video-jav.net

Poznański Marsz dla Życia już w niedzielę 17 maja!

W niedzielę, 17 maja ulicami Poznania przejdzie Archidiecezjalny Marsz dla Życia pod hasłem „Czas na życie”. Organizatorzy zachęcają do wspólnej zabawy podczas festynu rodzinnego, a następnie do kolorowego przemarszu w kierunku Katedry Poznańskiej

Polub nas na Facebooku!

Marsz dla Życia, który od 6 lat przechodzi ulicami Poznania, poprzedzi festyn rodzinny na pl. Wolności. Na dzieci od godz. 14:30 czekać będzie mnóstwo atrakcji, m.in. malowanie twarzy, puszczanie dużych baniek mydlanych, zabawa z chustą klanza. Swój koncert zagra zespół Trzej Królowie. – Warto przyjść, by zobaczyć, jak wielu ludzi chce żyć pełnią życia i by samemu pokazać, jak ważne jest dbanie o rodzinę i  każde poczęte życie – zachęca Natalia Konopacka z Komitetu Organizacyjnego Marszu. – Będzie kolorowo, wesoło, będziemy śpiewać, tańczyć i cieszyć się z tego, że żyjemy – dodaje. Na pl. Wolności wręczone zostaną również nagrody uczestnikom konkursu fotograficznego „Czas na życie” i odbędzie się finał akcji „Pieluszka dla Maluszka”.

W kierunku Katedry Poznańskiej Marsz wyruszy ok godz. 15:45. Organizatorzy zachęcają do przynoszenia ze sobą kolorowych flag i banerów, dzięki którym pochód ma być bardziej kolorowy i radosny. Przed Katedrą o godz. 16:30 wszyscy włączą się w ogólnopolską akcję „Cała Polska tańczy dla Jana Pawła II”, czyli lednicki fish mob. Na zakończenie odprawiona zostanie Msza św. pod przewodnictwem JE ks. abp. Stanisława Gądeckiego Metropolity Poznańskiego, Przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski.

Poznański Marsz dla Życia już w niedzielę 17 maja!

Po raz trzeci w parafiach, szkołach i urzędach na terenie archidiecezji poznańskiej zbierane są pieluchy w ramach akcji „Pieluszka dla Maluszka”. Zbiórka rozpoczęła się 25 marca i trwać będzie aż do dnia Marszu. Finał akcji tradycyjnie odbędzie się w czasie festynu rodzinnego, a same dary zostaną przekazane potrzebującym w Dzień Matki. Pieluszki dla dzieci i pieluchomajtki dla starszych przynosić można również na pl. Wolności. Podczas festynu zostaną też nagrodzeni uczestnicy konkursu fotograficznego, w którym dzieci i młodzież mieli w kreatywny sposób przedstawić hasło i ideę tegorocznego Marszu dla Życia na zdjęciach. Samo hasło Marszu jest nieprzypadkowe. – „Czas na życie”, w opozycji do „życia na czas”, ma zachęcić do dobrego przeżycia każdego dnia i odejścia od biegu dzisiejszego świata, sterowanego pieniądzem i dążeniem do kariery – tłumaczy Marzena Kasprzak, koordynator Marszu dla Życia.

Poznaniaków do udziału w Marszu zachęca wisząca od marca na płotach parafii wystawa „Jestem człowiekiem”, która przedstawia najważniejsze fazy rozwoju dziecka. – Z plansz wystawy dowiadujemy się m.in. kiedy kształtują się kubki smakowe, struny głosowe, czy paznokcie. Tak radośnie przedstawione życie spotyka się z bardzo pozytywnym odbiorem – mówi ks. Tomasz Brussy, Asystent Diecezjalny Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży Archidiecezji Poznańskiej.

Poznański Marsz dla Życia już w niedzielę 17 maja!

1/3
Marsz dla Życia 2013 - fot. K. Superczyński
2/3
Marsz dla Życia 2013 - fot. K. Superczyński
3/3
Marsz dla Życia 2013 - fot. Ł. Antczak
poprzednie
następne

Organizatorzy zapraszają też do włączenia się w modlitwę w przeddzień Marszu. O godz. 18:30 w parafii pw. Zmartwychwstania Pańskiego na poznańskiej Wildzie odbędzie się czuwanie w obronie życia, podczas którego będzie możliwość podjęcia Duchowej Adopcji Dziecka Poczętego, czyli 9-miesięcznej modlitwy w intencji dziecka, którego życie jest zagrożone w łonie matki.

Na portalach społecznościowych trwa też akcja #CzasNaZycie zapraszająca do udziału w Marszu i wyrażania swojego „tak” dla życia. Już ponad 100 osób włączyło się we wspólną zabawę, robiąc zdjęcie z hasłem tegorocznego Marszu i udostępniając na swoich profilach, wśród nich JE ks. abp Stanisław Gądecki.

Marsz na Życie na stałe wpisał się w kalendarz poznańskich, rodzinnych imprez. W tym roku jest on częścią Poznańskiego Tygodnia Rodziny. Szczegółowe informacje na temat Marszu oraz akcji towarzyszących można znaleźć na stronie www.marszdlazycia.pl.

Papież Franciszek poinformowany o Marszu dla Życia, który odbędzie się w Poznaniu w najbliższą niedzielę, skierował słowa do jego organizatorów i uczestników.

Fr. listu Arcybiskupa Angelo Becciu do ks. Arcybiskupa Stanisława Gądeckiego:

Podczas modlitwy Anioł Pański, w dniu 2 lutego br., Ojciec Święty powiedział: „Dziś obchodzony jest we Włoszech Dnia Życia, którego temat brzmi: Rodzić przyszłość. Kieruję moje pozdrowienie i słowa zachęty do stowarzyszeń, ruchów i ośrodków, zaangażowanych w obronę i krzewienie życia… Niech każdy, we właściwej sobie roli i we własnym środowisku, poczuje się powołany do umiłowania życia i służenia mu, do przyjmowania go, szanowania i umacniania, szczególnie wtedy, gdy jest słabe, potrzebuje opieki i troski, poczynając od matczynego łona aż po jego kres na tej ziemi”.

Ojciec Święty przekazuje te słowa również Uczestnikom Marszu dla Życia w Poznaniu. Życzy, by przesłanie osób maszerujących pod znamiennym hasłem: „Czas na życie" uświadomiło wszystkim, że każde dziecko jest chciane przez Boga miłującego życie, jest bezcennym darem dla rodziny i społeczeństwa. Pragnie przypomnieć wielkie zaangażowanie św. Jana Pawła, Papieża Polaka, który głosząc potrzebę budowania w świecie cywilizacji miłości, bronił godności i świętości życia ludzkiego oraz rodziny, a nawet ukazywał tę obronę, jako zadanie na trzecie tysiąclecie.

Ojciec Święty życzy, by Marsz w Poznaniu był odpowiedzią na to wezwanie, kontynuacją troski o godność człowieka, źródłem nadziei dla wszystkich, którzy angażują się w tę słuszną sprawę. Niech Bóg nam pomoże szanować każde życie, zwłaszcza to najbardziej kruche i podatne na zranienie.

W duchu tego wezwania, Jego Świątobliwość udziela z serca Organizatorom i Uczestnikom Marszu swego Apostolskiego Błogosławieństwa.

Poznański Marsz dla Życia już w niedzielę 17 maja!

Hasło Marszu dla Życia: Czas na życie  

W opozycji do życia na czas

Pragniemy odejść od biegu dzisiejszego świata sterowanego pieniądzem i dążeniem do kariery, by zatrzymać się nad ceną życia, które ma swój początek wraz z poczęciem. Życia, które tak jak otrzymaną szansę możemy dobrze wykorzystać dzięki Bogu, rodzicom i każdemu człowiekowi spotykanemu na swojej drodze. Życia, które ma swój koniec przez naturalną śmierć.        Tu i teraz

Chcemy zwrócić uwagę na konieczność podejmowania działań w celu jego ochrony właśnie teraz – nie jutro, nie za tydzień, kiedy może już być na to za późno. Spojrzeć na życie człowieka jako na proces, a nie jednostkowe działanie. Poddać refleksji jego sens, wskazywać na jego wartość i konieczność podejmowania starań, by uczynić je godnym, pięknym i dobrym.        Żyć pełnią życia

Archidiecezjalny Marsz dla Życia to przestrzeń, aby zademonstrować, jak ważna jest ochrona życia i rodziny, która jest jego źródłem. To miejsce, gdzie gromadzą się ludzie różnych wyznań i doświadczeń, którym przyświeca jeden cel – pokazać, że każde życie jest ważne i wpływać na społeczeństwo, zwracając uwagę na pełnię życia zgodnego z naturą.


Cele Marszu dla Życia

Marsz dla Życia jest inicjatywą ludzi, którzy chcą realizować wezwanie św. Jana Pawła II do obrony życia:  Walczcie, aby każdemu człowiekowi przyznano prawo do narodzenia się… Nie zniechęcajcie się trudnościami, sprzeciwami czy niepowodzeniami, jakie możecie spotkać na tej drodze. Chodzi o człowieka i nie można w tej sytuacji zamykać się w biernej rezygnacji.

“Bo morze takie szerokie, a moja łódka taka mała”. Wywiad z nowym biskupem pomocniczym

Ksiądz Michał Janocha na początku swojej biskupiej posługi: „Dobry Boże, bądź dla mnie łaskawy, bo morze takie szerokie, a moja łódka taka mała”

Polub nas na Facebooku!

Z Michałem Janochą, nowym biskupem pomocniczym Archidiecezji Warszawskiej rozmawia ks. Przemysław Śliwiński (ACI)

Skąd jest Michał Janocha, nowy biskup, którego Kościół w Warszawie będzie teraz intensywnie poznawał?

Najtrudniejsze są proste pytania. Gdybym miał odpowiedzieć skrótowo i symbolicznie, zaprowadziłbym pewnie pytającego przed cudowny krucyfiks Pana Jezusa w Archikatedrze Warszawskiej. Urodziłem się warszawiakiem i nigdy na dłużej jej nie opuszczałem. To miasto czasem ciąży, denerwuje, chce się z niego uciec, ale gdy się na dłużej ucieknie, to się do niego tęskni, bo każdy kamień tutaj coś mówi i gdy się chodzi Krzywym Kołem, Rynkiem, Świętojańską, ma się świadomość, że to tutaj są nasze korzenie, że tyle krwi tu wsiąkło, tylu pięknych ludzi chodziło i to jest nasz dom.

Kim jest dla Kościoła biskup? Co znaczy być biskupem – dla kogoś, u kogo lata kapłańskie zrodziły pewien ideał, który nagle teraz trzeba będzie podjąć i zrealizować?

Biskup jest ojcem. Kościół potrzebuje Ojca, człowiek potrzebuje ojca, z Ojcem można się poczuć braćmi.

Czemu słowa „Marana tha” w motto biskupim?

W tym wołaniu, którym się kończy Biblia, jest cała tęsknota Kościoła za pełnią, byciem z Bogiem. Tam jest napisane: „Duch i Oblubienica mówią: Przyjdź”. Oblubienica jako Kościół, Oblubienica jako Maryja. Właściwe całe wołanie świadome i nieświadome wszystkich ludzi to jest to wołanie o miłość. Kiedy pracowałem w Laskach, w ośrodku dla niewidomych, pewna dziewczynka zapytana o to, co to jest niebo, odpowiedziała że to tam, gdzie „kocham” i „będę wołać” nigdy się nie kończy. W „Marana tha” jest zawarte całe to pragnienie.

Posłuchaj biskupa Michała Janochy

Do jakiego świata wołamy Jezusa, żeby przyszedł? Jaki jest świat, Kościół dziś?

Tak naprawdę, ten świat się nie zmienił, bo człowiek się nie zmienia w swej naturze, jest zawsze ten sam: z jednej strony pragnący miłości, z drugiej strony skłonny do szaleństwa, skłonny do grzechu, do zaprzeczenia. Stale tak jest. Te zmiany o których mówimy są szczegółowe. Dziś może bardziej niż kiedykolwiek jest zagubiony, Doskonalsze są nasze media i paradoksalnie trudniej jest się porozumieć. Wiemy o tym świecie mniej niż nie wiemy. Narasta bunt w naszej kulturze europejskiej, który nie jest czymś nowym, ale przyjmuje nowe formy i może nawet mamy poczucie, że jesteśmy na jakimś zakręcie dziejowym, może nawet nad przepaścią. Nie wiemy tego, ale chyba takie doświadczenie wielu ma. I w ten świat mamy wchodzić z Ewangelią i wołać „Marana tha”.

Człowiek z jednej strony odrzuca dziś instytucjonalny Kościół, z drugiej nie odrzuca Boga, bo szuka duchowości, szuka dobrych kazań, z jednej strony odrzuca wskazania nauki Kościoła w kwestiach bioetycznych, z drugiej – wcale nie chce się z nim definitywnie rozstać. Jaka jest w takim kontekście rola biskupa-ojca, który szuka remedium na taką chorobę?

Dla nas, dla Kościoła, jest to jakieś wezwanie. Aspekt instytucjonalny Kościoła, który jest tak często przedmiotem buntu, jest pewnie reakcją na przesadne jego akcentowanie w minionych epokach. Oczywiście, że bez instytucji Kościół nie może istnieć. Ale Kościół w swej istocie nie jest instytucją, jest Ciałem Mistycznym. Gdy człowiek potrzebuje wody, dajemy mu szklankę z wodą, bo nie sposób podać wody bez szklanki. Ale nie o szklankę tu chodzi.

Myślę, że potrzebujemy świadków. XX i XXI wiek dał nam świadków: Matka Teresa, Benedykt XVI, Jan Paweł II, dziś Franciszek – świadków całościowego, integralnego widzenia wiary. Te szczegółowe zagadnienia, które są przedmiotem sporu, znajdują swoje uzasadnienie, swój sens, w jakimś pięknie i wizji człowieka i świata. Wyrwane z niego i stające się przedmiotem namiętnych sporów, prowadzą nieraz do zagubienia całościowej wizji odkupienia, choć oczywiście w ten spór musimy wchodzić.

Jaka jest rola kultury w Kościele, ale nie tylko w Nim, również w relacji człowieka z Panem Bogiem?

Jacek Woźniakowski postawił kiedyś pytanie, czy kultura człowiekowi do zbawienia jest koniecznie potrzebna. Pytanie prowokacyjne, ale jeśli kultura jest jakąś formą stosunku człowieka do świata, do siebie, do Boga, to nie ma wiary bez kultury. Pytanie jest, jaka jest ta kultura, jaka jest wizja człowieka, która za nią stoi. Bo sama kultura nie zbawi. Kultura sama potrzebuje zbawienia. Ale ta kultura, która wyrasta z Ewangelii, pokazuje, czym jest człowiek, to znaczy „antropos”, skierowany ku górze. Religia, wiara, jest duszą kultury. Kultura bez wiary jest bezduszna. Przekonujemy sie o tym dzisiaj.

Ostatnio modne jest przeciwstawienie kultu i kultury.

Kultura wywodzi się z kultu. Etymologicznie najpierw była „agrikultura” u Cycerona, czyli uprawianie pola, potem nastąpiła spiritualizacja tego pojęcia, czyli „cultura animae”. Pomiędzy kulturą i kultem jest najgłębszy związek nie tylko etymologiczny, ale i istotowy. Kultura, która sie odcina od kultu, to gałąź odcięta od drzewa. Może jeszcze przez chwilę wydawać jakieś owoce, ale odcięta jest przecież skazana na śmierć. Gałąź odcięta od drzewa przestaje ciągnąć życiodajne soki. Żyjemy w świecie, gdzie proponuje się taką samobójczą operację odcięcia się od gałęzi.

Spytam o największą pasję Księdza, czyli o ikony. Skąd się ta pasja wzięła i dokąd prowadzi?

Kiedy studiowałem historię sztuki, głównie koncentrowaliśmy się na Zachodzie, bo stąd się wywodzimy, i o Wschodzie wiedziałem mało. Później poprzez różne znajomości, przyjaźnie, wyjazdy z wykładami na Ukrainę, do Rosji, zacząłem odkrywać ten świat, tych ludzi i odkryłem, że to jest też moje, że ja się też w niej odnajduję. Odnajduję się w tej kulturze Wschodu i nie muszę porzucać mojej własnej. Coraz bardziej odkrywam to, że te dwie kultury nawzajem siebie potrzebują. Bez siebie są niepełne. A sztuka na Wschodzie jest powiązana z duchowością. Ja najpierw ukończyłem historię sztuki, a potem poszedłem do seminarium, więc zacząłem się interesować kwestiami duchowymi, instynktownie szukając miejsca, gdzie te dwie rzeczywistości mogą się połączyć, odnalazłem ikony. Tu duchowość i sztuka spotykają się ze sobą. Z drugiej strony, jak wszystko na ziemi, ikona jest materialnym tworem. Po drugiej stronie nie będzie ikon. Ale tutaj ikony są nam potrzebne, bo potrzebujemy okien, przez które widać niebo. Ikona jest jednym z takich okien.

Wspomniał Ksiądz Biskup o drodze powołania. Reprezentuje Ksiądz dobrze dzisiejsze pokolenie kleryków, bo większość z nich przychodzi w wieku dojrzalszym niż jeszcze do niedawna: po ukończeniu jakiegoś kierunku studiów. Ale zapytam o świadków, o ludzi, którzy doprowadzili do przekonania, że tą życiową drogą jest kapłaństwo.

O żyjących nie wspomnę, bo nie wiem, czy by sobie życzyli, ale jest ich wielu. Wspomnę tych, których już nie ma. To cztery nazwiska. Pierwszy to mój przyjaciel Konrad Gałecki, który utonął podczas spływu w 1977, był po maturze, chciał iść do seminarium, ja jeszcze wtedy o tym nie myślałem. Wtedy odczytałem to jako znak. Druga osoba to ks. Janusz Pasierb, jego wykłady, urok osobisty, wizja świata, Kościoła, sztuki zawarte w esejach, poezji. książkach. Trzecia to postać skrajnie inna, ks. Tadeusz Fedorowicz, który był ojcem duchownym w Laskach. Był takim Starcem, jak to się mówi na Wschodzie, Mędrcem, wiele mnie nauczył, chociaż wtedy tego jeszcze nie widziałem, dziś to widzę. A czwarta osoba to siostra Immaculata, karmelitanka bosa. Kiedy poważnie się wahałem, czy przyjąć diakonat, udałem się tam na rekolekcje. Rozmowy z nią okazały się decydujące. Wywiązała się z tego głęboka znajomość. To osoba o wielkiej intuicji i wiary przede wszystkim. Trafne to imię: Immaculata od Ducha Świętego.

W dotychczasowej posłudze jest wiele doświadczeń: powszechne, duszpasterskie, potem specyficzne, wychowawcze w seminarium duchownym, ale przede wszystkim droga naukowa, odkrywania prawdy i Boga poprzez naukę. A jakie jest najgłębsze doświadczenie kapłańskie?

Trudno mówić o jednym. Jak się wraca po iluś godzinach spowiedzi z konfesjonału i pada się na nos, i kładzie się spać z jakimś poczuciem zmęczenia i radości… Jak się udziela ślubu komuś, kogo się zna, i ma się wielką nadzieję, że będzie to szczęśliwe małżeństwo… Jak się komuś zdąży udzielić namaszczenia, ostatniej Komunii świętej…

Wielkie grono znajomych spyta pewnie: czy Ksiądz dla nich pozostanie? I co z pracą na uczelni?

Bardzo bym chciał. Rozmawiałem o tym z księdzem karydnałem. Będzie to dosyć trudne, też to podejrzewam. Najpierw będzie posługa duszpasterska, potem naukowa. Nie chciałbym jednak tego tracić, bo nauka jest drogą do Pana Boga dla mnie istotną, poznawanie prawdy w tym aspekcie intelektualnym, jest czymś fascynującym, pięknym, nie chciałbym tego porzucać. A duszpasterstwo? w sensie formalnym rzadko byłem duszpasterzem. To nieformalne znajomości, przyjaźnie, z których tak wiele się zrodziło – ktoś poszedł do seminarium, ktoś do zakonu, tyle małżeństw, związków, przyjaźni… tego nie da się utracić.

Jakieś słowa, modlitwy, wiersze, które najbardziej teraz przychodzą na myśl i oddają moment życia, w którym Ksiądz Biskup się znalazł?

Modlitwa rybaków bretońskich: „Dobry Boże, bądź dla mnie łaskawy, bo morze takie szerokie, a moja łódka taka mała”.


Rozmawiał: ks. Przemysław Śliwiński (ACI)


Wywiad pochodzi ze strony internetowej Archidiecezji Warszawskiej



Biogram nowego biskupa pomocniczego