LUDZIE

Dług wdzięczności. Słowo o śp. Ks. Piotrze Pawlukiewiczu

Pociągał za sobą tysiące w czasach, kiedy na YouTube jeszcze nie było influenserów. Sprawiał, że w niedziele o godz. 15 zapełniał się akademicki kościół św. Anny na Krakowskim Przedmieściu, a studenci w całym kraju chcieli go słuchać.

Anna Koźlik
Anna
Koźlik
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Wprowadził zupełnie nową jakość głoszenia Dobrej Nowiny i dzięki Niemu rekolekcje – nie tylko akademickie, zaczęły przebudzać ludzi i przyciągać do niego nieprzebrane tłumy.

Święcenie kapłańskie przyjął w 1985 r., czyli w tym okresie, kiedy większość z nas, Jego duchowych dzieci, właśnie się rodziła, albo za chwilę miała się pojawić na świecie. To takie symboliczne… Audycją „Katechizm Poręczny”, emitowaną w kilku katolickich rozgłośniach, zazwyczaj w niedzielne wieczory, zdobył serca słuchaczy. Cierpliwie, ale z właściwym sobie poczuciem humoru odpowiadał na listy – pytania o moralność, duchowość, słowem tłumaczył na ludzki język nauczanie Kościoła.

 

„Piętnastki u Anny”

„Piętnastki” u św. Anny przyciągały tłumy. Młodzi chcieli dzielić się między sobą jego słowem, stąd pojawił się pomysł na nagrywanie konferencji i stworzenie miejsca w sieci, gdzie były i nadal są Jego słowa (www.kazaniaksiędzapiotra.pl). Jaki miał na to przepis, że tylu młodych ludzi zaczęło go słuchać? W dobie wszechobecnego Internetu i wielu namiastek szczęścia szukali autorytetu, który będzie mówił mądrze, konkretnie, ale też tak po ludzku, nie “księżowsku”. Rozumiał te głęboko ukryte pragnienia, ideały, ale wiedział też, że nie raz, nie dwa się potkniemy, zwątpimy, zniechęcimy. Mówił, że konfesjonał to „najlepszy salon kosmetyczny i to za darmochę!”. Zachęcał, żeby szukać stałego spowiednika. Mimo nadzwyczajnego talentu był przezroczysty. Nie zatrzymywał nas na sobie. Chciało się słuchać, przy nim być, bo przeczuwało się jakieś ułamki tego, czym może być Boża miłość…

A Ksiądz mówił. Mówił o Miłości i miłości. O tym jak Bóg szaleje za nami i jak nasze zranienia nie pozwalają czasem na doświadczanie Jego bliskości. O tym, że dla każdego jest szansa, ale i potrzebny jest zdecydowany krok i odwrót od zła. Mówił o roli ojca w rodzinie, mówił o człowieku, który jest jednością psycho-duchowo-fizyczną. Tak zgrabnie łączył teologię z psychologią. I to zdecydowanie była dla nas nowa jakość, nowa jakość w Kościele. Ktoś nam cierpliwie tłumaczył różne ludzkie mechanizmy, podsuwając narzędzia jak te trudności przepracować. Na fali ogromnej popularności nigdy jednak nie banalizował grzechu, stale mocno zawyżał poprzeczkę. Mówił o miłości, na którą każdy człowiek czeka i tęskni. Rozbudzał ogromną tęsknotę za czystą i wierną miłością, która uszczęśliwia pełnią i na którą warto czekać i bić się o nią. Bez pruderii mówił o seksie i na to czekaliśmy – by ktoś wyjaśnił nam jak to właściwie w Kościele z tym jest: wolno, nie wolno, wypada czy nie. I on mówił. Wykładał czystą teologię ciała Jana Pawła II posługując się jasnym, niefilozoficznym językiem. „Seks- poezja czy rzemiosło” są stale aktualne! Niesamowite na jak podatny grunt padły jego słowa. 

Sypał przykładami jak z rękawa. Cierpliwie zaświadczał o tym, że małżeństwo jest genialnym pomysłem, a sypialnia prawdziwym sacrum, które może nieść głęboką radość. Zwroty „Zimka”, „Jak ty tą piątkę wrzuciłeś”, „Bocian, zrób nam kawę”, z których razem z wszystkimi się zaśmiewał, przeszły do klasyki.

 

FOT. Tomasz Tołłoczko / Facebook Towarzystwa Biznesowe SA

 

Wprowadzał ład w pogmatwane myśli i marzenia

Wiele konferencji poświęcił rodzinie, często dzieląc się swoim doświadczeniem, wojskową kanapką od ojca dojadaną na kolację, miękkimi dłońmi mamy. Uważnie obserwował małżeństwa i pary wokół siebie, uwiarygadniał tymi przykładami każdą myśl czy zachętę. I czuję, że to najbardziej na nas działało. Potrzebowaliśmy słyszeć, że ktoś, kto posłuchał tych rad jest szczęśliwy. Ksiądz Piotr kładł na szali swój autorytet, wymieniał imiona, zarysowywał okoliczności wydarzeń. Czuć było bijącą z niego pewność i chciało się zaufać tej Sile, która tyle dobrego dla nas przygotowuje, jeśli podejmie się decyzje i wysiłek życia z Bogiem. Znał doskonale realia małżeństw naszych rodziców, w większości nie do końca szczęśliwe, czasem patologiczne. Był realistą przekonanym, że da się z Bożą pomocą odciąć od kiepskich wzorców. To nas przekonywało.

Tysiące godzin w radiu, tysiące konferencji na każdy temat. Tak dużo o małżeństwie, rodzinie, nawracaniu się. Tyle Ewangelii wytłumaczonych i odnoszących się bezpośrednio do życia każdego z nas. Cierpliwie i pięknie tłumaczył każde zdanie, wyciągając nieraz z jednego słowa całą esencję. Wprowadzał ład w pogmatwane myśli i marzenia, budował z nami jakąś przedziwną relację. Teraz to widzę, jak korzystał z bogactwa Kościoła, jak sam inspirował się świętymi, jak znał to o czym mówił. Jak prawdziwy wierzący Ksiądz. 

Także dla wielu księży był autorytetem i przykładem, zdarzyło mu się kiedyś wysłuchać własną homilię wypowiedzianą innymi ustami. Inspirował i wpływał na pokolenia młodych księży i osób konsekrowanych.

 

„Wiesz o co chodzi Kościołowi?”

To nieprawdopodobne, że pogrzeb odbędzie w wigilię Dnia Świętości Życia. To będzie i piękny i trudny pogrzeb. W czasie Wielkiego Postu, czasu kwarantanny i kolejnych już narodowych rekolekcji. Nie pomieściłby jego słuchaczy żaden kościół… Dzień Świętości Życia – tak, jakby chciał zostawić nam aż do ponownego spotkania to ostatnie słowo, wskazać kierunek. On już dotarł do celu, ale swój GPS za trzy stówy nam tu ewidentnie zostawił… Było pokolenie JPII, teraz pokolenie, które wyrosło na katechezach ks. Pawlukiewicza przez chwilę czuje się osierocone. Przez chwilę, bo zostały godziny konferencji, homilii, wykładów. Osierocone, bo traktowaliśmy go jak ojca duchownego i nie minę się z prawdą pisząc, że każdy z nas marzył o takim stałym spowiedniku i kierowniku duchowym.

„Wiesz o co chodzi Kościołowi? Byś 5 lat po ślubie powiedział, że jest pięknie! I 10 lat po i 15. Dziś decydujecie o tym, czy ten dom zbudować na piasku czy skale jaką jest Chrystus”. Widzę, że codziennie się tego w małżeństwie w pocie czoła uczę. I nie wiem, czy byłabym w stanie sama z siebie poczekać na seks po ślubie bez tych słów-drogowskazów. Czy miałabym motywację do przetrwania kryzysów, przepracowania zranień. Czy miałabym motywację do przekazywania nieudolnie tej iskry Bożej dalej. Zostanie w pamięci jedna rozmowa w Katowicach, przypadkowa spowiedź u św. Anny i plik dźwiękowy z 2014 roku, kiedy jako małżeństwo poprosiliśmy Księdza o rozeznanie. Bezcenne relikwie. A w uszach ciągle brzmi to machinalne, ale pewnie wypowiadane przed Ewangelią „Pan z Wami” z charakterystyczną melodyką. Tak, Pan z nami, a Ty Ukochany Księże Piotrze, wstawiaj się za nami. Potrzebujemy tego.

 

🔷 Transmisja Mszy świętej pogrzebowej ks. Piotra Pawlukiewicza, będzie dostępna TUTAJ.

 

Anna Koźlik

Anna Koźlik

Mgr teologii, doradca rodzinny, nauczyciel Instytutu Naturalnego Planowania Rodziny, założycielka strony Płodna.pl. Lubi mówić i pisać o małżeństwie, seksualności i teologii ciała.

Zobacz inne artykuły tego autora >

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

 

 


Reklama

Anna Koźlik
Anna
Koźlik
zobacz artykuly tego autora >
LUDZIE

Siła Sióstr na froncie walki z koronawirusem

W walce z pandemią koronawirusa działa zorganizowana armia. Jej przymiotem jest dyskrecja, a bronią jest miłość i wiara w Opatrzność Bożą. Poznajcie siostry zakonne, które w różnych krajach działają na froncie walki z koronawirusem.

Polub nas na Facebooku!

W różnych krajach, gdzie rozprzestrzeniła się pandemia siostry zakonne posługują przede wszystkim jako pielęgniarki w szpitalach, ale także otwierają swoje klasztory, by w tym trudnym czasie nieść pomoc najbiedniejszym oraz rodzinom dotkniętym chorobą wywołaną zakażeniem koronawirusem. 

Taką walkę podjęły siostry służebniczki Bogarodzicy Dziewicy Niepokalanie Poczętej, które posługują w jednym z neapolitańskich szpitali. “Nasze siostry wraz z włoskim personelem szpitala stanęły do walki z koronawirusem. Poważnie wyglądających kombinezonów brak ale jest miłość i wiara w Opatrzność Bożą”- czytamy na twitterowym profilu zgromadzenia sióstr. 

 

 

Portal Vatican News opisuje przykład sióstr z San Camillo. We Włoszech zarządzają one pięcioma szpitalami: Rzymem, Trydentem, Treviso, Brescią i Cremoną. Ostatnie trzy są odpowiedzialne za pomoc osobom zainfekowanym przez Covid-19. Jest to więc bardzo niebezpieczny front. 

My, Córki San Camillo, składamy czwarty ślub, oprócz trzech klasycznych (ubóstwa, posłuszeństwa i czystości) ślubujemy służbę chorym nawet kosztem życia. Być może w ostatnich latach dla wielu z nas czwarte ślubowanie straciło na sile, ale dziś zdecydowanie ma jak największe znaczenie

– wyjaśnia siostra Lancy Ezhupara, dyrektor szpitala San Camillo w Treviso i sekretarz generalny zakonu.

 

W szpitalu w Treviso istnieje ponad sto miejsc, w których można przyjąć zainfekowanych, ale trudności są niezliczone, ponieważ brakuje narzędzi zdrowotnych. „Ale my, jako Kościół, jako zakonnice i jako ludzie, na pewno nie poddamy się” – wyjaśnia siostra Lancy, która znajduje pociechę w reakcji swoich sióstr, gotowa na wszystko, by być blisko tych, którzy cierpią: 

Drugą istotną stroną zwycięstwa jest nieustanna modlitwa. Także tutaj, od Aosty po Palermo, zakonnice są na pierwszej linii. Są takie siostry, które odmawiają różaniec za pomocą megafonów umieszczonych na balkonach swojego klasztoru. Inne używają sieci społecznościowych, aby dzielić się nowennami i modlitwami.

 

Vatican News, ms/stacja7

 

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

 

 


Reklama

Copy link
Powered by Social Snap