Fot. Okładka książki "Bóg i wieczność" o. Wojciecha Surówki OP /Wydawnictwo Esprit

Maryja czyli pełnia

Jedyną osobą, która przeszła już w pełni całą eschatologiczną drogę ludzkości, jest Matka naszego Pana – Maryja z Nazaretu.

Reklama

Apostoł Paweł wspomniał o Niej tylko raz, nie wymieniając nawet Jej imienia. „Gdy jednak nadeszła pełnia czasu, zesłał Bóg Syna swego, zrodzonego z Niewiasty, zrodzonego pod Prawem, aby wykupił tych, którzy podlegali Prawu, byśmy mogli otrzymać przybrane synostwo. Na dowód tego, że jesteście synami, Bóg zesłał do serc naszych Ducha Syna swego, który woła: «Abba, Ojcze!»” (Ga 4, 4–6). Maryja już w pierwszych słowach zapisanych na Jej temat w Nowym Testamencie cała jest w cieniu Syna. I choć z czasem pojawia się więcej informacji na temat Jej życia, nowotestamentalne teksty ukazują Ją przede wszystkim jako Służebnicę i Uczennicę Mesjasza. Pomimo niezwykłego wybrania podąża Ona wraz z Ludem Bożym pielgrzymką wiary.

Maryja została włączona w pełnię czasu

„Pełnia czasu” lub „wypełnienie czasu” jest formułą apokaliptyczną spotykaną w Starym Testamencie (por. Dn 11, 35; Tb 14, 5). Oznacza ona, że czas, czyli rozwój historii zbawienia mającej określony przez Boga cel, dopełnił się. Czas przygotowania – czas Starego Testamentu – wypełnił się wraz z przyjściem Jezusa. Apostoł Paweł w Liście do Efezjan wyraźnie mówi o dokonaniu się tajemniczego planu zbawienia w pełni czasu w osobie Jezusa (Ef 1, 10). W tej pełni czasu Chrystus wykupił nas z niewoli Prawa, obdarzając synostwem Bożym. Ta pełnia wskazuje na wyznaczony odwiecznie moment, w którym Ojciec posłał Syna swego, „aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie
wieczne” (J 3, 16). Jest to określona chwila, w której poprzez wkroczenie wieczności w czas sam czas zostaje odkupiony i napełniwszy się tajemnicą Chrystusa, staje się w sposób definitywny czasem zbawienia. W tę pełnię czasu została włączona Niewiasta – Maryja.

Dwa profile Maryi

Kard. Karol Wojtyła podczas rekolekcji, które wygłosił dla Kurii Rzymskiej w 1976 roku. Zwracał uwagę, że Maryja w tekstach objawionych ma niejako dwa profile. Pierwszy z nich to właśnie ten wymiar prostej, ukrytej i cichej Córy Syjonu (por. Sof 3, 12–17), której Bóg uczynił wielkie rzeczy (por. Łk 1, 49). Taką Maryję widzimy w Nazarecie, w Betlejem, w czasie ucieczki do Egiptu, w Kanie Galilejskiej. Szła w pielgrzymce wiary wraz ze swoim Synem.

Reklama
Reklama

Z jednej strony mamy więc pokorną Służebnicę, z drugiej zaś – Niewiastę obleczoną w słońce. Obraz niewiasty z Księgi Rodzaju powraca w Księdze Apokalipsy w kontekście eschatologicznych zmagań, które będą udziałem Kościoła do końca świata. 

Po raz kolejny powraca światło jako obraz wieczności. „Matka Boża była cała ze światła. Płaszcz był falą światła”. Tak wspomina spotkanie z Maryją s. Łucja z Fatimy. To światło „było Bogiem”.

Adwent Kościoła

Ostatni tekst Objawienia mówiący o Niewieście jest klamrą spinającą całość historii zbawienia. W Księdze Rodzaju czytamy o obietnicy, jaką Bóg dał niewieście. „Wprowadzam nieprzyjaźń między ciebie a niewiastę, pomiędzy potomstwo twoje a potomstwo jej: ono ugodzi cię w głowę, a ty ugodzisz je w piętę” (Rdz 3, 15). W Apokalipsie w sposób symboliczny jeszcze raz przedstawiona jest historia tej nieprzyjaźni, która trwa pomiędzy Bogiem a Szatanem aż do końca czasów. Chociaż obrazy Apokalipsy mają charakter wizjonerski, przenośny, pod osłoną tych form literackich jedna prawda jawi się w sposób bardzo prosty i oczywisty: „jest to prawda o ścisłej więzi Maryi – Matki Mesjasza – z Kościołem”.

Reklama
Reklama

Kardynał Wojtyła mówił te słowa w 1976 roku. Jest to jeden z tych tekstów wielkiego świętego Kościoła, w których daje się odczuć ducha prorockiego. Dla kard. Wojtyły rozpoczyna się nowy adwent Kościoła, czas oczekiwania. Oczekiwania na co? Na Wielki Jubileusz 2000 roku? Być może krakowski metropolita myślał właśnie o tym wydarzeniu, wygłaszając rekolekcje, jednak wydaje mi się, że można na te słowa popatrzeć również w kontekście końca czasów.

W ostateczniej walce Niewiasta nie jest sama

Żyjemy w pełni czasów i jest to okres zarówno oczekiwania z nadzieją na przyjście Pana, jak i decydującej pokusy. Analizując tekst Apokalipsy, kard. Wojtyła zwraca uwagę, że Niewiasta nie jest sama w tej ostatecznej walce. „Ziemia przyszła na pomoc Niewieście” (Ap 12, 16). Jest to bardzo znamienne zdanie, po którym ukazana jest walka smoka nie tylko z Niewiastą, ale również z jej potomstwem. Wojtyła nie tłumaczy, co mogłyby oznaczać te słowa. Być może świadczą one o jakiejś nieodzownej samoobronie rodzaju ludzkiego, kiedy zło zbyt się ujawni, kiedy jego niszczący wymiar staje się zbyt oczywisty. A może jest to zapowiedź nowego eschatologicznego ludu wybranego, który wraz z Maryją odda się Bogu całkowicie za zbawienie świata.

Kardynał Wojtyła kończy swoje rekolekcje profetycznym stwierdzeniem na temat naszych czasów: „Czas wielkiej Próby i wielkiej zarazem Nadziei. Na ten właśnie czas został nam dany znak: Chrystus – «Znak, któremu sprzeciwiać się będą» (Łk 2, 34). I Niewiasta obleczona w słońce: «Znak wielki na niebie» (Ap 12, 1)”.

Reklama

Tekst pochodzi z książki „Bóg i wieczność” o. Wojciecha Surówki OP

Reklama

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę