video-jav.net

Miłosierna 14. Supermoc #26.

„To nowe stworzenie o długich włosach ciągle staje mi na drodze. Czatuje wciąż w pobliżu i podąża moimi śladami. Nie lubię tego; nie przywykłem do towarzystwa” – takimi słowami Mark Twain opisuje reakcję Adama na pojawienie się w pobliżu Ewy.

Miłosierna Czternastka
Miłosierna
Czternastka
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Czy właśnie tak było? Natchniony autor Genesis ma na ten temat zupełnie inne zdanie. Adam, pełen zachwytu, powiedział: «Ta dopiero jest kością z moich kości i ciałem z mego ciała. Ta będzie się zwała niewiastą, bo ta z mężczyzny została wzięta» (Rdz 2, 23).

Bóg ma jedynie bardzo dobre pomysły. Pomyślał o stworzeniu świata, powiedział słowo, i świat powstał! Nie po to, aby jedynie zachwycać swoim pięknem, ale po to, aby świat służył człowiekowi. Pan Bóg stworzył człowieka z miłości: na Swój obraz i Swoje podobieństwo, i powołał go do miłości. Widząc, że Adam nie może odnaleźć w świecie kogoś, kto byłby do niego podobny, Bóg powiedział: «Nie jest dobrze, żeby mężczyzna był sam, uczynię mu zatem odpowiednią dla niego pomoc» (Rdz 2, 18). Wszechmocny stwarza kobietę. Nie tylko po to, żeby Adamowi nie było smutno, ale czyni ją „odpowiednią dla niego pomocą”. Jakby dobrze poszukać – tu i tam – np. u Jana Pawła II, to okazuje się, że owa pomoc po hebrajsku: „ezerkenegdo” oznacza pomocnika,wybawiciela, kogoś kto ratuje od śmierci. Co ciekawe, jedynymi miejscami z Biblii, oprócz wspomnianego, gdzie używa się tego określenia, są fragmenty, w których to Jahwe ratuje Izraela! (Por. Pwt 33, 29; Ps 121, 1-2). Pomyślcie, jakiego rodzaju to pomoc! Jak ogromne to wsparcie. Ewa pomaga Adamowi na wiele sposobów, ale przede wszystkim pokazuje mu świat relacji; pomaga mu je nawiązywać; pokazuje, że to one są najważniejsze w życiu człowieka, bo dzięki nim uczymy się kochać, a na końcu zostanie tylko miłość.

Wszystko się zgadza – powiecie – tylko co to ma wszystko wspólnego z miłosierdziem? Ano ma bardzo dużo. Napiszę to wprost: Bóg okazał człowiekowi ogromne miłosierdzie stwarzając go jako mężczyznę i niewiastę! Wyobrażacie sobie świat jedynie męski: byłby okrutny, albo świat jedynie żeński (przykład takiej rzeczywistości pokazał nam Juliusz Machulski w „Seksmisji”): też byłby okrutny. Jak to dobrze, że mamy siebie nawzajem! Jak wielkie to miłosierdzie Boga względem nas. Piękne jest to, że wzajemnie się potrzebujemy, uzupełniamy się – jak mówił Jan Paweł II – jesteśmy dla siebie darem, prezentem od Najwyższego. Owszem, wcale nie łatwy to dar, ale pamiętajcie o tym, co napisałam na początku, Pan Bóg ma jedynie bardzo dobre pomysły, a miłość między kobietą a mężczyzną była Jego pomysłem!

Nie musimy, a nawet nie powinniśmy rywalizować: która z płci jest lepsza. To dziś podpowiada nam świat. Pragnie też zacierać różnice między kobiecością, a męskością. Ale to właśnie te różnice sprawiają, że jesteśmy odmienni, inni i dlatego wzajemnie się przyciągamy; możemy się podziwiać i korzystać nawzajem z wielu pięknych cech, które dał nam Ten, który tak bardzo nas ukochał. Jest jeszcze jeden warunek, który trzeba spełnić, aby móc się wzajemnie obdarować. Musimy pokochać samych siebie i dostrzec to, jak pięknie Bóg nas stworzył, aby móc za psalmistą wyśpiewać: „Dziękuję Ci, że mnie stworzyłeś tak cudownie, godne podziwu są Twoje dzieła” (Ps 139, 14).

 

Trening #26

Dlatego dziś mam dla Ciebie piękne, ale (czasem) trudne zadanie. Okaż miłosierdzie sobie. Jeśli jesteś kobietą, przypatrz się własnej kobiecości: zastanów się co czyni Cię piękną, jakie cechy lubisz w sobie najbardziej i za to się cenisz. Jeśli jesteś mężczyzną, zatrzymaj się chwilę nad swoją męskością: które cechy sprawiają, że czujesz się męski; co w sobie lubisz najbardziej, za co się cenisz.

Podziękuj za to wszystko Bogu. Wyniki refleksji najlepiej zapisać. Przydadzą się w czasie gorszych dni.

Gdybyście mieli problemy, zachęcam do lektury psalmu 139.


Paulina Buczek – studentka 5 roku teologii na WT UMK w Toruniu

Miłosierna Czternastka

Miłosierna Czternastka

Zobacz inne artykuły tego autora >
Miłosierna Czternastka
Miłosierna
Czternastka
zobacz artykuly tego autora >

Franciszek: misją Kościoła jest ewangelizowanie ubogich

Misją Kościoła i każdego ochrzczonego jest ewangelizowanie ubogich - powiedział papież Franciszek w rozważaniu poprzedzającym południową modlitwę „Anioł Pański” na placu św. Piotra w Watykanie

Polub nas na Facebooku!

– Bycie chrześcijaninem i bycie misjonarzem to to samo. Głoszenie Ewangelii słowem, a jeszcze wcześniej życiem, jest głównym celem wspólnoty chrześcijańskiej i każdego jej członka – stwierdził Ojciec Święty.

 

Pełna treść rozważania:

 

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

W dzisiejszej Ewangelii ewangelista Łukasz zanim przedstawił mowę programową Jezusa z Nazaretu, krótko podsumowuje Jego działalność ewangelizacyjną. Jest to działalność, której dokonuje On mocą Ducha Świętego: Jego słowo jest oryginalne, ponieważ odsłania znaczenie Pisma Świętego; jest to Słowo z mocą, ponieważ nakazuje nawet duchom nieczystym i są mu posłuszne (por. Mk 1,27). Jezus różni się od mistrzów swego czasu: nie otworzył szkoły, by studiować Prawo, ale idzie by głosić i nauczać wszędzie: w synagogach, na ulicach, w domach. Jezus różni się również od Jana Chrzciciela, który głosił bliski już sąd Boga, natomiast Jezus głosił Jego ojcowskie przebaczenie.

 

A teraz także i my wejdźmy do synagogi w Nazarecie, w mieście, w którym Jezus dorastał do trzydziestego roku życia. To, co ma tam miejsce jest ważnym wydarzeniem, nakreślającym misję Jezusa. Wstaje, aby przeczytać fragment Pisma Świętego. Otwiera zwój proroka Izajasza i wybiera urywek w którym napisano: „Duch Pański spoczywa na Mnie, ponieważ Mnie namaścił i posłał Mnie, abym ubogim niósł dobrą nowinę” (Łk 4,18). Następnie, po chwili ciszy pełnej oczekiwania, jak mówi pośród ogólnego zdziwienia: „Dziś spełniły się te słowa Pisma, któreście słyszeli” (w. 21).

 

Ewangelizowanie ubogich: oto właśnie misja Jezusa, zgodnie z tym co mówi Łukasz; jest to także misja Kościoła i każdego ochrzczonego w Kościele. Bycie chrześcijaninem i bycie misjonarzem to to samo. Głoszenie Ewangelii słowem, a jeszcze wcześniej życiem, jest głównym celem wspólnoty chrześcijańskiej i każdego jej członka. Zaznaczono tutaj, że Jezus kieruje Dobrą Nowinę do wszystkich, nikogo nie wykluczając, a wręcz uprzywilejowuje tych, którzy są najdalej, cierpiących, chorych, odrzuconych przez społeczeństwo.

 

Postawmy sobie jednak pytanie: co oznacza ewangelizowanie ubogich? Oznacza przede wszystkim zbliżenie się do nich, oznacza posiadanie radości służenia im, wyzwolenia ich z ucisku, a to wszystko w imię Chrystusa i z Duchem Chrystusa, ponieważ to On jest Ewangelią Boga, Miłosierdziem Boga, wyzwoleniem Boga. To on „stał się ubogim, aby nas ubóstwem swoim ubogacić” (por. 2 Kor 8,9). Tekst Izajasza, wzmocniony małymi modyfikacjami wprowadzonymi przez Jezusa, wskazuje, że głoszenie mesjańskie Królestwa Bożego, które przyszło między nas, skierowane jest w uprzywilejowany sposób do wykluczonych, więźniów, uciemiężonych.

 

Prawdopodobnie w czasach Jezusa osoby te nie były w centrum wspólnoty wiary. Zapytajmy samych siebie: czy dzisiaj, w naszych wspólnotach parafialnych, w stowarzyszeniach, ruchach jesteśmy wierni programowi Jezusa? Czy ewangelizowanie ubogich, niesienie im Radosnej Nowiny jest naszym priorytetem? Uwaga: nie chodzi o czynienie pomocy społecznej, tym bardziej o działalność polityczną. Chodzi o zaoferowanie mocy Ewangelii Bożej, która nawraca serca, leczy rany, przekształca relacje ludzkie i społeczne według logiki miłości. Ubodzy rzeczywiście są w centrum Ewangelii.

 

Niech Maryja Panna, Matka ewangelizatorów, pomoże nam silnie odczuwać głód i pragnienie Ewangelii, który istnieje w świece, szczególnie w sercach i ciałach ubogich. Niech wyjedna każdemu z nas i każdej wspólnocie chrześcijańskiej zdolność konkretnego świadectwa miłosierdzia, wielkiego miłosierdzia, jakim obdarzył nas Chrystus.


tł. st (KAI) / Watykan