Nasze projekty
Alina Petrowa-Wasilewicz

Polska powieść, którą papież przypomniał w watykańskim dokumencie

Kim był zapomniany w Polsce polski pisarz, którego cytuje papież pochodzący z Argentyny?

Reklama

Papież Franciszek w liście „Patris Corde” (Ojcowskim sercem), poświęconym św. Józefowi i ustanawiającym rok pod jego patronatem, zacytował powieść Jana Dobraczyńskiego. Pochodzący z Argentyny papież przypomniał Polakom popularnego pisarza, który został przysypany kurzem zapomnienia niczym książki w dawno nieodwiedzanej bibliotece. Miłe zaskoczenie, a również znakomita okazja do przypomnienia wybitnego pisarza i społecznika.

Kim był Jan Dobraczyński?

„Tylko w jednym życiu” – tak zatytułował swoje wspomnienia i jest to trafne ujęcie losu urodzonego w 1910 r. syna warszawskiego urzędnika mocno związanego z Kościołem, który po ukończeniu studiów w Wyższej Szkole Handlowej wyobrażał sobie, że będzie pracował, udzielał się społecznie, zarabiał na rodzinę… Zwyczajne życie sobie wyobrażał, a tymczasem wybuchła wojna, walczył w kampanii wrześniowej, po szczęśliwym powrocie do stolicy (nie wyobrażał sobie życia poza miastem rodzinnym) wstąpił do konspiracji.

Pomoc Żydom

Dobraczyńskiemu udało się uratować kilkaset żydowskich dzieci, które umieszczał w klasztorach lub w zaprzyjaźnionych rodzinach

Oficjalnie pracował w Wydziale Opieki Społecznej Zarządu Miejskiego, a ta praca stworzyła możliwości ratowania żydowskich dzieci, gdy stało się jasne, że los Żydów został przesądzony i będą bezlitośnie mordowani przez niemieckich okupantów. Dzięki temu, że jego ojciec czterdzieści lat pracował w tym samym Wydziale Opieki Społecznej jeszcze przed wojną i dzięki temu, że był związany z kręgami kościelnymi, rodzina miała kontakty z duchowieństwem i zakonami, Dobraczyńskiemu udało się uratować kilkaset żydowskich dzieci, które umieszczał w klasztorach lub w zaprzyjaźnionych rodzinach. Mimo ekstremalnie niebezpiecznego i trudnego zadania, wszystkie dzieci szczęśliwie doczekały końca wojny.

Reklama
Reklama

Powstaniec, który zaakceptował socjalizm, przeciwnik aborcji

W czasie Powstania Warszawskiego walczył na Starówce, kanałami przedzierał się do Śródmieścia, walczył na Mokotowie, w pierwszych dniach października dostał się do niemieckiej niewoli, był więziony w kilku obozach i zaraz po zakończeniu wojny wrócił do Polski by zacząć budować wszystko od nowa. Związany przed wojną ze Stronnictwem Narodowym, zaakceptował socjalizm i nowe powojenne porządki. Ale nigdy nie wyrzekł się katolicyzmu, był posłem na Sejm z ramienia ugodowo nastawionego do reżimu stowarzyszenia katolików PAX i głosował przeciw wprowadzeniu aborcji w 1956 roku. 

W czasie stanu wojennego, gdy tysiące działaczy Związku Zawodowego „Solidarność” było uwięzionych, został przewodniczącym Tymczasowej Rady Krajowej Patriotycznego Ruchu Odrodzenia Polski. 

Zmarł w 1994 w rodzinnym mieście.

Reklama
Reklama

Trudna kariera pisarza

To jedno życie było więc pełne epizodów trudnych, dramatycznych, bohaterskich oraz wyborów kontrowersyjnych i trudnych do zaakceptowania. I mimo wyboistych czasów i nieplanowanych przeciwności, udało mu się napisać blisko osiemdziesiąt książek – powieści i zbiorów opowiadań, setki artykułów o tematyce religijnej, społecznej i politycznej. 

W swojej autobiografii wspomina, że droga do zawodu pisarza nie była łatwa, gdyż jego urzędnicza rodzina akceptowała wyłącznie dwie kariery – lekarza i prawnika. Zaczął więc młody Dobraczyński studiować prawo, ale po roku przeniósł się do Wyższej Szkoły Handlowej. Zaczął też pisać… Wychowany w kulcie Henryka Sienkiewicza, uwielbiał czytać i wszystkie kieszonkowe, „przepuszczał” na książki. Gdy pracował jako urzędnik w Lublinie „ładował się wewnętrznie pochłaniając całe półki książek, wypożyczonych z biblioteki”. Były to dzieła z dziedziny ekonomii, religii, literatury, fizyki. 

W końcu sam zaczął pisać – najpierw opisał dalsze losy Anhellego, a utwór ofiarował ukochanej narzeczonej Danucie, z którą ożenił się po trwającym ponad sześć lat narzeczeństwie. Później napisał dwie powieści historyczne – „Ottonową obietnicę” i „Dwa stosy”, które ukazały się rok przed wybuchem wojny, zostały zauważone przez publiczność i znawców, nagrodzone, a autor doszedł do wniosku, że można będzie utrzymać rodzinę z pisania. Współpracował także z bliskimi ideowo „Prosto z Mostu” i „Myślą Narodową”. W tym okresie pisywał teksty bardzo wrogie i niepochlebne dla Żydów a paradoksalnie – znał i szanował wielu z nich, a w czasie okupacji narażał dla nich życie żeby ich ratować przed śmiercią wraz z Ireną Sendlerową i zespołem niezłomnych kobiet, które szmuglowały dzieci z getta.

Reklama

Mimo braku zachęty ze strony rodziny i młodej żony przestawiał się na inny niż dotychczas planowany styl życia i po latach dziwił się, że w urzędniczym domu narodziła się natura artystyczna. U progu wojny stawał się pisarzem i publicystą, który się liczył i wyrabiał nazwisko. Ale wybuchła wojna i trzeba było „zawiesić pisanie”. Był to postulat Zofii Kossak, znakomitej pisarki, autorki bestsellerów, która zamilkła na czas okupacji by poświęcić się pracy konspiracyjnej i ratowaniu Żydów współtworząc Radę Pomocy Żydom Żegota.

Pasja pisania nie opuszczała jednak Dobraczyńskiego, zwłaszcza że po jakimś czasie koledzy literaci uznali, że powinni tworzyć nadal, gdyż naród walczy i istnieje dzięki swojej kulturze. 

W czasie okupacji pisał nie tylko dla prasy podziemnej, ale też powieść „Najeźdźcy”, która była kroniką wojennych polskich losów. W „Szacie godowej” uwiecznił kampanię wrześniową, „Mocarz” był opowieścią o św. Andrzeju Boboli, powstały też trzy dramaty. Po wojnie napisał powieść, która przyniosła mu wielki rozgłos i była tłumaczona na wiele języków – „Listy Nikodema”, która jest pięknym opisem coraz głębszego rozumienia chrześcijaństwa głównego bohatera, zaakceptowaniem cierpienia i krzyża, przejściem od Starego do Nowego Testamentu.

Powieść o św. Józefie

„Nauczyłem się czytać Ewangelię, pisać komentarze ewangeliczne. Myślę dziś, że to z tych komentarzy powstała moja twórczość. Nie napisałem nic więcej – i nic więcej nie zachowało wartości w tym, co napisałem”

Pomysł napisania powieści o św. Józefie zrodził się w sanktuarium w Kaliszu, gdy w 1947 r. wziął udział w uroczystościach 150-lecia koronacji cudownego obrazu Opiekuna Jezusa. Dobraczyński wygłosił wówczas przemówienie, w którym mówił, że św. Józef jest w dzisiejszych czasach szczególnie potrzebny, bo wszyscy odczuwają całkowitą bezradność. „Jest On głową Rodziny, więc wysłuchać musi tych, którzy widzą rozkład rodzinnego życia i klęskę, którą ten rozkład niesie”. Jest opiekunem pracujących w pocie czoła, rodzin, starców i dzieci, opiekunem Kościoła i tych, którzy stracili radość życia i tych, co uciekać i kryć się musieli. „Wreszcie jest tym, którego litania nazywa mężem najroztropniejszym, a więc tym, który wie, czego zbłąkanej ludzkości potrzeba” – streszczał swoje przemówienie. „Myśl o aktualności św. Józefa, człowieka, który był ‘Cieniem Ojca’ pozostała we mnie do dziś’”.

Papież ocala pisarza od zapomnienia

Blisko trzydzieści lat po śmierci autora i ponad pół wieku po ukazaniu się powieści, papież Franciszek zacytował dzieło Dobraczyńskiego. Słowa polskiego autora i papieża z Argentyny zadziwiająco współgrają ze sobą. „Polski pisarz Jan Dobraczyński w książce ‘Cień Ojca’ opowiedział w formie powieści o życiu świętego Józefa. Przez sugestywny obraz cienia określił postać Józefa, który w stosunku do Jezusa jest cieniem Ojca Niebieskiego na ziemi: osłania Go, chroni, nie odstępuje od Niego, podążając Jego śladami”.

To „mąż, który przechodzi niezauważony, człowiek codziennej obecności, dyskretnej i ukrytej, orędownik, pomocnik i przewodnik w chwilach trudnych”. Gdyż „Święty Józef przypomina nam, że ci wszyscy, którzy są pozornie ukryci lub na ‘drugiej linii’, mają wyjątkowy czynny udział w historii zbawienia”.

Kończąc swoje wspomnienia Dobraczyński wyznaje: „Nauczyłem się czytać Ewangelię, pisać komentarze ewangeliczne. Myślę dziś, że to z tych komentarzy powstała moja twórczość. Nie napisałem nic więcej – i nic więcej nie zachowało wartości w tym, co napisałem – jak tylko to, gdy zestawiłem wieczną Prawdę ze zwykłym ludzkim życiem”. Takiego twórcę z takim życiorysem – przypomniał nam papież Franciszek. Nie ma pewności, czy zdał sobie sprawę, że wspominając polskiego pisarza udzielił nam także lekcji rodzimej literatury.

 


Powieści Jana Dobraczyńskiego nawiązujące do Biblii:

„Wybrańcy gwiazd” (1948) – powieść o Jeremiaszu,

„Pustynia” (1955) – opowiadająca o Mojżeszu,

„Cień Ojca” (1977) – o św. Józefie,

„Święty miecz” (1949) – o św. Pawle,

„Listy Nikodema” (1951 ) – pośrednio opowiadające dzieje samego Chrystusa.

Reklama

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas na Patronite