Wycieczka do piekła

Krew. Ból. Strach. Zabite dzieci. Płacz. Gwałcone kobiety. Wściekłość. Tortury. Strzelanina i wybuchy. Śmierć i ogień. Zło w czystej postaci. Wojna w Syrii. Byłem tam, nie wychodząc z domu.

Sławomir
Dynek
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Przed dalszą lekturą informujemy, że artykuł zawiera opisy brutalnych scen.

Mały pakunek szczelnie owinięty w białą tkaninę. Czyjaś ręka odgarnia część materiału. Widać twarzyczkę. I zamknięte oczy. Oczki a raczej oczęta. To dziecko. Jakby spało. Ale nie śpi. Skóra w kolorze sino zielonym. Ręka dorosłej osoby odgarnia tkaninę dalej… I dalej… Nad oczami dziecka nagle głowa znika. Nie ma jej. Jest pustka. Zieje potężna rana. Jakiś mężczyzna płacze i pokazuje do kamery wszystko, ze szczegółami. Obraca w dłoniach delikatną, małą, niekompletną główkę. Tak, by cały świat to zobaczył. Ale świat nie chce oglądać, odsuwa od siebie brudy wojny. Licznik wejść na youtube pokazuje nieco ponad 10 tysięcy odsłon.

Wycieczka do piekła

Wojna w Syrii pokazana jest inaczej niż dotychczasowe konflikty. Arabowie wszędzie mają kamery. To nie są profesjonalne duże kamery z kilkuosobową ekipą dziennikarzy. To małe automatyczne kamerki lub zwykłe kamery video i telefony komórkowe. I wszystko, co sfilmują trafia do internetu. Bez redakcyjnej obróbki i cenzury. Bez komentarzy przemądrzałych polityków i publicystów… Bez neutralnych kadrów. Te filmy pokazują wnętrze wojny. Bezwzględne, zimne ZŁO. Krótkie filmiki nagrywają obie strony tego konfliktu.

Kolumna czołgów przebija się przez ruiny miasta. Do jednego z nich, na wieży, na górze, przymocowana jest automatyczna kamera. Widzę to samo, co ukryta pod pancerzem załoga. Właściwie więcej. To kamerka szerokokątna, która zapewnia duże pole widzenia i zawsze jest skierowana tam, gdzie kieruje się lufa kolosa na gąsienicach. Obraca się razem z wieżą. Wokół trwa strzelanina, kanonada. Lufa szuka celu. Błądzi po ruinach. W lewo i prawo. W górę i w dół. Czasami się zatrzymuje. I znowu. Pierwszy strzał jest zaskoczeniem. Huk. Dym. Wstrząs. W budynku oddalonym o 100 lub 200 metrów wykwita szarobetonowa róża odłamków pocisku i cegieł. I zostaje potężna dziura. Może byli tam ludzie… Lufa już szuka kolejnego celu. W kadrze pojawiają się inne czołgi z kolumny. W środku każdego z nich jest prawdopodobnie czterech żołnierzy, standardowa załoga

Ale jest jeszcze druga kamera. Mają ją ludzie z granatnikiem przeciwpancernym. Skradają się w ruinach jakiegoś domu. Ich celem jest właśnie ta kolumna czołgów. To jak film zrobiony na dwie kamery. Tylko że to prawda, a nie iluzja. Za chwilę zobaczę śmierć. Choć na razie bezosobową. Ukrytą pod pancerzem. Arab z granatnikiem wybiera cel. Jego kolega wszystko filmuje. Pada strzał.

Kamera na czołgu cały czas pracuje. Pojazd stojący obok nagle znika w płomieniach. Na wszystkie strony lecą odłamki. Z załogi musiał zostać tylko popiół. Kamera jest zimna, nagrywa dramat. Znowu widzę obraz strzelców z granatnikiem. "Allach akbar! Allach akbar! " – krzyczą, cieszą się.

Takich filmów jest wiele. I zawsze ten krzyk "Allach akbar!". Ktoś powie – żołnierska rzecz. Ale gdy się na to patrzy, ze szczegółami, bez cenzury redakcyjnej… Widać całe okrucieństwo. Zło…

Jakiś Arab, wstrząsany spazmami płaczu leży twarzą do podłogi. Kilku innych mężczyzn, próbuje go podnieść. Ale on na to nie pozwala. Wyrywa się. Tuli coś do siebie. I płacze, płacze, krzyczy… Dłońmi chwyta głowę kilkuletniej dziewczynki, która pod nim leży. Ale dziecko nie oddaje uścisków, nie chwyta swoimi małymi rączkami, nie płacze. Leży martwa. Zabita. Mężczyzna, może ojciec, nie chce się pożegnać, nie chce zostawić dziewczynki. Tuli ją do siebie z całych sił. Kolejny film. Małe dzieci leżą gdzieś na śliskiej od krwi podłodze. Tajemnicza ręka kamerzysty podchodzi do poszczególnych ciałek. Jakby ktoś chciał, by te dzieci zostały zapamiętane. Pokazuje nieruchome twarzyczki, odchyla ubranka w miejscu krwawych plam. To niewyobrażalne jakie rany może zadać wojna, dopóki się tego nie zobaczy. Widok martwych dzieci masakruje duszę. Ale tych filmów jest tak dużo… Nie dają żadnego oddechu, żadnego wytchnienia. Nie ma tu kadrów, które na to pozwolą.

To filmy, które trzymają cały czas w nieznośnym, męczącym napięciu. Bo tak wygląda wojna.

Wycieczka do piekła

Arabowie lubią filmować i pokazywać tortury. Zupełnie, jakby sprawiały im przyjemność. O ile oczywiście nie są ofiarami.

Kilku Arabów leży na podłodze, twarzą do ziemi. Unoszą gołe stopy, piętami w górę. To jeńcy. Oprawcy chodzą wokół nich i nie mają hamulców. Biją kijem w odsłonięte stopy. To stara jak świat tortura. Jak bardzo musi boleć? Jeńcy, dorośli mężczyźni, płaczą i błagają o litość, ale to nic nie daje. Kij z całą siłą opada na pięty pierwszego z brzegu jeńca. Ten krzyczy, jego ciało trzęsie się jeszcze w konwulsjach, gdy kij opada na stopy kolejnego mężczyzny, i następnego. I następnego. Nikt nie zostaje pominięty. Mężczyźni krzyczą w cierpieniu i strachu. I nagle pojawia się twarz anonimowego do tej pory, kamerzysty. Spojrzał w obiektyw, zaskrzeczał coś gardłowo. Taka syryjska słit focia, wojenne selfie. Koniec nagrania.Jaki był koniec tej męki? Wolność? Wątpię, gdy oglądam tę syryjską wojnę w internecie.

Tam nikt dla nikogo nie ma litości. Tam wiążą ręce z tyłu, strzelają i zostawiają w piachu całe grupy jeńców.

Grupa Arabów z bronią, to chyba ci, którzy walczą z wojskiem – schowani za barykadą. Jedni strzelają. Inni mają przerwę. Widzą, że kolega ich filmuje. Robią miny, uśmiechają się, gestykulują, coś mówią gardłowo w niezrozumiałym dla mnie języku. Nagle w miejscu, w którym stoi czterech mężczyzna eksploduje pocisk. Błysk, huk, dym… Po chwili rozlegają krzyki tych, co przeżyli, bo stali dalej. Dym jeszcze całkowicie nie opadł ale już widać, że z centrum eksplozji nie ma kogo ratować. Dwóch żywych ciągnie po ziemi coś, co jeszcze przed chwilą było człowiekiem. Teraz nie przypomina nawet martwego ciała. To mieszanina mokrych strzępów resztek ubrania i… Pewnie ci, którzy tu celowali krzyczą teraz "Allach akbar! Allach akbar!". Taki mają tu zwyczaj, to słychać na niemal wszystkich filmach.

W tej syryjskiej wojnie zło zrzuciło maskę. Jest pierwotne i bardzo silne. Poprzez ręce wykonawców jest osobowe. Wycieczka do "piekła", na którą zaprosiłem ukazuje tylko kilka gramów, marny ułamek z cierpień, których tam doświadcza wielu ludzi.

My mamy to szczęście, że możemy wrócić z tej wycieczki…

Wycieczka do piekła


Wojna domowa w Syrii trwa od trzech lat. W tym czasie zginęło tam ponad 150 tysięcy osób, a kilka milionów Syryjczyków uciekło z kraju. Pomocy potrzebuje około 10 milionów ludzi.

Watykan aktywnie angażuje się w działania na rzecz pokoju na Bliskim Wschodzie, w tym Syrii. Katolickie organizacje charytatywne organizują pomoc humanitarną. Papież Franciszek wielokrotnie prosił o pokój w tym rejonie oraz o modlitwę za ofiary tej bestialskiej wojny. Na Twitterze pisał m.in.: Istnieje ryzyko zapomnienia o cierpieniach, które nie dotykają nas bezpośrednio. Reagujmy i módlmy się o pokój w Syrii.


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas

Sławomir Dynek

Zobacz inne artykuły tego autora >
Sławomir
Dynek
zobacz artykuly tego autora >

Ostatnie miejsca na Warsztaty Muzyki Niezwykłej u dominikanów

Trwają zapisy na drugą edycję Warsztatów Muzyki Niezwykłej, którą w dniach 25–31 sierpnia 2014 w Krakowie organizuje Fundacja Dominikański Ośrodek Liturgiczny.

Polub nas na Facebooku!

– Będą to wyjątkowe w skali Polski warsztaty wokalne – mówi Łukasz Serwiński z Fundacji, odpowiedzialny za koordynację przedsięwzięcia. – Będą one obejmowały obejmujące łącznie ponad 100 godzin zajęć, w tym 70 godzin zajęć w siedmiu sekcjach do wyboru, blisko 40 godzin zajęć wspólnych – popołudniowych oraz możliwość skorzystania z konsultacji indywidualnych u wybranych prowadzących zajęcia – dodaje.

Ważnym elementem Warsztatów Muzyki Niezwykłej będzie wykorzystanie I tomu śpiewnika „Niepojęta Trójco” jako podstawowego materiału podczas zajęć. Z tym założeniem wiąże się promocyjna – obniżona niemal o połowę – cena śpiewnika dla uczestników warsztatów.

– Uczestnicy pierwszej edycji, która odbyła się we wrześniu 2013 roku, wiedzą już doskonale, że krakowskie warsztaty to tydzień pełen wrażeń – tłumaczy Łukasz Serwiński. – Po wspólnej Jutrzni przez całe przedpołudnie trwają zajęcia w sekcjach, a po przerwie obiadowej odbywa się próba całego chóru, ale twórczo spędzamy też wieczory: na zakończenie prawie każdego dnia odbywają się spotkania z żywą muzyką (w tym roku będą aż dwa ciekawe koncerty), biesiady czy zwiedzanie klasztoru i kościoła dominikanów z przewodnikiem. W tym roku kolejne osoby mogą się o tym przekonać, biorąc udział w warsztatach – zachęca Serwiński.

Warsztaty będą podzielone na dwa bloki: 25-28 sierpnia i 29-31 sierpnia. Można wziąć udział w całym tygodniu zajęć lub tylko w wybranym bloku. Do uczestnika należy też wybór jednej z sekcji (w każdym z bloków). Do wyboru są „moje pierwsze warsztaty” – dla tych, którzy dopiero chcą spróbować swoich sił w śpiewie liturgicznym, prowadzenie scholi – zwłaszcza dla dyrygentów i animatorów, sekcja chorału gregoriańskiego i śpiewu tradycyjnego – dla początkujących i bardziej zaawansowanych oraz sekcje głosowe (sopran, alt, tenor, bas).

Zajęcia prowadzone będą przez profesjonalnych muzyków, kompozytorów i dyrygentów oraz pasjonatów muzyki liturgicznej, mających ugruntowaną wiedzę, poświadczoną latami praktyki: Piotra Pałkę (Kraków), Urszulę Rogalę (Warszawa), Magdalenę Głogowską (Londyn), Pawła Kisiela (Kraków), Huberta Kowalskiego (Kraków), Rafała Maciejewskiego (Łódź), Katarzynę Młynarską (Opole), Tomasza Rojka OP (Kraków), Jakuba Tomalaka (Kalisz), Marcina Wasilewskiego–Kruka (Kraków), Sławomira Witkowskiego (Chorzów). Zajęcia odbywać się będą w Klasztorze oo.  Dominikanów (ul.  Stolarska 12, Kraków).

Szczegółowe informacje oraz formularz zgłoszeniowy dostępne są na stronie www.liturgia.dominikanie.pl. Do uczestnictwa konieczne jest terminowe wypełnienie formularza, zapisy trwają od maja do 20 sierpnia lub do wyczerpania miejsc w poszczególnych sekcjach.


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas