KULTURA

Polska powieść, którą papież przypomniał w watykańskim dokumencie

Kim był zapomniany w Polsce polski pisarz, którego cytuje papież pochodzący z Argentyny?

Alina Petrowa-Wasilewicz
Alina
Petrowa-Wasilewicz
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Papież Franciszek w liście „Patris Corde” (Ojcowskim sercem), poświęconym św. Józefowi i ustanawiającym rok pod jego patronatem, zacytował powieść Jana Dobraczyńskiego. Pochodzący z Argentyny papież przypomniał Polakom popularnego pisarza, który został przysypany kurzem zapomnienia niczym książki w dawno nieodwiedzanej bibliotece. Miłe zaskoczenie, a również znakomita okazja do przypomnienia wybitnego pisarza i społecznika.

 

Kim był Jan Dobraczyński?

„Tylko w jednym życiu” – tak zatytułował swoje wspomnienia i jest to trafne ujęcie losu urodzonego w 1910 r. syna warszawskiego urzędnika mocno związanego z Kościołem, który po ukończeniu studiów w Wyższej Szkole Handlowej wyobrażał sobie, że będzie pracował, udzielał się społecznie, zarabiał na rodzinę… Zwyczajne życie sobie wyobrażał, a tymczasem wybuchła wojna, walczył w kampanii wrześniowej, po szczęśliwym powrocie do stolicy (nie wyobrażał sobie życia poza miastem rodzinnym) wstąpił do konspiracji.

 

Pomoc Żydom

Dobraczyńskiemu udało się uratować kilkaset żydowskich dzieci, które umieszczał w klasztorach lub w zaprzyjaźnionych rodzinach

Oficjalnie pracował w Wydziale Opieki Społecznej Zarządu Miejskiego, a ta praca stworzyła możliwości ratowania żydowskich dzieci, gdy stało się jasne, że los Żydów został przesądzony i będą bezlitośnie mordowani przez niemieckich okupantów. Dzięki temu, że jego ojciec czterdzieści lat pracował w tym samym Wydziale Opieki Społecznej jeszcze przed wojną i dzięki temu, że był związany z kręgami kościelnymi, rodzina miała kontakty z duchowieństwem i zakonami, Dobraczyńskiemu udało się uratować kilkaset żydowskich dzieci, które umieszczał w klasztorach lub w zaprzyjaźnionych rodzinach. Mimo ekstremalnie niebezpiecznego i trudnego zadania, wszystkie dzieci szczęśliwie doczekały końca wojny.

 

Powstaniec, który zaakceptował socjalizm, przeciwnik aborcji

W czasie Powstania Warszawskiego walczył na Starówce, kanałami przedzierał się do Śródmieścia, walczył na Mokotowie, w pierwszych dniach października dostał się do niemieckiej niewoli, był więziony w kilku obozach i zaraz po zakończeniu wojny wrócił do Polski by zacząć budować wszystko od nowa. Związany przed wojną ze Stronnictwem Narodowym, zaakceptował socjalizm i nowe powojenne porządki. Ale nigdy nie wyrzekł się katolicyzmu, był posłem na Sejm z ramienia ugodowo nastawionego do reżimu stowarzyszenia katolików PAX i głosował przeciw wprowadzeniu aborcji w 1956 roku. 

W czasie stanu wojennego, gdy tysiące działaczy Związku Zawodowego „Solidarność” było uwięzionych, został przewodniczącym Tymczasowej Rady Krajowej Patriotycznego Ruchu Odrodzenia Polski. 

Zmarł w 1994 w rodzinnym mieście.

 

Trudna kariera pisarza

To jedno życie było więc pełne epizodów trudnych, dramatycznych, bohaterskich oraz wyborów kontrowersyjnych i trudnych do zaakceptowania. I mimo wyboistych czasów i nieplanowanych przeciwności, udało mu się napisać blisko osiemdziesiąt książek – powieści i zbiorów opowiadań, setki artykułów o tematyce religijnej, społecznej i politycznej. 

W swojej autobiografii wspomina, że droga do zawodu pisarza nie była łatwa, gdyż jego urzędnicza rodzina akceptowała wyłącznie dwie kariery – lekarza i prawnika. Zaczął więc młody Dobraczyński studiować prawo, ale po roku przeniósł się do Wyższej Szkoły Handlowej. Zaczął też pisać… Wychowany w kulcie Henryka Sienkiewicza, uwielbiał czytać i wszystkie kieszonkowe, „przepuszczał” na książki. Gdy pracował jako urzędnik w Lublinie „ładował się wewnętrznie pochłaniając całe półki książek, wypożyczonych z biblioteki”. Były to dzieła z dziedziny ekonomii, religii, literatury, fizyki. 

W końcu sam zaczął pisać – najpierw opisał dalsze losy Anhellego, a utwór ofiarował ukochanej narzeczonej Danucie, z którą ożenił się po trwającym ponad sześć lat narzeczeństwie. Później napisał dwie powieści historyczne – „Ottonową obietnicę” i „Dwa stosy”, które ukazały się rok przed wybuchem wojny, zostały zauważone przez publiczność i znawców, nagrodzone, a autor doszedł do wniosku, że można będzie utrzymać rodzinę z pisania. Współpracował także z bliskimi ideowo „Prosto z Mostu” i „Myślą Narodową”. W tym okresie pisywał teksty bardzo wrogie i niepochlebne dla Żydów a paradoksalnie – znał i szanował wielu z nich, a w czasie okupacji narażał dla nich życie żeby ich ratować przed śmiercią wraz z Ireną Sendlerową i zespołem niezłomnych kobiet, które szmuglowały dzieci z getta.

Mimo braku zachęty ze strony rodziny i młodej żony przestawiał się na inny niż dotychczas planowany styl życia i po latach dziwił się, że w urzędniczym domu narodziła się natura artystyczna. U progu wojny stawał się pisarzem i publicystą, który się liczył i wyrabiał nazwisko. Ale wybuchła wojna i trzeba było „zawiesić pisanie”. Był to postulat Zofii Kossak, znakomitej pisarki, autorki bestsellerów, która zamilkła na czas okupacji by poświęcić się pracy konspiracyjnej i ratowaniu Żydów współtworząc Radę Pomocy Żydom Żegota.

Pasja pisania nie opuszczała jednak Dobraczyńskiego, zwłaszcza że po jakimś czasie koledzy literaci uznali, że powinni tworzyć nadal, gdyż naród walczy i istnieje dzięki swojej kulturze. 

W czasie okupacji pisał nie tylko dla prasy podziemnej, ale też powieść „Najeźdźcy”, która była kroniką wojennych polskich losów. W „Szacie godowej” uwiecznił kampanię wrześniową, „Mocarz” był opowieścią o św. Andrzeju Boboli, powstały też trzy dramaty. Po wojnie napisał powieść, która przyniosła mu wielki rozgłos i była tłumaczona na wiele języków – „Listy Nikodema”, która jest pięknym opisem coraz głębszego rozumienia chrześcijaństwa głównego bohatera, zaakceptowaniem cierpienia i krzyża, przejściem od Starego do Nowego Testamentu.

 

Powieść o św. Józefie

“Nauczyłem się czytać Ewangelię, pisać komentarze ewangeliczne. Myślę dziś, że to z tych komentarzy powstała moja twórczość. Nie napisałem nic więcej – i nic więcej nie zachowało wartości w tym, co napisałem”

Pomysł napisania powieści o św. Józefie zrodził się w sanktuarium w Kaliszu, gdy w 1947 r. wziął udział w uroczystościach 150-lecia koronacji cudownego obrazu Opiekuna Jezusa. Dobraczyński wygłosił wówczas przemówienie, w którym mówił, że św. Józef jest w dzisiejszych czasach szczególnie potrzebny, bo wszyscy odczuwają całkowitą bezradność. „Jest On głową Rodziny, więc wysłuchać musi tych, którzy widzą rozkład rodzinnego życia i klęskę, którą ten rozkład niesie”. Jest opiekunem pracujących w pocie czoła, rodzin, starców i dzieci, opiekunem Kościoła i tych, którzy stracili radość życia i tych, co uciekać i kryć się musieli. „Wreszcie jest tym, którego litania nazywa mężem najroztropniejszym, a więc tym, który wie, czego zbłąkanej ludzkości potrzeba” – streszczał swoje przemówienie. „Myśl o aktualności św. Józefa, człowieka, który był ‘Cieniem Ojca’ pozostała we mnie do dziś’”.

 

Papież ocala pisarza od zapomnienia

Blisko trzydzieści lat po śmierci autora i ponad pół wieku po ukazaniu się powieści, papież Franciszek zacytował dzieło Dobraczyńskiego. Słowa polskiego autora i papieża z Argentyny zadziwiająco współgrają ze sobą. „Polski pisarz Jan Dobraczyński w książce ‘Cień Ojca’ opowiedział w formie powieści o życiu świętego Józefa. Przez sugestywny obraz cienia określił postać Józefa, który w stosunku do Jezusa jest cieniem Ojca Niebieskiego na ziemi: osłania Go, chroni, nie odstępuje od Niego, podążając Jego śladami”.

To „mąż, który przechodzi niezauważony, człowiek codziennej obecności, dyskretnej i ukrytej, orędownik, pomocnik i przewodnik w chwilach trudnych”. Gdyż „Święty Józef przypomina nam, że ci wszyscy, którzy są pozornie ukryci lub na ‘drugiej linii’, mają wyjątkowy czynny udział w historii zbawienia”.

 

Kończąc swoje wspomnienia Dobraczyński wyznaje: „Nauczyłem się czytać Ewangelię, pisać komentarze ewangeliczne. Myślę dziś, że to z tych komentarzy powstała moja twórczość. Nie napisałem nic więcej – i nic więcej nie zachowało wartości w tym, co napisałem – jak tylko to, gdy zestawiłem wieczną Prawdę ze zwykłym ludzkim życiem”. Takiego twórcę z takim życiorysem – przypomniał nam papież Franciszek. Nie ma pewności, czy zdał sobie sprawę, że wspominając polskiego pisarza udzielił nam także lekcji rodzimej literatury.


Powieści Jana Dobraczyńskiego nawiązujące do Biblii:

“Wybrańcy gwiazd” (1948) – powieść o Jeremiaszu,

“Pustynia” (1955) – opowiadająca o Mojżeszu,

“Cień Ojca” (1977) – o św. Józefie,

“Święty miecz” (1949) – o św. Pawle,

“Listy Nikodema” (1951 ) – pośrednio opowiadające dzieje samego Chrystusa.

 

Alina Petrowa-Wasilewicz

Alina Petrowa-Wasilewicz

Zobacz inne artykuły tego autora >

Reklama
Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7



Reklama
Reklama

Alina Petrowa-Wasilewicz
Alina
Petrowa-Wasilewicz
zobacz artykuly tego autora >
PAPIEŻ FRANCISZEK

Co papież Franciszek mówi o aborcji? “Wynajęcie płatnego zabójcy”

Papież Franciszek od kilku lat w swoim nauczaniu podkreśla wartość ludzkiego życia i opieki nad najsłabszymi i wykluczonymi. Zdecydowany głos zabiera także w sprawie aborcji.

Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

W czasie audiencji ogólnej w październiku 2018 roku papież Franciszek poświęcił swoją katechezę przykazaniu „Nie zabijaj”. Odniósł się też do aborcji.  W dzisiejszym świecie przejawem pogardy dla życia są wojny, różnorakie formy wyzysku człowieka, spekulacje nad stworzeniem, kultura odrzucenia czy systemy, które podporządkowują ludzką egzystencję korzyściom ekonomicznym. Pogarda dla życia pozwala również na usunięcie ludzkiego istnienia z łona matki w imię ochrony innych praw, podczas gdy akt, który likwiduje niewinne i bezbronne życie w jego rozkwicie nie może być terapeutyczny, kulturalny ani zwyczajnie ludzki” – stwierdził Ojciec Święty.

 

„Ochrona życia to sprawa ludzka”

25 maja 2019 roku papież wygłosił przemówienie do uczestników watykańskiej konferencji „Tak dla życia! Zatroszczyć się o cenny dar życia w rodzinie”. Poruszył tam temat aborcji eugenicznej.

Życie ludzkie jest święte i nienaruszalne. Dlatego należy z całą stanowczością odradzać stosowania diagnozy prenatalnej w celach selekcyjnych, ponieważ jest to wyrazem okrutnej mentalności eugenicznej, która odbiera rodzinom możliwość przyjęcia i kochania swego najsłabszego dziecka – powiedział Franciszek.

Zaznaczył, że aborcja powodowana jest strachem, ale nigdy nie jest dobrą odpowiedzią na zaistniałą sytuację. Aborcja nie jest nigdy odpowiedzią, jakiej poszukują kobiety i rodziny. To raczej strach przed chorobą i samotnością wywołują wahania rodziców. Podkreślił, że ochrona życia to nie sprawa wiary: Religia nie ma z tym nic wspólnego, to sprawa ludzka.

Każde dziecko, które pojawia się w łonie matki jest darem, który zmienia historię rodziny. Takie dziecko trzeba przyjąć, kochać i otoczyć troską. Zawsze! – zaznaczył papież.

 

Wynajęcie płatnego zabójcy

W ostatnim wywiadzie telewizyjnym dla Canale 5 Franciszek porównał aborcję do „wynajęcia płatnego zabójcy”. Już w trzecim tygodniu, prawie w czwartym wykształcone są wszystkie organy u nowej istoty ludzkiej w łonie matki, to jest życie ludzkie. Warto zadać sobie więc pytanie: czy słuszne jest przekreślanie życia, by rozwiązać problem? Nie, nie jest. Czy słuszne jest wynajmowanie płatnego zabójcy, by rozwiązać problem? – pytał retorycznie.

W czerwcu 2018 roku papież przyjął w sobotę na audiencji rodziny, z okazji dorocznego Forum Włoskich Rodzin. Podczas spotkania, w bardzo mocnych słowach przypomniał nauczanie Kościoła Katolickiego dotyczące aborcji:

W zeszłym stuleciu cały świat był zgorszony tym, co robili naziści, by doprowadzić do czystości rasy. Dziś robimy to samo, tylko w białych rękawiczkach  – powiedział papież. Aby zapewnić sobie spokojne życie, zabija się niewinnego – stwierdził kategorycznie Ojciec Święty.

W innym wywiadzie dziennikarz Jordi Évole zapytał papieża o to, czy “zrozumiałby przypadek przerwania ciąży poczętej w wyniku gwałtu”. Zrozumiałbym rozpacz [zgwałconej] dziewczyny, ale wiem także, że niegodziwe jest niszczenie życia ludzkiego w celu rozwiązania tego problemu – powiedział Franciszek i zapytał retorycznie: Czy godzi się wynajmować płatnego zabójcę, aby zniszczyć życie ludzkie?.

 

Aborcja w encyklikach i listach papieża

Papież Franciszek zabierał także w tej sprawie głos w dokumentach papieskich. W Encyklice „Laudato Si” papież pisał: „Ponieważ wszystko jest ze sobą powiązane, nie da się pogodzić obrony przyrody z usprawiedliwianiem aborcji. Niewykonalny wydaje się proces edukacyjny na rzecz przyjęcia osób słabych, przebywających wokół nas, które są czasami uciążliwe lub kłopotliwe, jeśli nie otacza się opieką ludzkiego embrionu, mimo że jego pojawienie się może być powodem trudności i problemów” – czytamy.

W adhortacji Evangelii Gaudium papież zaznaczył, że nie można oczekiwać od kościoła, że zmieni on nauczanie w tej kwestii. „Właśnie dlatego, że kwestia ta powiązana jest z przesłaniem o wartości osoby ludzkiej, nie powinno się oczekiwać, że Kościół zmieni swoją postawę w tej kwestii. Chcę być całkowicie uczciwy w tym względzie. To nie jest problem poddany zamierzonym reformom lub «modernizacji». Nie jest żadnym postępem rozwiązywanie problemów przez eliminację ludzkiego życia” – czytamy.

SPRAWDŹ: “Aborcja to dzieciobójstwo” – Papież Franciszek

Redakcja portalu

Redakcja portalu

Zobacz inne artykuły tego autora >

Reklama
Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7



Reklama
Reklama

Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >
Copy link
Powered by Social Snap