszczalne ludzkie ciało, które i nam ma przypaść w udziale po naszym zmartwychwstaniu, jest więc Chrystus i w tym wymiarze pierworodnym wobec każdego stworzenia. W ten sposób o ciele mówi św. Paweł, nazywając je mieszkaniem, domem lub przybytkiem (gr. oikos lub oikia):

„Wiemy bowiem, że jeśli nawet zniszczeje nasz przybytek doczesnego zamieszkania, będziemy mieli mieszkanie od Boga, dom nie ręką uczyniony, lecz wiecznie trwały w niebie. Tak przeto teraz wzdychamy, pragnąc przyodziać się w nasz niebieski przybytek, o ile tylko odziani, a nie nadzy będziemy. Dlatego właśnie udręczeni wzdychamy, pozostając w tym przybytku, bo nie chcielibyśmy go utracić, lecz przywdziać na niego nowe odzienie, aby to, co śmiertelne, wchłonięte zostało przez życie. A Bóg, który nas do tego przeznaczył, dał nam Ducha jako zadatek. Tak więc, mając tę ufność, wiemy, że jak długo pozostajemy w ciele, jesteśmy pielgrzymami, z daleka od Pana.” (2 Kor 5, 1-6)

Bóg jest dla nas nad wyraz gościnny. Nie tylko stworzył świat, w którym zostaliśmy przyjęci jak w domu, ale przygotowuje dla nas mieszkanie w swoim własnym domu, to znaczy tam, gdzie – inaczej niż na tym świecie – wszystko trwa wiecznie i nie rozpada się. Będąc podróżnymi, pielgrzymami oczekujemy przyjęcia na stałe do Jego domu, w którym mamy otrzymać wiecznie trwałe mieszkania, nieśmiertelne ciała na wzór nieśmiertelnego ciała zmartwychwstałego Pana, Jezusa Chrystusa. „Chrystus zmartwychwstał jako pierwszy spośród tych, co pomarli. (…) I jak w Adamie wszyscy umierają, tak też w Chrystusie wszyscy będą ożywieni, lecz każdy według własnej kolejności. Chrystus jako pierwszy, potem ci, co należą do Chrystusa…” (1 Kor 15, 20.22.23). Ogłaszając światu tajemnicę Zmartwychwstania głosimy zatem prawdę o niezwykłej Bożej gościnności, o Bogu, który pragnie każdego z nas, tułających się przez życie w tym przemijającym i podlegającym zniszczeniu świecie przyjąć do swego własnego domu, w którym odnajdziemy mieszkanie, miejsce do życia na zawsze, dom, z którego już nigdy nie zostaniemy wygnani, którego nie będziemy chcieli ani musieli opuścić.

To jest ze strony Boga czysty czyn miłosierdzia względem nas. Jesteśmy przez Boga zaproszeni do tego, by ów wyraz Bożego miłosierdzia naśladować naszymi miłosiernymi uczynkami, przyjmując w dom podróżnych, którzy z różnych względów nie mogą sobie sami zapewnić schronienia. Na tym polega miłosierdzie, że będąc postawionym w obliczu czyjejś biedy i będąc tą sytuacją do głębi poruszonym, udzielamy dobra z tego, co sami posiadamy. Św. Tomasz z Akwinu mówił, że miłosierdzie jest dobrocią, która koncentruje się na usuwaniu nędzy.

Są takie konieczne dobra, którymi dzielenie się z potrzebującymi i niemogącymi ich sobie samemu zapewnić niesie ze sobą ryzyko. Dzielenie się własnym domem jest ryzykowne. „Jak może ktoś wejść do domu mocarza i sprzęt mu zagrabić, jeśli mocarza wpierw nie zwiąże?” (Mt 12, 29) Może zostać przyjęty w dom jako podróżny! Jest ryzyko i to ryzyko nie dotyczy wyłącznie posiadanego mienia, ale nade wszystko innych domowników. W domu mocarza są również ci, którzy nie mogą się sami obronić, kobiety, dzieci. Mocarz powinien dobrze rozważyć, kogo i w jakich okolicznościach wpuszcza do swego domu. Inaczej może pogwałcić prawa innych domowników, przyczynić się do tragedii, stracić bliskich i całe swoje mienie. Podróżnych w dom przyjąć nie znaczy uczynić ich z miejsca domownikami. Uczynek nie mówi: każdego przechodzącego uczyń członkiem swej rodziny. Każdego przyjmij za córkę czy syna. Nie. Podróżnych w dom przyjmuje się tylko na krótki czas, do czasu, gdy gotowi są pójść w dalszą drogę, gdy minie niebezpieczeństwo nocy i zimna. Nawet „sługa nie przebywa w domu na zawsze, lecz syn przebywa na zawsze” (J 8, 35). Potrzeba dużej rozwagi.

Trzeba wreszcie powiedzieć, że przyjęcie podróżnych w gościnę może zaowocować ogromnym błogosławieństwem. Przekonał się o tym Abraham, gdy przyjął pod swój dach trzech nieznajomych (Rdz 18). Z przyjęciem w dom niektórych podróżnych Chrystus związał szczególną obietnicę: „Gdy do jakiego domu wejdziecie, najpierw mówcie: Pokój temu domowi! Jeśli tam mieszka człowiek godny pokoju, wasz pokój spocznie na nim” (Łk 10, 5-6). „Nie zapominajmy też o gościnności, gdyż przez nią niektórzy, nie wiedząc, aniołom dali gościnę” (Hbr 13, 2). Aniołom, czyli Bożym posłańcom, Bożym współpracownikom. To także ryzyko przyjęcia w dom podróżnych. Potrzeba rozwagi, a może jeszcze bardziej wrażliwości na głos Bożego Ducha.

 

Trening #23

Proponuję krótki trening modlitewny: „Panie, daj mi serce wrażliwe, gościnne i mądre”.


Aleksander Sztramski, doktorant na Wydziale Teologicznym UMK

 

wklejka2016kwiecien

Miłosierna Czternastka

Miłosierna Czternastka

Zobacz inne artykuły tego autora >
Miłosierna Czternastka
Miłosierna
Czternastka
zobacz artykuly tego autora >