video-jav.net

Pycha to wychodzić na ring do słabszego

Bóg zaczyna największe dzieło w historii świata od... drobiazgu. Czasem wielkie rzeczy najtrudniej po prostu zacząć - uwierzyć, że może się udać

ks. Piotr
Pawlukiewicz
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

ks. Piotr Pawlukiewicz

Zobacz inne artykuły tego autora >
ks. Piotr
Pawlukiewicz
zobacz artykuly tego autora >

Jak stać się mężczyzną?

Umiera syn wdowy w Sarepcie. Eliasz bierze chłopca i błaga Boga, aby ożył. Cała sytuacja pokazuje, jaki był stosunek tych osób do Boga. Był bardzo bezpośredni. Ani Eliasz, ani wdowa nie próbowali kryć swoich emocji, obaw przed Najwyższym. Byli autentyczni. Ksiądz Piotr Pawlukiewicz określił to bardzo dosadnie: walili prosto z mostu. To się Bogu najwyraźniej bardzo podoba. Syn został wskrzeszony

Polub nas na Facebooku!

Rolą ojca było w wieku 7-8 lat zabrać syna matce. Drogie panie, jesteście mistrzyniami świata, jeśli chodzi o bezpieczeństwo, jesteście przez Boga wymyślone w ten sposób, żeby będąc matką czuwać nad bezpieczeństwem dziecka, kiedy jest jeszcze takim kruchym człowieczkiem. Wasza opieka nad nim jest przeurocza i piękna, kiedy ma rok, dwa i trzy, ale jeśli jest to syn, musi przyjść dzień jakiegoś symbolicznego przejęcia władzy nad dzieckiem przez ojca. Każdy chłopiec wychodzi z dzieciństwa z jakimiś ranami: a to go wyśmiali, że się sikał w nocy, a to go wyśmiali, że nie umiał przeskoczyć przez skrzynię, a to się śmiano, że miał okulary na nosie, a to się śmiali, że był gruby. Chłopcy wychodzą z dzieciństwa z pohańbieniem swojej siły. I co wtedy trzeba zrobić?

Wtedy takiemu człowiekowi, małemu chłopcu, młodemu mężczyźnie trzeba w sposób kontrolowany, najlepiej przez ojca, zadać ból – taki, który go nie zniszczy, ale taki, że jeśli on wytrzyma ten ból, zdejmie z niego “klątwę” minionych lat. U Aborygenów wyglądało to tak, że w nocy ojciec przychodził po syna i zabierał go matce z namiotu. Matka płakała, syn płakał, ale to było ukartowane – oni wiedzieli, że taka noc kiedyś przyjdzie. Ojciec prowadził chłopaka w las, nacinał sobie biceps i smarował usta chłopca krwią. Co to znaczyło? “Do dzisiaj karmiła cię mama, a teraz ja cię będę karmił: siłą, męstwem i odwagą. Potem chłopak musiał upolować jakąś jaszczurkę czy złowić rybę, miał zadanie. To trwało dzień, dwa i wracali do wioski. A wszyscy mężczyźni mówili: “to już nie jest dziecko tylko dorosły mężczyzna”.

Jak się stać mężczyzną? Odpowiedź jest prosta: trzeba przebywać w towarzystwie prawdziwych mężczyzn.