Nasze projekty

Miłosierna 14. Supermoc #29. Babcia nakarmi

Moja babcia nauczyła mnie szacunku do jedzenia i tego, że pokarmem należy się dzielić. Chociaż nie miała milionów na koncie, czasem nie starczało na wszystko, ale zawsze jak wchodziłam do jej domu pachniało drożdżówką, pytała czy może coś zjem, czy na pewno nie jestem głodna, chociaż czasem żeby nakarmić mnie oddawała swój posiłek.

Reklama

Tak było zawsze, nie tylko wtedy, kiedy przychodziłam ja lub ktoś z rodziny – ktokolwiek przyszedł do jej domu, zaprzyjaźniony czy „zagubiony wędrowiec”, lubiany czy też nie, zawsze został nakarmiony i głodny nie wyszedł. To była właśnie miłość.

Pamiętam, że jak byłam mała, razem z siostrą często dostawałyśmy od taty„coś”. To „coś” przeważnie było jakąś słodkością. Zawsze kupował dwie takie same rzeczy. Dwa te same batoniki, te same żelki czy cukierki. Ja od zawsze byłam łakomczuchem, więc swoją porcję pochłaniałam w ciągu ułamka sekundy. Moja siostra za to wolała sobie zostawić słodycze na później, żeby zjeść je na deser po obiedzie, albo wieczorem oglądając film. Niestety rzadko doczekała tej chwili, bo młodsza siostra jak tornado wciągała również jej porcje. Emilia, chociaż wiedziała, że zawsze podkradam i zjadam jej słodycze, cały czas odkładała je w to same miejsce. Nie żałowała mi ich, chociaż wiem, że miała na nie taką samą ochotę jak ja. To właśnie miłość.

Mam przyjaciółkę do której często jeżdżę, żeby uciec od zabieganego życia i odpocząć. Tradycją w jej rodzinie jest to, że w niedzielę po porannej Mszy Świętej wszyscy, naprawdę wszyscy – znajomi i nieznajomi, rodzina i sąsiedzi, Ci zaproszeni oraz Ci, którzy się sami wpraszają – spotykają się u niej w domu na wspólnym śniadaniu. Co tydzień jest jajecznica. Kiedy pierwszy raz zostałam u Doroty na weekend i usiadłam do wspólnego niedzielnego śniadania, poczułam, że tam jest mój dom. Kiedy wiedziałam, jak jej mama z miłością przygotowuje dla wszystkich jajecznicę, wykłada starannie mięso, które tata sam wcześniej uwędził i robi to z taką radością . To dzięki tym niedzielnym śniadaniom, wracam tam, gdy tylko mogę. Ta prosta jajecznica podana z taką troską o drugiego człowieka stała się symbolem miłości.

Reklama
Reklama

Zostałam wychowana tak, aby dzielenie się jedzeniem było naturalne. Od zawsze moi rodzice wspierali akcje charytatywne, zbiórki żywności i potrzebujących. Mam zawsze gospodarowała jedzeniem tak, żeby dla wszystkich starczyło i nikt nie chodził głodny. Mam nadzieję, że dobrze się tego nauczyłam.

Teraz gdy wyprowadziłam się z domu te zachowania we mnie zostały. Jednak nie jest to takie łatwe. Okazuje się, że wszyscy z najbliższego otoczenia mają co jeść. Nikt nie oczekuje ode mnie pomocy, nie prosi o nią, wszyscy są najedzeni. Więc długo się zastanawiałam jak „głodnych nakarmić”. Dzielenie się posiłkiem zawsze kojarzyło mi się z dzieleniem się miłością. Teraz zamiast na siłę szukać potrzebujących, zapraszam moich znajomych na śniadanie, obiad czy kolację. Ponieważ studencki budżet jest ograniczony nie są to wykwintne dania, ale osoby, które na nie zapraszam wiedzą, że je kocham. Może głodu, który kojarzy się z pustym żołądkiem, nie odczuwają, ale głód miłości jest w każdym z nas. Zrób posiłek dla przyjaciela, czy znajomych. Niech to, czym ich nakarmisz, będzie prawdziwą miłością. Czasem wystarczy zwykła troska czy pamięć, a już czujemy się kochani.

Reklama
Reklama

Trening #29

Kiedy ostatni raz odwiedziłeś, odwiedziłaś swoją Babcię? Może to właśnie jest czas, aby nakarmić głód jej obecności? A jeśli już odeszła do Pana, pomódl się za nią i jak możesz odwiedź jej grób.


Ula Sztabkowska, studentka I roku WT UMK

Reklama

franciszek_Milosierdzie_500pcxPolecamy książkę „Miłosierdzie to imię Boga” – wywiad z papieżem Franciszkiem!

Papież Franciszek w prostych i bezpośrednich słowach zwraca się do każdego człowieka, budując z nim osobisty, braterski dialog. Na każdej stronie książki wyczuwalne jest jego pragnienie dotarcia do osób, które szukają sensu życia, uleczenia ran. Do niespokojnych i cierpiących, do tych, którzy proszą o przyjęcie, do biednych i wykluczonych, do więźniów i prostytutek, lecz również do zdezorientowanych i dalekich od wiary.

W rozmowie z watykanistą Andreą Torniellim Franciszek wyjaśnia – poprzez wspomnienia młodości i poruszające historie ze swojego doświadczenia duszpasterskiego – powody ogłoszenia Nadzwyczajnego Roku Świętego Miłosierdzia, którego tak pragnął.

Reklama

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę