Nasze projekty
Reklama
Fot. Zdjęcie poglądowe/Canva

Pani Dorota uratowała seniora przed oszustwem „na przyjaciela”

Starszy mężczyzna chciał pilnie przelać pieniądze „przyjacielowi w potrzebie”. Jego zachowanie wzbudziło jednak podejrzenia Pani Doroty, pracownicy Poczty Polskiej.

W mediach społecznościowych poruszenie wywołała historia pani Doroty, która zareagowała, widząc starszego mężczyznę mogącego paść ofiarą oszustwa. Jak podaje Poczta Polska, w placówce w Zielonej Górze starszy mężczyzna chciał pilnie przelać pieniądze „przyjacielowi w potrzebie”. Jego zachowanie wzbudziło jednak podejrzenia Pani Doroty, naczelniczki mikroregionu Poczty Polskiej. Dzięki jej szybkiej reakcji i interwencji Policji okazało się, że za telefonem od rzekomego przyjaciela stał oszust.” Postawa pani Dorota jest godna naśladowania. Ta historia to także ważne przypomnienie faktu, że seniorzy często tracą oszczędności życia nie dlatego, że są naiwni, ale dlatego, że oszuści działają szybko, bezwzględnie i pod ogromną presją emocji.

„Na wnuczka”, „na policjanta”, „na pracownika banku” – metody różne, efekt ten sam

Historie oszustw „na wnuczka”, „na policjanta”, „na pracownika banku” czy „na lekarza” wracają regularnie w policyjnych komunikatach. Schemat bywa podobny: telefon, dramatyczna informacja, pośpiech, prośba o pieniądze, obietnica ratowania kogoś bliskiego albo zabezpieczenia oszczędności.

Najczęściej oszuści uderzają w to, co u osób starszych jest najpiękniejsze: troskę o rodzinę, zaufanie, gotowość niesienia pomocy. Dlatego tak ważne są nie tylko policyjne apele, ale też zwykła ludzka uważność. Jeśli widzimy seniora, który nagle chce wypłacić dużą sumę pieniędzy, nerwowo rozmawia przez telefon, wykonuje czyjeś instrukcje, mówi o „tajnej akcji”, „kaucji”, „wypadku”, „zagrożonym koncie” albo „pilnym przelewie” — warto się zatrzymać.

Reklama

Nie trzeba od razu robić wielkiej interwencji. Czasem wystarczy spokojnie zapytać: „Czy wszystko w porządku?”, „Czy ktoś kazał panu wypłacić te pieniądze?”, „Może zadzwonimy razem do rodziny albo na policję?”.

Czujność naprawdę działa

To nie są teoretyczne rady. Policja wielokrotnie informowała o sytuacjach, w których szybka reakcja osób postronnych lub pracowników banków uchroniła seniorów przed utratą oszczędności.

W Opolu, pracownica banku zauważyła, że 82-letnia kobieta może być ofiarą oszustwa. Seniorka była przekonana, że bierze udział w tajnej policyjnej akcji. Dzięki reakcji pracownicy banku nie doszło do przekazania pieniędzy, a wypłacone 40 tysięcy złotych wróciło na konto kobiety.

Reklama

W Nowej Soli senior dał się przekonać fałszywemu pracownikowi banku, że jego pieniądze są zagrożone i trzeba je przelać na rzekome „konto techniczne”. Mężczyzna zdążył przelać 20 tysięcy złotych. Gdy oszust próbował nakłonić go do kolejnej wypłaty, czujność pracownicy banku pozwoliła powstrzymać dalszą stratę.

Niedawno Policja opisała także historię funkcjonariusza po służbie, który przypadkowo usłyszał rozmowę seniorki z oszustami. Kobieta była instruowana, co ma zrobić. Policjant zareagował, polecił jej przerwać połączenie i pomógł bezpiecznie zakończyć całą sytuację. Dzięki temu seniorka nie przekazała pieniędzy przestępcom.

Takie przykłady pokazują, że oszustwo można zatrzymać. Ale potrzebna jest reakcja: pracownika banku, sąsiada, sprzedawcy, kierowcy taksówki, przypadkowego świadka, wnuka, córki, syna, osoby stojącej obok w kolejce.

Reklama

Oszuści grają na strachu i pośpiechu

Policja od lat przypomina, że sprawcy najczęściej wykorzystują presję czasu. Dzwonią i mówią, że ktoś bliski spowodował wypadek, jest w areszcie, potrzebuje pilnej operacji albo że pieniądze seniora są zagrożone. Podszywają się pod wnuków, dzieci, policjantów, prokuratorów, lekarzy, pracowników banku lub urzędników.

Celem jest jedno: senior ma nie mieć czasu na spokojne sprawdzenie informacji.

Dlatego podstawowa zasada brzmi: rozłącz się i sprawdź. Zadzwoń samodzielnie do bliskiej osoby. Skontaktuj się z rodziną. Zadzwoń na numer alarmowy 112. Nie oddzwaniaj na numer podany przez rozmówcę. Nie wykonuj poleceń osoby, która naciska, straszy albo zakazuje kontaktu z kimkolwiek.

Prawdziwy policjant nigdy nie prosi o przekazanie pieniędzy, przelanie oszczędności na „bezpieczne konto” ani pozostawienie gotówki we wskazanym miejscu. Policja nie prowadzi przez telefon tajnych akcji z udziałem seniorów.

Apel do młodszych: rozmawiajcie z rodzicami i dziadkami

Nie wystarczy powiedzieć starszej osobie: „uważaj na oszustów”. Warto porozmawiać konkretnie. Dobrze jest ustalić rodzinne hasło bezpieczeństwa, które można wykorzystać, gdy ktoś zadzwoni i będzie podawał się za wnuka, córkę czy syna. Policja wskazuje, że takie hasło może być prostą, wspólną tajemnicą: wyjątkową datą, ulubionym daniem albo tytułem piosenki. Warto też przypominać seniorom kilka zasad:

  • Nigdy nie przekazuj pieniędzy osobie przysłanej przez telefonicznego rozmówcę.
  • Nigdy nie podawaj danych do konta, loginów, haseł, kodów BLIK ani numerów kart.
  • Nie wypłacaj pieniędzy pod wpływem presji, strachu lub tajemnicy.
  • Nie wierz w „tajne akcje” policji ani banku prowadzone przez telefon.
  • Gdy ktoś prosi o pieniądze dla bliskiej osoby, najpierw samodzielnie zadzwoń do tej osoby lub do kogoś z rodziny.
  • Jeśli coś budzi niepokój, dzwoń pod 112.

To proste zasady, ale trzeba je powtarzać. Oszuści są przygotowani. Wiedzą, jak wzbudzić strach, wstyd i poczucie winy. Wiedzą, jak sprawić, żeby senior nie odłożył słuchawki. Dlatego młodsi powinni nie tylko ostrzegać, ale też być dostępni: odbierać telefony, oddzwaniać, interesować się nietypowymi sytuacjami.

Nie przechodź obojętnie

Historia pani Doroty, która uchroniła starszego mężczyznę przed oszustwem, przypomina o czymś bardzo ważnym: odpowiedzialność za bezpieczeństwo seniorów nie kończy się w rodzinie. Czasem pomóc może ktoś obcy. Jeśli widzimy starszą osobę, która wygląda na przestraszoną, jest prowadzona instrukcjami przez telefon, chce wypłacić dużą kwotę, kupić kosztowności, przelać pieniądze albo przekazać gotówkę nieznajomemu — reagujmy.

Można podejść delikatnie. Można poprosić pracownika banku lub sklepu o pomoc. Można zadzwonić na policję. Można zaproponować kontakt z rodziną.

Lepiej pomylić się z troski, niż milczeć, gdy ktoś traci dorobek życia.

Dobro zaczyna się od czujności

W takich historiach najbardziej porusza nie tylko fakt, że ktoś uniknął straty. Porusza to, że ktoś zauważył drugiego człowieka. Starsza osoba w stresie może nie myśleć jasno. Może naprawdę wierzyć, że ratuje wnuka, córkę albo swoje pieniądze. Może wstydzić się poprosić o pomoc. Może bać się, że jeśli przerwie rozmowę, stanie się coś złego. Wtedy potrzebny jest ktoś obok. Ktoś, kto spokojnie powie: „Proszę się zatrzymać. To może być oszustwo. Sprawdźmy to razem”.

Źródła: Policja, Poczta Polska. Stacja7

Reklama

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
WIARA I MODLITWA
Zatrudnij nas